sobota, 16 lutego 2013

weganka w Warszawie - Marrakesh Cafe

Powstaje coraz więcej wegańskich miejsc albo takich, w których obsługa wie, co weganie jedzą, a czego nie, i jest w stanie coś zaproponować. Jeśli ominęło was trwające od wczoraj facebookowe szaleństwo na ten temat, to ogłaszam, że 2 marca w Warszawie przy Hożej otwiera się Krowarzywa, całkowicie wegańska burgerownia. Świetnie! Będzie można kupić stuprocentowo roślinne burgery na bułkach wypiekanych na miejscu. Jeszcze nie wiem czy dobre, jak się otworzy to zrobię relację - ale pewnie dobre:)


Wczoraj po kinie ( polecam "Drogówkę", choć to przerażający obraz Polski) poszliśmy zjeść obiad do Marrakesh Cafe przy Alejach Jerozolimskich 123A, w budynku biurowca. Knajpa w biurowcu sprawia niestety wrażenie knajpy w centrum handlowym, i nie jest to typ wrażenia, jaki lubię. Wystrój ładny, ornamenty, dużo luster, leci arabska muzyka, ale wszystko sprawia wrażenie fast foodu czy szybkiej lunchowni. To typ baru, który często napotykałam w Czechach, czyli nakładasz sobie na talerz różnych rzeczy, a później talerz jest ważony. Są też oczywiście dania z karty.

Potraw wegańskich jest dużo, zwłaszcza w sekcji bistro. Na talerzu dolma, hummus, zielony sos z nie wiem czego, warzywne tajine i magdus, czyli arabski gołąbek nadziewany orzechami. Do tego można zamówić pittę lub bezglutenowe pieczywo ( właśnie, bar ma wyraźne oznaczenia co jest wegańskie i bezglutenowe, i wzruszyło mnie oznaczanie pieczywa, bo nigdzie indziej się z tym nie spotkałam). Uwaga, to nie jest bar wegański! Obsługa się orientuje, ale i tak warto pytać o wszystko czego nie jest się pewną.

Zupa cytrynowo-szpinakowa, przepyszna. Mała kosztuje 5zł, duża - 7. Z tego, co widziałam w karcie, zupy zawsze są wegańskie.

Tu trochę zaskoczenie, bo buddha burger okazał się...nie burgerem, lecz kanapką na żytnim, lekko podgrzanym chlebie ze świeżymi warzywami i bardzo smacznym kotletem z tofu. Było dobre, ale się rozwalało, zbyt mało podgrzali, i miałam wrażenie, że w środku jest margaryna (?). Są jeszcze dwa typy wegańskich kanapek.

Jest Afri Cola i wiele innych niekorporacyjnych napojów oraz arabskie kawy i herbaty.

Wnioski : miejsce jest dobre na szybki obiad, a raczej talerz przekąsek, ale nie nadaje się do przesiadywania godzinami. Przyjście o 17 oznacza, że wielu rzeczy już nie będzie (np. wegańskich pralinek czy bagietek), a dania w podgrzewaczach będą niezbyt ciepłe. Był spory tłum, a tylko dwie osoby obsługi, które miały niestety pewne opóźnienia i zapominały o niektórych rzeczach.
Tak naprawdę bezkrytycznie smakowała mi tylko zupa oraz kotlet z tofu w kanapce.
Na pewno nie jest to idealna wegańska miejscówka, jednak doceniam, że ktoś dostrzega potencjał reklamowania pewnych dań jako wegańskich. Idzie ku dobremu, choć powoli i niestety nie wszędzie.

