piątek, 25 kwietnia 2014

weganka w Warszawie - Mysa

Wiosną w Warszawie pojawiło się lub pojawi kilka zupełnie nowych wegańskich miejsc. Zdumiewa mnie - pozytywnie - taki wysyp i urodzaj, bo niemalże co tydzień słyszy się o czymś nowym, już działającym lub planowanym.

Mysa przy ulicy Wilczej 60 otworzyła się dosłownie trzy tygodnie temu. Mimo to szanujący się weganie już tam byli, a ja nawet dwa razy, bo raz to za mało, żeby w pełni bezstronnie wyrazić opinię.
Miejsce promuje się jako wege kawiarnia, a nie restauracja czy bar, co jest nowością wśród znanych mi sposobów promocji tego typu lokali. Ostatnim tak określającym się miejscem było chyba toruńskie Cafe Draże, ale to faktycznie była kawiarnia - kawa, ciasta i napoje. W Mysie, oprócz naprawdę dobrej kawy, zjemy też śniadanie, obiad, sałatkę.


Miejsce jest jasne, wręcz poraża bielą, ma dość małe stoliki i podobno dolną salę wypoczynkową, do której jednak nie zajrzałam.

Uwaga, Mysa nie jest lokalem wegańskim! Podają również dania z nabiałem. Wybór dla wegan jest spory, ale i tak uważam, że obecnie nie ma sensu zakładanie kawiarni wegetariańskich - dieta wegańska wyklucza najmniej ze wszystkich (wegańskie danie zjedzą wszyscy, wegetariańskiego już nie). Weganizacja menu byłaby więc wskazana :) Zrobiła tak choćby wrocławska Vega i na brak klientów nie narzeka.
A na zdjęciu zupa porowa z orzechami włoskimi, dość dobra.
Pierwsza wizyta - zamówiłam powyższą zupę, hummus i zielony koktajl banan-szpinak-spirulina. Ilość hummusu zdumiewa! Poziom ma jednak dość domowy, to gęsta, niezbyt kremowa pasta ze zbyt małą ilością cytryny - ale, jak na knajpiany hummus, smaczny (ostatnio w moim mieście jadłam najgorszy hummus wszechczasów, teraz każdy wydaje mi się ambrozją).

Naprawdę smaczne latte na sojowym.

Śniadanie - trzy pasty, pieczywo i kupka surowych warzyw, była nawet cukinia.

Zielona sałatka (15zł), naprawdę pyszna - rukola, nerkowce, figi, avocado, pomidory i dressing. Wydawało mi się, że co to dla mnie, ale po zjedzeniu michy, gdy zamówiłam jeszcze kanapkę z pasztetem i warzywami, nie dałam rady dojeść jej do końca.
Sami zobaczcie, jakiej wielkości jest bułka.
Gościnnie na blogu Natalia, której też smakowało i zjadła więcej ode mnie :)

W sprzedaży był jeszcze wegański nerkownik i oczywiście lunch, którego nie spróbowałyśmy, ale zapowiadał się dobrze.

Namawiam was do odwiedzenia Mysy, a Mysę do stopniowego weganizowania jadłospisu!

15 komentarzy:

  1. a co to takie czarne obok bułek?
    Najgorszy hummus to ze słoika Primavika, z octem winnym, ble

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Domowe jagody w syropie. Jakby to nie brzmiało, bardzo dobrze pasowały do bułek z pasztetem i chrzanem.

      Zgadzam się co do Primaviki, to bluźnierstwo i profanacja hummusu!

      Usuń
    2. A mi ten z Primaviki jako jedyny smakuje :( Nie trafiłam jeszcze na inny hummus który by mi smakował;/

      Usuń
  2. myślałam że weganizm wyklucza mięso, rybu i wszystko, co "odzwierzęce"więc jest de facto bardziej restrykcyjny niż wegetarianizm ( który wyklucza mięso i ryby)
    hmm- mogłabyś mi dokłądnie opisać co to wegetarianizm a co weganizm?
    dziękuję

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, weganizm wyklucza wszystko, co opisałaś, czyli więcej grup pokarmów od wegetarianizmu.
      Ale pisząc o wykluczaniu nie miałam na myśli produktów, tylko uniwersalność diety - danie wegańskie zjedzą weganie, wegetarianie i mięsożercy. Danie wegetariańskie - tylko wegetarianie i mięsożercy. Danie mięsne - tylko ludzie na tzw. diecie tradycyjnej.
      W świetle powyższego dieta wegańska wydaje się najbardziej 'dla każdego". A zakładanie knajpy wegetariańskiej nie jest dobrym pomysłem, bo coraz więcej osób jest weganami, i przynajmniej trzeba wprowadzić sporo roślinnych opcji, by ich zainteresować. Knajpa 100% wegetariańska traci bardzo dużo potencjalnych chętnych.
      Dobrze, że w Mysie są dania wegańskie, ale na pewno powinno być ich więcej :)

      Usuń
  3. zgadzam się, że obecnie nie widzę sensu knajp wegetariańskich - Vega jest genialna po przemianie i każdy się zgadza, że to zmiana na plus :) widzę, że jak wpadnę do Warszawy nie będę się pewnie mogła zdecydować gdzie iść :D

    OdpowiedzUsuń
  4. A ten biały chleb do śniadania to jakoś dziwnie wygląda ...

    OdpowiedzUsuń
  5. Twój post przypomniał mi, że muszę wreszcie napisać post o WYPASIE i miXturze... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisz, napisz koniecznie, Wypas robi takie cuda, że własnym oczom nie wierzę.

      Usuń
  6. Ciekawy blog. W swojej diecie stosuję coraz mniej mięsa.

    OdpowiedzUsuń
  7. Byłam wczoraj i zupa ma zupełnie uczciwy rozmiar (z soczewicy), ale książka, którą czytałam mnie tak pochłonęła, że jeszcze dopchnęłam się ciastem czekoladowym przed wyjściem.

    OdpowiedzUsuń
  8. Hummus zwykle robię sama i zupełnie pod siebie, kupne to przeważnie ZUO, chociaż jakiś czas temu trafiłam na hummus w biedronce i był to najlepszy (!!!) jak do tej pory udało mi się kupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też mi ten biedronkowy strasznie smakował, ale już go tam nie ma :/

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...