czwartek, 28 listopada 2013

przegląd listopada

Jestem ostro zajęta organizowaniem Veganmanii, na którą oczywiście bardzo serdecznie was zapraszam - a jest się czym jarać, bo będą to chyba pierwsze w Polsce 100% wegańskie targi, czyli prawie dwadzieścia wegańskich inicjatyw pod jednym dachem!
Warto wesprzeć imprezę, bo organizują ją http://www.otwarteklatki.pl/


Co u mnie, oprócz odpowiadania na setki maili i rozrysowywania aranżacji stoisk?
No, na przykład to...

W niedzielę 24.11 odbyła się demonstracja antyfutrzarska; było naprawdę fajnie, pomimo deszczu - głośno, energicznie i z determinacją. Miejmy nadzieję, że za rok takie demo nie będzie już potrzebne, bo zostanie wprowadzony zakaz hodowli zwierząt na futra.

...odwiedziłam nowe Loving Hut przy metrze Politechnika - na talerzu kung pao, czyli fake meat z surowymi warzywami. Lokal jest większy od "starego" Loving Hut, i ma kilka nowych pozycji w menu.

...w ramach odtwarzania starych smaków upiekłam kokosanki, które kiedyś kupowało się na wagę. Smakują najlepiej po 2-3 dniach.

 ...piąty raz wzięłam udział w swapie i dostałam taką oto paczkę z Niemiec. Właśnie pożeram rawbite'a.

...łażę w deszczu po starówce warszawskiej, na której w niedzielę trudniej napotkać turystę, niż otwarty sklep.

...i jem tanią, a pyszną zupę porową z polskich warzyw.

1 duży por
2 ziemniaki
pół puszki groszku
1 duża marchewka
bulion wegański w proszku lub sól
papryka słodka i papryka wędzona
olej

Warzywa kroimy i podsmażamy na oleju, zalewamy wodą i gotujemy do całkowitej miękkości - ok. pół godziny. Zupę blendujemy na krem i doprawiamy, gotujemy jeszcze pięć minut. To najlepsza porowa, jaką jadła; chyba nie ma co bać się pora.

środa, 20 listopada 2013

wegańskie rogaliki drożdżowe

Takie rogaliki chodzą za mną przynajmniej raz do roku, i wbrew pozorom nie są zbyt trudne do zrobienia - wystarczy pół kostki drożdży, trochę mąki i wolny czas, ale wcale nie jakieś nieprzebrane ilości, bo ciasto właściwie nie musi rosnąć.


Jak zwykle kształtność moich wytworów pozostawia wiele do życzenia.

Przepis za uroczym blogiem http://mniumniu.blogspot.com/2013/04/weganskie-rogaliki-z-daktylowo.html, z pewnymi modyfikacjami.

1 kg mąki pszennej
0,5 kostki drożdży
300-500 ml mleka roślinnego
 100g wegańskiej margaryny (chyba dałam mniej)
1/3 szklanki oleju

Podgrzać mleko i w 1/2 szklanki rozpuścić pokruszone drożdże. Odstawiamy na kilka minut, w tym czasie pozostałe mleko mieszamy z margaryną i olejem. Łączymy z drożdżami, dodajemy stopniowo mąkę, wyrabiając (ale nie przesadzamy z wyrabianiem godzinami, bo to nie ma nie wiadomo jak wyrosnąć). Odrywamy z kuli ciasta mniejsze kule, rozwałkowujemy na posypanym mąką blacie i kroimy jak pizzę na 4-6 kawałków.
Na każdym z nich umieszczamy łyżeczkę nadzienia (u mnie była to czekoladowa tahina, dżem truskawkowy i dżem śliwkowo-rumowy) i zwijamy rogaliki.
Pieczemy ok. pół godziny, czasem są rumiane nawet szybciej.


