poniedziałek, 18 lutego 2013

roślinne środki czystości

Zastanawiałam się czy o tym pisać, bo nie jest to temat "jadalny", ale skoro piszę ogólnie o pewnym sposobie życia, który obejmuje nie tylko dietę, to chyba warto dorzucić coś poza przepisami.
Eksploatacja zwierząt odbywa się na różnych poziomach i jest tak rozpowszechniona, że często nawet nie poświęcamy jej namysłu. Oczywiście pierwszym krokiem ku jej zniesieniu czy ulżeniu zwierzętom jest zaprzestanie spożywania pokarmów pochodzenia zwierzęcego - ale na tym droga się nie kończy. Według mnie weganizm jest postawą, nie tylko dietą, i jako taka powinien być spójny oraz konsekwentny.
Nie czułabym się dobrze unikając jajek, ale radośnie używając Domestosa czy kosmetyków testujących firm. Warto poczytać pewne informacje i wykonać pewne, w sumie mało inwazyjne dla siebie i gospodarstwa domowego kroki, by również na polu dbałości o swój wygląd i dom nie eksploatować zwierząt i środowiska.

O kosmetykach mam cholernie mało do powiedzenia, bo po prostu ich nie używam, z wyjątkiem tych myjących. Nie jestem więc kompetentna w porównywaniu tuszy do rzęs czy podkładów - ale jest kilka blogów, które to robią, choćby Mad Tea Party.
Sprzątać natomiast każdy/a musi, choć ja osobiście nie przepadam za tą czynnością, jest zbyt powtarzalna i mało ekscytująca ( chyba że odkryjemy nowy rodzaj pleśni albo rybiki cukrowe w łazience!).

Od kilku lat piorę w orzechach. Wydaje się to niemożliwe, a jednak w kontakcie z wodą się pienią, bo zawierają saponinę. Oczywiście do bębna pralki nie wrzucamy ich luzem, tylko w woreczku lnianym lub np.zawiązanej skarpetce. Na kilka prań wystarczy ten sam woreczek z 6-8 sztukami orzechów. Do pojemników na płyny i proszki nie wrzucamy już wtedy nic. To bardzo ekonomiczne - 500g starcza na ponad pół roku, a kosztuje ok. 22zł. Ekologiczne również, bo nie produkujemy chemicznych mydlin.
Zarzut wielu znajomych i próbujących tego sposobu ( zarzut, którego nie rozumiem, ale przytoczę) - pranie nie pachnie. Tzn. pachnie, ale wodą, czystością, a nie proszkiem czy płynem. Dla mnie to żaden problem, ale komu to przeszkadza, może skropić woreczek kilkoma kropelkami ulubionego olejku zapachowego. Ja używam patchouli, ale nie polewam nim prania, bo stosuję go zamiast perfum, i ubrania i tak nim pachną.

Z bardziej rozpowszechnionych środków czyszczących używam Froscha. Frosch to ekochemia, tu macie ich informacje na temat ekologicznej polityki firmy : http://frosch.pl/9-pkt-ekologii.html. Dodam, że znajdują się na liście nietestujących.
Te produkty można kupić w Rossmannach i Kauflandach, jak również czasem w mniejszych drogeriach oraz sieciowych sklepach z jedzeniem typu Real. Używam mleczka do czyszczenia, płynu do WC ( jest lawenda i mięta), środka do mycia szyb, płynu do naczyń i sodowego spryskiwacza do kurzu, który mi się skończył i nie ma go na zdjęciu. Ich strona informuje, że produkują jeszcze wielkie proszki do prania i płyny do podłóg, ale nigdy ich nie widziałam na żywo. Napisałam do nich z zapytaniem, gdzie to mogę kupić, i czekam na odpowiedź.

