poniedziałek, 2 września 2013

chyba jesień

Chodzić w cieplejszych sukienkach i najgrubszej bluzie. Czytać bzdury, jeść ostatnie arbuzy i pierwsze gruszki. Planować nowe kolczyki. Chodzić na zebrania, angażować się w kolektywy, spotykać się z ludźmi na kawy, burgery, spacery, uściski. Słuchać smętnej muzyki na przemian z hip hopem. Myśleć, gdzie się pojedzie jesienią i dlaczego tylko w jedno miejsce.
Spędzać wieczory z ulubionym człowiekiem.

Taka to będzie jesień, a może nawet lepsza.



Odnalezione na dysku zdjęcie z chyba 1985 roku.

14 komentarzy:

  1. Hej, piszę gdyż mam pewien problem.. Sądziłam, że go nie ma, ale ostatnio dostałam tym faktem po twarzy (że się tak wyraże).
    Mam 19lat i od dłuższego czasu nie chce jeść mięsa - jego nadmiar w mojej diecie sprawił, że jego smak mi zbrzydł.
    Niestety mieszkam jeszcze z rodzicami (jeśli wszystko pójdzie ok, to dopiero za rok sie wyprowadzę..) i moi rodzice twierdzą, że skoro mój brat pracuje na kopalni to musi jeść mięso. I tak przynajmniej 4 razy w tygodniu jest pod jakąś postacią mięso na obiad, a jestem zmuszona (tak zmuszona) do jedzenia samych ziemniaków prawie że codziennie.. Moja mama nie raz wszczynała kłótnie z powodu, że nie chce jeść mięsa, że chce być anorektyczką (wtf?!), że przez niejedzenie mięsa wyląduje w szpitalu. Twierdzi, że skoro tak to mam sobie jeść ziemniaki (mam świadomość tego, że to niebezpieczne). Nie raz rzucałam innymi, mniej nudnymi i bardziej urozmaiconymi, pomysłami na obiad. Kończyło sie na "no ok".
    Ostatnio była taka sytuacja, że powiedziałam mamie by kupiła fasole, bo chciałabym z tego zrobić kotlety. Ok, kupiła. Ja ugotowałam fasole dzień przed domniemanym obiadem. Obrałam ją z tej skóry itp. Na drugi dzień wstaje, patrze a moja mama zrobiła z niej zupe..
    Ona ma gdzieś to, że nie czuje się najlepiej po zjedzeniu mięsa i ma w dupie to, że (prawdopodobnie) mam problemy z trawieniem i wchłanianiem.. Już i tak jakieś dwa lata temu straciłam nagle na wadze 18kg i jak tak dalej pójdzie to albo schudne jeszcze bardziej, albo kiedyś w szpitalu wyląduje..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapomniałam dodać: jak do nich dotrzeć, jak wytłumaczyć że taka dieta jest lepsza ?

      Usuń
    2. Proces przestawienia całej rodziny na dietę bezmięsną, zwłaszcza rodziny tak tradycyjnie myślącej o pożywieniu, jest długi i kłopotliwy - można poruszać się tylko metodą małych kroków, ale te kroki musisz wykonać ty, bo, brutalnie mówiąc, nikt za ciebie tego nie zrobi.

      Masz 19 lat, więc możesz sama gotować. Nie skazuj się na ziemniaki, są dobre, ale nie ma co jeść ich codziennie. Nawet jeśli nie zarabiasz, to z pewnością dostajesz jakieś kieszonkowe, kasę od babci, parę złotych tu czy tam - wydaj to na "żelazne racje", czyli puszki ze strączkowcami, jakieś kasze, tofu. Ziemniaki na pewno nie są jedynym warzywem w domu, pewnie macie też cebulę, marchew, kapustę czy pomidory - rób surówki, sałatki, zupy na tych warzywach i oleju.
      Rozumiem, że ludzie mają różne układy rodzinne i nie chcę oceniać,ale jednak sytuacja, w której rodzina zmusza dorosłą osobę do jedzenia wciąż jednej rzeczy, zabraniając innych to trochę kosmos - tak jakby chcieli cię za coś ukarać. Nie możesz na to pozwolić. Jedyna droga to robić swoje, pokazując im, że twoje potrawy są zdrowe i smaczne, że jesz dużo, nie chudniesz - a w tym celu musisz zacząć gotować. Nie wstydząc się, nie przepraszając za siebie i swoją odmienną dietę.

