piątek, 15 lutego 2013

zupa z białych warzyw i inne

Jedzenie jest paliwem czy przyjemnością?
Zawsze mnie dziwi, gdy ktoś mówi, że nie lubi jeść, że je, by przetrwać, że jedzenie mogłoby nie istnieć - staram się nie dziwić ludzkim wyborom na zasadzie oburzenia starej ciotki, w stylu ale jak to?, ale czasem tak myślę. Bo to jednak zastanawiające, jak się bliżej przyjrzeć - ludzie bardzo często dbają o to, co ich ciało przyjmuje z zewnątrz, jak wygląda, ubierają je modnie, nakładają drogie kremy, farby, a o to, co wrzucają ciału do środka już nie dbają. I to mnie zdumiewa. Że można sobie zrobić fryzurę za kilka stów, a jeść chemiczne sosy z torebek czy zupki chińskie, bo to nieważne.
Przecież to nawet ważniejsze, bo budujesz swój organizm, swoją odporność, swoją choćby krew na najbliższe kilkadziesiąt lat. Nie jestem fanką wyłącznie zdrowego jedzenia, zresztą widać, że na blogu jest pełno śmiecia i fast foodu, jem produkty przetworzone, słodycze itp. Ale mam świadomość tego, co jeść, by do organizmu wprowadzać białka, witaminy czy wapń. Puste kalorie są dodatkiem, podstawą jest porządny obiad każdego dnia. Każdego. I to nieprawda, że nie ma czasu ( jak mi powiedziała kiedyś z wyższością pewna pani, nota bene starsza ode mnie tylko o dwa lata, ale mająca dwójkę dzieci - w weganizm to się można bawić jak się nie ma dzieci, bo to wymaga czasu! To jeden z najgłupszych i najsłabszych argumentów przeciwko weganizmowi, jaki słyszałam, a słyszę ich tony). Ugotowanie roślinnego posiłku zajmuje około pół godziny ( opcja : kasza, kotlety ze strączków z puszki, sałatka, jakiś szybki sos), a w godzinę to już można zrobić wykwintne wysmaki, coś zapiekanego czy obiad dwudaniowy ( oczywiście naszym hasłem jest koordynacja! oba dania gotujemy jednocześnie, a nie jedno za drugim). Przecież głupia sztuka mięsa smaży się chyba sporo czasu? ( nie wiem, bo mięsa nigdy się nie uczyłam gotować, ale odnoszę wrażenie, że kotlet mięsny smaży się dłużej, niż kotlety strączkowe, bo istotne jest, żeby nie był w środku surowy). Więc gdzie tu te nakłady czasowe związane z weganizmem?

Teraz parę zdjęć z ostatnich posiłków.


Kalarepka na parze, kotlet z białej fasoli ( z puszki fasoli wychodzą cztery duże sztuki), marchewka w sosie z tahiny, ostry sos pomidorowy i brukselka z cebulą, czosnkiem i pieczarkami. W takim układzie nawet ona da się lubić!

Zupa z białych warzyw ( pietruszka, ziemniaki, cebula, seler, gruszka) z czarnym sezamem. Słodycz pietruszki trochę przykryłam imbirem, kminkiem i miętą.


Walentynkowy tort czekoladowy na biszkopcie karobowym, z kremem z waniliowego budyniu i z mrożonymi owocami leśnymi.


Ser smażony według  cottien.blogspot.com się udał - wędzony Veganline w panierce z no-egg i płatków kukurydzianych. Sos peri-peri na pierwszym planie nieapetycznie się rozlał, ale sam ser...boskość.


A dziś na śniadanie świeżutka bagietka z serem vegi belle, pastą paprykową i ogórkami. I to nie koniec na dziś, bo dziś nagradzam się za uczciwą pracę nad tłumaczeniem i idę do kina oraz do bliskowschodniej Marrakesh Cafe, gdzie, jak wieść niesie, mają burgery z tofu, różne pasty i wegańskie trufle i pralinki.

Luty jest nudny, więc przefarbuję sobie grzywkę na niebiesko, by rozproszyć mroki;)
Dostałam też pytanie czy gdzieś jadę w tym miesiącu. Oczywiście! Trzy dni spędzę w Gdyni, Gdańsku, Władysławowie i na Helu. Morze zimą! Będzie o czym pisać.

13 komentarzy:

  1. Często spotykam się z ludźmi, którzy nie tyle nie dbają o swoje posiłki, co nie mają wiedzy. Zwyczajnie nie mają pojęcia o tym, co jedzą, bo nigdy o tym nie czytali, nigdy się nad tym nie zastanowili. Pytają mnie czasem: "no dobra, jak jesteś taka jaśnie oświecona, to powiedz, dlaczego niby to, czy tamto jest niezdrowe". Kiedy im przytaczam dziesiątki argumentów, zwykle na chwilę otwierają oczy, a potem i tak jedzą po staremu, bo "lubią mięsko", bo mają za sobą 50 lat przyzwyczajeń, bo nie mają czasu. Wniosek: oni nie chcą wiedzieć.
    Wiedza jest niewygodna.