Argumenty przeciw Froschowi, które czasem słyszę, są głownie natury finansowej. Jeśli ktoś używa płynu do naczyń za 70gr ( a są takie), to wiem, że trudno mu przeskoczyć na 6zł. Ale warto - dobra jakość i gwarancja nietestowania. Płyn może jest zużywany szybko, ale np. mleczko do czyszczenia czy płyn do szyb starczają na całe miesiące, i w tym kontekście cena 7-10zł nie wydaje się odstraszająca. Jeśli ktoś używa tzw.porządnej, drogiej chemii ( jak Domestos, Ace i inne reklamowane szeroko środki), to płaci nawet więcej, więc warto przeskoczyć na tańsze, a ekologiczne, bez chloru, sztucznych zapachów i milionów litrów gryzącej piany.

Pośrodku zdjęcia stoi płyn Almacabio, specjalny płyn do prania w pralkach, bez składników pochodzenia zwierzęcego. Zamówiłam go w sklepie http://vegevege.pl/. Kosztuje co prawda 25zł, ale starcza na ok. 30 prań ( leje się jedną nakrętkę). Pranie ślicznie pachnie, więc to alternatywa dla tych, dla których orzechy pachną za mało.

Pozdrawiam znad śniadania.


45 komentarzy:

  1. To pranie w orzechach jest wyprane, tzn. jak jest z mocniejszymi zabrudzeniami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wyprane, ale nie spierze ci np. oleju czy smaru do końca, chyba trzeba by wcześniej namoczyć.

      Usuń
  2. Mój znajomy kiedyś próbował prać w tych orzechach, ale tylko mu pranie śmierdziało i nie za bardzo miał czyste ubrania.. :P
    Co do kosmetyków - jasne! Uważam, że weganizm to nie tylko jedzenie, ale też nie dorabianie firm testujących, ja to jeszcze rozszerzam na antykapitalizm. Ja używam środków czystości głównie z Biedronki - fajnie i tanio. :)
    Mała uwaga odnośnie tego, że polecasz Mad Tea w kontekście kosmetyków nie testowanych. (Lubię jej blog w kontekście lifestyla, ale nigdy w kontekście cruelty-free) U niej nie ma listy kosmetyków testowanych, no i przede wszystkim czasem chwali takie które należą do koncernu testowanych, jak np. Body Shop - należący do L'oreala!! Jej wolna wola, tylko przez to może ktoś się pogubić co i jak.

    Aga

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja jej jakoś specjalnie nie polecam, a wręcz przeciwnie po ostatniej dyskusji na fb jej bloga;)
      Ale miałam wrażenie, że ona poleca nietestowane i takich szuka? Jeśli nie, to faktycznie nie pasuje do tego posta.

      Usuń
    2. A mogę wiedzieć dlaczego? Chodzi Ci o dyskusję dotyczącym wagi ciała?

      Aga

      Usuń
    3. Tak. Wiadomo było, że ta dyskusja może nieprzyjemnie się potoczyć, ale akurat po autorce tamtego bloga spodziewałam się trochę innych poglądów w kontekście tego, co pisze "o kochaniu siebie i swojego ciała".

      Usuń
    4. heh, ja też się spodziewałam czego innego, a to takie same pieprzenie "kochaj swoje ciało" jak w magazynach typu cosmopolitan :P a dyskusja tylko mnie wkurzyła :P

      orzechy - no way. mi się ubrania po prostu nie dopierają, mają nieświeży zapach. w ogóle to mam w domu jeszcze nieotwartą paczkę, jak chcesz mogę Ci wysłać, bo nie mam co z tym zrobić :D
      ja mam płyn z ecovera do delikatnych i kupiłam go chyba w październiku i nadal go mam, więc się opłaca

      Usuń
    5. Dzięki, orzechów mam jeszcze z pół kilo, wyjęłam tylko kilka do zdjęcia:)
      Ale może ktoś z czytelników zechce? Niedługo będzie na blogu konkurs, w którym nagrodą będzie "Vegan with a vengeance", to orzechy mogą być drugą nagrodą;)

      Usuń
    6. spoko, mogę zafundować ;) aczkolwiek nie wiem jak to jest z datą przydatności takich orzechów, jakaś data niby jest na nich ale nie wiem czy przydatności czy zapakowania? bo jeśli przydatności to one nie są chyba już dobre. a też głupio by było wysłać komuś za nagrodę.

