niedziela, 27 lipca 2014

Warszawa pod koniec lipca

Cieszę się, że nie narzuciłam sobie żadnych ram co do sposobu prowadzenia bloga, bo teraz bez wyrzutów sumienia mogę zarzucać was zdjęciami miasta, relacjami z miejsc, gdzie diabeł mówi dobranoc i tysiącem innych rzeczy, zamiast równiutko uporządkowanych przepisów.

Ostatni wpis przed wyjazdem w podróż. Oczywiście Warszawa.


W rolach głównych wystąpiły - bazylika przy Kawęczyńskiej, Szmulki, okolice Targowej i Jagiellońskiej, blok niemalże corbusierowski przy Kameralnej, dworzec Warszawa Wileńska.
I czekolada z kokosem.

czwartek, 24 lipca 2014

lato jak w PRLu

Prawdziwe lato, jak dwadzieścia pięć lat temu, upał na zmianę z ulewą. Długi rękaw nie jest konieczny, a i krótki chwilami za bardzo grzeje. Jedynym odpowiednim obuwiem na lipiec są japonki.

Książki, ostatnie podrygi bobu, sorbet z mango, plaża nad Narwią, gdzie frytki z ketchupem i solą smakują jak w dzieciństwie. Wszystko jest w piasku, torba, książka, stopy, koc. Woda pachnie tak, że zapiera dech, zresztą jak opowiedzieć zapach?


Nie ma lipca bez jagodzianek, kompotu z agrestu, ogórków małosolnych (należy się przeżegnać i powiedzieć "Kiście się dobrze!", bo inaczej nic z tego) i litrów koktajli z mleka roślinnego i sezonowych owoców (ostatnio rządzi zestaw mleko-morele-jagody).
Bób coraz tańszy, ale i coraz twardszy. Teraz pora na słonecznik i cukinie, z których smażyć będę tłuste placki.

Co roku lato wydaje się trwać krócej.

niedziela, 20 lipca 2014

lipiec pełznie

Lipiec przesuwa się powoli, ale nieubłaganie. Już nie ma truskawek, już są śliwki i jagody. Letnie upały, letnie burze, na przemian.
Czytam Zadie Smith.
Byłam parę dni w szpitalu, czekam na wyniki badań, ale, jakie by nie były, jadę w podróż w przedostatni dzień lipca.

Sos kurkowy, sojaki w panierce z płatków kuku, hummus z bobu, ostatni krzyk kulinarnej mody.

Loving Hut przy Jana Pawła.

Warszawska starówka w deszczu, który powoduje przemakanie butów na wskroś.

W Gruncie Rzeczy - zestaw śniadaniowy z pastami.

...i nowy zestaw z parówkami. Nigdzie nie ma tak dobrego majonezu, jak tam.

Przypadkowy lokal wietnamski.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...