wtorek, 15 października 2013

maybe someday

Chodzi mi po głowie ulubiona ostatnio piosenka The Cure. Za oknem słońce, po zimnym wrześniu znienacka rozwija się złoty październik z całym wymarzonym oprzyrządowaniem, czyli nieskończonym zasobem żółtych i czerwonych liści, kasztanami, zamglonym słońcem.
Jutro jadę fotografować Puławy, a tymczasem dziś - przegląd tygodnia.




Parę fot z zapowiadanej wycieczki do Koluszek, miasta, w którym nic nie ma, nawet miejsce, w którym chciałam zjeść było zamknięte - ale pogoda była cudowna, więc spacer nie należał do nieudanych. Przywiozłam sobie tanią skórkę pomarańczową w syropie i pastę węgierską.

I najpiękniejsza rzecz w Koluszkach - mural nie chcę umierać na hali sportowej w środku osiedla.

Piątkowy spacer z Wandą z bloga http://wandziawpodrozy.blogspot.com/. Poznałyśmy się w czerwcu w Berlinie, gdzie Wanda wtedy mieszkała i spontanicznie zaproponowała mi nocleg. Teraz mieszka już w Warszawie, więc przeszłyśmy razem kilka kilometrów w piątkowe popołudnie, fotografując wszystko, co się dało, a potem napchałyśmy się burgerami i kawą w Tygrysie. Tempeh burger jest przepyszny.





9 komentarzy:

  1. Przepiękne zdjęcia, jak zwykle zresztą :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Kamienica z pierwszego zdjęcia - fantastyczna!

    OdpowiedzUsuń
  3. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że Puławy ci się bardzo spodobają, byłam tam dwa razy sto lat temu i były przepiękne, czyste i zadbane.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w Puławach ostatni raz w 2000 roku, więc bardzo wiele mogło się zmienić na lepsze. Zobaczymy dziś.

      Usuń
  4. a właściwie czemu te koluszki? trafiasz w mapę z zamkniętymi oczami i jedziesz czy to bardziej przemyslane działanie było? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeżdżę w promieniu 100-130km, żeby dało się wrócić tego samego dnia na 18 do Warszawy. Zawsze w środy:)

      Usuń
    2. Fantastyczny pomysł żeby jeździć nie tylko do wielkich miast, ale właśnie miejsc tworzących lokalną przestrzeń. Nawet, jeśli jedyną atrakcją może być spacer.

      Usuń
  5. Haha, nic mi tak nie nabija wejść na bloga, jak post u ciebie z linkiem! xD
    Tempeh tempehem, ale szpinaczek <3

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...