niedziela, 20 stycznia 2013

zimowe zupy i książki


Grzanki ze szpinakiem curry, wędzonym tofu i pastą węgierską. Miałam na nie fazę, przez dwa dni były na śniadanie i kolację. Powinnam otworzyć kawiarnię Grzankownia i takie sprzedawać, bo mam sto pomysłów na nadzienia do tostów.


Zimowa zupa nr 1, czyli grochówka z małej ilości grochu ( bo w szafce stały smutne resztki), za to z hojną ilością ziemniaków, marchwi i majeranku.


Kartoflanka ze smażonym tofu i hummus wyjadany wprost z miseczki. Wiem, że zdjęcie ciemne, ale robione wieczorem, a mam tylko paskudną energooszczędną żarówkę, która czeka aż kupię żyrandol i doczekać się nie może, bo w tym kraju nie ma ładnych żyrandoli.


Sypialniana półka na książki.


A to właśnie czytam, będzie recenzja.


Wiecie co jest najfajniejsze na świecie?
To, że myślałam, że lutowy wyjazd do Trójmiasta będzie najbliższym dłuższym, a okazuje się, że za tydzień jadę do znów do Czech na trzy dni.

21 komentarzy:

  1. Też zawsze jak uda mi się zrobić jakieś wege dobre jedzonko to się zastanawiam nad otwarciem kafejki :D A te grzanki wyglądają szczególnie smakowicie. Używasz szpinaku całkowicie rozdrobnionego czy takiego bardziej liściastego?

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Cześć Magda,
      nie chciałabym, żeby mój komentarz został odebrany jako atak czy zarzut, bo nie o to mi chodzi, po prostu ciekawi mnie Twoje podejście. Pisałaś w komentarzu pod jednym z ostatnich postów, że nie jesz zagranicznych warzyw/owoców. Skąd jest świeży szpinak, który jesz w środku zimy? Czy to działa tak, że czasem zdarza Ci się jeść coś, co przyjechało z daleka czy w jakiś magiczny sposób masz dostęp do polskiego szpinaku środku zimy? :)

      Pozdrawiam.

      Usuń
    2. Szpinak świeży bywa częściej, niż raz do roku, np. udaje się czasem kupić go w grudniu:) Ten, który ja kupuję, pochodzi z Polski.
      Ale masz rację, zdarza mi się jeść coś, co przyjechało z daleka i w ogóle nie rośnie w Polsce, np. czasem avocado czy grapefruita. Bardziej chodziło mi o to, żeby trzymać się sezonowości, niż żeby ani raz w roku nie kupić sobie np. mandarynek. Jednak walczę z tym, bo kupowanie żywności niesezonowej nie ma większego sensu, tak samo jak mrożonej ( choć różne są opinie, moja teściowa uważa, że zimą trzeba jeść tylko mrożonki, bo mają dużą wartość, gdyż były mrożone w sezonie i ją zachowały).

      Nie jestem idealna, pewnych rzeczy staram się nie robić, ale czasem się zdarzają - oczywiście w ramach weganizmu, żeby nie było, że zdarza mi się zjeść jajko czy miód:) Natomiast nie kupuję bananów i truję ludziom, żeby nie kupowali, nie opycham się cytrusami, w zimie bazuję na polskich warzywach korzeniowych, kapustach, kaszach.
      Zakupy z wczoraj : fasola, cieciorka, kapusta kiszona, ogórki kiszone, papryka ( niestety importowana), cebula, buraki.

      Usuń
    3. Dzięki za odpowiedź :) Polskiego szpinaku Ci zazdroszczę! Ja obeszłam trzy targi w Krakowie - wszędzie importowany, włoski albo hiszpański ;c

      Podoba mi się Twoje podejście do sezonowości i lokalności :)
      Z bananami to jeszcze inna sprawa jak dla mnie, bo poza tym, że przyjeżdżają z daleka, są niesamowicie naładowane konserwantami to jeszcze łamane są prawa ludzi przy ich produkcji. A dostęp do bananów fair trade marny (że o cenie takowych już nie wspomnę). Mi jednak zdarza się kupić banany, szczególnie takie czarne, przecenione, które najpewniej zostaną wyrzucone, jeśli nikt nie kupi. A można z nich zrobić pyszny chlebek bananowy.

