piątek, 23 sierpnia 2013

the last day of summer never felt so cold

Jestem z Polski, więc będę przynudzać o pogodzie. Wiem, że to teraz trendy twierdzić, że się lubi wszystkie pory roku i że nie wiadomo o co chodzi tym ludziom, co im zima za długa, a lato zbyt upalne, ale jestem tradycjonalistką w niektórych sprawach i uważam, że hejt na pogodę być musi co sezon.
Nastąpiła jakaś dziwna wolta i lato było nieoczekiwanie krótkie, jeszcze wczoraj był maj i z okna pociągu oglądałam dmuchawce na jaskrawo zielonych trawnikach, a tu koniec sierpnia, mojego ulubionego miesiąca. A tu getry, a tu bluza, a tu, tfu tfu, skarpetki nawet.

Jeszcze są tanie brzoskwienie, zaczynają tanieć gruszki i jabłka, jeszcze jest cukinia i kalafiory. A za miesiąc będzie minus pięć, kapusta i ziemniaki, mówię wam.
Wchodzę w kolejną jesień z niepokojem, ale i determinacją, by było lepiej i ciekawiej. Ostatni rok przeżyłam bardzo domowo i teraz chcę to zmienić. Układam sobie różne puzzle w głowie i tak średnio do siebie pasują, ale i tak wiem, co powinno się wydarzyć.


Podwójny burger z serem Tofutti z paczki z sierpniowego swapu.

Ucierane z brzoskwiniami i nektarynkami, przepis z puszki.

Pad thai w warszawskim Au Lac'u na Chmielnej. Wygląda jak kupa makaronu, ale jest nieziemsko pyszne i jeśli jeszcze nie jedliście, to lepiej spróbujcie! Makaron w sosie orzechowo-paprykowym, kawałki tofu i kawałki seitanowej kaczki, świeży imbir...nie da się zjeść całej porcji. Obok sok z młodego kokosa.

Zupa krem z pieczonej papryki i pomidorów

2 papryki czerwone

6 dojrzałych pomidorów
olej
sól
papryka słodka w proszku
ser wegański pokrojony w kostkę

Papryki nakłuć i upiec pół godziny w piekarniku. Podsmażyć z pokrojonymi pomidorami, dolać wody, gotować do rozpadnięcia pomidorów, zblendować (można, jak ja, niezbyt dokładnie), doprawić. Nie chciałam przytłumić smaku warzyw ziołami, więc ich nie wsypałam. Na talerze wrzuciłam ser krojony w kostkę.


Wegański postny ser mam z Rumunii, od wracającej stamtąd siostry. Jest przepyszny. Szkoda, że u nas nie ma takich przypadkowo wegańskich produktów, bo katolicy swój post ograniczają do udawania, że ryba nie jest mięsem. Prawosławie podchodzi do tego inaczej i stąd sery bez mleka czy białoruskie majonezy postne bez jajek.
Dostałam też arbuza, który przejechał całą drogę z Timisoary. Cudowne są te rumuńskie arbuzy, polskie mogłyby im skórkę najwyżej czyścić (tak, znów zachwycam się obcym krajem i mówię, że Polska to nie ośmy cud świata, hejt alert!).

Rośnie ciasto na sezonowe drożdżówki z węgierkami i twarożkiem tofu-rodzynkowym (czyli tofurożkiem).


I gotowe, blade, ale smaczne...przepis był półtora roku temu tu.


13 komentarzy:

  1. no magdo błagam, jeszcze miesiąc lata i miesiąc ciepła, we wrześniu mam trzy podróże i nie ma mowy o -5. Pływać w morzu przecież będę i jeść śniadania na plaży :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie jest zimno, ale fale upałów już się skończyły, myślę, że teraz już raczej czeka nas tendencja zniżkowa, czyli faza"nie wiadomo jak się ubrać" - rano zimno, w dzień ciepło, w nocy 10 stopni.
      weź ciepłe bluzy na wyjazd. a w morzu to chyba się we wrześniu nie da pływać, niestety ;)

      jadę pod koniec września do Czech, ale spodziewam się tam jak zwykle wyższej temperatury, niż w Polsce, więc luz.

      Usuń
  2. Zimno jak cholera, aż nie mogę uwierzyć, że to lato tak szybko minęło...

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja jakoś rzadko spotykam polskie arbuzy, raczej greckie chyba...

    OdpowiedzUsuń
  4. Byłaś może w Krowarzywa i próbowałaś seitanexa? Seitan z Au Lac podobny "twardością"? Bo akurat z seitanem miałam mało do czynienia i trochę się rozczarowałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, byłam kilka razy w Krowie, chyba zimą pisałam im recenzję.

      Seitanex ma kotlet z przemielonego seitanu ( a la kotlet mielony), więc jest delikatniejszy od zwykłych kawałków seitanu z Au Laca. Moim zdaniem jest smaczny, zwłaszcza z sosem czosnkowym i barbecue. Ale jeśli wolisz miększe burgery, to polecam raczej cieciorexa.

      Usuń
    2. A czyli Au Lac ma jeszcze twardszego seitana. Szkoda. Cieciorex faktycznie delikatniejszy jest, jako że z moim drugim połowem urządziliśmy ucztę na pół próbując każdego z pięciu wtedy dostępnych, cieciorex zdecydowanie wygrał. Byłoby ex aequo z jaglanexem, ale był minimalnie za słony, więc kasza jaglana zajęła drugie miejsce niestety. Chociaż może to kwestia dnia a nie standard.

      Pozdrawiam.

      Usuń
  5. To ucierane ciasto mi się naprawdę podoba :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak Ty zjadłaś tego burgera?! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam nadzieję, że Cię kiedyś spotkam w Au Lac :D

    OdpowiedzUsuń
  8. a ja mam pytanie, czy suplementujesz B12?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, oczywiście. To konieczność. Biorę b12 firmy Solgar.

      Usuń
  9. czytałam o tym i jedni twierdzą, że mięsożercy mają jej pod dostatkiem, inni, że jej w mięsie nie ma, bo obróbka termiczna zabija witaminę, znowu ktoś pisze, że suplementy się źle wchłaniają... najzabawniejsze, że do momentu, gdy zaczęłam się interesować witarianizmem, nie miałam pojęcia o witaminach, a szczególnie B12, stąd moje pytanie, bo niezbyt mi się uśmiecha łykanie tego.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...