      Powodzenia!:)

      Usuń
    3. Myślałam o tym wszystkim ostatnio i może nastawienie mojej mamy wynika z tego, że jeszcze kilka miesięcy temu wcinałam mięso normalnie. Później zauważyłam, że mięso aż tak mega dobrze na mnie nie wpływa i ot tak, powiedziałam że go jeść nie będe. Nie powiem, bo wszyscy byli w szoku. Jakiś rok/dwa temu sama też o mięso prosiłam. I tak wywnioskowałam, że dla nich to pewnie jest chwilowy kaprys. W sumie.. Też bym na ich miejscu pomyślała.
      Ale czytałam, oglądałam wszystko na temat wegetarianizmu, na co trafiłam i pomyślałam, że chociaż spróbuje. Ograniczyłam już bardzo spożycie mięsa i to dowiodło mi, że wcale go nie potrzebuje. Fakt faktem, lubię szynki ale bez nich raczej dam rade się obejść.
      Co do częstotliwości jedzenia mięsa.. Dotarło do mnie, że mojemu bratu to bardzo pasuje. Innym też (mi kiedyś też) więc i pewnie dziwne i nierealne wydaje się mojej rodzinie zmiana diety. Cóż.. Stwierdziłam że zrobie kolejne podejście do mamy. I spróbuje pójść na kompromis - jem normalnie obiad, ale mięso zastępuje czymś innym. Zupy mamy często w domu, więc to problemem nie będzie.
      Co do pieniędzy - kieszonkowego nie dostaję. Potrzebuje pieniędzy - mówię. - jest taki, że pytają na co.. Ostatnio znalazłam oferte pracy na weekendy. Nic szczególnego - coś a'la ulotki. Ale stwierdziłam że zawsze coś i że się po niedzieli zgłoszę.

      Niemniej dzięki za rady ! :)

      Usuń
  2. matka prąd wydziela? 19 lat to chyba wystarczająco dużo, żeby się nauczyć samej coś ugotować?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to nie jest problem. Problem tkwi q tym, że cieżko w moim miasteczku znaleźć prace na weekendy. Nie mam z czego kupić potrzebnych produktów.

      Usuń
    2. nie wydziela, ale jak napisała "annie", zabrała jej np. fasolę, a garnków po pokoju chyba chować nie będzie? nie przegadasz. usamodzielnić się jakoś, czym prędzej i tyle, bo dla ludzi, którzy jedzą mięso od zawsze, nienormalne jest to, że ktoś go nie trawi, źle się czuje itp.

      Usuń
  3. To coś co wygląda jak pizza z sałatką na wierzchu to co to? Wygląda pysznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pizza, pizza, oczywiście - z tofu i serem wegańskim.

      Usuń
  4. uwielbiam jesien, juz zaliczyłam kulinarnie pierwszą dynię

    ja mam pytanie z innej beczki, czy możesz polecić jakieś ksiązki do nauki czeskiego dla początkujących?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tomasz Adam Kaniewski "Cestina. Podstawowy kurs języka czeskiego" - z tego korzystam plus mam jeszcze repetytorium gramatyczne.

      Usuń
  5. A ja mam inne pytanko. Jak Wy sobie radzicie z jedzeniem fasoli,kapusty itp? U mnie nawet zjedzenie garstki kapusty, pomimo dodania kminku,picia herbaty z kopru itp powoduje ogromne gazy. Mało to przyjemne i dość kłopotliwe,tym bardziej,że pracuję w sklepie...
    Piję regularnie rumianek i koper,co poradzicie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja wszelkie strączki jem w towarzystwie jogurtu czy kefiru bo inaczej mam to samo. no ale to mało wegański sposób, jeśli takowego oczekiwałaś...

      Usuń
    2. Ja akurat nie weganka, spróbuję,dzięki. (mam nadzieję,że właścicielka bloga nie obrazi się za niewegańskie rady.:) ).

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...