piątek, 28 czerwca 2013

wegańska karpatka

Swego czasu robiłam prostą wegańską napoleonkę na cieście francuskim, przepis http://icantbelieveitsvegan-veganstories.blogspot.com/2012/06/dwa-ciastka.html
Tym razem postanowiłam zmierzyć się z mitem polskiego ciasta na okazje, czyli karpatki. Nie pamiętam czy jadłam ją kiedyś w wersji tradycyjnej, za to w wegańskiej zawsze mi smakowała, ale nigdy jej nie robiłam, bo trzeba mieć margarynę, narobić się, upiec dwa placki i w ogóle. Zweryfikowałam te karpatkowe mity i nie jest tak źle - trzeba upiec dwa kruche placki, owszem, ale można to zrobić jednocześnie. Sojolę 500g kupiłam na promocji w Berlinie za 99 centów, a do kremu potrzebowałam tylko połowy (tak, ja z tych, co ciągną margarynę przez pół Europy, a kiedyś przywiozłam sobie zwykłe masło orzechowe z Holandii, tylko dlatego, że kosztowało 70 centów).




Kruche ciasto

2 szklanki mąki
4 łyżki oleju
1 łyżeczka proszku
pół kubka zimnej wody (lub więcej, jeśli ciasto złośliwie nie chce się trzymać kupy)
4 łyżki zmielonych w młynku płatków owsianych

Ta porcja ma starczyć na dwa okrągłe placki, które pieczemy po 20 minut.

Krem

2 szklanki mleka sojowego waniliowego
pół szklanki cukru
5 łyżek mąki ziemniaczanej
250g wegańskiej margaryny (bez D3 - margaryny dostępne w zwykłych polskich sklepach niestety nie są wegańskie)

Z mleka odlać pół kubka, zmieszać z mąką, uważać na grudki. Resztę mleka zagotować z cukrem i wlać mieszankę mączną. Zagotować, szybko mieszając, aż zgęstnieje - trwa to króciutko. Budyń ma wystygnąć, a potem miksujemy go stopniowo z margaryną na krem, przekładamy placki i na kilka godzin do lodówki.
Karpatka absolutnie nie-do-poznania.

I galaretka agrestowa z truskawkami w pucharkach na nóżkach.

***
Podróż do Czech zaplanowana z grubsza, choć mam nadzieję, że czymś jeszcze nas zaskoczy (oby dobrym). Tym razem chyba relacja będzie wymagała rysowania mapy, bo robimy koło-gigant po całym kraju, kończąc w Pradze u autorki bloga http://krteknejimaso.blogspot.cz/.

16 komentarzy:

  1. Musi byc przepyszna. Taka karpatka to dla mnie na razie za duże wyzwanie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. to nie jest karpatka. Karpata musi mieć górki, ciasto jest ptysiowe. To jakieś dziwne ciasto, pewnie dobre, ale karpatko to to nie jest

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy da się zrobić wegańskie ciasto ptysiowe, szukając inspiracji nic takiego nie znalazłam. Faktycznie górek nie mam, a ciasto jest ciężkie i kruche.

      Usuń
  3. To u nas chyba też będzie wyzwanie aby zrobić karpatkę :) co się będziemy ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciasto z wyglądu i opisu bardzo apetyczne, nie rozumiem jednak, dlaczego nazywasz je "karpatką"? Gdzie charakterystyczne dla niewegańskiej wersji góry i doliny? Przecież tradycyjna karpatka to nie ciasto kruche (które skądinąd uwielbiam), tylko tzw. ptysiowe, które pewnie trudno zrobić bez jajek...

    Ale i tak - choć nizinna z wyglądu - Twoja wersja przemawia do mojej wyobraźni, brzmi naprawdę smacznie i kusząco!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No widzisz, nie umiem zrobić ciasta ptysiowego, nie jestem zresztą pewna czy jest to możliwe w wegańskiej wersji:) Szukając przepisu na karpatkę natrafiłam tylko na dwa na kruchym, i nimi się inspirowałam. A z kruchego górek się nie zrobi :)
      Więc pseudokarpatka w ogóle jest niekanoniczna, za to krem bardzo karpatkowy i pyszny.

      Usuń
  5. Muszę poszukać tej wege margaryny. Aktualnie jestem tylko wegetarianką więc jem masło. Wolę masło niż margarynę z D3. Ale wprowadzam powoli wegańskie rzeczy powoli- mleko sojowe itd. Szkoda, że wybór jogurtów z mleka sojowego jest tak 'powalający'.

    I chcę koniecznie zrobić ciasto tego typu, dać np rodzinie i spytać potem 'zatkało kakao'? :D Bo przecież nikt nie uwierzy, że da się zrobić ciasto bez jajek.

    A najbardziej jestem ciekawa jak zrobić pianę z jajek bez jajek, bo to moja ulubiona część wielu ciast.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najlepiej zapomnieć o wegańskich jogurtach czy pianie z białek w wersji wegańskiej. Może to czasem napsuć sporo krwi, bo w Polsce te wszystkie zamienniki nie są na wyciągnięcie ręki. Lepiej uruchomić kreatywność i zastanowić się: "Ok, nie mogę TEGO jeść- ale jest mnóstwo INNYCH pysznych rzeczy" :D
      Jeśli chodzi o pianę, to słyszałam coś o siemieniowym żelu (woda po gotowaniu ziaren), ubity dobrze sprawdza się w omletach.

      Usuń
    2. piana - prosz http://www.greenmorning.pl/blog/bezy-bez-jajek-niemozliwe-a-jednak/

      Usuń
  6. Ja zupełnie nie w temacie karpatki. Kiedyś pisałaś o zrobieniu sobie tatuażu 269. Zrobiłaś go? Gdzie jeśli można wiedzieć( chodzi mi o studio)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, w końcu nie zrobiłam, mam zbyt duże problemy ze skórą na tatuaż. Może jednak kiedyś się zdecyduję.
      Korespondowałam w tej sprawie z Leszkiem, tatuatorem, który używa wegańskich tuszy - http://bloodytearsstudio.blogspot.com/2010/08/tattoo-by-leszek.html

      To chyba jedyne miejsce w Warszawie, gdzie są nietestowane tusze, ale może się mylę, bardziej interesuje mnie temat piercingu, niż tatuaży.

      Usuń
    2. W Sauron Tattoo ponoć też mają, pisałam do nich. Mają chyba nawet jednego tatuażystę weganina, który dba o te sprawy :)

      Usuń
  7. Magda, a probowalas kiedys robic weganskie cos do chleba? Ja kiedys skusilam sie na http://2.bp.blogspot.com/-Hkhnom3jEO0/UZqYRfWnU_I/AAAAAAAADSw/snTh5dfFft8/s1600/Sage+and+onion+slices.JPG i stwierdzialm, ze za takie pienaiadze to moge miec cos lepszego (white cheddar z redwooda tez nie powala smakiem, ale to moze moje kubki smakowe tak sie odzwyczaily od sera i wcale nie potrzebuja tego smaku). Robilas moze (albo robisz) cos na kanapki (co da sie pokroic w plasterki bo wszelkie smarowidla chyba mam rozpracowane) ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, robię czasem serek kozi" z nerkowców i pasztet z grochu i kapusty kiszonej, który daje się kroić w plastry.

      Usuń
  8. Teraz czekam na wegańskie eklerki :)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...