niedziela, 25 maja 2014

weganka w Warszawie - Laf Laf

Laf Laf mieściło się do niedawna w Galerii Mokotów, a ja mam na Mokotów bardzo daleko, zresztą nie chadzam po galeriach.
Na szczęście ostatnio przeniosło się na ulicę Skorupki, do samego Śródmieścia, niedaleko skłotu Przychodnia i kultowej kawiarni Parana (kultowej nie dlatego, że hipsterka i modna, tylko dlatego, że istnieje w tym samym miejscu od lat 60. i wciąż utrzymuje niskie ceny).


Talerz hummusu z falafelami, do tego gorąca pita. Dawno nie jadłam tak dobrych, świeżych falafeli - dobrze przyprawione, chrupkie. Hummus też godny pochwały - aksamitny, gładki, o ciekawym smaku (nie brak cytryny ani tahiny). Duży błąd, moim zdaniem, popełnia część lokali nie doprawiając hummusu po swojemu cytryną czy zatarem, tylko podając nieco mdłą pastę z plasterkiem cytryny do wyciśnięcia. Plasterek to za mało! Poza tym wiele osób tego nie zrobi, bo pomyśli, że cytryna jest do ozdoby, i tym samym zniechęci się do hummusu, bo zje mdłą pastę z przewagą tahiny.

Za 18 złotych natomiast można zamówić "falafel ucztę" - 6 kotlecików, frytki i gotowane warzywa.
Frytki i falafel to połączenie idealne, a, wbrew pozorom, nigdzie w Warszawie czegoś takiego nie podają.
W Laf Laf można też wypić kawę z mlekiem migdałowym, ale było na nią stanowczo za gorąco. Jest za to pyszna lemoniada domowej roboty, 5zl za dużą szklankę.

Przy okazji wizyty w Laf Laf udałam się na Hożą do Krowyrzywej, gdzie kilka dni temu wprowadzono do oferty regularne wegańskie lody.
To jest ukoronowanie moich ciągnących się latami wegańskich marzeń - lody na mleku roślinnym, nie sorbetowe, a więc na przykład czekoladowe czy waniliowe, dostępne na gałki, do jedzenia na ulicy.
Były bardzo smaczne, zwłaszcza że od lat nie jadłam lodów "mlecznych".


A po jedzeniu - spacer upalnymi ulicami. Miasto topnieje, rozmięka, pustoszeje. Ludzie unikają słońca, za którym tak jeszcze niedawno tęsknili. Starsze panie noszą biel i słomkowe kapelusze. Psy ledwo dyszą i nawet nie udają zainteresowania bieganiem za piłką.
A ja dałam radę przeżyć, włażąc do fontanny na Powiślu.

8 komentarzy:

  1. a ja się tak zastanawiam, doszedł mój e-mail z początku maja odnośnie reakcji na osoby padlino/ mięso żerne? poczta z wp z 'małą' nazwą ;).

    OdpowiedzUsuń
  2. muszę się tam przejść! a wiem,że w krowie są lody. jak cenowo? (bo jednak ok. 15 zł za burgera to średnio:D)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a cenowo dość spoko - 2,5zł za gałkę sorbetu i 3,5 za gałkę lodów "mlecznych".

      Usuń
  3. W Poznaniu niedawno otworzyli lodziarnię Wroniecka 17, w której na stałe są dwa smaki wegańskich lodów (plus sorbety, oczywiście!). Smaki zazwyczaj bardzo mniam, na przykład chałwa, nutella, kakao czy kokos. Co krzepiące, podobno zazwyczaj te wegańskie bardzo szybko schodzą - na tyle szybko, że nigdy jeszcze mi się nie udało dotrzeć na czas ;).

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten falafel wyglada naprawde tak jak powinien - lekko i puszyscie. Co do hummusu, to niestety masz racje, ostatnio w Opolu dostalismy po prostu zmielona cieciorke, bez NICZEGO wiecej :/

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja jadłam w LafLaf w GMok, zaraz po ich otwarciu i bylam totalnie rozczarowana, wszystko było za słone, wręcz podejrzewałam ich o wegetę :/ Chyba dam drugą szansę. Na lody do Krowarzywa pędzę!

    OdpowiedzUsuń
  6. Niestety nie jest tak łatwo trafić na dobry hummus :(
    W Poznaniu w kawiarni w Zamku dostałam kiedyś po prostu zblendowaną cieciorkę i to niezbyt dokładnie :/ za niemałe pieniądze swoja drogą. Nie mówię, że nie dało się tego jeść, ale w takim razie powinni to nazwać pastą z ciecierzycy, bo obok tahini to to nawet nie leżało.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...