poniedziałek, 8 kwietnia 2013

rozstrzygnięcie konkursu na przepis

Problem mieliśmy spory. Tabelki, dyskusje, pokazywanie sobie nawzajem na zasadzie ale ona musi wygrać! jak to, spójrz tutaj! i tak dalej.
W końcu - konsensus. Przyznaliśmy trzy nagrody, trzy wyróżnienia bez nagród ( ale z publikacją zdjęć na blogu) i zamieścimy też nadesłane portrety zwierząt, bo nie moglibyśmy ich pominąć.
Wielkie podziękowania dla wszystkich dwudziestu osób! Przeczytałam mnóstwo długich, szczerych maili, ciekawych historii i planów na przyszłość. Dowiedziałam się wiele o czytelnikach i to wszystko sprawiło, że teraz grupa przed monitorami jest mniej anonimowa, wiem dla kogo piszę i cieszę się z tego. Mam nadzieję, że osoby nagrodzone nie obrażą się z powodu publikacji części maili.

I MIEJSCE ( fanfary, konfetti, deszcz serduszek i muzyka) - DAGA




Daga zrobiła babę wielkanocną, enchilades i kotlety z chleba i pieczarek. Ujęła mnie pięknymi zdjęciami potraw i kotów. A oto fragment maila :

"Zawsze uważałam, że jedzenie mięsa jest złe i nawet jako nastolatka przez rok jadłam wegetariańsko. Niestety sama teraz nie wiem dlaczego wróciłam do jedzenia mięsa i tak zagłuszając poczucie, że robię źle jadłam mięso bo mi smakowało. Jakieś 2 lata temu mój mąż z dnia na dzień stwierdził, że nie je mięsa. I tak przez ponad rok prawie nie jadłam mięsa z czystego lenistwa, bo nie chciało mi się podwójnie gotować. I tak sobie żyliśmy aż przyszedł ostatni wrzesień. I zdecydowaliśmy oboje, że przestajemy całkiem jeść mięso (to ja) oraz inne produkty zwierzęce (oboje). I tak to się zaczęło. Trochę się jeszcze miotam, czasem brak mi jakichś smaków, a najbardziej brak mi konsystencji jaką ma mięso. Nie pisałam wcześniej, ale jestem chora na cukrzycę i od chwili przejścia na weganizm praktycznie nie mam problemów z cukrem. Dorzucam jeszcze zdjęcia moich potworków. Oba kochają zielone, zawsze obgryza wszystkie bazylie, pory, natki itp. Nic nie jest zbyt pachnące lub za intensywne w smaku, zielone znaczy, że dobre do jedzenia". 

II MIEJSCE - Magda i Piotrek



"
Kilka słów o sobie? Staram się być tu i teraz. Pomimo bogatego i zawiłego życiorysu, nareszcie czuję się szczęściarą. Jestem totalnie zadowolona z tego, co mam, cieszę się dobrym zdrowiem, mogę się rozwijać i spełniać marzenia, jestem, czuję i doświadczam. Nie grozi mi wojna i głód. Otaczają mnie wspaniałe zwierzaki ludzkie i pozaludzkie, które są dla mnie bardzo, bardzo ważnie. Mam cudownego Męża, dobrego, mądrego i czułego, łączą nas wspólne Ideały i Wartości. Oboje jesteśmy weganami i straight edgowcami (dzięki temu w ogóle się poznaliśmy, co wcale nie było takie łatwe i oczywiste, bo Piotruś pochodzi ze Spiża, a ja z Katowic). Mam świetną Mamę, która jest dla mnie wielką podporą i zawsze mogę na Nią liczyć, Braci, Przyjaciółkę od lat, interesujących znajomych. Wraz z Super Mężem opiekujemy się dwójką przygarniętych Psów - Frędzlem i Bananem oraz zaadoptowaną Kotką Merlin (która właśnie ugniata mi kolana, mrucząc przy tym rozkosznie), jesteśmy też domem tymczasowym dla różnych zwierząt, a w przyszłości chcielibyśmy założyć dla nich przytulisko. Obecnie mieszkamy pod Krakowem i prowadzimy wegańską cukiernię Zielony Talerz, która daje nam mnóstwo radości i satysfakcji. To mega miłe uczucie, kiedy zdajemy sobie sprawę, że przygotowane przez nas jedzenie trafia na czyjś stół i łączy przy nim ludzi, towarzyszy podczas rodzinnych uroczystości, uświetnia imprezy... Uwielbiam gotować, kocham gotować dla innych!"