      Usuń
    7. To mogę ogłosić w notce i może ktoś weźmie bez udziału w konkursie, tak na spróbowanie? <"przeterminowane orzechy, jedyne w swoim rodzaju, być może rozsadzą ci pralkę">

      Usuń
    8. :D hehe
      myślę że szkody nie zrobią chyba, najwyżej mogą być wyschnięte i się nie pienić. chociaż jak ostatnio robiłam wywar z tej mojej naruszonej paczki to się pieniły.
      możesz ogłosić, jak ktoś poda maila to się odezwę.

      Usuń
    9. Dobra:) A ile ich tam masz gramów?

      Usuń
    10. 250g i w paczce jest tez woreczek bawełniany do nich.

      Usuń
  3. Proszek do prania jest bez problemu dostępny w Auchan w wersji kolor/białe, kosztuje 20 złotych i wystarcza na 30 prań. Mój P. go kupuje bo jego rzeczy biegowe są nieraz tak radioaktywne, że nic innego im rady nie daje ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ile on waży? Dam radę go przywieźć z Warszawy SKMką?

      Usuń
  4. Coś koło 1.30, to dosyć mała torebka, ale to trochę taki koncentrat i nie sypie się trzech miarek jak często bywa z proszkami w wielkich pakach, więc mimo ceny pranie w nim wcale nie jest drastycznie droższe. Bardzo dobrze dopiera, trzeba mu przyznać, P. właśnie mi z tyłu mówi, że regularna cena to coś koło 22 zeta, ale nieraz kupował i w promocji za 20 zł.

    OdpowiedzUsuń
  5. Zamiast płynu do szyb i mleczka do czyszczenia używam octu - jest rewelacyjny. Kupuję 5l butlę za 15zł i mam spokój na pół roku ze środkami do mycia łazienki, kuchni a zwłaszcza okien.

    A w orzechach uwielbiam to, że po nim nie śmierdzi pranie żadnym proszkiem/płynem. Tylko czystością.

    Natalia

    OdpowiedzUsuń
  6. Proszek Froscha waży 1,35kg i według napisu na opakowaniu ma starczyć na 18 prań (ale jak widać, można i więcej). Podobnie jak Trzydziestoletnia jestem zadowolona, a dodatkowym plusem jest dla mnie, że podczas suszenia pranie nie wonieje intensywnie chemią podtruwając domowników, ale ma bardzo delikatny zapach. Również w Auchan Krk kupuję cytrynowy płyn do wc (lawendy i mięty nie widziałam) i dobrze się sprawuje.
    joann.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie niby jest napisane, że na 18 prań, ale u nas zawsze starcza na znacznie więcej. Pewnie to zależy od ładowności pralki, temperatury w jakiej się pierze i stopnia zabrudzenia rzeczy.
      Lawendowe produkty tek firmy pachną fantastycznie - moje ulubione.
      Na Allegro jest spory wybór Froscha (włącznie z płynami do płukania, których nie ma w Auchan w W-wie), ale ceny za to trochę wyższe.

      Usuń
  7. Dwie sprawy - dopiero niedawno się dowiedziałam że tampony i podpaski tez mogą być testowane - prosze napiszcie jakie podpaski są "etyczne", większość detergentów poza tabletkami do zmywary mam już na szczęście wegańskie:)
    Używam często Ziaji - wydaje się byc ok, ale czy ktoś mógłby się podzielić jakimś info?