Rogaliki plus czarna kawa = śniadanie, obiad i kolacja.

czwartek, 14 listopada 2013

zupy i jednogarnkowce - jemy sezonowo i nie wymiękamy

Z początkiem listopada zaczynam moje sezonowe wyzwanie, czyli uparte i kurczowe trzymanie się sezonowego i lokalnego jedzenia.

Założenia :

1. nie jeść owoców i warzyw rosnących poza Polską
2. nie jeść owoców i warzyw niesezonowych, czyli teraz jem tylko jesienne, zimą tylko zimowe (czyli korzeniowe, kapustne...i w sumie tyle).
3. plan nie obejmuje jedzenia knajpianego, bo pochodzenia np. warzyw użytych do zupy czy dania nie jestem w stanie sprawdzić, a nie chcę na 5 miesięcy rezygnować z recenzowania jadłodajni.
4. plan nie obejmuje freegańskich znalezisk, jeśli takowe się pojawią (lepiej zjeść, niż wywalić).

W zeszłym roku udało mi się wytrzymać do połowy lutego, ale zima, jak pamiętacie, trwała do pierwszego tygodnia kwietnia (oby w tym roku to się nie powtórzyło, na psa urok; nie, żebym miała coś do psów), więc i tak zbyt wcześnie się poddałam. W tym roku wchodzę w ten plan z nowym zapałem, robię wyjątek tylko dla avocado, które jest bardzo dobrym smarowidłem i źródłem tłuszczów (co nie znaczy, że będę jadła je codziennie).

Na początek grafika o tym, co obecnie jest sezonowe i ma teraz najwięcej wartości.


Oczywiście to trochę bardziej dotyczy września i października, teraz mamy połowę listopada i listę należałoby tym bardziej trochę okroić.

Parzybroda

Coś w rodzaju duszonej młodej kapustki, ale robione jesienią i z ziemniakami. Nie jest to bigos - taki sobie jednogarnkowiec o ładnej nazwie.


pół główki białej kapusty
1 cebula
2 marchewki
3 pomidory
4 ziemniaki
pęczek koperku
cząber, przyprawa do bigosu
sól
2 łyżki mąki do zaklepania
ew. śmietanka roślinna lub jogurt soj. naturalny (pół kubeczka)
olej

Kapustę drobno szatkujemy, zasypujemy solą i odstawiamy na 20 minut. W tym czasie kroimy drobno wszystkie warzywa. Po 20 minutach kapustę płuczemy z soli (to ważne, bo inaczej danie będzie nieznośnie słone), zalewamy wodą kilka cm nad jej poziom (garnek bierzemy spory, z grubym dnem) i gotujemy ok. 15 minut, a po tym czasie dorzucamy pozostałe warzywa, poza koperkiem. Gotujemy dalej, dolewając oleju, często mieszając i ewentualnie dolewając wody, doprawiamy, wrzucamy koperek, gotujemy dalej 5-10 minut.
W kubku mieszamy dokładnie 2 łyżki mąki z zimną wodą i zaklepujemy danie (uwielbiam to słowo), czyli zagęszczamy, szybko mieszając. Można dorzucić też jogurt.
Odstawiamy pod przykryciem na pół godziny do przegryzienia.
Jemy z kaszą gryczaną lub - bardziej tradycyjnie - kluskami szczypanymi. Albo, na biedaka, z kromką razowca.

Marchewkowa

Zupa, która nie potrzebuje wyjaśnienia!

dużo marchewki (kilo? półtora?)
1 duża cebula
4-5 pieczarek
sól, kolendra mielona, czarny pieprz
coś zielonego do posypania - w wersji sezonowej może być natka

Kroimy, podsmażamy, gotujemy do miękkości, doprawiamy, blendujemy. I jemy.

Grochówka

Pyszna, bardzo treściwa, a niedoceniana jesienno-zimowa polska zupa, która wystarczy za cały obiad.

