piątek, 22 lutego 2013

sernik-ufo i zupa cytrynowo-szpinakowa

Parę dni w domu to z jednej strony marzenie ( wszyscy są w pracy, a ja sobie siedzę w cichym mieszkaniu, jem, czytam, piszę, uczę się czeskiego, słucham muzyki), a z drugiej - przekleństwo. Poszłoby się gdzieś, a najlepiej pojechało, połaziło, kawę wypiło, zmarzło. Ale pogoda nie zachęca.
Wyglądam przez okno i widzę identyczną pogodę jak miesiąc, dwa, a nawet trzy temu.


Na pociechę upiekłam zielony sernik-ufo. Wiem, wygląda jak tarta ze szpinakiem. Ale jest słodki! Na migdałowym spodzie, ze słodką warstwą tofu, które zabarwiłam kupionymi ostatnio w Czechach barwnikami. U nas ciężko ze znalezieniem barwników do żywności. Użyłam kiedyś takiego w płynie, chyba produkcji niemieckiej, kupionego w Piotrze i Pawle - i tort był ledwo zielony. A tu proszę, zieleń trawy, barwnik tani, i żadnego wpływu na smak.
Nie pytajcie czemu chciałam zrobić zielony sernik. Nie wiem. Może dlatego, że nigdy jeszcze nie robiłam?

Spód : 100g migdałów zmielić blenderem z odrobiną wody ( lub kupić mielone), dodać 100g rozpuszczonego tłuszczu roślinnego, który potem się scali ( czyli raczej nie olej i nie alsan, tylko coś plantopodobnego, np. utwardzony tłuszcz roślinny lub olej kokosowy), kilka łyżek cukru, zmiksować raz jeszcze i zagęścić mąką - około szklanki. Zagnieść, wyłożyć tym tortownicę,
podpiec 10 minut.

Masa ufo : 2 kostki tofu naturalnego ( im gładsze tym lepiej, silken byłoby super, ja miałam wietnamskie, ale poczciwa stara Polsoja też się nada z braku laku), budyń waniliowy w wersji proszkowej, zapach dowolny ( u mnie bitter almond), sok z dwóch cytryn, kilka łyżek cukru ( sami musicie zadecydować jak słodka czy kwaśna ma być masa), kilka łyżek mąki kukurydzianej, ryżowej lub sojowej dla scalenia masy, barwnik zielony.
Wszystko blendujemy na gładko, wykładamy na podpieczony spód, i z powrotem do pieca na pół godziny.

Strasznie zielone, nie?

Podobną zupę jadłam w Marrakesh Cafe i pisałam o niej tu. Nie miałam przepisu, ale miałam pomysł. Internet był małą pomocą, bo wypluwał przepisy z większą ilością składników, niż zapamiętałam z konsumpcji w Marrakeshu, a to mogło wpłynąć na smak. Nie ma nic gorszego, niż chcieć odtworzyć coś, co się jadło, i zrobić coś kompletnie od czapy, więc zaufałam własnej pamięci.

2 ziemniaki
100g świeżych liści szpinaku
2 cytryny, skórka z jednej i sok z obu
świeże liście kolendry
korzeń imbiru, ok. 2 cm, posiekany
przyprawa do kuchni chińskiej
olej sól
creamed coconut, wiórki lub mleko kokosowe

Od lewej - kolendra, skórka cytrynowa i creamed coconut.

Ziemniaki i imbir obieramy i kroimy, zalewamy wodą z łyżeczką soli i gotujemy do miękkości. W tym czasie parzymy cytryny, wyciskamy sok i skórkę z jednej ( lub nawet połówki, bo zupa wychodzi kwaśna) kroimy drobno bądź trzemy na tarce. Myjemy szpinak, kroimy kolendrę. Dodajemy wszystko do zupy wraz z przyprawą, i gotujemy do połączenia smaków. Kokos dorzuciłam na końcu, by przyjemnie się rozpuścił. Czym zabielić zupę?Można mlekiem kokosowym, sojowym lub śmietanką ryżową, ale można też na biedaka, czyli zaklepać ją kilkoma łyżeczkami mąki kukurydzianej rozmieszanej z gorącym płynem. Zupa nie ma być gęsta, ale powinna być lekko kremowa i nieprzezroczysta.


Wybrałam się dziś na krótkie zakupy do supermarketu. Nie ma się czym za bardzo chwalić oczywiście, ale pokażę zdjęcie dla nieprzekonanych, którzy twierdzą, że weganie nic nie mogą sobie kupić w ogólnodostępnych sklepach.


Mniej więcej w połowie lutego odpuściłam lokalność i sezonowość kupowanych produktów. Wiadomo, że można było dać radę, i i tak pierwszą moją zimę w 95% na sezonowym jedzeniu uważam za sukces, ale z biegiem lutego miałam wrażenie, że coraz mniej jest do jedzenia, a nic nowego się nie pojawia. Załamała mnie pieprzona natka pietruszki z Włoch. Wszystko z daleka, nawet takie wydawałoby się oczywiste wybory, jak pory czy koperek.
Czekam na marzec, a tymczasem rozważam jedzenie pomarańczy, bo choć jabłka są pyszne, to już mi trochę obrzydły.


PS. Zagubiony Omułek ma do oddania 250g orzechów piorących w lnianym woreczku. Kto chce spróbować, niech się zgłosi i zostawi swojego maila.