19 komentarzy:

  1. Mimo wszystko wpadnę, gdy będę w Warszawie :)

    OdpowiedzUsuń
  2. No właśnie mnie trochę odstrasza przed wizytą u nich miejscówka - jak zobaczyłam w necie, że mieszczą się w biurowcu, to jakoś zabrakło mi trochę tego fajnego klimatu wege miejsc, które prowadzą ludzie z pasją i nikt nie patrzy na Ciebie jak na przybysza z innej planety bo nie masz na sobie garniaka :)
    No i trochę kojarzą mi się ze snobowaniem na takie alternatywne żarcie, typu: biznesowy lunch w sushi barze, niż przekonanie, że życie cruelty free jest lepsze, ale może to moja schiza :D
    Jakby nie było, fajnie, że pojawia się coraz więcej takich miejsc i nie trzeba wszędzie nosić ze sobą torby jabłek bo nie ma co zjeść na mieście :)

    A jak wygląda mniej więcej cena takiego talerza z różnościami, jak na zdjęciu?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zuza, tam jest mięso, więc myślę, że oni nie do końca chcieli się wpisać w klimat vege miejsc, tylko po prostu podążyli za tym, co się sprzedaje, i dołączyli wegańskie opcje ( zresztą w kuchni marokańskiej ich niemało). Masz rację, atmosfera jest biurowcowa i to widać.

      Ceny jak na Warszawę średnie - za 53zł dwie osoby zjadły to, co na zdjęciach plus wypiły po africoli. Taki talerz pewnie z 18zł, a to nie jest mało na parę past...

      Usuń
    2. No tak, w sumie racja. Poza tym chyba idzie do nas powoli amerykański model weganizmu, czyli po prostu popularyzowania zdrowej roślinnej diety jako alternatywy dla żarcia z paczek. Szkoda, że bez wchodzenia w inne kwestie poza dietą, ale zawsze coś!

      Ceny faktycznie umiarkowane, więc może się skuszę. Na razie w planach wypad do Veg Deli. Widziałam Twoją recenzję i ich facebook - lokal wygląda fajnie i nie mam daleko (na Powiślu często urzęduję). No i wprowadzili, podobnie jak w Vege Mieście, lunch za 25 zeta.

      Usuń
    3. O Veg Deli już trochę zmieniłam zdanie, bo marnie płacą pracownikom, a ceny mają kosmiczne. Ten lunch za 25 zeta to podobno mała porcja, mniejsza, niż gdybyś kupowała oddzielnie zupę i drugie. Ale niektóre rzeczy są smaczne, wybierz się i zrecenzuj!:)

      Usuń
    4. Nie spodobało mi się ani Veg Deli, ani Marrakesh :-( Vege Miasto wysoko postawiło poprzeczkę lunchową, jeśli chodzi o smak, porcję i cenę. W Veg Deli napój trzeba dokupić, a ceny za niego zastanawiają. Poza tym "drugie" zupełnie mnie osłabiło - jak zobaczyłam plastry ziemniaków rozłożone pojedynczo na płasko na połowie talerza, to po prostu chciało mi się śmiać. Smak potraw też mnie nie rzucił na kolana. I jeszcze do tego ta afera z kelnerami... Fajnie, że w tej części Warszawy coś się pojawiło, ale to nie będzie mijesce, do którego będę jeździć celowo. Raczej zjem tam "przy okazji". W Marrakeshu cytrynowo-szpinakowa mi nie podpasowała. Zapytałam o "kebab", który z opisu w karcie wydawał się wegański, ale nie był tak oznaczony. Przygotowali mi go z wege majonezem. No i czy ja wiem... to ich wegańskie "mięso" było ciekawe, ale nie zasmakowało mi, bo fakturą... naprawdę przypominało mięso ;-) - smakiem już nie. Poza tym moi mięsożerni znajomi dostają kebaby z większą ilością surówek, niż ja dostałam w tej ich wersji wegańskiej i to było smutne... Wielka buła z naprawdę pycha sosami, dwiema "kebabowymi" kuleczkami i jakieś fragmenty kapusty... nie zadowoliły mnie. No i ja też nie umiem się odnajdywać w biurowcowo-handlowych przestrzeniach. Hałas i brzydota tego miejsca przeciekają przez estetyczny nawias, który tworzy Marrakesh. Więc to miejsce też będzie dla mnie wyłącznie opcją "w biegu" / "przy okazji" - Marta