    Co do dyskusji na facebooku - właśnie przeczytałam i nie rozumiem Was dziewczyny co Was tak rozeźliło. Przeciez autorka bloga MTP wyraziła tylko opinię, że otyłość jest chorobą i nie powinna być wzorcem, ale żadnej krucjaty przeciwko otyłym nie zauwazyłam:)sorry

    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mnie rozeźliła krucjata prozdrowotna. no bo sorry, jak ktoś chce być gruby i chory to jego sprawa. zresztą pomiędzy jednym i drugim nie ma znaku równości. i może akceptować siebie, bo o to chodziło w tym tumblr, a nie w wyznaczaniu jakichś trendów i promowaniu wzorców. to że ktoś wrzuca swoje zdjęcie i mówi że akceptuje siebie to nie znaczy automatycznie że coś promuje, po prostu jest jaki jest. ludzie z krzywymi zębami nie promują krzywego zgryzu (a to tez jest zaniedbanie, bo przecież powinni nosić aparat, krzywy zgryz jest szkodliwy dla układu kostnego głowy, można miec potem nawet problemy ze słuchem, z jedzeniem).
      dla mnie to obłudne, takie "martwienie się" o czyjeś zdrowie, kiedy tak naprawdę chodzi o to że "nie chcę patrzeć się na tego obleśnego tłuściocha". ludzie zachowują się jakby otyłość innych zagrażała im bezpośrednio, a nie tym grubym osobom :P
      parę godzin później trafiłam na podobną dyskusję na fanpage'u vintage shop pod zdjęciem blogerki cupcake clothes - mnóstwo ludzi martwiło się o jej zdrowie. kto by pomyślał że mamy takie empatyczne społeczeństwo :P

      Usuń
    2. Ja używam podpasek Natracare.

      http://www.natracare.com/Default.aspx?CultureId=en-GB

      oraz polskiej Belli. Tamponów nie używam wcale.
      Podpaski to plastik i w ogóle nie jest to najlepszy pomysł, by ich używać, najlepszy jest mooncup, ale miałam i nie byłam zachwycona. Może jeszcze spróbuję.

      Na tej stronie można wiele znaleźć na tematy okołomenstruacyjne :

      http://ekokobieta.com.pl/

      Co do dyskusji na temat otyłości, to mam takie wrażenia jak Omułek. To nie była autentyczna troska tylko niechęć podszyta wstrętem. Co z tego, że ktoś waży 130kg? Pewnie, że to niezdrowo, ale to nie znaczy, że to nasza sprawa i że ktoś "promuje" jakiś styl ( w ogóle nie lubię tekstu o "promowaniu" czegokolwiek, prawica ględzi o promowaniu homoseksualizmu, inni o promowaniu otyłości - a ktoś po prostu jest jakiś, nic nie może na to poradzić, może i nie chce nic na to radzić, więc akceptuje to i wyraża; co w tym złego?).
      Takie blogi, na których ludzie mogą zobaczyć czy poczytać historie innych, a zazwyczaj są to piękne historie o drodze do samoakceptacji, są potrzebne i pożyteczne. Kobieta z nadwagą może mieć poczucie, że jest ok. Ci, co zaglądają jej w talerz są obłudni - bo nie interesuje ich co je szczupła dziewczyna. Ludzie chorują na różne rzeczy, otyłość jest problemem w USA, ale nie jest wielkim w Europie (na razie). Nie widzę wokół siebie setek otyłych kobiet, u nas raczej norma wagowa jest niska i ja z moją wagą jestem uważana za grubą.
      I idąc tym tropem nie powinnam pokazywać swoich zdjęć, bo nie ważę 55kg. Mimo że jestem weganką, raczej zdrowo się odżywiam, dużo chodzę - nie jestem szczupła, takie geny, może za mało ruchu, ale pod względem żywieniowym nie mam sobie wiele do zarzucenia. Spotkałam się jednak i tu na blogu, w mojej prywatnej przestrzeni, z zarzutami, że jestem "za gruba" i mam "mocną nadwagę".
      I kogo to obchodzi? Kogo obchodzi waga dziewczyn z tamtego bloga? Skąd wiemy jak się odżywiają? Nie wiemy, a rzucamy kamieniem.
      Nadwaga to ostatni bastion inności, który można atakować. U nas nie objęła go jeszcze poprawność polityczna. Wszędzie "jak schudnąć", "jak mieć płaski brzuch". Nie widzę promocji otyłości, wręcz przeciwnie, widzę promowanie diet odchudzających i szczupłej - za wszelką cenę - sylwetki.
      A uwagi o "owłosionych monstrach" i "radykalnych feministkach, co szkodzą własnej sprawie" były już w ogóle obrzydliwe.
      Ktoś założył fajnego bloga, a tu nagle tyle niechęci.