32 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Sernik odjazdowy :-)
    A do czego używasz octu ryżowego? I do czego właściwie można dodać ocet jabłkowy? Korci mnie by przygotować taki w domu. Tylko co z nim potem zrobić? :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ryżowy do kuchni azjatyckiej ogólnie mówiąc. Jabłkowy to w sumie zastępnik spirytusowego, i lepiej używać właśnie jabłkowego, a dodawaj po prostu wszędzie gdzie potrzebujesz octu, by coś zakwasić oraz do sosów do sałatek, dressingów itp.

      Usuń
    2. Ryżowy ma na tyle delikatny i neutralny smak, że też można używać w zastępie spirytusowego.

      Usuń
    3. ja lubię ryżowy właśnie z tego względu że jest dość neutralny. jabłkowego czy winnego wprost nie znoszę. czasem używam też balsamicznego ale tylko w takich sytuacjach gdzie wiem że wyparuje, np. do karmelizowania cebuli.

      Usuń
    4. a ja pstrykam sałatę balsamicznym w sprayu. pycha.

      Usuń
    5. a gdzie kupiłaś w sprayu?

      tak w ogóle to widać że byłas w kauflandzie ;)

      Usuń
    6. Po czym, po piwie widać?:)

      W sprayu były kiedyś w Tesco, włoskie - aceto di modena czy coś.

      Usuń
    7. po piwie to akurat nie wiem, ale na pewno po migdałach i herbatce rumiankowej. po melvicie też trochę ;)

      Usuń
  3. Ja bym chętnie spróbowała orzechów. Nie koniecznie aż 250g. Jakby jeszcze ktoś był chętny to można by podzielić, i wylosować komu dostanie się woreczek. Maila czy od razu adres jeśli można wolałabym podać jakoś prywatnie, np przez facebooka.
    Daga

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja bym chciała spróbować z tymi orzechami :)
    avka89@gmail.com

    a ocet jabłkowy jest dobry do wypieków w połączeniu z sodą, no i jak robię przetwory to też z nim a nie ze zwykłym. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Są dwie osoby do orzechów, teoretycznie Daga była pierwsza ( o minutę wcześniej, niż Avka), ale jest skłonna się podzielić. Omułku, czy możesz dogadać się z dziewczynami? Bo to to ty jesteś fundatorką orzechów;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Daga, jak nie chcesz całości to mogę wysłać Ci mniejszą porcję z mojej otwartej już paczki, powiedzmy tyle ile wejdzie do woreczka. a druga paczka będzie dla Avki. może być?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak najbardziej może być. Pozwoliłam sobie wysłać maila z adresem.
      Daga

      Usuń
  7. wilczynska89@gmail.com

    Nie musi być zaraz 250 gramów. Myślę że fajnie coś wygrać, zwłaszcza ekologicznego i wegańskiego. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już rozdane:) Chyba że Omułek podzieli na trzy paczki.

      Usuń
    2. już się dogadałam z dziewczynami, przesyłki zapakowane więc niestety nie da się za bardzo nic wykombinować ;)

      Usuń
    3. To szkoda, ale tu akurat decydował czas. Bium, na pocieszenie - niedługo będzie konkurs z fajnymi nagrodami ( amerykańska książka kucharska i wegańskie żarcie), ale tym razem będą zdania do wykonania;)

      Usuń
  8. Ten sernik jest BARDZO zielony! :) Ja mam gdzieś w szafce zagubione barwniki, które kupiłam kiedyś w Holandii i nigdy nie użyłam, ciekawe czy moje też są takie mocne ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. zupa zrobiona i czesciowo zjedzona. ciekawy smak, zachecajacy do dolewek. mniam! troche tylko pomajstrowalam z proporcjami.. sok z dwoch cytryn? dalam z jednej i uwazam, ze byla to dobra decyzja. ale wiadomo, podniebienia sa rozne :) pzdr ze Sztokholmu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też następnym razem dam chyba z jednej, bo trochę zbyt kwaśna, ale i tak smaczna:)

      Usuń
    2. W idealnym momencie to napisałyście bo waśnie weszłam po przepis. Chodzi za mną ta zupa od chwili przeczytania przepisu. Kocham kwaśne zupy. Szczawiową też bym zjadła. Gdzie ta wiosna kurcze, i wszystkie dobra jakie przyniesie :).

      Usuń
  10. Uczysz się czeskiego sama? Z czego korzystasz?
    Pozdrawiam, cherrybomb ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słucham piosenek i nagrań mp3, a z książek to "Język czeski. Repetytorium A-z" i "Cestina".

      Usuń
    2. Podziwiam. Chciałabym zacząć naukę hiszpańskiego i czeskiego własnie na własną rękę, ale nie mam pojęcia jak się za to zabrać. Może rzeczywiście dobrze zacząć od osłuchania się z językiem. Dzięki za odpowiedź. ;)

      Usuń
  11. A ja myślałam, że zrobiłaś sernik ze szpinakiem... Ej, to może ja zrobię :D
    To Ritter Sport z marcepanem jest wegańska? Super! Myślałam, że już nigdy jej nie zjem :D

    OdpowiedzUsuń
  12. Czekolada marcepanowa Ritter SPORT jest wegańska?:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No pewnie, przecież nie kupuję nic niewegańskiego.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...