wtorek, 17 września 2013

zupa dyniowa i dni protestu

Tej jesienie nastąpił mój ponowny wielki powrót do aktywizmu, więc piszę mniej, bo potrawy wychodzące spod mojej ręki są szybsze i prostsze, a w domu spędzam mniej czasu, niż jeszcze przed wakacjami. Określenie bałagan to eufemizm na to, co znajduje się w moim pokoju, gotuję breje i przemaczam kolejne trampki, ale nareszcie coś się znowu dzieje.
Za mną bardzo aktywny weekend - ogólnopolskie Dni Protestu w Warszawie. Brałam udział w bloku antykapitalistycznym, który był jednym z ogniw marszu gwiaździstego. Byliśmy głośni, widoczni i słyszalni, rozdaliśmy trochę propagandy podczas marszu i poprzedniego dnia pod sejmem.


Zupa dyniowa

pół dyni hokkaido
olej
1 marchewka
wiórki koko
garam masala, kmin rzymski, sól, ew. curry

Z dynią jest straszny ból dupy, jedyny patent na jej obieranie to pokroić ją wraz ze skórą ( i tak jest ciężko i trzeba mieć niemalże tasak, po czym ugotować w wodzie i dopiero wtedy skóra gładko odejdzie, a nam zostanie sympatyczne puree, z którego można zrobić zupę lub ciasto.

Po obraniu dynię gotujemy z marchewką, blendujemy, dolewamy wody, doprawiamy na ostro i gotujemy dalej. Wychodzi zupa-krem, którą posypujemy wiórkami.


Na podniesienie nastrojów - Milusia.

...i ciastka francuskie z jabłkami i śliwkami oraz kotlety z czarnej fasoli z warzywami w śmietanie słonecznikowej i pyszne ogórki małosolne.



12 komentarzy:

  1. Zauważyłam właśnie, że wszelkie protesty mają teraz swoją kulminację. Niedługo się przeprowadzam, mam nadzieję się na jakiś załapać.
    Pytanie natury technicznej- gdzie w Warszawie można kupić produkty Froscha (nie licząc Rossmanna)?

    OdpowiedzUsuń
  2. Magda, jesteś dla mnie autorytetem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma czego, wydawało mi się to miłe napisać Ci,że cenię Cię za całą Twoją działalność i zaangażowanie ;)

      Usuń
    2. Pewnie, że miłe i dziękuję Ci, ale jednak ciężko temu sprostać:) Wiele osób robi fajne i zaangażowane rzeczy, dużo fajniejsze, niż ja, więc się zdziwiłam.

      Usuń
  3. Tą dynię chyba najlepiej upiec w piekarniku, a skórki wcale nie trzeba obierać. Gotowanie w wodzie to dylemat, wylać czy nie wylać wodę od gotowania, nawet gotując na parze mam taki problem. Piekarnik rządzi.

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja kroje na duzym nozem na paski I obieram normalnie obieraczka do warzyw, z ikea, nie zadna wypasiona

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej! Milusia jest Waszą nową współlokatorką? Już na zawsze? Jest prześliczna :) Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, mieszka z mamą R., tak jak i druga kotka, można powiedzieć, że są "wspólne" :)

      Usuń
  6. Jeśli chodzi o dynię, to podobnie jak Magdika jestem za piekarnikiem. Ja ją kroję w spore kawałki, układam na blaszce wyściełanej papierem do pieczenia i piekę w 180 stopniach C przez kilkanaście minut. Miąższ staje się na tyle miękki, że można swobodnie go odciąć od skórki, a resztki z niej zeskrobać. Zwykle kupuję dynie w sezonie i produkuję masowo purre, które mrożę w różnych objętościach. Super sprawa - polecam! Można się cieszyć dynią cały rok :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Te protesty były dość przerażające, ludzie wyszli na ulicę => zaraz będzie apokalipsa, butelki z benzyną i kamienie. Ale to dobrze, że coś się dzieje.

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja obieram obieraczką do warzyw, taką mniej więcej: http://www.otogastro.pl/obieraczka-do-warzyw.html polecam!

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...