niedziela, 30 czerwca 2013

weganka w Warszawie - Wegetariański Świat



Update - zanim przeczytacie ten tekst:

Postanowiłam nie usuwać recenzji, bo zwyczajnie szkoda mi czasu poświęconego na pracę nad nią, szkoda zdjęć - ale chcę opisać pokrótce nieprzyjemną sytuację z właścicielem lokalu. Niestety, recenzja, do której przesłałam mu link, nie spodobała się (tak, jakbym szukała czyjejkolwiek aprobaty) i zostałam poinformowana, że "wierzy, że zamieszczę sprostowanie" - restauracji nie odpowiada bycie porównywanymi do knajp krisznowskich ani do Vegi. Nie interesuje mnie to - a osobom, które nie znają terminu "recenzja" zalecam zapoznać się z jego definicją. Recenzja to nie jest tekst informacyjny i nie mam co prostować, opisałam swoje subiektywne wrażenia. Reakcja dziwi tym bardziej, że recenzja jest raczej pozytywna .
Na tym nie koniec konfliktu - opis się nie podobał, ale powyższe zdjęcie zostało skopiowane i umieszczone na fanpage'u restauracji jako "zdjęcie w tle". Wszystko byłoby w porządku, gdyby mnie zapytano czy się zgadzam, ale niestety to nie nastąpiło, zdjęcie "poszło w świat", kolportowane przez kolejny portal o restauracjach (niepodpisane adresem bloga), a na uwagę, że ja je robiłam, usłyszałam najpierw, że to nieprawda, bo robił je ktoś inny, po czym - że nie miałam prawa go robić, gdyż fotografowanie znaku, który jest prywatną własnością jest zabronione (!). 
Nie jestem w stanie zrozumieć pokrętnej ścieżki myślowej właściciela baru, jestem zniesmaczona, zdziwiona i rozczarowana, że komuś nie odpowiada darmowa reklama, a w zamieszczaniu zdjęcia znaku, który przecież temu służy, by zwracać uwagę, widzi tylko zamach na swoją "prywatną własność".
Prób wpłynięcia na treść recenzji nie skomentuję, bo blog jest w 100% niezależny i nie mam zamiaru pisać tego, czego nie myślę. Sprostowania mogą dotyczyć cen czy godzin otwarcia, ale nie moich skojarzeń. Głupia blogerko, bar kojarzy ci się z Vegą? No to ja ci powiem, że nie powinien ci się kojarzyć!

Nowe miejsce w Warszawie przy ul. Nowogrodzkiej 15 powstało w maju, z lekkim poślizgiem czasowym. Wszyscy mówili o otwarciu, ale mało kto tam był, więc w końcu się wybrałam, żeby napisać co i jak. Zmieniłam zwyczaje i nie chadzam już do nowych knajp zaraz po otwarciu, bo wtedy jeszcze wiele rzeczy jest niedopracowanych, tylko daję im czas na okrzepnięcie. Wybranie się gdzieś po miesiącu wydaje się być dobrym pomysłem.

Lokal jest dużo mniejszy, niż się spodziewałam, ma tylko cztery dwuosobowe stoliki i jeden na zewnątrz na ulicy. Oprócz tego w środku jest bar. Odnosi się wrażenie, że zaplecze jest większe od części jadalnej, i pewnie tak jest.
Uwaga, nie jest to miejsce w 100% wegańskie, na co zresztą wskazuje nazwa. Pani za barem poinformowała nas jednak, że zestaw dnia jest zawsze wegański, i dlatego też go zamówiliśmy.

Jakie to jedzenie? Typowe dla barów typu indyjskiego, jak np.legendarna warszawska Vega. Jeśli lubicie taką kuchnię, ten typ przypraw i różnorodność na talerzu, to walcie jak w dym. Zestaw kosztuje 15zł za talerz, a z zupą - 20.

Plusy :

* jedzenie jest smaczne, poszczególne składowe elementy dania wyraźnie się od siebie różnią smakiem, są dobrze przyprawione (zupa pietruszkowa z indyjskimi przyprawami była mistrzowska)
*krótko się czeka, bo wszystko jest gotowe

Uwagi :

*porcje nie są duże, co zresztą widzicie na zdjęciach - w Vedze dają dużo większe za tę samą kwotę (ale mniej smaczne). Tutaj mamy jednego falafela, jedną koftę, dosłownie chochelkę ryżu, a dania z bakłażanem były chyba ze dwie łyżki, tak samo jak sałatki, natomiast chutney'u i hummusu chyba dosłownie po łyżeczce od herbaty. Jako że miałam jeszcze zupę, najadłam się, ale to nie jest opcja dla bardzo głodnej osoby.
*niektóre elementy dania były zimne! Wiem, że trzymają je w podgrzewaczach, ale nie powinny mieć temperatury pokojowej...Falafel i ryż w ogóle nie były ciepłe, nie jak z lodówki, ale jak danie, które już wystygło
*oprócz zestawu dnia jest mały wybór innych rzeczy - były jeszcze napoje i chyba jakieś ciasto
*wydaje mi się, że nie ma tam ubikacji

Mimo uwag co do wielkości porcji i sposobu podania jedzenia, zachęcam do odwiedzin, bo lokal świeci pustkami (byłam w porze obiadowej, sobota o 16), a jedzenie jest smaczne, codziennie inne.



4 komentarze:

  1. O, minęłyśmy się... A ja bardzo sobie chwalę Wegetariański Świat :) Dla mnie ich zupa + drugie to wystarczająco, żeby się najeść, nawet kapkę za dużo (ale ponieważ jest smacznie - i dla mnie falafel nie musi być gorący - to czyszczę talerze do zera). Uważam, że dużym plusem tego miejsca jest to, że biznes należy do tej samej osoby, która gotuje jedzenie i obsługuje klientów. Obiadki mają być wegańskie z zasady. Jedyną niewegańską rzeczą, jaką dostrzegłam, było mango lassi. Też będę wracać. Chcę wspierać to miejsce :-) - M.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sami strzelili sobie kulę w plecy. Dużo osób wchodzi na Twojego bloga, ceni sobie Twoje opinie i lubi śledzić Twoje poczynania. Podejrzewam, że sporo osób zrezygnuje teraz z odwiedzania tego miejsca.

    OdpowiedzUsuń
  3. Albo wkońcu walna większe porcje ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nom, miałam zamiar sprawdzić to miejsce, ale teraz już raczej tam nie pójdę. Skoro można zostawić pieniądze w innym miejscu...

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...