środa, 3 lipca 2013

najbardziej czekoladowe ciasto świata

Pół wczorajszego dnia nadrabiałam czytanie bloga Wandzi o Niemczech - http://wandziawpodrozy.blogspot.de/ i postanowiłam upiec coś niemieckiego. Po wpisaniu w google "German vegan cake" otrzymałam kilka podobnych do siebie przepisów na czekoladowo-kawowe ciasto z kokosowym kremem, które wydało mi się nad wyraz interesujące. Potem się okazało (dzięki Tinie z http://ciekawesniadanie.blogspot.com/), że ciasto w życiu nie widziało Niemiec, a German to nazwisko jego twórcy - coś jak wafle Pischinger i pan Pischinger, o którym kiedyś pisałam.
Tak czy inaczej, była to dość szczęśliwa pomyłka, bo to jedno z lepszych ciast, jakie kiedykolwiek upiekłam. Mało może letnie (bez owoców), ale przepyszne. Pieczcie!

Na ciasto potrzebujemy :

2 i 1/2 szklanki mąki
3/4 szklanki ciemnego kakao
zapach rumowy lub waniliowy
0,5 łyżki sody
1,5 łyżeczki proszku
szczypta soli
2 szklanki mleka roślinnego ( u mnie waniliowe)
1/2 szklanki zaparzonej kawy
1 szklanka oleju lub 3/4 szklanki margaryny wegańskiej (u mnie Sojola)
3/4 szklanki jakiejś konfitury, przepis woła o jabłkową (dałam z pigwy)
łyżeczka octu
pół tabliczki rozpuszczonej na parze gorzkiej czekolady

Wszystko dokładnie miksujemy, można dodać trochę cukru, ale jeśli mleko go zawierało, to nie trzeba (konfitura jest słodka, a krem, którym przełożymy ciasto wręcz poraża słodyczą). Pieczemy dwa placki po 30 minut, albo - jak ja - z braku czasu pieczemy jedną blachę, kroimy ciasto na pół i używamy jako dwóch placków do przełożenia kremem.
Wychodzi cudownie miękkie i delikatne, pieczcie na papierze do pieczenia!

Na krem potrzebujemy :

 1/2 szklanki mleka roślinnego
1 i 1/2 szklanki gęstego mleka kokosowego (najlepiej Kier, to najlepsze i najtańsze mleko na rynku)
1/4 szklanki skrobi lub mąki kuku
1 szklanka cukru pudru
1 szklanka wiórków koko
Przepis żąda też orzechów pecan, ja nie dałam, bo drogie, a poza tym jestem uczulona

W mleku roślinnym rozpuścić skrobię lub mąkę tak, aby nie było grudek. W rondelku na ogniu podgrzać mleko kokosowe z cukrem, doprowadzić do wrzenia, gotować 5 minut. Wlać miksturę mączną i szybko mieszać, aż zgęstnieje. Odstawić do ostygnięcia, wsypać wiórki, wymieszać.

Ciasto przekroić i posmarować kremem. Górną warstwę kremu można polać czekoladą, ale to już chyba przesada...

Ciasto to jeszcze nie wszystko na dziś, trzeba dorzucić parę szybkich obrazków z życia codziennego w lipcu (to już piąte lato, podczas którego piszę bloga!).

Soczewicowa według starego przepisu : http://icantbelieveitsvegan-veganstories.blogspot.com/2009/08/armenska-zupa-z-soczewicy-i-letnie.html

Nie wiem czy kiedykolwiek będę dobrym kierowcą (kierowczynią?), bo wszelkie próby w tej materii szły zawsze fatalnie, ale jeśli tak, to chciałabym jeździć dużym fiatem.

...a na razie jeżdżę na moim składaku, Danusi, którą kocham miłością wielką, choć jest ciężka, niezwrotna i powolna oraz ma wentyle samochodowe i nie można napompować jej normalną rowerową pompką.
 

20 komentarzy:

  1. Możesz kupić pompkę na wentyle samochodowe, albo kupić przejściówkę (chyba).
    Gdybyś chciała piękną damkę single to mam jedną na sprzedaż :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pompki samochodowe są chyba duże i ciężkie?
      Dzięki za ofertę, ale ja muszę mieć rower bez przerzutek hamujący tylko nogami, czyli taki składak jest dla mnie idealny :)

      Usuń
    2. no dosyć duże są, wozić ze sobą raczej nie można, ale wentyle to nie jakiś wielki problem, co krok jest stacja i można sobie napompować ;)

      Usuń
    3. To nie pompka samochodowa ale pompka z wentylem samochodowym :). Może być całkiem mała, mieszcząca się w dużej kieszeni. Na Allegro ceny zaczynają się od 10 zł. Podjedź do rowerowego i zapytaj :).
      Dętki z wentylami samochodowymi można pompowiać na stacji benzynowej. U nas w Bdg często gęsto kompresory są popsute, ale w Wawce powinny działać ;).

      Rower, który Ci zaoferowałem to tzw. single speed - jedno przełożenie bez przerzutek na wolnobiegu. Nie ma hamulca w torpedzie, tylko szczękowe i naciska się klamkami na kierownicy.
      Składaczki są fajne :). W sumie gdyby Ci zabrakło przerzutek to możesz się pokusić na piastę planetarną (biegi w piaście np. 3). Wyglądem by się nie różniło od obecnej. Pewnie w Wawie jest pełno zapaleńców, którzy naprawiają/robią retro biki za grosze :).