Magda zrobiła pączki, zupę ogórkową i babeczki waniliowe. Piękne, prawda?

III MIEJSCE - JULIA




"
Mam na imię Julia i jestem icantbeliveitsveganholiczką, prawie siedemnastoletnia, wegerianka. Miło mi.
 
To ja zacznę od początku...
Moje perypetie z jedzeniem były/są bardzo różne. Czteroletnia Julo zabierała swoim rodzicom kiełbachę z żuru i popijała padliński rosół Muszynianką. W szkole podstawowej nic się prawie nie zmieniło, ale zaczęłam jednak ogarniać ten cały przemysł mięsny. Cóż, byłam bezsilna wobec rodziców i jeszcze tego nie czułem całym sercem, ale roślinożerność zaszczepiła wtedy we mnie swoje korzonki. W tym okresie potrafiłam zjeść 2 pączki, czekoladę i batona za jednym razem, a że byłam szczupła to sobie na to pozwalałam. Miałam też fazy na salami czy parówki, ale to szybko minęło. W gimbazie mój wegetarianizm obudził się. Najpierw przestałam jeść rosół i czerwone mięso, a potem ryby (żywię do nich niemożebną empatię), niestety zupy były moja słabością - nie mogłam sama gotować, bo moi rodzice są nieuświadomieni, więc teksty typu "wypadną ci włosy", "zagłodzisz się" były codziennością. Jadłam te potrawy z bólem, ale byłam na straconej pozycji, nie mogłam nic zrobić. Mój wegetarianizm zrobił sobie drzemkę. W 2010 roku trafiłam na Twojego bloga i wpadłam po uszy! Dowiedziałam się o weganizmie, o tylu pysznościach jakie można zrobić bez nabiału. Zaczęłam szukać informacji o żywieniu roślinożerców, opinii lekarzy, ale także dowiedziałam się, że rodzice są zawsze najmądrzejsi. Gdy tylko mogłam, gotowałam wegetariańsko/wegańsko. Niechęć rodziców i brak wsparcia nie robił na mnie wrażenia - ja chciałam był wege bez względu na wszystko. W 2012 roku, schudłam i doszłam do wagi 43 kilo. Mój organizm był wyniszczony i prawie wpędziłam się w anoreksję, ale na szczęście w porę oprzytomniałam. Już w lipcu wzięłam udział w akcji "Zostań wege na 30 dni" i przytyłam! Wysłałam potem list do redakcji i wygrałam! Utwierdziło mnie to w przekonaniu o tym, kim chcę zostać (...) W październiku oficjalnie rzuciłam mięso, ryby po wigilii. Zaczęłam kombinować i eksperymentować w kuchni.
Zdecydowałam się wziąć udział w Twoim konkursie, bo jesteś szalenie ciekawą osobą. Dosłownie 100 razy przejrzałam wszystkie Twoje notki. Jestem po prostu uzależniona! Jednak był to też dla mnie impuls do przejścia na weganizm. Na razie zarządziłam sobie vegan month (od początku trwania konkursu) i wykorzystuję teraz mnóstwo Twoich przepisów. Wiadomo, tu coś zmienię, tam inaczej przyprawię, ale w większości przepisów bezgranicznie Ci ufam ;). Zrobiłam krok do przodu. Dziękuję."
 
Julia podbiła nasze serca, bo przysłała chyba 20 różnych zdjęć potraw wraz z linkami i opisami dlaczego wybrała tę właśnie potrawę oraz anegdotami jak je przyrządzała.

A TERAZ WYRÓŻNIENIA
Nie starczy nam niestety nagród, ale chcemy zamieścić jeszcze kilka zdjęć i słów od osób, które znalazły się tuż za pierwszą trójką.

1. ANNA i makowiec.


"Mam na imię Ania, mam 23 lata, mieszkam i studiuję w Rzeszowie. Od ponad dwóch lat jestem weganką, chociaż myślę o sobie, że się nią urodziłam. Nigdy nie lubiłam mięsa, mleka czy jaj, także wcześniej nawet tych produktów nie jadłam. Torturą było dla mnie zjedzenie ugotowanego jajka - nigdy tego nie zrobiłam. Może dlatego nie przepadam za Wielkanocą. Przejście na weganizm było moim najlepszym życiowym wyborem. Żałuję tylko, że nie zrobiłam tego wcześniej".
 