      Usuń
    3. Ja kupuję biodegradowalne:
      http://ekokobieta.com.pl/pol_m_Miesiaczkowo_-Biodegradowalne-Podpaski-i-Tampony-Jednorazowe-Organyc_Tampony-129.html

      Usuń
    4. Basiu, Ziaja jest na liście NoTest jako firma nietestująca.

      Odrębną sprawą są jednak składniki kosmetyków. To że firma nie testuje nie oznacza, że każdy jej składnik jest wegański, czyli pochodzenia roślinnego. Ja używam Ziaji, ale oczywiście nie serii z kozim mlekiem czy perłami ( choć chodzą pogłoski, że to mleko jest niby syntetyczne).

      Usuń
    5. z higienicznych to używam belli, niestety te eko trochę za drogie dla mnie. do wielorazowych nie jestem przekonana, a do mooncup'a już w ogóle, mam opory przed noszeniem w sobie jakiegokolwiek ciała obcego :P

      a co do kosmetyków "chemicznych" to ja mam mieszane uczucia co do gliceryny na przykład. nie mam pewności czy to roślinna czy zwierzęca.

      Usuń
    6. Szukałam informacji na temat Ziaji i znalazłam na blogu maila, który blogerka opublikowała. Wszystko było szczegółowo opisane przez dział obsługi klienta. Nie tylko nie testują (i nigdy nie testowali) to jeszcze nie używają nic pochodzenia odzwierzęcego (napisali, że to niegzodne z prawem). Co mnie zastanowiło, to to, że napisali, że nie afiszują się z nietestowaniem na zwierzętach, bo nie chcą się reklamować, że robią coś zgodnie z prawem. Tzn że firmy mają oficjalny zakaz testów na zawierzętach? Jeśli tak to jakim cudem te wszystkie koncerny mają pozowolenie na dystrybucję swoich produktów na polskim rynku?

      Kozie Mleko jest fantastyczne. Moja ulubiona seria. Jedyny krem, który jest w stanie poradzić sobie z moim trądzikiem i jednocześnie suchą skórą (prawie odłazi płatami).

      A co do postawy - to uważam że vege/vegan to nie tylko niejedzenie zwierząt i ekologia, ale też "making the difference" :) potrzebna jest jakaś działalność. wiem, wiem, czasem ciężko jest się zebrać, odważyć, znaleźć czas, ale warto. nic nie daje mi takiej radości i satysfakcji jak pomaganie w schronisku dla zwierząt, akurat jestem wolontariuszką w Azylu dla królików. cóż warte są słowa bez czynów?
      Szpaqus

      Usuń
    7. Masz rację, mi też aktywizm na różnych polach ( weganizm, prawa kobiet, związek zawodowy) bardzo wiele dawał i daje.

      Testowanie jest zakazane w UE, ale firmy oczywiście obchodziły i będą obchodzić ten zakaz, testując np. w Azji i zlecając testy. Zakaz testów, a nawet handlu testowanymi kosmetykami nie spowoduje niestety wymiecenia półek, poza tym już trwają naciski koncernów, by opóźnić wprowadzenie zakazu o 10 lat:(

      Usuń
  8. Co dla Ciebie oznacza określenie "eko" w stosunku do produktów Frosch? Przejrzałam ich skład i wszędzie SLS, laureth (obydwa półsyntetyczne - bazujące na oleju palmowym), a w płynie do mycia szyb - metyloetyloketon - trochę makabra dla mnie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, niektóre są na bazie alkoholu, np. te do szyb.