250g suchego żółtego grochu
2 marchewki
4 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego
majeranek - mnóstwo
1 cebula
4 ziemniaki
1 pietruszka
kostka wędzonego tofu
papryka wędzona lub dym wędzarniczy
olej
sól

Groch namoczyć na 4-6h, a najlepiej na noc. Warzywa obrać i pokroić w kostkę. Podsmażyć najpierw cebulę ( w garnku o grubym dnie), potem dodać przepłukany groch i resztę warzyw, dolać 1,5 litra wody, wrzucić liście i ziele, posolić. Gotować, mieszając, zebrać pianę z grochu. Po 30 minutach warzywa i groch zaczną mięknąć i rozpadać się - wtedy dodajemy oddzielnie podsmażone tofu i wędzoną paprykę oraz majeranek, gotujemy jeszcze 5-10 minut i odstawiamy.


Kilka listopadowych ujęć.

Drożdżówki z serkiem i pigwą - według bloga http://weg-anka.blogspot.pl/

Samosy, wersja uproszczona - pieczone w piecu, na gotowym cieście francuskim. W środku groszek, ziemniaki i marchewka z garam masalą i kminem rzymskim. Do towarzystwa - raita i sos pomidorowy z kolendrą.

Nowe wegańskie cudo z Biedronki.

wtorek, 12 listopada 2013

weganka w Warszawie - Govinda

W końcu udało mi się odwiedzić po raz drugi Govindę i spróbować legendarnego już omletu, pierwszego wegańskiego omletu w Warszawie ( w Loving Hut jest, ale inny rodzaj, w papierze ryżowym). Ten z Govindy ma mnóstwo zalet - jest zrobiony z tofu i mąki z ciecierzycy z dodatkiem czarnej soli, co nadaje jajecznego posmaku, no i kosztuje tylko 5zł!


Uwagi ogólne :

-  nie warto (finansowo) brać omletu w zestawie, bo sam kosztuje 5 zł, a zestaw 17.50 (!) - jak widzicie na talerzu, oprócz omletu jest tam tylko odrobina ziemniaków i kilka łyżek surówki. Następnym razem wezmę omlet z czosnkowym sosem z nerkowców, co w sumie wyniesie chyba 6zł.

- koktajle na mleku sojowym są przepyszne, choć trochę za słodkie (i mówię to ja, wielka amatorka słodyczy) - truskawkowy był cudowny, czekoladowy też bardzo smaczny.

- bajaderka z daktyli, nerkowców i czegoś jeszcze - smaczna, też bardzo słodka; trzeba koniecznie spróbować sernika czekoladowego ze -znowu - nerkowców z czekoladową galaretką

- miła obsługa, dania szybko podawane

- mogliby zmienić muzykę, to znaczy zrezygnować z puszczania pierwszego z brzegu radia. W tak małym lokalu nie da się go nie słuchać, a gdy tam byłam leciało właśnie konserwy mięsne w Biedronce minus 50%! Tak, minus 50%! Gicz cielęca jedyne 15,99 za kg!
Może jakaś indyjska muzyka?

Zachęcam - Nowogrodzka 15.


sobota, 9 listopada 2013

weganka w Ciechanowie

Ciechanów, 66 minut pociągiem od mojego miasta. Wyjeżdżaliśmy w całkiem ładny słoneczny poranek, dojechaliśmy na miejsce i odbyliśmy przechadzkę w typowej listopadowej pizgawie i deszczu. Zimno i pada, i zimno i pada na to miejsce w środku Europy.


Moim głównym celem było ciechanowskie osiedle o mało ciekawej nazwie "Bloki", ale o bardzo interesującej architekturze. Powstało w 1940 roku, w czasie okupacji niemieckiej, i liczy 110 podobnych domów, które w tamtych czasach uchodziły za bardzo nowoczesne, miały nawet system podgrzewania wody w łazience. Obecnie, jak widać, bardzo podupadły, ale osiedle robi niesamowite wrażenie, mimo że ma opinię bardzo niebezpiecznego. Na ciechanowskim forum znalazłam głos pana, który odżegnuje je od czci i wiary, i wiesza psy na mieszkańcach. Spędziłam tam godzinę spokojnie fotografując życie dzielnicy, i nic złego mnie nie spotkało (no, jeden pies mnie obszczekał).


