piątek, 9 sierpnia 2013

pierwszy tydzień sierpnia

Nie jestem mistrzynią wymyślania tytułów, podczas studiów dziennikarskich byłam nawet stawiana grupie za przykład, jak NIE należy ich konstruować. No, ale poniższy wpis będzie dotyczył właśnie pierwszego tygodnia sierpnia, więc nie ma się co wygłupiać tytułując go inaczej. A zaległości się nazbierało, więc teraz nastąpi korowód zdjęć.

Nie wiem, czy kojarzycie bloga Dewii? http://dewiibatwoman.blogspot.com/ to czeski blog wegański o jedzeniu, ciuchach i kosmetykach (wszystko cruelty free), prowadzony przez 20-latkę z Pilzna. Dewii jest niewątpliwie gwiazdą swojego bloga, demonstruje etapy farbowania włosów, opisuje każdy dzień, pokazuje się z chłopakiem itp., ale jest to podane na tyle bezpretensjonalnie i podparte częstym wspominaniem o weganizmie, że dobrze się czyta. Ćwiczę swój czeski, czytając archiwum bloga, i zdarzyło mi się skorzystać z dwóch przepisów, czego efekty chcę wam tu pokazać (Ania, dziękuję za pokazanie mi w Pradze tego bloga, obśmiałyśmy go przy śniadaniu, a potem i tak zaczęłam czytać! ;))

Langosze, drożdżowe placki węgierskie, w Czechach też bardzo popularne (można je kupić w fast foodowych budkach z hamburgerami), tłuste, sycące, podawane ze startym czosnkiem, serem i ketchupem. U mnie wersja z tofu zamiast sera. Po dwóch plackach pękam w szwach.

Ciasto ananasowo-kokosowe na niewyjściowym wyskubanym zdjęciu. Bardzo dobre - nie jest to ciasto tylko z cząstkami ananasa, ale z całą zmiksowaną jego puszką, którą dodaje się przed pieczeniem.

Zwyczajny podwieczorek - winogrona i koktajl nektarynkowy.

Kupione za ciężką kasę mleko migdałowe z b12 i wapniem. Smaczne, ale gdzie mu tam do waniliowego z Biedronki ;)

Kasza gryczana, sos ze świeżych papryk i kabaczka oraz sałata w śmietanie słonecznikowej. Totalny messy dinner, ale bardzo smaczny.

Tofucznica z pełnoziarnistym tostem.


Plac Zbawiciela, architektonicznie ciekawe miejsce, ale zbyt modne, żeby tam spokojnie przebywać. Stamtąd zaczęłam zwiedzanie Mokotowa, które jednak wyszło średnio, bo upał był kosmiczny, a poza tym moją uwagę przykuły second handy i to w nich spędziłam większość czasu, wychodząc z siatą czarnych ciuchów.

Zdołałam jednak odwiedzić Park Dreszera, w którym, jak widzicie, nic nie można.

To zdjęcie zrobiłam na Moście Poniatowskiego,  w chwilę po dość nieprzyjemnej konfrontacji z pijanym facetem proszącym o ogień. Każdej dziewczynie zdarzają się takie sytuacje i musimy reagować i my, i otoczenie, by nie przekraczano naszych granic niechcianym kontaktem fizycznym czy agresją słowną.





Sobotni wieczór na plaży nad Wisłą.

31 komentarzy:

  1. A czy mogłabym prosić o podanie przepisu na ciasto? Zaznaczam- nie znam czeskiego nic a nic :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę :)

      2 szklanki mąki
      1/2 szklanki cukru
      1/4 szklanki oleju
      1 łyżka sody
      1 nieduża puszka ananasów w kawałkach (kawałki i sok)
      1/2 szklanki wiórków koko

      Zblendować, piec 30 minut.

      Polewa : budyń czekoladowy ugotowany na mleku roślinnym plus wiórki.

      Usuń
  2. Nie ma za co :) Blog obsmialysmy, obsmialysmy, ale ja i tak regularnie tam zagladam (jakas sila nieczysta mnie prowokuje chyba) :) To niewiarygodne jak Ci pasuje septum!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Noszę teraz największe, jakie mam, czyli 1.6 grubości.

      Usuń
  3. Zauwazyłam, że masz mój blog po prawej w zakładkach. Zmieniłam adres, dlatego większośc ludzi myśli, że go usunełam.