      SLS jest szkodliwy dla skóry ( choć z tym powodowaniem przez niego raka to mit), ale przecież ja tymi środkami myję podłogę, nie siebie:) O oleju palmowym nie wiedziałam, dzięki za uświadomienie.

      Frosch jest w 95% biodegradowalny.

      Inna sprawa, że mi bardziej zależy na tym, żeby produkt był nietestowany, niż eko.

      Usuń
  9. A czy we wszystkich ich produktach jest olej palmowy (tzn. składniki na nim bazujące)?
    Unikam tego oleju... W sklepie ze zdrową żywnością przebieram jak tylko mogę, żeby znaleźć margarynę, która nie ma w składzie właśnie OLEJU PALMOWEGO. Po tym co się naoglądałam, w jaki sposób się go wytwarza i jak okupione jest to okrucieństwem, wolałabym nie przykładać do tego ręki :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi znaleźć, bo nie wszędzie podają. Na pewno płyny do mycia naczyń mają SLS, jak właśnie wyczytałam.

      Usuń
    2. Płyn do naczyń i zmywarki polecam z orzechów do prania :) Można kupić gotowy (stosowałam i jest fajny) albo zrobić samemu - gotować orzechy około 20 minut, odcedzić, przelać do butelki i gotowe (wytrzymuje około dwa tygodnie). Zero konserwantów i innych syfów!

      Usuń
  10. A propos wspomnianych rybików cukrowych - masz może jakiś eko pomysł na ich wytępienie? Wiem, że to też zwierzątka, ale nie dam rady z nimi mieszkać w jednym mieszkaniu... A namawianie ich do wyprowadzki jakoś nie chce zadziałać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, chyba trzeba je polubić. Mam taką teorię, że one migrują pomiędzy mieszkaniami, bo u mnie pojawiły się kilka tygodni po generalnym remoncie, mimo że nie miałam PCV i wszystko było czyściutkie.

      Oto, co znalazłam :

      "Przede wszystkim w każdym mieszkaniu można doprowadzić do obniżenia temperatury, żeby panujący w nim klimat nie przypominał subtropiku. Ponadto wszelkie kąty i kąciki powinny być zawsze bardzo starannie wymiecione i oczyszczone. Wszystkie szpary i dziury - zalepione gipsem lub silikonem, miejsca zawilgocone - wysuszone, a jeśli wilgoć panuje pod lentexem, to i wykładzinę należy wysuszyć. Im mniej zakamarków i miejsc zaciemnionych, im chłodniejsze i bardziej suche powietrze - tym mniej szans na rozmnażanie się szkodników. W mieszkaniach, w których pokazuje się ich dużo, cukier, mąkę i kasze trzeba trzymać w szczelnych puszkach lub szklanych, dobrze zabezpieczonych słojach".

      "Natomiast można i należy stosować domowe sposoby zwalczania rybików, jak np. rozkładanie na noc kawałków grubej tektury posmarowanej sztucznym miodem w miejscach często odwiedzanych przez te owady. Rano taką tekturkę oblepioną rybikami należy wrzucić do pieca albo zalać w wiadrze wrzącą wodą". - tu sposób niechemiczny, ale zabijasz własnoręcznie owady.

