niedziela, 24 lutego 2013

bez słowa 3

A raczej z krótkim słowem.


Japońskie mochi o smaku korzenia taro. Nadziewane, pyszne. Zupełnie inne podejście do słodyczy, niż na Zachodzie - ja lubię.

I mochi w opakowaniu oraz sos karmelowo-kokosowy, wietnamski.

I żeby pozostać w azjatyckim kręgu- obiad w Loving Hut w Warszawie, ul. Jana Pawła II 41A lok.8.


23 komentarze:

  1. Gdzie kupiłaś mochi? Umarłam z zachwytu na ich widok *___*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sklepie Asia Tasty w Hali Mirowskiej w Warszawie.

      Usuń
  2. Oja, ale Ci zazdroszczę tej zupy co jest na zdjęciu! (choć nie wiem, jaka to i czy dobra). Też chciałam iść dziś do Loving Hut, właśnie na zupę, ale tutaj w nd nieczynne:( przez całą "chorobę" miałam straszną ochotę na coś takiego, a nie mogę sama ugotować, bo nie mam z czego;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupa bambusowa z tofu, całkiem dobra, pływa dużo świeżych chrupiących warzyw. I tylko 5zł!:)We Francji też pewnie tanio.

      Usuń
    2. eee, nie;) za trochę większą miskę 10 euro (najtańszy posiłek z menu). Przynajmniej tak było, jak ostatnio tam jadłam. Ale to chyba była inna zupa, ta moja, bo z vegan kaczką...zjadłoby się. Żeby mnie dobić, koleżanka mi napisała, że nagotowała zajebistego rosołu, który teraz będzie mi się pewnie śnił:( wczoraj mi się śniła kapusta kiszona..

      Usuń
    3. Kapusta podstawą zimowego menu!

      Usuń
    4. A 10 euro za zupę to strasznie dużo! W porównaniu z cenami berlińskimi nawet, bo wiadomo, że polskie są inne. W Berlinie burger wegański z frytkami kosztuje 6 euro, a falafel na ulicy 3...

      Usuń
    5. To bardzo dużo, jeśli idziesz tam i chcesz zjeść coś więcej niż tylko zupę, a jak wspominałam - to najtańsza pozycja. A w porównaniu do cen innych wege barów np. w tej okolicy, to już w ogóle przesada, bo za tą cenę gdzie indziej masz talerz takiego żarcia, że potem się toczysz po Paryżu i wszyscy chudzi Francuzi patrzą na ciebie z odrazą;)
      Byłam tam dziś w, jak mi się wydawało, normalnej porze obiadowej czyli ok 15. ZAMKNIĘTE. Otworzą ponownie po 19. to jest sytuacja, gdy nie rozumiem funkcjonowania Francji i zadaję sobie pytanie: WTF?!
      A czy w Warszawie w LH puszczają video z jakąś azjatycką kobietą niosącą oświecenie ciemnym masom? bo tu tak. podobno lepiej się przy tym trawi;)

      Usuń
    6. Nie, kiedyś leciało, a teraz tv bez przerwy wyłączony. Może były protesty;) Jest tam bardzo fast foodowo, trzeba szybko jeść, bo kolejne osoby stoją ci nad głową czekając na stolik.
      Ciekawe czemu w Paryżu jest tak drogo w LH, bo nie jest to żadne gourmet food przecież...

      Usuń
  3. jak smakuje mochi? nigdy nie jadlam..
    też lubię loving hut, jest tam tanio i porcje sa pokaźne, spokojnie mozna sie najesc za niewielkiego piniądza :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Specyficznie. To kulki z kleistej, słodkiej ryżowej masy, nadziewane w środku kremem. Nie jest to jednak taka wyraźna słodycz jak mają zachodnie słodycze.

      Usuń
  4. Bomba! Mam niedaleko azjatycki sklep, w którym zaopatruję się w tanie tofu, muszę zapytać o mochi :D

    A w Loving Hut byłam 2 razy i za drugim napalałam się na zielone ciasto z liści pandanowca (cokolwiek to jest ;), ale akurat nie było.. Dobre to? Wiem, że ichniejsze czekoladowe też pycha :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Marzę o tym, żeby tam zjeść! A słodyczy ze wschodu jestem bardzo ciekawa, podobno lubią tam mniej słodkie i mają mnóstwo wykręconych smaków (ale lodów o smaku kurczaka bym chyba nie zjadła... nawet jakby były wegańskie).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kosmiczne ciasta z proszkiem herbacianym są dobre. Inne podejście do kuchni, delikatniejsze smaki, żadnego nabiału ( a to sporo mięsa i ryb, niestety) i duża waga przywiązywana do prezentacji potraw. Interesuję się estetyką japońską, kuchnia jest dość specyficzna, ale dobra, a wiele rzeczy jest naturalnie wegańskich i nie trzeba weganizować.

      Usuń
  6. widzę że solidne porcje tam mają a nie jakieś ozdoby talerza :D
    ja byłam w loving hut z kuchnią (głównie) polską, w miarę fajnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, ogrom przytłacza. Koleżanka miała 12 sajgonek, frytki i surówki, i też machnęła wszystko. Czułyśmy się najedzone, ale nie przeżarte ( zupy zjadłam pół, żeby mieć miejsce na ten pyszny makaron).

      Usuń
  7. W Warszawie nie bywam często, ale Loving Hut to dla mnie miejsce numer jeden! W tle widzę ciasto pandanowe, jadłam je w zeszłe wakacje, było cudne. Pozdrawiam, Agata.

    OdpowiedzUsuń
  8. sezamowe kulki z Au Lac pychota!! i ten krem w srodku (podobno z czerwonej fasoli?!) mniam. Kiedyś coś podobnego było w loving ale przez krótki czas bo było bardzo słabe wglądało jak placek tego ciągnącego ciasta było dużo a w srodku suche nadzienie z grochu.W ogóle to jestem ciekawa jak to się robi, masz jakiś przepis na te kulki?

    Druzjana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie mam nawet pojęcia czy są trudne do zrobienia...

      Usuń
    2. kulki w Loving były w 2-óch wersjach, smażone były najlepsze:)

      Usuń
  9. A czy sos karmelowo-kokosowy też pochodzi z Hali Mirowskiej?

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...