    Pozdrawiam. Vimari "Vegan Pop"

    http://veganpopcuisine.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. I can't understand all what you write about me, but I'm so surprised that you read my blog! Thank you! :333

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hi, Dewii, don't be surprised, many people all over the world read it!:) I came across your blog two weeks ago in Prague and started to read it on a daily basis 'cause I'm learning Czech and it might be real help. I like the unpretentious way you present yourself and your life. Good luck posting, I'll keep reading!

      Usuń
  5. Mogłabyś polecić mi jakieś książki traktujące o weganizmie, prawach zwierząt etc.?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie. ć
      Najlepiej zacząć od Petera Singera, polecam Ci "Wyzwolenie zwierząt" i "Etyka, a to, co jemy", to książki, które dadzą ci podstawy filozoficzno=etyczne, ale i praktyczną wiedzę o chowie przemysłowym.
      Z lżejszych - Karen Duve "Jeść przyzwoicie", reportaż kobiety, która postanowiła być wegetarianką, potem weganką, pozbyć się niewegańskich przedmiotów, a przy tym wszystko opisuje z humorem, z radością neofitki ; myślę, że może być to pomocne dla ludzi, którzy dopiero próbują sobie odpowiedzieć na pewne pytania (co jest nie tak z kurami w chowie klatkowym? Dlaczego mamy współczuć pszczołom? Co z jazdą konną? itp.).

      Usuń
    2. Dzięki wielkie, a jak już jesteśmy przy temacie książek to może zdradziłabyś parę swoich ulubionych autorów/tytułów ale już niezwiązanych z propagowaniem weganizmu?

      Usuń
    3. Czytam mało fabuł obecnie, jakoś mam fazę reportażową. Kupuję książki podróżnicze z różnych stron świata. Ostatnio podobało mi się "Po Syberii" Colina Thubrona i jego "Utracone serce Azji", kawałek porządnego reportażu z podróży po republikach zakaukaskich, dużo historii, ale dużo kontaktu z drugim człowiekiem jest w tych książkach.

      Na pewno duże wrażenie zrobił na mnie na wiosnę reportaż z Korei Północnej, jednego z najbardziej zamkniętych krajów świata - Barbara Demick "Światu nie mamy czego zazdrościć".

      Moim ulubionym wydawnictwem jest Czarne, wszystkie wydane przez nich pozycje są na wysokim poziomie, i zawsze wchodząc na stronę znajduję kilka rzeczy, które teraz-zaraz chciałabym mieć.

      Czytam dużo książek o tematyce politycznej, społecznej i genderowej, o prawach zwierząt właśnie, o sytuacji kobiet, o układach sił politycznych w różnych częściach świata, czytam prasę anarchistyczną.

      Co jeszcze? Oczywiście trochę tzw. zapychaczy czasu, czyli np. kryminały skandynawskie. Jedne lepsze, drugie gorsze, ale przynajmniej część trzyma w napięciu. Lubię też polską autorkę Elżbietę Cherezińską.

      Usuń
    4. Bardzo dziękuję za wyczerpującą odpowiedź, też uwielbiam wydawnictwo czarne! przy najbliższym przypływie gotówki zamierzam sobie kupić "Ameksykę" i "A jednak czasem miewam sny", ale teraz jeszcze zrobiłaś mi apetyt na ten reportaż z Korei Północnej.. a póki co jestem zakochana w książkach Williama Whartona, to jak przystań do której się wraca i wiesz, że czeka Cię coś dobrego i powoli odkrywam J Coetze tym lepiej mi się go czyta odkąd dowiedziałam się, że jest wegetarianinem.

      Usuń
  6. Na Bemowie, na przystanku Konarskiego na ścianie przeciwdźwiękowej widnieje graffiti "go vegan!"

    OdpowiedzUsuń
  7. Już dawno mnie tu nie było.. (wcześniej pisałam i innego profilu). Dziś wchodze i takie zdziwko, że masz kolczyk. Ale pasuje Ci ;)

    Dzięki Twojemu blogowi powoli przyswajam moją mamę (jeszcze rok muszę mieszkać z rodzicami) do mojego porzucenia mięsa. Jutro robimy kotlety z fasoli ! :D (nigdy nie jadłam, a za fasolą nie przepadam ale uwielbiam eksperymentować i próbować nowych smaków :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam kolczyk od lat, po prostu czasem noszę labret, który cały chowa się w nosie, a czasem podkowę.

