czwartek, 9 maja 2013

czwartek z byle czym vol.17



Nie umiem się odnaleźć w tym, że jest ciepło, naprawdę ciepło, tak że można iść z gołymi nogami i czuć się jak w lipcu. Nie mogę czytać nic poza reportażami i zajmuje mnie planowanie wyjazdów wiosenno-letnich.
Po pół roku mieszkania w jednym miejscu nadchodzi znane poczucie, że czas w drogę i niesamowite zdziwienie, że nie trzeba się wynosić. Że osiadłam (nienawidzę tego słowa) w miejscu, które choć na jakiś czas jest moje, naprawdę moje, a nie pani właścicielki, która wpadnie poprzestawiać kwiaty. I nikomu nic do tego czy kafelek odpada ( a owszem).
Zamieszkaliśmy tu w drugiej połowie października i tak naprawdę pierwszy raz widzę to miejsce w letnim entourage'u. Ze wszystkich stron otoczyła nas zbita ściana zieleni i, mimo że jesteśmy wysoko, nie widzimy z okien wiele poza niebem i drzewami.
Rozmawialiśmy dziś o tym, ile lat temu zdawaliśmy maturę ( bo kasztany kwitną, i tak od słowa do słowa...), i te liczby są niewyobrażalne. 14 i 19 lat temu. A jak wczoraj przecież.

Przypaliła mi się patelnia ceramiczna i z każdym użyciem jej funkcjonalność maleje, a moja złość rośnie coraz szybciej. Ślubuję nie kupić już nigdy niczego do kuchni w takiej cenie. Zresztą kupienie czegokolwiek za 130zł wydaje mi się ostrą przesadą, może oprócz książek czy opłaty za piercing.

Przekłuć nos, zaplanować lato, widywać się z ludźmi i pić kawę nawet, gdy się nie chce, takie mam plany.

24 komentarze:

  1. Ja zaraz gnam na rozszerzony angielski :)
    Eh, marzę o tych lodach...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam 2 patelni - zwykłą teflonową i z ceramiczną powłoką. Ta druga faktycznie jest średnia, obecnie używam jej głównie do prażenia pestek. A teflonowa była kupiona w carrefourze na wage ze 2 lata temu i jest świetna, trzeba tylko wybierac z grubym dnem.
    Teraz zastanawiam się na kupnem teflonowej Tefal, ale cena ok.150 zł...

    OdpowiedzUsuń
  3. Dobre są te lody sojowe? Ja ostatnio na blogu pisałam o ryżowych, są świetne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dobre, jestem zadowolona, ale drogie:)

      Usuń
  4. Aaaa czekam aż na moim zadupiu w PiP będą te lody i nie mogę się doczekać :D próbowałaś też ryżowe? jeśli tak to, które bardziej polecasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sojowe według mnie smaczniejsze, bardziej kremowe.

      I one są nie tylko w PiP, ja kupiłam w zwykłych delikatesach w moim miasteczku pod Warszawą, i to taniej, niż w supermarketach.

      Usuń
  5. a patelnia taka działała w ogóle lepiej? za 130zł to może jeszcze okulary przeciwsłoneczne od optyka - no chyba, że znowu wciskają, że są lepsze i zdrowsze ;)

    anka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. działała przez jakiś czas bardzo dobrze, ale po kilku miesiącach jest właściwie nie do użytku, a inne, zwyczajne wytrzymują lata.