      Usuń
  11. Powiedzcie, proszę, chociaż w skrócie, o co chodzi z tym olejem palmowym? Nic na ten temat nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pod uprawy oleju palmowego wycina się lasy deszczowe, przez co np. ginie dużo zwierząt zamieszkujących tamte rejony. To taka rabunkowa gospodarka zasobami naturalnymi. Tutaj np. można o tym poczytać:

      http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie-numery-archiwalne,2253,article,5037

      Usuń
  12. A ja jestem chuda jak kostucha to też mam się nie pokazywać światu bo jestem nieapetyczna?
    Niektórzy nie mogą przytyć choć bardzo chcą i to samo dotyczy chudnięcia. Jak się komuś nie podoba twój wygląd to niech nie wchodzi na tego bloga. Mnie się podoba, wchodzę codziennie i wchodzić będę nawet jak byś ważyła 150 kg. Wygląd nie powinien mieć znaczenia, liczy się człowiek i jego wnętrze. Więc się nie przejmuj.
    Pisz jak najwięcej bo jesteś inspiracją dla ludzi takich jak ja, czyli tych którzy zrywają z mięsożerstwem.
    Co do rybików cukrowych to trzeba je polubić są przecież takie śliczne:-)
    Pozdrawiam monikat99@tlen.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Podpisuję się pod wypowiedzią wyżej! Pierwszy raz się tu wypowiadam, ale chyba czas najwyższy, bo twój blog jest świetny, wchodzę tu codziennie i za każdym razem cieszę się kiedy jest nowy wpis. Najbardziej lubię te, które niekoniecznie związane są z jedzeniem, a właśnie z codziennym życiem, chociaż oczywiście same posiłki jak najbardziej wliczają się do bardzo przyjemnej części każdego dnia. Chodzi o to, że potrafisz zaciekawić każdym tematem, tego mi brakuje na innych blogach, gdzie w zasadzie pełno przepisów i nic więcej. A taki laik jak ja skąd ma się tego wszystkiego dowiedzieć? ;) No więc wchodzę sobie tutaj, czytam i bardzo się cieszę, że są tacy ludzie z pasją jak Ty.
      Dziękuję, że prowadzisz tego bloga :)

      -Paula

      Usuń
    2. ja też się dotąd chyba nie wypowiadałam, ale bardzo lubię twój blog, a już szczególnie czwartki z byle czym - bo są zdecydowanie nie z byle czym :) keep up the good work!

      Usuń
    3. Dziękuję, dziewczyny :-) już niedługo miną cztery lata, jak go piszę i wciąż tak samo mnie to kręci, więc nie zamierzam przestawać. Oglądałam sobie właśnie wczoraj statystyki od początków pisania do dziś - piękny wzrost, ostatnio już z tysiąc wejść dziennie. Fajnie, że komuś się chce czytać o weganizmie i moich pomysłach na życie.
      W marcu, gdy będzie zbliżać się rocznica blogowania, zrobię chyba wpis, w którym będę odpowiadać na wszelkie możliwe pytania, bo jest ich trochę, tutaj i w mailach.

      Usuń
  13. "Trochę" nie na temat, ale dzięki za pomysł na dynię.
    Ugotowałam pokrojoną na kilka części, a potem skórka zeszła bez trudu. Szkoda, że to już prawie koniec sezonu ;-) Bomba!

    Agata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A przed chwilą zjadłam tę zupę. Jest fantastyczna! :-)

      Agata

      Usuń
    2. Tak, dynia to świetne warzywo.

      Usuń
  14. Co do orzechów, to ja się dołączam do zarzutu znajomych, a raczej nie chodzi o to, że pranie nie pachnie, tylko że "pachnie" tak jak przed praniem. Dużo trenuję i chciałabym, żeby moje koszulki fitnessowe po praniu nie "pachniały" tak jak kiedy ja wkładałam do pralki, a kiedy używałam orzechów, to właśnie tak było, niestety. W sumie nie pomyślałam o olejku eterycznym, ale obawiam się, że to by było coś na zasadzie perfum na zapocone ciało, a to chyba jeszcze gorzej... Chociaż może warto prać na dwa fronty i do rzeczy mniej hardcorowych używac orzechów, a raz na tydzień np. prać ciuchy sportowe w proszku... Musze to przemysleć :)

    Magda

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...