      Kibicuję Ci w porzucaniu mięsa, nie daj się, czytaj, próbuj, dyskutuj! Jest wiele pysznych potraw, które można jeść bez krzywdy zwierząt:)

      Usuń
    2. Kiedyś spytałam Cię jak to możliwe, że weganie jedzą parówki (och, ten ciasny umysł, który nawet nie wpadł na to, że to nie są zwykłe parówki). Po Twojej odpowiedzi stwierdziłam, że jadę z Twoim blogiem od początku i te posty, które przeczytałam nie zawierały Twojego zdjęcia, stąd moje zdziwienie (na zdjęciach z bloga, które widziałam kolczyka nie było widać :)). Po napisaniu poprzedniego komentarza weszłam na Twojego drugiego bloga i zdjęcia na nim uświadomiły mnie, że kolczyk masz już długo :)
      A masz jeszcze jakieś kolczyki/modyfikacje/tatuaże? :)

      Dziękuję ! Nie ukrywam, że będzie troszke ciężko, gdyż rodzice niezbyt pozytywnie do tego podchodzą.. ale obiecałam sobie, że osiągnę cel mimo wszystko ! Nie uda mi się teraz, to za rok, gdy będę mieszkać daleko od rodziców.
      I chciałam Ci podziękować, że prowadzisz tego bloga. Dużo można się z niego dowiedzieć i jest mega dużą wegańską książką kucharską :)

      Usuń
    3. Faktycznie,chyba pamiętam jakąś rozmowę o parówkach czy szynce:)

      Tak, bardzo lubię piercing, mam jeszcze kolczyków (i planuję kolejne)i plugi w uszach.

      Sama też traktuję tego bloga już teraz jako książkę kucharską - często nie pamiętam, że o czymś pisałam, patrzę wstecz w archiwum i myślę "to naprawdę ja wymyśliłam taką fajną zupę?";)

      Usuń
    4. W takim razie masz dobrą pamięć :D ale to miłe, że pamiętasz :)

      W takim razie witam w klubie :) sama mam dopiero 19lat i nie szalałam z piercingiem wcześniej ( tata za tym nie przepada..) po 8nastce chciałam zrobić w płatkach nosa, ale miałam inne wydatki. Ale może to +, zawsze moge użyć tego jako argumentu za: mogłam zrobić po 8nastce, ale poczekałam rok - tak, przemyślałam swoje decyzje.
      Chciałabym tunele, alr kiepsko u mnie ze systematycznością - metoda z taśma - i narazie mam może z 2mm haha :D

      Fajnie tak, dużo przepisów w jednym miejscu :) sama chętnie bym coś stworzyła z jedzenia, miałam nawet pomysły, ale poznam nowe smaki, przyprawy i będe eksperymentować :)

      Usuń
  8. Ale masz wakacje, zazdroszczę.
    A co do mleka z biedronki to w końcu go wycofują czy nie ?:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podobno nie, u mnie jest na luzaku.

      Usuń
    2. Spróbowałam waniliowego mleka! Ja, ta która tylko bio popija! I bardzo mi smakuje : ) Mogłabym zrobić z niego lody waniliowe : )

      Usuń
  9. przeczytałam zabawny początek tekstu, o wymyślaniu tytułu i od razu się w tym blogu zakochałam, więc resztę czytałam już z nosem przy monitorze! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Odpowiedzi
    1. Nie ma mnie w domu, będę pojutrze, mam go na luźnej kartce i wtedy wrzucę.

      Usuń
    2. To czekam i od razu smażę, oczywiście z mnóstwem czosnku!

      Usuń
    3. już!

      LANGOSE

      500g mąki
      400ml wody
      1/2 kostki drożdży
      1/2 łyżeczki cukru
      1/2łyżeczki soli

      Zrobić zaczyn - drożdże z letnią wodą, cukrem i odrobiną mąki odstawić na 10 minut. Wyrobić ciasto, odstawić na pół godziny w ciepłe miejsce.
      Smażyć na oleju (nakładać łychą, jeśli ciasto wyjdzie dość lejące, jeśli zaś zwięzłe, to rozwałkowywać na placki). Odsączyć z tłuszczu, podawać z ketchupem, czosnkiem i startym tofu.

      Usuń
  11. A gdzie upolowałaś migdałowe mleko?

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...