czwartek, 14 listopada 2013

zupy i jednogarnkowce - jemy sezonowo i nie wymiękamy

Z początkiem listopada zaczynam moje sezonowe wyzwanie, czyli uparte i kurczowe trzymanie się sezonowego i lokalnego jedzenia.

Założenia :

1. nie jeść owoców i warzyw rosnących poza Polską
2. nie jeść owoców i warzyw niesezonowych, czyli teraz jem tylko jesienne, zimą tylko zimowe (czyli korzeniowe, kapustne...i w sumie tyle).
3. plan nie obejmuje jedzenia knajpianego, bo pochodzenia np. warzyw użytych do zupy czy dania nie jestem w stanie sprawdzić, a nie chcę na 5 miesięcy rezygnować z recenzowania jadłodajni.
4. plan nie obejmuje freegańskich znalezisk, jeśli takowe się pojawią (lepiej zjeść, niż wywalić).

W zeszłym roku udało mi się wytrzymać do połowy lutego, ale zima, jak pamiętacie, trwała do pierwszego tygodnia kwietnia (oby w tym roku to się nie powtórzyło, na psa urok; nie, żebym miała coś do psów), więc i tak zbyt wcześnie się poddałam. W tym roku wchodzę w ten plan z nowym zapałem, robię wyjątek tylko dla avocado, które jest bardzo dobrym smarowidłem i źródłem tłuszczów (co nie znaczy, że będę jadła je codziennie).

Na początek grafika o tym, co obecnie jest sezonowe i ma teraz najwięcej wartości.


Oczywiście to trochę bardziej dotyczy września i października, teraz mamy połowę listopada i listę należałoby tym bardziej trochę okroić.

Parzybroda

Coś w rodzaju duszonej młodej kapustki, ale robione jesienią i z ziemniakami. Nie jest to bigos - taki sobie jednogarnkowiec o ładnej nazwie.


pół główki białej kapusty
1 cebula
2 marchewki
3 pomidory
4 ziemniaki
pęczek koperku
cząber, przyprawa do bigosu
sól
2 łyżki mąki do zaklepania
ew. śmietanka roślinna lub jogurt soj. naturalny (pół kubeczka)
olej

Kapustę drobno szatkujemy, zasypujemy solą i odstawiamy na 20 minut. W tym czasie kroimy drobno wszystkie warzywa. Po 20 minutach kapustę płuczemy z soli (to ważne, bo inaczej danie będzie nieznośnie słone), zalewamy wodą kilka cm nad jej poziom (garnek bierzemy spory, z grubym dnem) i gotujemy ok. 15 minut, a po tym czasie dorzucamy pozostałe warzywa, poza koperkiem. Gotujemy dalej, dolewając oleju, często mieszając i ewentualnie dolewając wody, doprawiamy, wrzucamy koperek, gotujemy dalej 5-10 minut.
W kubku mieszamy dokładnie 2 łyżki mąki z zimną wodą i zaklepujemy danie (uwielbiam to słowo), czyli zagęszczamy, szybko mieszając. Można dorzucić też jogurt.
Odstawiamy pod przykryciem na pół godziny do przegryzienia.
Jemy z kaszą gryczaną lub - bardziej tradycyjnie - kluskami szczypanymi. Albo, na biedaka, z kromką razowca.

Marchewkowa

Zupa, która nie potrzebuje wyjaśnienia!

dużo marchewki (kilo? półtora?)
1 duża cebula
4-5 pieczarek
sól, kolendra mielona, czarny pieprz
coś zielonego do posypania - w wersji sezonowej może być natka

Kroimy, podsmażamy, gotujemy do miękkości, doprawiamy, blendujemy. I jemy.

Grochówka

Pyszna, bardzo treściwa, a niedoceniana jesienno-zimowa polska zupa, która wystarczy za cały obiad.

250g suchego żółtego grochu
2 marchewki
4 liście laurowe, 4 ziarna ziela angielskiego
majeranek - mnóstwo
1 cebula
4 ziemniaki
1 pietruszka
kostka wędzonego tofu
papryka wędzona lub dym wędzarniczy
olej
sól

Groch namoczyć na 4-6h, a najlepiej na noc. Warzywa obrać i pokroić w kostkę. Podsmażyć najpierw cebulę ( w garnku o grubym dnie), potem dodać przepłukany groch i resztę warzyw, dolać 1,5 litra wody, wrzucić liście i ziele, posolić. Gotować, mieszając, zebrać pianę z grochu. Po 30 minutach warzywa i groch zaczną mięknąć i rozpadać się - wtedy dodajemy oddzielnie podsmażone tofu i wędzoną paprykę oraz majeranek, gotujemy jeszcze 5-10 minut i odstawiamy.


Kilka listopadowych ujęć.

Drożdżówki z serkiem i pigwą - według bloga http://weg-anka.blogspot.pl/

Samosy, wersja uproszczona - pieczone w piecu, na gotowym cieście francuskim. W środku groszek, ziemniaki i marchewka z garam masalą i kminem rzymskim. Do towarzystwa - raita i sos pomidorowy z kolendrą.

Nowe wegańskie cudo z Biedronki.

5 komentarzy:

  1. Ja chcę wszystko, wszystko co pokazałaś. Och! Dzisiaj pomidorowa, ale jutro chyba zaszaleję grochówką <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Zupy to potęga, nie jadłam ich przez ponad dwa lata, teraz się z nimi przeprosiłam. Czekoladę testowałam , jest obłędna! Z samosami muszę kiedyś zawalczyć. Zawsze wydają mi się nieziemsko pracochłonne.
    Wytrwałości w postanowieniu ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo fajne założenia! Jutro zabieram dzieci na lokalny bazarek, w domu mam buraki, dokupimy coś jeszcze. Muszę sobie tę listę wydrukować i na lodówce powiesić :) Uczę siebie i rodzinę, że sezonowo jest jednak najlepiej. Nie wiem jak przekonam dzieci do grudnia bez mandarynek, ale będę się starać :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Powodzenia!

    ja bym nie wytrwała: moja słabość banan się zowie, codziennie min 2 sztuki muszę dziabnąć. Rzadko mam dzień przerwy.

    Bananowy jest po prostu żywot mój

    OdpowiedzUsuń
  5. widziałam, że pojawił się właśnie chyba spoko kalendarz dla fanów sezonowych: https://www.facebook.com/sezonownik?fref=ts

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...