      Usuń
    4. Ja mam taką malutką pompkę rowerową z przekładaną końcówka. Rozkręca się i wnętrze można na dwa sposoby włożyć. Raz na rowerowy raz na samochodowy wentyl. Pompkę wygrałam w losowaniu na święcie rowerzysty we Wrocławiu:D Polecam pompkę i święto:D

      Usuń
    5. Choć bardzo się starałam, placki nie wyrosły ani trochę, z piekarnika wyszły dwa gumowe kakaowe blaty, które przełożyłam tym przepysznym kokosowym kremobudyniem i w efekcie otrzymałam coś a la kakaowo-kokosowa kanapka. Będzie pyszne śniadanko :DD

      Usuń
  2. Soczewicowa wyglada przepysznie:-) Ciasto tez zachecajaco, choc wybieram na dzis zupke:-)

    OdpowiedzUsuń
  3. O, muszę zrobić! Co prawda pogoda bardziej nakłania do produkcji ciast na zimno, ale za chwilę to na zewnątrz pewnie zrobi się zimno... stan upałów długo nie potrwa, nie w tym kraju :D Wygląda bardzo apetycznie, lubię takie warstwowce.

    Mam 19 lat i pomimo nacisków nie zrobiłam prawa jazdy. Po prostu to dla mnie czarna magia, nie wspominając o tym, że nie miałam na to czasu przez ostatni rok. Też więc popylam na rowerku. Wiezienie warzyw w rowerze z koszyczkiem ma swój klimat :)

    OdpowiedzUsuń
  4. OMG! Ten krem mnie przyciąga, może zacznę od niego i w ramach ograniczania słodyczy wciągnę najpierw miskę samego :D :D :D

    OdpowiedzUsuń
  5. Naprawdę nie rozumiem, czemu mój blog zainspirował cię do upieczenia czegoś niemieckiego, kiedy ostatnio u mnie jest relacja z Włoch. xD

    A ja mam prawo jazdy, ale zamiast dużego fiata wolałabym malucha. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo jestem dopiero przy twoich wpisach z Lipska i Drezna:)

      Maluch mnie przeraża, jest mniej bezpieczny, niż rower;) Duży fiat i polonez to jest to!

      Usuń
    2. Znaczy lubisz czołgi?;D

      Usuń
  6. Wszystko wygląda apetycznie,a ja wybieram zupkę

    OdpowiedzUsuń
  7. Przejściówka do pompki kosztuje jakieś 2-4 złote, warto zainwestować ;) Soczewicową wypróbowałam w zeszłym miesiącu z drobnymi modyfikacjami-jest świetna.

    OdpowiedzUsuń
  8. Jadę niedługo do Dusseldorfu. Niby jest to wizyta rodzinna ale przyznaję się bez bicia-będzie to wyjazd progastronomiczny. Powiedz co kulinarnie zachwyciło Cię w Niemczech? Trafiłaś na jakieś obłędne wege produkty, które mogłabyś polecić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to był Berlin albo Lipsk, to poleciłabym Ci wycieczkę do sklepu sieci Veganz, ale w Dusseldorfie go nie ma. Przez to miasto tylko przejeżdżałam i nie znam go.
      Ale Niemcy są ogólnie wegańskim rajem - w każdym Realu czy Aldim masz margaryny Alsan, jogurty, tofu. Na gotowce typu kotlety uważaj, potrafią zawierać jajko!
      Polecam zaopatrzyć się w margarynę Sojola, ostatnio kupiłam ją za 99 centów, kosztuje max 1,30 euro bez promocji, a waży 500g - robię z niej kremy do ciast.

      Dziewczyny polecały też drogerie DM, w których są dość tanie nietestowane kosmetyki. Te drogerie są w każdym mieście.
      Polecam Ci też napoje Fritz Cola i Bionade oraz bezalkoholowe piwko Vita Maltz w pięknej old schoolowej puszce:)
      Żywność jest tania.

      Usuń
    2. Dziękuje Ci bardzo :) Jedyny produkt, którego dotychczas spróbowałam to Fritz Cola, daje radę! W końcu w Bydgoszczy pojawiły się takie cudeńka.

      Usuń
  9. To ciasto wygląda obłędnie. Takie najbardziej kocham - z kakaowymi biszkoptami i białymi kremami, mniam mniam mniam.
    Też chciałabym mieć dużego fiata, jak byłam mała mój Tata nas woził takim, tylko beżowym <3
    Swoją drogą, mój sąsiad ma takiego, z żółtą rejestracją (dowiedziałam się, że to oznacza, że zabytkowy), niezły z niego wariat :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciasto wygląda jak tort i podejrzewam, że moi znajomi oszaleliby na jego punkcie. Rower uroczy. Czemu nie możesz mieć takiego z przerzutkami?
    Mąka kuku mnie rozbawiła :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mieć mogę, ale jeździć nie ;)
      Po kilku próbach jazdy na rowerach hamujących rękami, stwierdzam, że to nie dla mnie. Jestem łamagą i mam odruch hamowania nogami, przez co już parę razy prawie miałam wypadek, gdy jechałam z hamulcami ręcznymi. A przerzutki mi niepotrzebne. Powiem w tajemnicy, że nawet światło mam na dynamo ;) Kocham moją krowę Danusię.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...