Ania prowadzi bloga  http://weg-anka.blogspot.com/.

2. ELI i jogurt owsiany

"Kilka słów o sobie: dzieci (13 i 20), mąż, do niedawna babcia i ja - weganka po przejściach - długo nie mogłam wytrwać w postanowieniu, ale czuję się usprawiedliwiona nieco  - trudno gotować dla 5-osobowej rodziny, kiedy wszyscy jedzą mięso, a tylko ja rośliny. Długo też nie umiałam smacznie, wegańsko gotować. Ale od dłuższego już czasu jest lepiej. Blog pomaga wytrwać. Poza tym młodsza córka od listopada (od manifestacji Antyfutra w zeszłym roku) nie je mięsa (wegetarianka), a moi rodzice są coraz bardziej przychylni temu "wegańskiemu dziwactwu"- tacie wszystko smakuje i zawsze namawia mamę, żeby mu przyrządzała konkretne potrawy częściej (przeważnie pasty i pasztety)".
 
 Eli jest autorką bloga http://weganizmdomowy.blogspot.com/

3. Ania i szarlotka trójsmakowa.
 
 
"Mam na imię Ania. Miło mi :-) Mam 35 lat i.....hmm.......moja kuchnia od jakiegoś czasu dryfuje w kierunku weganizmu. Wiem, że to nieuniknione, na razie jednak nieco problematyczne dla mnie (ciąża). Zbyt mało wiem, za bardzo się boje o dziecko bo moja wiedza jeśli chodzi o weganizm jest niekompletna mimo, iz zgłebiam ją nieprzerwanie. Na razie siedzę z nosem w tabelkach i często gotuję wegańsko (...)

I PORTRETY ZWIERZĄT
 
 
Szczur Ali - "Zojka dzielnie zmaga się guzem przysadki mózgowej (a dodatkowo z niewydolnością oddechowo-krążeniową, jakby tego było mało)" - na zdjęciu wsuwa pastę o smaku wędzonego sera.

Śpiący pies Karoliny.

I żółw Feluś Katarzyny - brawo za odwagę i przysłanie mi zdjęcia żółwia!:) Uciekłam z krzykiem od monitora. Nie wiem czy mogłabym go dotknąć, ale po bliższym przyjrzeniu się wydaje się sympatyczny i niegroźny.

***

Prosimy osoby z miejsc 1-3 o przysłanie adresów do wysyłki nagród!
Dziękuję wszystkim za świetne zdjęcia i listy.
 


15 komentarzy:

  1. A mogę prosić link do przepisu na enchilades? Świetne zdjęcia kotów ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu przepis :

      Enchilades

      Kupujemy paczkę tortilli kukurydzianych ( sprawdzamy skład i nie dajemy się nabrać) lub robimy tortille same/i ( mąka, woda, sól, ciasto smażyć na suchej patelni aż pokażą się brązowe plamki).

      Nadzienie:
      czarna fasola ( mimo poszukiwań nie dostałam, u mnie wstępują dwie puszki czerwonej)
      kostka naturalnego tofu
      salsa pomidorowa ( zmiksować i podgrzać puszkę pomidorów, olej, zioła i sól)
      kurkuma
      ostra papryka w proszku lub chilli
      ostra pasta curry czerwona
      1 cebula

      Cebulę pokroić na małe kawałki i podsmażyć na oleju, wkruszyć tofu, posypać kurkumą, chilli i solą. Smażyć 5 minut. Jeśli używamy pasty curry to dodać ją teraz. Dodać fasolę, smażyć 10 minut często mieszając. Nadzienie ma być gęste.
      Do każdej tortilli ( w moim opakowaniu było 6) włożyć trzy łyżki nadzienia i zawinąć jak naleśnik. Umieścić je w posmarowanej olejem kamionce lub blasze, polać salsą i zapiec 10-20 minut.
      Do tego pyszna sałatka - zielona sałata, pomidor, ogórek zielony, ogórek kiszony, kiełki rzodkiewki, pestki słonecznika i sos balsamiczny.