Plac Piłsudskiego, który za PRL-u nazywał się Nowotki, a w czasie wojny - Adolfa Hitlera, co pokazuje oczywisty fakt,  jak bardzo układ sił politycznych wpływa na nazewnictwo. Teraz wszędzie wszystko Jana Pawła II...

Dalszy spacer po mieście w narastającej mżawce...

Jak na sobotnie wczesne popołudnie, to na mieście były kompletne pustki.

Z serii dziwne pomniki - nic nie pobije Edwarda Nożycorękiego z Warki, ale tu uchował się orzeł bez korony.

Piotr Apostoł, który jest zdaje się patronem Ciechanowa, pozdrawia na tle wieżowca mojego ulubionego typu.

Ciechanowski ratusz. Jest cholernie mały.

Scena niezależna dobrze się chyba trzyma.
Stragan owocowy. Przygnębiające ilości cytrusów przypominają o końcu sezonu na jakiekolwiek rozsądne owoce w rozsądnych cenach.

Zamek książąt Mazowieckich. W remoncie.

Z kronikarskiego obowiązku odnotowuję, że przez Ciechanów płynie Łydynia, rzeczka szerokości większej kałuży.

A co sobie przywiozłam? Ano smalec roślinny w dwóch smakach!

Żegna was Elżbieta Dzikowska wegańskiej blogosfery ;) Warto jeździć, a wystarczającym powodem, żeby gdzieś pojechać jest to, że jeszcze nas tam nie było.


wtorek, 5 listopada 2013

zimne dziady listopady

Siedzę, objadając się jednocześnie blokiem czekoladowym i cytrynowym jogurtem (między bajki można włożyć miejskie legendy o tym, jak to weganie nic nie jedzą i wszystkiego sobie muszą "odmawiać"; ja tam sobie w życiu niczego nie odmówiłam), i postanowiłam zamieścić krótki przegląd z pierwszego tygodnia listopada, tygodnia, w którym drzewa straciły wszystkie liście, w którym dwa razy przemoczyłam trampki (co skłoniło mnie do ich obejrzenia i ujawnienia strasznej prawdy - podeszwy są popękane) i w którym remontują nam parking pod blokiem, utwardzając powierzchnię dziwną maszyną wyglądającą jak odkurzacz.
W sobotę jadę do Ciechanowa, a tymczasem...

Spacer sobotni - na piechotę z Mokotowa na ścianę wschodnią.


Mezze na Mokotowie, ul. Różana 1 - falafelownio-hummusownia. Miłe wnętrze, ceny ujdą, jedzenie mniej ujdzie, świeże, smaczne, ale bez zachwytów.

Hummus na poziomie domowym, za dużo tahiny, za gesty, zbyt mało gładki...

Falafel dobry, w środku zielony od pietruszki. Wyrazy uznania za czerwoną rzepę i sos sezamowy (choć sam sos zbyt lejący). Miejsce na pewno ma potencjał i fajnie, że w końcu falafel bez kebaba do kompletu! Ale długa droga przed nami - w Berlinie w jednej małej budce potrafią sprzedawać 10 rodzajów kanapki z falafelem...

Domowa zupa soczewicowo-pomidorowa.

Coś jednolity kolorystycznie ten obiad...kasza gryczana, pieczony kalafior w przyprawach, tzatziki z ogórkiem i sojowe nuggetsy w sezamie.

Ciabatta oliwkowa z pietruszkowym pesto, avocado, tofu wędzonym i warzywami. 

 
Niespodziankowe VegNews od czytelniczki z USA. Zasiądę do nich wieczorem.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...