    OdpowiedzUsuń
  2. "w weganizm to się można bawić jak się nie ma dzieci, bo to wymaga czasu!"
    A to dobre! Weganki obarczone rodziną nie wyczarowują dodatkowych godzin do tych 24, które każdy ma do dyspozycji. Jak mówią: dla chcącego nic trudnego.
    Ale jak się czegoś nie chce robić, to każdy argument wydaje się być dobry...

    Muszę kupić jednak wegański ser , bo ten Twój kotlecik wygląda kusząco. I brukselkę - dawno nie jadłam.



    OdpowiedzUsuń
  3. Mój dziadek lekarz zresztą powtarzał dość oklepany sąd, że człowiek je, żeby żyć, a nie żyje, żeby jeść. W czasach kartek, dystrybuowania wszystkiego. Aczkolwiek odżywiał się zawsze bardzo zdrowo i z dużym szacunkiem do jedzenia. Chodziło mu też o ilości pochłanianego jedzenia. Mnóstwo ludzi je teraz "dla przyjemności", żeby sobie coś kompensować. Też sobie to powtarzam, jak wieczorem mam wielką ochotę wciąć coś niepotrzebnie.
    Co do czasy to jedna poprawka - trzeba być w domu, żeby ugotować jedzenie. Poniekąd rozumiem osoby żywiące się tymi zupkami i gotowcami - jak wpadają do domu wieczorem, zmęczone, to pewnie im łatwiej zalać, włożyć do mikrofalówki i wchłonąć. Chociaż to tylko pozornie szybsze, bo zrobienie kilku naleśników bierze tyle samo czasu, co podgrzanie gotowca. No, ale może ktoś nie ma siły ruszyć palcem...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, ale przecież prawie każdy codziennie jest w domu...choćby te 2h przed snem.
      Istnieją też wegańskie zupki "chińskie", np.drożdżowa :-)

      Usuń
    2. No hej, jak ktoś nie ma czasu cały dzień, żeby gotować, to czym się zajmuje? Serio? Co to za życie?
      Wystarczy godzinę - dwie w tygodniu, nie dziennie, poświęcić na gotowanie i wrzucenie do lodówki/zamrażarki - wyroby warzywne mają tę przewagę nad mięsem i nabiałem, że się nie psują tak szybko chociażby. I można codziennie wyjąć coś innego, zdrowego i smacznego.

      Jak ktoś szuka wymówek, to zawsze znajdzie ;)

      Usuń
    3. jak ktoś tyle pracuje, że w domu tylko śpi, to pewnie i tak szybciej się wykończy, niezależnie od tego co je...

      Usuń
  4. Kotlet mięsny piecze się ok. pół godziny, zaleznie +/- 5 minut zaleznie od wielkości owego kotleta. Wiem, bo gotuję małżonkowi i raczej nigdy nie zgłasza zastrzeżeń, że surowe w środku ;) Ale też mnie zawsze rozwalają "argumenty", że wegańskie dania to są takie pracohchłonne, zwłaszcza np. w odniesieniu do sałatek - bo sałatka np. z warzyw i ryżu jest jak wiadomo znacznie bardziej pracochłonna od sałatki z warzyw i kurczaka :P

    Czy Marrakesh cafe jest gdzieś w okolicach pl. Zaiwszy? Bo wczoraj przechodziłam i widziałam fajnie wyglądającą kafejkę właśnie z Marakeszem w nazwie, ale jako że byłam już najedzona po uszy, to nie zajrzałam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Marrakesh jest w tym wielkim wieżowcu, chyba Millenium Plaza, w każdym razie adres to Aleje Jerozolimskie 23A. Byłam dziś i pewnie jutro będzie relacja. Wystrój ładny, ale jedzeniem nie jestem zachwycona.

      Usuń
  5. Pytanie z innej beczki: masz jakieś fajne miejsce w Krakowie do polecenia? Wybieramy się na weekend i fajnie byłoby gdzieś zajść, bo jak będzie pogoda, to i tak się powłóczymy, a jak nie będzie, to co - siedzieć w hostelu cały dzień? Bez sensu. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co siedzieć w hostelu, choćby grad nawalał:)
      Z Krakowa wyprowadziłam się 9 lat temu, kiedy jeszcze nie było wielu vege knajp, i od tej pory rzadko tam bywałam, więc nie jestem na bieżąco z tym tematem - na pewno polecam Momo na ul. Dietla, to miejsce z wieloma wegańskimi opcjami. Wybierzcie się też na Kazmierz, tam jest kilka barów vege. Może ktoś z Krakowa podpowie?

      Usuń
  6. Fajne masz kolczyki:) W moim stylu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeden kolczyk, tzn. drugi istnieje ( jeden ma napisane "qui", a drugi "non"), ale w drugim uchu mam na stałe piercing niewyjmowalny, więc noszę jeden.
      Dzięki!

      Usuń
  7. Zapraszam do Trójmiasta a jak! ;) Morze zimą jest zachwycające *.*

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...