      Usuń
  2. Poważnie boisz się żółwi? Nie miałam o tym pojęcia ;)
    Gratuluję wszystkim nagrodzonym, zdjęcia faktycznie suuper, a maile sympatyczne :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ujęła mnie Magda (II miejsce). Uwielbiam takich ludzi, którzy są optymisto-realistami. Poza tym wielbię wszystkich ludzi, którzy poza mówieniem ROBIĄ. Sama pracuję w Azylu dla królików i nie wiem jak zniosę wakacyjną rozłąkę z moimi uszami.
    Fajnych masz czytelników :) dobrze się czuję przynależąc do takiego grona, chociaż na razie jestem tylko wegetarianką (powoli wykopuje mleko z jadłospisu) i to co przechodzę w związku ze swoim wyborem myślę, że przechodzi każdy ze swoją rodziną. Najgorsze, że rodzice nie mają nic przeciwko, to dalsza rodzina się wtrąca a ja już mam dość dyskusji bez argumentów. Ok, oddech, nie denerwuję się (zazdroszczę wszystkim stoikom). Dziękuję wam za utwierdzaniu mnie w wyborze stylu życia :*

    Madziu, jeśli pozwolisz to zareklamuję troszkę nasz Azyl i zapraszam do wątku na forum - można zobaczyć na własne oczy jak walczymy i podrestaurować swoją wiarę w ludzi ;) (a przy okazji pomóc) http://forum.kroliki.net/index.php/topic,12608.10260.html
    polecam zdjęcia z interwencji z Bydgoszczy przed miesiącem ;|

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szpaqus, dziękuję! ^^
      Super, że działasz dla króli - to świetne zwierzęta i faktycznie bardzo potrzebują naszej pomocy. Widziałam zdjęcia z Bydgoszczy... Dramat :(
      Trzymam za Ciebie kciuki, Dziewczyno! Nie przejmuj się komentarzami dalszej rodziny. Bardzo fajnie, że rodzice są po Twojej stronie. Będzie dobrze :)
      Ściskam ciepło!

      Usuń
  4. gratulacje wszystkim wygranym :) piękne zdjęcia, piękne zwierzęta!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. cześć :) na Twojego bloga trafiłam przypadkiem, szukając czegoś na temat weganizmu i z marszu wrzuciło mnie na posta z pytaniami i odpowiedziami. i w związku z tym mam pytanie. o co chodzi z tym eksplorowaniem śmietników?

    Monika

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O pozyskiwanie żywności wyrzuconej przez wielkie sklepy i sprzedawców na targu. Tu link do terminu freeganizm :

      http://pl.wikipedia.org/wiki/Freeganizm

      I do bloga, który kiedyś prowadziłam wspólnie ze znajomymi, dokumentując nasze znaleziska.

      http://dziecismieci.wordpress.com/

      Usuń
  6. dzięki za informacje :)

    miłego dnia.

    M.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chwila urlopu od kompa i takie wieści przegapiłam. Bardzo, bardzo dziękuję za wygraną, cieszę się jakbym co najmniej pokojowego nobla dostała ;) Z tej radości znów coś dziś Twojego ugotuję, jeszcze nie wiem co ale coś się znajdzie. Jeszcze raz dzięki wielkie.
    Z zazdrością i podziwem patrzę zwłaszcza na pączki i makowca dziewczyn. Wyglądają perfekcyjne a moje mi nigdy nie wychodzą więc na razie poddałam się i tylko podziwiam innych dzieła. A tak w ogóle wszystkie dania śliczne, zwierzaki słodkie i do tego słońce świeci :)
    pozdrawiam serdecznie
    Daga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twoje zdjęcia ujęły nas najbardziej, zasłużona wygrana:)

      Usuń
  8. hoho Zojeczka sławna :D

    zwierzaki najlepsze, nie ujmując jedzeniu oczywiście :D

    OdpowiedzUsuń
  9. Madziara i Piotruś11 kwietnia 2013 14:39

    Dziękuję, dziękujemy z całego serducha! Czujemy się zaszczyceni ^^ Drugie miejsce w konkursie naszego ulubionego Bloga kulinarnego - chyba zrobimy sobie taki dyplom i powiesimy na honorowym miejscu :D
    Fajna to była zabawa, bo przez miesiąc niejako byłaś w naszej kuchni i gotowaliśmy razem z Tobą ;) No, i decydowało Szanowne Jury, a nie żebrolajki ;P
    Gratulujemy wszystkim Zwyciężczyniom, Wyróżnionym, Uczestnikom, Uczestniczkom i Zwierzakom :D Superowo jest znaleźć się w takim gronie!

    OdpowiedzUsuń
  10. Ech, biedny Żółwik. Owoce i sałata to najgorsze czym można karmić te gady.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...