sobota, 30 marca 2013

niech sczeźnie marzec


Wszyscy pewnie gdzieś dziś byli, a ja tylko w piwnicy.

18 komentarzy:

  1. Uwielbiam połączenie oliwki+krakersy! Co robiłaś w tej piwnicy? Ja natomiast dziś tylko w kuchni, zrobiłam struclę ze szpinakiem i grzybami, dwa pasztety, tofurnik na zimno, hummus, twarożek z tofu i po raz kolejny pesto z liści rzodkiewki :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przynosiłam wiosenne buty i farby do ścian, bo zebrało nam się na duże sprzątanie i zamalowywanie ubytków. Przy okazji znalazłam pakę herbat i pasztetów sojowych, jeszcze ważnych.

      Bardzo fajny ten twój jadłospis:) U nas baba, tarta cytrynowa, drożdżówki, żurek, sałatka warzywna, pasta bezjajeczna, i chyba tyle, bo i tak ledwo żyjemy z przejedzenia.

      Usuń
  2. wkradł Ci się chyba błąd w słowie sczeźnie o ile pamięć mnie nie myli...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. racja, właśnie zastanawiałam się jak to się pisze. dzięki.

      Usuń
  3. Ja bylam tylko w sklepie ;) Ty czytasz Mankella, a ja mam wieczor ze szwedzkim kryminalem -- najpierw serial o komisarzu Becku, a pozniej druga czesc Millenium.

    Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, a jest serial? Lubię Becka. Jaki tytuł?

      Usuń
  4. ja siedzę w domu. chyba coś upichcę!

    OdpowiedzUsuń
  5. Jest serial, tytul to po prostu "Beck"
    http://www.imdb.com/title/tt0907683/

    OdpowiedzUsuń
  6. O, Mankella zazdraszczam - lubię bardzo bardzo...
    U mnie 2 pasztety, pasztecik, hummus, żurek i muffinki z Twojego przepisu - do środka dodam tylko kawałeczki gorzkiej czekolady. A masa kokosowa na wierzchu to mistrzostwo świata, gdyż jedna partia juz za mnmą ;)
    Miała być sałatka jarzynowa, ale nie wiem czy zdążę.
    Podobnie z pierogami.
    Ech, za krótka ta doba, a ja nie zamierzam się przemęczać.
    Wesołych Świąt! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja dziś byłam bez energii, pogoda za oknem skutecznie mi ją odebrała :( Ale brownie, kuleczki kokosowe, maminy pasztet z grochu, żurek z tempehem są zrobione :) Bardzo jestem tego wszystkiego ciekawa, zwłaszcza że ty mnie zainspirowałaś z tym żurkiem.
    Będę mieć jutro sprawdzian woli... Nie zależy mi aż tak bardzo na kaloriach, chciałabym tylko nie stękać z przejedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie byłam nawet w piwnicy, bo jej nie mam. Ale za to cały dzień skaczę przy kuchni, już padam ze zmęczenia...
    Wesołych Swiąt!

    OdpowiedzUsuń
  9. To ja i tak lepiej, byłam dziś w Biedronie i w aptece :P A na święta wyszło bez większego wysiłku całkiem fajne wegańskie menu: domowy chlebek na zakwasie, pasta z marchewki w indyjskim stylu, pasta "jajeczna" z cieciory i tofu, sałatka jarzynowa z majonezem z tofu, pyszne grillowane bakłażany w pomidorowym sosie (to mamina produkcja), czekoladowiec z tofuserkiem Kikimory i kokosanki z okary :) Do tego przecenione hiszpańskie truskawki z supermarketu (o dziwo jadalne). A jutro pieczemy z tatą pizzę na tradycyjny świąteczny obiad ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny pomysł z tą pizzą na świąteczny obiad! Niech żyje nowa tradycja! I włoska kuchnia!
      Na drugie święto mam zaplanowane gotowane warzywa (każde oddzielnie - kalafior, brokuł, młode marchewki - mam baby z mrożonki, fasolka szparagowa - też mrożonka, młode ziemniaczki - jeszcze nie, będą stare, szparagi - ze słoika) ładnie poukładane, podane z prowansalskim sosem ailoli - w wersji wegańskiej to mocno czosnkowy majonez, jeszcze nie wiem z czego, bo będę go robić w poniedziałek. To taka namiastka wiosny i też baaardzo tradycyjny wielkanocny posiłek:-))) (no, chyba że w Prowansji)

      Usuń
    2. U nas też była pizza, a wczoraj żurek i po prostu talerze "rozmaitości" - krakersy, sałatka, majonez, kanapki, ciasta. Dziś obiad u mamy Rafała, a jutro polędwiczki seitanowe ze słoika, tak że obiadowo się w te święta nie przemęczałam:)

      Usuń
  10. wszyscy oprócz mnie przy świątecznym gotowaniu. A je jestem z rodziny prawosławnej, do wielkanocy trzeba jeszcze poczekać. Ale i tak nie obchodzę tego święta :)

    OdpowiedzUsuń
  11. muszę się przyznać że nigdy nie jadłam krekersów z oliwkami. Wygląda apetycznie, więc muszę wypróbować :)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...