sobota, 18 maja 2013

warszawskie lato


Saska Kępa, dzielnica, w której mieszkałam jakiś czas z rodzicami tuż po tym, jak się urodziłam. W piątek zrobiłam sobie wycieczkę retrospekcyjną, a raczej po prostu turystyczną, bo nie mogę powiedzieć, żebym tę okolicę pamiętała, więc na wszystko patrzyłam świeżym okiem.
Piękne miejsce, zwłaszcza wiosną i latem. Cicho, zielono.

Staroświecki zakład fotograficzny.

Tego faceta nie znam, bezczelnie wlazł mi w kadr i uwiecznił swą postać, nawet o tym nie wiedząc:) To okienko z falafelami to mały odłam restauracji libanskiej Fenicja, której recenzję kiedyś zamieściłam. Można szybko dostać dość smaczną grillowaną kanapkę z kotlecikami i surowymi warzywami oraz tahiną, ale do Sahary niestety się nie umywa...

Falafel kosztuje dychę i jest duży, naprawdę można się najeść. Po posileniu się (była 13, a to był mój pierwszy posiłek tego dnia), udałam się na poszukiwania Kępa Cafe, kawiarni, która miała mieć dobrą kawę i wegańskie koktajle.

Oto ona - ul. Finlandzka 12a, miłe ubocze tuż obok Ronda Waszyngtona, tonąca w zieleni mała uliczka i ogródek, gdzie z ulgą zasiadłam w cieniu i oddałam się piciu kawy ( zaraz też spokój zakłócili mi operatorzy śmieciarki, która właśnie odbierała śmieci z domu obok - trzech panów wpadło do ogródka, żądając ode mnie papierosów i dziwiąc się, że nie mam. No tak, bo jak kawa, to niby i zaraz papierosy...A tu nic).

Bardzo dobre, delikatne cappuccino sojowe z brązowym cukrem. Uwaga, mają też mleko owsiane!

Nowy kolczyk się udał, nowe czerwone włosy również.

7 komentarzy:

  1. pan na zdjęciu wygląda jak typowy bywalec budek z kebabem więc dodał tylko kolorytu lokalnego swoim nagłym wtargnięciem ;)

    kawiarenka wygląda na przyjazną, a jak cenowo?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak sobie, raczej warszawsko - kawa kosztowała 10zł.

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na Kruczej, na przeciwko Smyka, obok Rossmanna.

      Usuń
  3. Saska Kępa zawsze była piękna. Bez względu na system. Większość swojego życia spędziłam całkiem niedaleko i byłam częstym bywalcem tych cudnych okolic. Ta część prawobrzeżnej Wawy jest chyba najładniejsza:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem jak mozesz cokolwiek zjesc w miejscu ktore robi kebaby, czyli nie dosc ze jest ryzyko ze falafel "spotkal" mieso, to jeszcze mieso owe pochodzi nie ze zwyklego uboju ale z tortur na zwierzeciu, i to jest chyba najstraszniejsze (uboj halal).
    Ja kategorycznie bojokotuje wszelkie "kebab knajpy".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w takim razie nie powinniśmy też jeść w "zwykłych" restauracjach ani kupować w jakichkolwiek sklepach, gdzie jest też mięso czy nabiał. W Polsce to mało wykonalne.
      Nie ma niestety miejsc z samymi falafelami.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...