poniedziałek, 1 lipca 2013

pasty z Rossmanna i tarta z czereśniami

Wiadomo, że najtańsze i najlepsze są własnoręcznie robione pasty na kanapki. Bardzo często robię hummus, czasem też piekę jakiś pasztet czy smaruję chleb pesto. Ale dobrze też, że dostępne są gotowce, które można wziąć ze sobą na wyjazd czy do pracy, albo po prostu odkręcić słoik w leniwy dzień.
Szczerze nienawidzę pasztetów sojowych, nie kupuję ich i nie o nich chcę napisać.
Dziś hymn pochwalny na temat wegańskich past bio z Rossmanna.


Wczoraj, czekając na Rafała na przystanku pod Mariottem, wskoczyłam do mieszczącego się tam Rossmanna po plastry - i oczywiście najwięcej czasu spędziłam przed półką z jedzeniem, bo rzędy kolorowych opakowań kosmetyków jakoś do mnie kompletnie nie przemawiają. Rossmannowska seria ener bio jest w porządku, mają fajne mleka, relatywnie tanie masło orzechowe...ale pasty kupiłam pierwszy raz.
Słoiczki 100g po 5,99zł to nie jest może deal stulecia, ale pasty są naprawdę dobre, bez niezdrowych dodatków - jedna z papryki i orzechów nerkowca (łagodna), druga to niby ma być smalec, ale przypomina raczej pastę drożdżową, jakby mniej gorzki, mniej słony i lepiej smarujący się marmite. Obie pyszne.


Dzisiejszy obiad, czyli polska tradycja niedzielna w akcji - kotlety fasolow-cebulowe, tłuczone ziemniaki i młoda kapusta duszona ze śmietaną słonecznikową i koperkiem.

A teraz pora na tartę z czereśniami.


Trochę czereśni dostałam od Agi z bloga vegagaw.blogspot.com, u której byłam w sobotę. Miałam piec ciasto czekoladowe z bananami, ale znikły tajemniczo z parapetu kuchni, więc zastosowałam szybki plan b.
Ciasto na tartę robi się szybko.

1,5 szkl. mąki
łyżka cukru
50g tartych migdałów (niekoniecznie, ja mam zapasy, to szastam)
1 łyżeczka proszku
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki zimnej wody (lub więcej)

Gnieciemy lepiącą się kulę i wrzucamy do zamrażarki na, powiedzmy, kwadrans.Z czereśniami nic robić nie trzeba, ja tam nie dryluję. Wyklejamy tortownicę ciastem (ma być ładny tartowy bok), układamy ciasno owoce, posypujemy odrobiną bułki tartej i cukru.Pieczemy 30 minut na 180 stopni, ciasto ma być kruche, a czereśnie puścić sok.
To dobry sposób ma wykorzystanie owoców nie pierwszej świeżości, oklapłych i zdechłych, np. dwudniowych truskawek, super sprawdza się też z jabłkami (ale do jabłek jeszcze chwilę, nie chcę słyszeć o jesieni, a czas zasuwa niemożliwie...).

6 komentarzy:

  1. o proszę, udało się, post się opublikował ;)
    nie widziałam jeszcze tych past w sklepie, ale ten smalec wygląda omnomnom

    OdpowiedzUsuń
  2. Łooo, nigdy nie jadłam czereśni w jakimkolwiek cieście. Chętnie bym spróbowała.
    Praktycznie nie kupuję past do chleba. Ostatnio kupiłam słoiczek wegańskiego smalcu Pro Soya kilka miesięcy temu. Czasem to jest wygodne i nawet smaczne, ale nie ma to jak domowy hummus :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Oooo, nie miałam pojęcia, że Rossmann sprzedaje też swoje bioprodukty w Polsce. Ale to chyba od niedawna, co?

    OdpowiedzUsuń
  4. u mnie w Rossmannie nic do żarcia nie ma, no orzechy, ale nie wszystkie i tyle ;( nie wiem czy wiesz, że w Lidlu od pon zaczyna się tydzień grecki, a chyba czytałam,że lubisz tamte gołąbki, stąd info ;p

    OdpowiedzUsuń
  5. A ja robię taką pastę: fasolę z puszki płuczę, wrzucam do blendera, dodaję przyprawy (trochę czosnku, bazylii, ziół prowansalskich), dodaję kilka pomidorów suszonych z oleju, dolewam odrobinę oleju (z pomidorów lub rzepakowego tłoczonego na zimno), miksuję. Cudo! I robi się dosłownie 7-9 minut! Jeszcze będę kombinować ze szpinakiem...Też mnie korciło, żeby kupić pasty z Rossmana, jak mówisz, że takie dobre to się pewnie skuszę.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...