      Usuń
  6. dodam jeszcze, że ja mam patelnię za 30zł max. kiedyś kupowłam tefale, ale ta sama żywotność, więc bez sesnu przepłacać :)

    anka

    OdpowiedzUsuń
  7. gdybyś latem chciała odwiedzić ponownie Pragę, ja tu mieszkam, chętnie przenocuję i parę ciekawych kątów pokażę. Nie znamy się, ale mamy kilka puntów stycznych z tego co wyczytałam tutaj na blogu (weganizm, język angielski, sympatia do Czech, kryminalnych książek i coś wspólnego z Toruniem), więc spotkanie może być ciekawe. W przypadku chęci napisz: resztka@o2.pl :) Magda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za propozycję:) Na pewno będę w Czechach ponad tydzień w drugiej połowie lipca. Raczej nie w Pradze, bo planuję zwiedzać kolejne czeskie miasta, w których nie byłam, ale kto wie? Adres zapisuję:)

      Usuń
  8. lody wyglądają zachęcająco ale cena mnie odstrasza :( Cudny kolor włosów!!
    Gia

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja kupiłam swoja ceramiczna za 26 zł w Biedrze i to cudooooo! Rok używam i sprawuje się świetnie ;p

    OdpowiedzUsuń
  10. jeśli to nie wkracza w zbyt prywatną sferę to chciałabym Cię zapytać ile mniej wiecej wydajesz na jedzenie np. w skali miesiąca? najlepiej rozgraniczając zakupy w normalnych sklepach/marketach/na targach z zakupami z wegańskich/ekologicnych/itp sklepów i jedzenie ma mieście. chciałabym mieć jakiś pogląd na weganiźmie, a dla mnie jesteś świetnym przykładem, chętnie bym sie tego dowiedziała :)
    oraz gdzie głównie kupujesz jedzenie? czy "bawisz się" we freeganizm? kupujesz organiczną żywność?

    i jeszcze chciałabym zapytać jak długo i w jaki sposob uczyłaś się jęyzzka angielskiego, zeby osiągnąć poziom jaki masz, czyli ze uczysz innych? :)

    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia, jak to policzyć, bo nie spisuję wydatków albo spisuję wszystko, czyli książki, jedzenie na mieście, czynsz itp. też. Myślę, że ok. 30-40zł dziennie to są moje wydatki już na wszystko (na dwie osoby). Plus co najmniej raz w tygodniu jem na mieście i staram się spróbować wtedy tego, na co tylko mam ochotę, ale wtedy nie jem obiadu w domu, więc nie robię zakupów.
      Przykład z wczoraj - budka z warzywami 22zł. Przedwczoraj - Kaufland 62zł. Są dni, kiedy kupujemy tylko bułki czy wodę, albo nic, więc jakoś to się rozkłada.
      Kupuję w sklepach samoobsługowych, na targach, w wietnamskim supermarkecie, na stoiskach ulicznych. Nie kupuję organicznych warzyw, bo ich ceny są dla mnie zaporowe ( natomiast inne produkty czasem kupuję organiczne, ale nie jest to moim głównym kryterium ich wyboru). Czasem chodzę na targ warzywny po zamknięciu i zbieram porzucone warzywa, dziś np.znalazłam jabłka.
      Głównie kupuję warzywa, owoce, pestki, tofu, strączkowe w puszkach i suche, różne kasze, makarony, mąkę, kawę, dodatki do ciast, napoje i słodycze. Wyłomem w budżecie są ekologiczne środki piorące i myjące, pasta do zębów, której używamy jest kilkakrotnie droższa od najtańszych testowanych. Nie kupuję za to kosmetyków kolorowych, ciuchy tylko używane, buty bardzo tanie. Jedyny spory wydatek to książki, winyle i podróże, ale tu też bez szaleństw.

      Weganizm nie jest drogi, zależy co chcesz jeść i gdzie to kupisz, stosłując się na mieście, nie planując domowych posiłków, nie mrożąc resztek i robiąc zakupy tylko w Organic Farm na pewno wyda się sporo:) Warto gotować w domu, planować posiłki pod kątem tego, co się akurat ma itp. Każda zdrowa dieta kosztuje, ale jestem zwolenniczką tezy, że wegańska kosztuje tyle, co zwykła, o ile nie jesz codziennie parówek sojowych czy sera Cheezly.

      Angielskiego uczyłam się od podstawówki, jestem córką anglistki. Potem już sama zdawałam kolejne certyfikaty.

