piątek, 9 maja 2014

"Głosy rewolucji żywnościowej" - recenzja

Ostatnio wydawnictwo Illuminatio przysłało mi do recenzji książkę Johna i Oceana Robbinsów "Głosy rewolucji żywnościowej". Przeczytałam ją ze sporym zainteresowaniem i dziś chcę o niej parę słów napisać, choć wyszła kilka miesięcy temu i pewnie część z was ją zna.


Książka składa się z wywiadów z różnymi osobami, co nadaje jej przystępną formę, bo wywiad, jako forma krótka, pozwala czytelniczce/czytelnikowi zapoznać się z prezentowanymi poglądami w przejrzysty sposób. Rozmowy z nimi są pogrupowane w kilka działów - mamy więc dział o diecie roślinnej i jej wpływie na leczenie chorób cywilizacyjnych (choćby cukrzycy czy otyłości), dział o żywności modyfikowanej genetycznie, o tym, czy da się obecnie pozyskiwać żywność w sposób nieszkodliwy dla ziemi i humanitarny dla zwierząt (tu nie ze wszystkimi opiniami się zgadzam, ale o tym za chwilę). Możemy też poczytać o tym, jak dystrybucja żywności w USA wpływa na zdrowie i życie żyjących tam ludzi, zwłaszcza biedniejszych, którzy nie mają zdrowych nawyków i spożywają - z biedy i przyzwyczajenia - to, co jest tanie i dostępne, czyli żywność bardzo przetworzoną.

Mamy do czynienie z dość niespotykaną sytuacją - osoba prowadząca wywiady jest często w swych przekonaniach bardziej "radykalna", niż ludzie, z którymi je przeprowadza. Autorzy książki są weganami i w swoich pytaniach wciąż powracają do tematu diety roślinnej i jej dobrego wpływu na planetę, nasze zdrowie i oczywiście sytuację zwierząt.

Trochę obawiałam się, że książka będzie skupiała się przede wszystkim na GMO, rolnictwie ekologicznym i zdrowiu, ale na szczęście pojawiają się w niej również tematy interesujące dla tych, którzy zastanawiają się, jak w obecny światowy rynek żywieniowy wpisuje się cierpienie zwierząt i co możemy dla nich zrobić. Pojawiają się proste odpowiedzi - zacznij od siebie, od swoich wyborów i swojego talerza. Przejdź (stopniowo) na dietę roślinną, a jeśli nie potrafisz tego zrobić - ogranicz spożycie mięsa i nabiału, i zwróć uwagę na sytuację zwierząt na fermach przemysłowych. W jednym z wywiadów z współwłaścicielką ekologicznego rancha pada - niestrawna dla mnie jako weganki - zachęta do spożywania mięsa pozyskanego w sposób humanitarny i bezpieczny dla środowiska. Myślę, że wszyscy tu zgadzamy się, że nie ma czegoś takiego jak "humanitarny ubój" i, choć oczywiście warto walczyć o dobrostan zwierząt w chowie, dopóki większość ferm nie zostanie zamknięta, to jednak uspokajanie sumienia "humanitarnym mięsem" od "szczęśliwych krów" może być ślepym zaułkiem. Ludzie, którzy podjęli decyzję, by uczynić taki krok i kupowac droższe, ale "humanitarne" mięso, nie będą zapewne widzieli celu w wykonaniu kolejnego, czyli porzucenia mięsa na stałe. Warto więc raczej mówić - ograniczajcie spożycie, bądźcie świadomi, w jakich warunkach żyją zwierzęta, nie zamykajcie oczu!
To często wystarczy - w połączeniu z zaproponowaniem smacznej, urozmaiconej diety roślinnej jako alternatywy dla "starych smaków".

W książce nie padają takie terminy jak "gatunkowizm", ale w wywiadach pojawiają się opinie, że to, co robimy zwierzętom hodowlanym jest skrajnie nieetyczne - to rzeczy, za które, gdybyśmy zrobili je psu lub kotu, poszlibyśmy do więzienia. Wszystko dlatego, że przypisujemy temu typowi zwierząt brak emocji i głębszej świadomości, a przecież odczuwają ból i strach tak, jak i odczuwa je człowiek. Otaczająca nas ze wszystkich stron społeczna praktyka i tradycja jedzenia produktów odzwierzęcych nie ułatwia sprawy - ale wszystko jest kwestią decyzji. Kiedy stajemy się świadomi prawdy o hodowli, możemy ją - stopniowo lub lawinowo - podjąć.

Książka gromadzi w jednym miejscu wiele ciekawych punktów widzenia, które jednak spaja jedna wspólna myśl - trwa rewolucja żywnościowa, która ma na celu odwrócenie szkodliwych i okrutnych praktyk, jakie mają miejsce na całym świecie - w hodowli zwierząt, rolnictwie, zbiorowym żywieniu, dystrybucji żywności. Jedzenie to sprawa, która dotyczy nas wszystkich, czynność, którą wykonujemy wiele razy dziennie - nie jest więc nieistotne co i jak jemy, kto i czy cierpiał, by żywność pojawiła się na naszym talerzu, komu i ile za nią zapłacono.

Jeśli chcecie mieć pod ręką przystępne kompendium wiedzy o wpływie diety na zdrowie, sytuację zwierząt i planetę, a także poznać (czy przypomnieć sobie) wiele znanych nazwisk, takich jak Frances Moore Lappe, dr Colin Campbell, autor "The China Study" czy Rory Freedman, autorka "Wegańskiej bogini", to "Głosy rewolucji" są dla was.


1 komentarz:

  1. eh, kolejna zachęcająca recenzja, chyba będę musiała jednak ją nabyć (zazwyczaj pożyczam książki, ale w mojej bibliotece raczej jej nie uświadczę...)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...