niedziela, 20 lipca 2014

lipiec pełznie

Lipiec przesuwa się powoli, ale nieubłaganie. Już nie ma truskawek, już są śliwki i jagody. Letnie upały, letnie burze, na przemian.
Czytam Zadie Smith.
Byłam parę dni w szpitalu, czekam na wyniki badań, ale, jakie by nie były, jadę w podróż w przedostatni dzień lipca.

Sos kurkowy, sojaki w panierce z płatków kuku, hummus z bobu, ostatni krzyk kulinarnej mody.

Loving Hut przy Jana Pawła.

Warszawska starówka w deszczu, który powoduje przemakanie butów na wskroś.

W Gruncie Rzeczy - zestaw śniadaniowy z pastami.

...i nowy zestaw z parówkami. Nigdzie nie ma tak dobrego majonezu, jak tam.

Przypadkowy lokal wietnamski.


7 komentarzy:

  1. Boska parasolka!
    Warto się złapac za Zadie Smith? Bo mam na liście na później, i nie wiem czy przesuwac na wyższe pozycje :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, szybko się czyta. Lubię ten typ narracji, jaki prezentuje Zadie. Każda jej książka to żywa historia.

      Usuń
  2. Miałam taką parasolkę w wieku ok. 7 lat :)
    Co do majonezu- zgodzę się. Byłam dzisiaj wielce uradowana jak podali go do lunchowej pizzy z tempehem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Magdo, mam nadzieje, ze Twoje klopoty zdrowotne sa przejsciowe. I rowniez, ze wrocisz do czestszego pisania na blogu. A tymczasem udanej podrozy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!
      Kłopoty nie są przejściowe, ale nie powinny utrudniać mi w miarę normalnej egzystencji.
      Postaram się pisać częściej, ale wiadomo, jak jest - lato, wyjazdy, gotowanie "na szybko".

      Usuń
  4. Jejku, ale super parasolka! :D I dużo zdrowia ci życzę. :)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...