czwartek, 20 czerwca 2013

czwartek z byle czym vol.19

Gotuję ryż na nadziewane cukinie, a tu nagle przypomniano mi, że czwartek. Wobec tego zamieszczę parę impresji zdjęciowych z ostatnich dni, w których upał zapierał dech, a lniana sukienka była mniej więcej tak odpowiednia, jak kożuch zimowy.


Plac Hallera, czyli tzw. Praski MDM, cudownie socrealistyczne osiedle wybudowane w latach 50. Lubię ten typ architektury, rozmach, monumentalność i funkcjonalność, przestrzeń pomiędzy budynkami. W podobnym budynku, choć nie na Pradze, spędziłam kilka pierwszych miesięcy mojego pobytu w Warszawie.

Warto pojechać na stację Warszawa Wschodnia i tam zagubić się w plątaninie linii tramwajowych i autobusowych, przejechać nową i starą Pragę, tu wsiąść, tam wysiąść, wchodzić w bramy, zagłębiać się w sąsiedzkie okolice pomiędzy budynkami, trafiać na małe bazarki, malutkie punkty usługowe ( dużo ich więcej, niż w centrum, na Pradze mały handel jeszcze żyje) i enklawy siedzących pozornie bez zajęcia kobiet, które półgłosem zaczepiają przechodzących Papierosy z Ukrainy, tanio.
Staram się nie robić zdjęć ludziom, choć czasem bardzo kusi, bo szanuję ich prywatność i niechęć do bycia uwiecznianymi - nie chcę zwiedzać tych dzielnic na zasadzie przejdę się jak po skansenie z obiektywem 58mm. Więc tu kupię bułkę, tu poczytam lokalną bezpłatną gazetę na ławce, tu wejdę do lumpeksu, tu coś cyknę, ale nie nachalnie.

W całym mieście można się spotkać z napisami, że SB nadal morduje.  Tropię je i mam już kilka zdjęć. Na wczorajszym SB jeszcze katuje i gwałci na dodatek.

Jak przyjedziecie do Warszawy, to nie idźcie na Nowy Świat i Krakowskie Przedmieście ( nie cierpię tych ulic), bo naprawdę nic tam nie ma oprócz tłumów i bardzo drogich knajp - warto poszukać czegoś autentyczniejszego, niekoniecznie po tamtej stronie Wisły.


12 komentarzy:

  1. Praga się bardzo zmieniła. Na plus. Choć ciągle są takie miejsca gdzie lepiej nie chodzić samemu;) Lubię Twoje spacery po Warszawie:) Tyle mi wspomnień wraca...

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak tak piszesz o W-wie, to przypomniały mi się kurczaki różnych stylów muzycznych w Szczecinie, polecam ;)
    jesli chodzi o kuchnię, to ciągle nie ma strictly vegan knajpy, ale jest jedna fajna nieduża włoska knajpka, w której można sporo wegańskich opcji dorwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja jeszcze nigdy nie byłam w Szczecinie, podobno jest piękny. Mam to miasto na liście "do odwiedzenia", mam nadzieję, że jeszcze w 2013 uda mi się przyjechać tam na weekend.
      I wtedy zostanie mi tylko Zamość z tych większych:) Chyba, że o czymś zapomniałam...

      Usuń
  3. Dziękuję za rekomendację mojej strony Wisły :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie to też moja, bo mieszkam pod Wawą od tej właśnie strony:)

      Usuń
  4. Ja ostatnio spojrzałam na Szmulki łaskawszym okiem, gdy trochę się zgubiłam między uliczkami wracając z buta do domu.

    ~10 lat temu między blokami przy Placu Hallera i Targowej/ Cyryla masowo kroili licealistów w godzinach porannych. Mnie na szczęście nie, ale najciemniej jest pod latarnią, bo tam gdzie Cyryl i jego Metody wtedy jeszcze komenda była:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Kocham pl. Hallera! Pracuję tam i uwielbiam poranne spacery po tych okolicach. Zdarza mi się nawet przyjechać tam wcześniej, żeby posiedzieć tam na ławce i pogapić się na ludzi;) Chciałabym się wybrać kiedyś z Tobą na spacer po Warszawie, którą kocham nad życie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a w którym miejscu pracujesz?Obeszłam cały Plac plus Dąbrowszczaków, miło tam. W dodatku okazało się, że '74 roku wynajmowała tam pokój moja mama, tylko że wtedy to się nazywało Plac Leńskiego.

      Lubię chodzić po Warszawie, chętnie się wybiorę, o ile nie przerażają cię warunki atmosferyczne i np. na widok deszczu nie chcesz wracać do domu;)

      Usuń
  6. Pracuję w małej agencji nieruchomości, która mieści się w bloku mieszkalnym( nie chcę zdradzać tak publicznie co i jak). Nie wierzę, że proponujesz spotkanie! Od kiedy trafiłam na bloga, chciałam Cię poznać, ale myślałam, że nie spotykasz się z obcymi ludźmi z internetu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rzadka, ale spotykam się, choć akurat spotkanie z "czytelnikami" to taka trochę nierówna sytuacja - ktoś wie o mnie znacznie więcej, niż ja o nim/o niej, a przy tym spodziewa się, że będę fajniejsza, niż jestem;)
      Spotkałam się z wieloma blogerkami wegańskimi ostatnio na konferencji Dobra Karma, spotkałam się na hot-doga z pewną czytelniczką i od pół roku uczę ją angielskiego, w ogóle poznaję sporo ludzi dzięki internetowi.
      A ostatnio nocowałam w Berlinie u dziewczyny, z którą wymieniłam tylko kilka maili, i nie zawahała się przyjąć mnie pod dach. Wszystko jest możliwe. Internet to obecnie po prostu kolejne miejsce do poznawania ludzi.

      Więc możemy się kiedyś wybrać z aparatami na przechadzkę, np. w lipcu.

      Usuń
  7. Jestem jak najbardziej za spacerem! Może podam Ci w komentarzu jakiś kontakt do siebie i odezwiesz się, jak będziesz miała czas i ochotę?

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...