czwartek, 11 kwietnia 2013

czwartek z byle czym vol.16


Spróbuję coś napisać nie używając słowa wiosna i nie trując o pogodzie, że jest, że nie ma, że kiedy będzie i tak dalej. Jestem na etapie planowania wyjazdu majówkowego i obecna aura nie nastraja mnie szczególnie optymistycznie, zwłaszcza, że tam, gdzie jadę wiatr urywa łeb. W zeszłym roku w Borach Tucholskich było plus 30, a i tak wróciłam z zapaleniem pęcherza, bo latałam boso. Czy coś mnie w tym roku powstrzyma przez wejściem do morza?
Tak. Mróz.
Nie, mam nadzieję, że nie będzie aż tak ohydnie. Warto gdzieś jechać, bo kiszenie tyłka w domu wychodzi mi już bokiem.

  
W ramach zimna w domu występuję w bluzie chłopa - dobra, stara, sprana bluza Skitsystem, za duża o jakieś sto rozmiarów. Stare ciuchy są najwygodniejsze, a jeśli po wejściu do domu od razu chcesz coś zrzucić, bo pije i uwiera, to znaczy, że wcale nie warto tego nosić.
Ostatnio znalazłam moje stare czarne dżinsy i dopiero poparadowawszy w nich cały dzień zorientowałam się, że mają nogawkę uwalaną zieloną farbą, pozostałość demonstracji, gdzie rzucaliśmy takimi zielonymi balonami, a ja jestem fajtłapą i mój rozprysł się na mnie i otoczenie zanim jeszcze rzuciłam. Potem lawirowałam po mieście, kryjąc się przed służbami porządku, bo cała byłam zielona ( na bluzie i twarzy też). Szkoda wyrzucać dobre spodnie;)

Z okazji nowej pory roku zrobiłam sobie nową fryzurę, wygoliłam na zero cały tył głowy i kiedy noszę warkocz albo kok, to bardzo to widać. Jechałam sobie wesoło autobusem, ciesząc się nowym look'iem, a tu wsiada dziewczyna z identyczną fryzurą, tylko w kolorze czarnym. Na naszym zadupiu, gdzie psy wiadomo czym szczekają. Dobry styl się szerzy.

Młode ziemniaki jeszcze drogie, ale nie oparłam się. Poza tym na obiad dhal z soczewicy z milionem indyjskich przypraw, bo czytam o Bombaju i aż wstyd czytać o tym mieście jedząc dania kuchni polskiej.

O, tu można mnie będzie spotkać 19 kwietnia : Tydzień Weganizmu. Będę smażyła koftę, starczy dla każdego.

16 komentarzy:

  1. aj szkoda, że u mnie nie organizują nic wegańskiego ;/ chętnie spróbowałabym kofty Twojego wykonania, ale kilometry... a pokażesz nowy fryz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. głupio się tak fotografować od tyłu, jak na na blogu modowym:)

      Usuń
    2. dawaaaj foteeee, nie będziesz szatniarką! szatniarki takich nie noszą.

      Usuń
    3. dołączam się do prośby ;d

      Usuń
    4. Jest na fb bloga:)

      https://fbcdn-sphotos-b-a.akamaihd.net/hphotos-ak-ash3/532073_451672084913554_1775969414_n.jpg

      Usuń
    5. Szukalam i szukalam i nie moge zlokalizowac fb twojego bloga:( pomoz troszk
      Sylwia

      Usuń
    6. Z prawej strony pod zakładką "kontakt do mnie" masz link. Faktycznie jest słabo widoczny.

      A tu jeszcze raz : http://www.facebook.com/pages/I-cant-believe-its-vegan-blog/115535038527262

      Usuń
    7. Czad! Też bym sobie chętnie coś przekosiła na głowie, ale czuję, że musiałabym teraz nawet spać w czapce :D
      Zimno!

      Usuń
  2. Szkoda, że nie zrobiłaś sobie zdjęcia ukazującego Twoją fryzurę :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Trzymam kciuki, na pewno zrobisz super koftę :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Stare ciuchy są najwygodniejsze, a jeśli po wejściu do domu od razu chcesz coś zrzucić, bo pije i uwiera, to znaczy, że wcale nie warto tego nosić."

    No, ja tak mam z biustonoszem, ale jak tu obyć się bez niego "w ludziach"? W domu go nie noszę, nienawidzę po prostu! I nie zakładam nawet, jak przyjdą goście:-) No przecież nie będę tego nosić we własnych pieleszach!

    OdpowiedzUsuń
  5. Fryz jest absolutnie fatastyczny :) W ten weekend idę na imprezę do mięsożerców i chciałabym coś fajnego wegańskiego przygotować. Masz jakieś fajne danie imprezowe? Pozdrawiam z wiosennego Poznania.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z takich bez podgrzewania :

      1. Tarta z pesto

      http://icantbelieveitsvegan-veganstories.blogspot.com/2011/03/tarta-warzywna-z-pesto.html

      2. Calzone

      http://icantbelieveitsvegan-veganstories.blogspot.com/2009/06/bueczki-cynamonowe-i-calzone.html

      3. Kotlety z chleba, drożdży i pieczarek - smakują jak seitan

      http://icantbelieveitsvegan-veganstories.blogspot.com/2009/12/kebab-weganski-i-kotlety-z-chleba-i.html

      4. Hummus i np. paluchy drożdżowe do maczania

      5. Falafle na zimno + os sezamowy lub wegański majonez

      6. Treściwa sałatka : gotowane młode ziemniaki, smażona cebula i pieczarki, zielone oliwki, zioła.

      7. Ciasta - czekoladowe z bananem ( podbije serce każdego) albo jakieś babeczki ( waniliowe z kremem czekoladowym z tofu na przykład).

      Wegańskie kotlety dają się spokojnie jeść na zimno ( dobre, tanie połączenie - groch i kapusta kiszona), do tego jakieś pitty do podgrzania na miejscu, pesto, sosy, świeże warzywa...

      Usuń
    2. Właśnie kotleciki mi chodziły po głowie :)Dzięki za poradę :)

      Usuń
  6. Nie lubię jak używasz słowa łeb :)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...