środa, 13 lutego 2013

serowy food porn

Food porn, czyli oglądanie zdjęć jedzenia dla czystej estetycznej przyjemności. Uwielbiam!

Dziś dostawa serów z www.evergreen.pl. Chcę spróbować jak największej ilości różnych wegańskich serów, bo mam plany związane z tym tematem. Zamówiłam więc pięć rodzajów za jednym zamachem.


Najpierw dwie nowości - Vegi Belle i Wilmersburger. Ten pierwszy to wegański ser biały. Dobrze się kroi, w konsystencji nie do odróżnienia od ścisłego twarogu, zapach też "białoserowy". Smak?  Niby ser, ale jednak przebija się fasolowy smak tofu, oczywiście odpowiednio posolonego a la tofu-feta. Nie jest zły, ale ze wszystkich zakupionych nim byłam najbardziej rozczarowana.
Natomiast drugi, pomidorowo-bazyliowy w plastrach to mistrzostwo. Nie-do-odróżnienia! Konsystencja sera żółtego, smak, zapach, dotyk - wszystko. Smakuje pysznie, jest odrobinę ostry, a przy tym pozbawiony tej ohydnej tłustości, jaką mają sery krowie.

Oba czekają na konsumpcję.
Zapchaliśmy sobie nim żołądki na śniadanie - na bułce ziarnistej z alsanem smakuje nieziemsko. Jak śniadania jedzone przez pójściem do szkoły w wieku ośmiu lat.


Reszta evergreenowych zakupów. Jeszcze trzy rodzaje sera - Veganline wędzony, o którym już pisałam, i słowacki Tavenyr ( taveny to znaczy topiony) w wersji zwykłej i wędzonej. Wszystkie są dość popularne, więc pewnie jedliście.
Dodam, że mam zamiar wypróbować veganline jako bazę do smażonego sera w panierce w stylu czeskim.

Idę dekorować tort walentynkowy, na razie.

17 komentarzy:

  1. Food porn! Nie wiedziałam...
    Teraz mogę nazwać mojego bzika - pasjami oglądam fotki spożywcze. W wersji papierowej lub elektronicznej - bez znaczenia. Przepisy są w drugiej kolejnosci...
    Ja póki co w planach mam wykonanie serka roślinnego. Przekopuję póki co internet.
    Ale opis Wilmersburgera podziałał na mnie niezawodnie - mam ślinotok i wielkie pragnienie spróbować. Ech...

    OdpowiedzUsuń
  2. o nie, ten vegi belle to była porażka.
    strasznie się męczyłam żeby go zjeść, musiałam rozdrobnić widelcem i zamaskować przyprawami. to już lepiej sobie zakwasić tofu octem albo cytryną.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja chcialabym zakosztowac się w serach topionych w plastrach
    do tego bagietka,margaryna,wedlina sojowa ,ketczup,sojonez robiony wlasnorecznie -pyszota - ubóstwialam takie cos jak bylam mlodsza :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten w plasterkach- jadłabym :) A Travenyra kiedyś próbowałam. Jak dla mnie- obrzydlistwo. Veganline jak na razie jest u mnie numer uno :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tavenyr to taka opcja "na biedaka", kosztuje tylko 6,50zł :)

      Usuń
    2. Ej no, czy naprawdę nikt oprócz mnie nie lubi Tavenyra? :D
      Ps. miło było Cię poznać w realu :)

      Usuń
    3. Ja lubię przecież, właśnie jadłam na śniadanie z grzanką i sosem sezamowym:)
      Ciebie też miło, nie wyglądasz na trzydziestoletnią;) Same zalety ma ten weganizm! Twój tort był bardzo dobry, chyba najlepszy z ciast, oprócz surowego sernika z migdałów.

      Usuń
    4. I vice versa! ;)
      Weganizm rządzi, wiadomo :)
      Cieszę się, że tort Ci smakował, a ten sernik witariański też uważam za mega udany - wzięłam nawet przepis, więc jakby co, służę recepturą.

      Usuń
  5. Lubię Veganline i Wilmersburger. Tavenyra bym już nie tknęła :P

    OdpowiedzUsuń
  6. Najlepszy wegański ser jaki jadłam, to ser z Tesco (http://4.bp.blogspot.com/-yiTIYprrSyE/UOHIOcTZTPI/AAAAAAAAARI/iakHS8ovzZQ/s1600/tosty.JPG), bez dwóch zdań! Jestem jego fanką już chyba dożywotnio.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas go nie ma, trzeba cisnąć Tesco.

      Usuń
    2. wiem wiem, trzeba. a póki co trzeba cisnąć siostrę, żeby wysyłała zapasy! :D

      Usuń
  7. Jeżeli to zrobisz - wegański czeski smażony i nie zechcesz mnie zaprosić, żeby mieć na domowej szamie zupełnie nową koleżankę do karmienia i lubienia, to przyrzekam, że Cię znajdę i zabiję...

    ;-)

    - Marta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niełatwo mnie znaleźć ;) Dobrze, zapraszam, serio. Lubię karmić ludzi.

      Usuń
    2. Uff... udało się ;-) - Marta

      Usuń
  8. Ojej, jadłam Tavenyr, obrzydził mnie :P No może jako dodatek, ale tak solo na kanapce to nie :P

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...