      Usuń
    5. To ja, Malka, wlascicieka Marrakeshu. Przyznaję, mam jeden garniak. Wśród tych, którzy noszą garniaki jest wielu wegetarian. Nie dyskryminujmy ich. Przecież nie lubimy stereotypizacji i uprzedzeń, prawda? Jestem wegetarianką i prowadzę 2 wegetariańskie knajpki, głównie po to, żeby wegetarianie mieli gdzie zjesc i żeby dać alternatywę mięsożercom. Może dzięki temu, że jesteśmy w tym biurowcu chociaż jedna osoba zdecyduje się przejść na jasną stronę ;-). Całuję w samo serce.
      PS. Zaraz wyjaśnię te wszystkie fuckupy, które opisaliście i zwolnię osoby za to odpowiedzialne ;-)

      Usuń
    6. PS. U nas nigdy nie było mięsa. Nasza kuchnia i garnki nawet nie poznały zapachu mięsa. )))

      Usuń
    7. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  3. Ten lokal na zdjęciach wygląda na czysty, zimny i pusty. Marrakesz jaki pamiętam był brudny, gorący i pełen wszystkiego (smaków, zapachów i ludzi). Ja się nie skuszę raczej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I masz rację, jedynie muzyka jest żywa:) To taki trochę lokal "jak sobie warszawiacy z korporacji wyobrażają egzotyczne miejsce i kuchnię".

      Usuń
  4. łoł, nie słyszałam o tej wegańskiej burgerowni. Mają swój profil na facebooku albo stronę internetową? Czy to szaleństwo było na jakiejś innej stronie?

    d.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mają profil - Krowarzywa. I od wczoraj polubiło ich z 1000 osób, wszyscy czekają na wegańskie burgery;)

      Usuń
    2. genialna nazwa. do warszawy mam daleko ale jaram się, chyba się w końcu wybiorę do stolycy :P

      Usuń
    3. To najlepiej dzień wcześniej nic nie jeść, a potem przygotować sobie gastro-mapę i zasuwać od Loving Hut, przez praskie okolice do Vege Miasta. A przy okazji zwiedzanie stolicy gratis - all included ;)

      Usuń
    4. hehe, wszystkich nie zaliczę :D jestem wybredna jeśli chodzi o knajpy więc koniecznie musi być w nich coś czego wcześniej nie próbowałam albo nie doświadczyłam ;) do loving hut pewnie bym wpadła na to słynne ciasto z kremem.
      interesuje mnie surya najbardziej (poza burgerami) ale przeraża mnie ich wystrój :P

      Usuń
    5. W Suryi nie byłam, słyszałam mieszane opinie ( że jak nie jesteś raw, to się nie zachwycisz, między innymi), a ich wystrój jest faktycznie westernowy!:)

      W Warszawie polecam Ci zajrzeć do Au Lac na wegańskie krewetki w cieście i zupę na mleku koko z trawą cytrynową ( tylko po tej kombinacji już się nie ruszysz;)), do Vege Miasta na ciasta z kremami i lunch ( codziennie co innego, pyszny wybór wielu przystawek i dań w sumie za 23zł) i do Tygrysa na hot doga z prażoną cebulką ( w bułce pełnoziarnistej) oraz kakao z pianką.
      Oferuję zresztą gastro-tour, jeśli tylko będę w pobliżu - możemy razem połazić:)

      Usuń
    6. westernowy też, a mi się kojarzy z takimi tradycyjnymi niemieckimi knajpami gdzie sznycle i golonki :P
      ja mam dobre doświadczenia z machiną wrocławską więc interesują mnie knajpy raw, chociaż bardziej dla nowych smaków, bo takim czymś to ja się nie najadam.
      ha, muszę sobie zapisać te wszystkie miejsca :D jeszcze nie wiem kiedy będę się wybierać, chciałabym w kwietniu, ale możliwe że tylko na jeden dzień, polskim busem w nocy i wieczorem wracać.

      Usuń
  5. Mój syn wybiera się na wycieczkę do Warszawy (hurra! do teatru) i już mocno obawia się, że będą jeść w McDonaldzie. Obiecałam, że pogadam z opiekunami, żeby umożliwili mu wybór innej knajpy, tym bardziej, ze jego kolega też wege. Wczoraj pół dnia grzebał w necie i szukał - w okolicach teatru Roma i sporo naprawdę znalazł. Jak to dobrze!

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...