środa, 26 czerwca 2013

don't say it's nothing when it's something, czyli kalafior smażony i inne

Lubię mieć wolną środę, cieszę się tym faktem dopiero drugi tydzień, bo plan zajęć siłą rzeczy pod koniec czerwca bardzo mi się zmienia. Lubię mieć wolny jakiś powszedni dzień, bo wtedy można jeździć, zwiedzać, fotografować bez tłoku i turystycznego szaleństwa.
Znalazłam aparat obok torów w bardzo nieuczęszczanym miejscu. Próbowałam go oddać, ale nikt się nie zgłosił pomimo rozklejania ogłoszeń. Fotografuję nim więc, i dobrze może, że tak spadł z nieba, bo tamtej zainfekowanej karty już bałam się używać, a aparat miał czarną kropkę na matrycy i stawałam na głowie, by jej nie było widać ( a i tak było).




Dziś spacer po Placu Szembeka, zakupy w tamtejszej hali, na straganach i w piekarni samoobsługowej (rzadkość). Potem przejechałam całą linię autobusową 123, która ma, hmm, koloryt lokalny. Jechałam nią dziś dwa razy i za każdym razem była awantura. Kierowca przy tym jechał jak z ziemniakami i zamykając drzwi uderzył mnie nimi w plecy.


Smażony kalafior według puszka.pl. Nie trzeba go gotować, więc nie śmierdzi (jeśli komuś to przeszkadza, dla mnie gotujący się kalafior, kapusta czy bób nie śmierdzą) - po prostu dzieli się go na małe cząstki i smaży na oleju wymieszanym z rozmarynem, papryką wędzoną i solą. Jest przepyszny i wcale nietwardy.




Kalafior z sałatką i botwina oraz herbatniki z kremem rumowym z Lidla ( dwie sztuki za 0,49zł, deal życia).


11 komentarzy:

  1. nie widziałam takich herbatników w lidlu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś kupiłam, leżą tam, gdzie wszystkie ciastka i wafle, są małe i mają żółte opakowania.

      Usuń
  2. Ooo, tego kalafiora koniecznie wypróbuję, jak już wreszcie przestanę wyjadać mrożoną marchewkę z lodówki przed wyprowadzką...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ty jeszcze w Berlinie?:) Już chyba lada dzień wracasz?

      Usuń
    2. W czwartek mam pociąg, chlip chlip. ;)

      Usuń
  3. Oczywiście, że bób, kalafior, czy kapusta nie śmierdzą :) Dla mnie wręcz przyjemnie pachną podczas gotowania ^^
    Nie podlewasz żadnego płynu do tego kalafiora, żeby się poddusił czy coś? Nie wiedziałam, że można go tak po prostu usmażyć. Chociaż w sumie z piekarnika też wychodzi, więc czemu miałby nie wyjść w ten sposób

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nic, tylko kilka łyżek oleju - woda spowoduje, że się rozciapcia i zmięknie, a on nie ma się dusić na papkę tylko smażyć na chrupko.
      Jest naprawdę smaczny, pierwszy raz go tak jadłam. Objawienie!

      Usuń
    2. z imbirem, czosnkiem i sosem sojowym, standard u mnie pokrojony na drobniej, żeby szybciej, z makaronem słabo kolorystycznie, ale pewnie można coś wymyślić

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...