      Usuń
    2. mnie weganizm kosztuje tyle samo albo trochę mniej niż poprzedni sposób żywienia jaki stosowałam w stylu organiczny ser, jajka od zielononóżki i ciemny chleb.
      Naprawdę - strączki, kasze są taniutkie, owoce i warzywa, zwłąszcza sezonowe tez w znośnych cenach. Orzechów się je mało, więc i na to wystarcza. Tofu po 4 zeta w tesco, nawet mleko do kawy z biedronki w przystepnej cenie. A jak jeszcze naprawdę chcesz jeść zdrowo i nie kupujesz drogiej przetworzonej żywności, słodyczy weganskich itd to naprawdę weganizm jest bardzo konkurencyjny cenowo.

      Nie mówiąc o tym ile oszczędzam na tym, że właściwie ze wszystkiego można coś ukręcić. Kiedyś resztki kaszy wyrzucałam, teraz wiem że moze się jeszzce przydać do kotletów:) Z liści po rzodkiewce nawet robię zielonego szejka z bananem, prawie z wszystkich resztek można zrobić jakąś pastę na kanapki. To jest naprawdę sposób jedzenia, który wyzwala inwencję i pozwala nie marnować jedzenia.

      Bardzo żałuję ze niebyłam weganka jak studiowałam. Jak nie miałam kasy to jadłam przez 3 dni podłe pierogi z mięsem z Tesco, a za tą samą cenę miałąbym gar zupy z soczewicy. O ile zdrowiej i pożywniej:)
      Basia

      Usuń
    3. anonimowy z 23:41, weź idź i umrzyj bo na nic lepszego cię nie stać -.-

      zgadzam się z Basią że jak się je wegańsko i dodatkowo nie kupuje tych wszystkich sztuczności typu parówki sojowe, weganski ser to wychodzi bardzo tanio, szczególnie latem.

      Usuń
  11. Jak to czwartek z byle czym, skoro masz takie lody? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo już się skończyły;) Teraz mam babeczki rabarbarowo-kokosowo-imbirowe.

      Usuń
  12. Rano pobiegnę do tego supersamu na Puławskiej, po lody! I te w kubełku, choć moje ulubione to te w rożkach :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Powiem krótko tym razem -inspirujesz :))

    -Paula

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, mam takie pytanie z innej beczki.
    Za jakiś czas wybieram się w dłuższą podróż i choć na co dzień jestem przeciwniczką szybkich rozwiązanych typu zupki chińskie, ale poza domem w bardziej "survivalowych" warunkach mogłyby się przydać. I tu moje pytanie - czy orientujesz się czy w Polsce można dostać wegańskie odpowiedniki takich zupek? Bo nawet te nazwane "wegetariańskie" mają w sobie inozynian :(

    A jeśli nie to byłabym wdzięczna za jakąś podpowiedź alternatywy co szybko i na ciepło można zjeść w podróży (wybieram się na niskobudżetową wyprawę po kawałku Europy).

    Będę wdzięczna za każdy pomysł!
    Pozdrawiam,
    Patrycja.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycjo, mam dobre wieści - firma Vifon potwierdziła, że inozynian w ich zupkach jest pochodzenia roślinnego. Tak więc zupkę wegetariańską i pięć smaków tej firmy można jeść, innych oczywiście nie, bo zawierają tłuszcz kurzy itp.
      Ale jeśli chcesz zdrowsze opcje zupkowe, to w evergreenie można je kupić. Jest tam cały dział dla wegańskich turystów :

      http://www.evergreen.pl/dla-wege-turysty-c-21.html?page=3&sort=2a

      Jadłam te czeskie zupki, są ok smakowo.

      Usuń
  15. O, to super, nie wiedziałam, że są wegańskie :)
    A pyszności z evergreen'a też na pewno będą dobrym rozwiązaniem, dzięki śliczne!

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...