      Usuń
  3. grzanki wygladaja pysznie, ale curry to ja nie lubie, wiec pewnie cos innego bym dosypala

    a za te mlodziez PRLu to chetnie bym sie wymienila... chodzi za mna ta ksiazka a na emigracji ciezko ją znalezc... :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety nie jest moja, więc nie mogę pożyczyć.

      Według mnie książka jest ciekawa, ale ja się interesuję historią socjalizmu jako ruchu społecznego - jest bardzo historyczna, łącznie z cytatami z plenów KC PZPR, choć dość lekko i przystępnie napisana. Najbardziej wymiatają fragmenty wypowiedzi młodzieży z lat 50.i 60.:)

      Usuń
    2. jasne, rob mi smaka na te ksiazke... rob...
      a ja Ci zrobie smaka na weganski sos serowy :-P

      Usuń
  4. A to do grzanek taki faktycznie może pasować. Za to przejechałam się na liściastym robiąc tartę ze szpinakiem, ciągnące się liście jakoś zniechęcały i trudno było masę rozmieszać, wyszła zupa z liśćmi szpinaku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie jakoś mrożony odrzuca, jeśli tylko się da używam świeżego, czasem nawet jem na surowo.

      Usuń
  5. Trochę się boję tej książki Singera, generalnie ciężko znoszę wszelkie filmy, artykuły itp. o tym, jak źle mają zwierzęta. Mam ich za sobą sporo i jakoś mi wystarczy :/
    Czekam na recenzję, jeśli to bardziej teoretyczno-filozoficzne rozważania o etyce, to chętnie sięgnę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest dużo konkretnych opisów i moim zdaniem te dane trzeba znać, żeby mieć argumenty w dyskusji z przeciwnikami weganizmu - ile świń rocznie jest zabijanych w rzeźniach, jaką powierzchnię ma dla siebie kura w chowie klatkowym, ile mogłyby żyć zwierzęta, gdyby nie były w taki sposób traktowane itp. Liczby mówią same za siebie.
      Takie książki są drastyczne, ale rozważania etyczne też w niej są, tak jak i w "Wyzwoleniu zwierząt" - no i to zawsze mniej drastyczne, niż film. Ja też nie lubię patrzeć ani o tym czytać, ale taka jest cena wiedzy...

      Usuń
    2. Ja Singera miałam omawianego szeroko na etyce na pierwszym roku. Uwielbiałam Faceta, który te zajęcia prowadził właśnie dlatego, że postanowił etykę "ugryźć" z tej strony, ale po zajęciach byłam zawsze mocno przybita. Najgorsze jednak były blond piękności, które wychodziły z zajęć ziewając i komentując "Jakie nudy.". Smutne jest to, że niektórym można pokazać jak wiele okrucieństwa się dzieje i nie wywrze to żadnego efektu :/

      Usuń
    3. Istnieją ludzie, których nudzi wszystko, czegokolwiek by im nie pokazać, niestety.

      Usuń
    4. "Wyzwolenie" znam i też się pogodziłam z tym, że świadomość kosztuje. Właśnie ze względów, o których wspomniałaś (żeby mieć twarde argumenty w różnych dyskusjach) uważam, że trzeba to dźwignąć. Nie zmienia to natomiast faktu, że mimo upływu czasu i posiadania coraz szersze wiedzy w tym zakresie, tak samo mocno wstrząsają mną zdjęcia, artykuły, książki... Filmów w większości nie oglądam, bo zbieram się po nich tygodniami :/

      Usuń
  6. właśnie kończę "etykę".

    OdpowiedzUsuń
  7. Z pewnością przyszłoby mi zazdrościć, gdyby nie fakt, że udało mi się odwiedzić poznański kwadrat. Mogę tamtejsze tosty z ręką na sercu polecić :x

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A mnie tak akurat tosty nie smakowały, mało tempehu, mało sera:) Może się poprawiły. Za to ciasta ponad wszelkie pochwały!

      Usuń
    2. ja jadłam tam makaron z tempehem i serem i mam co do niego takie same wrażenia

      za to ciasta - marzenie. gdybym mieszkała w poznaniu, byłabym gruba, biedna i niedożywiona, bo jadłabym tylko ciasta z kwadratu :D

      Usuń
  8. O! kiedyś na studiach kupiłam książkę (inną) Singera potrzebną mi do napisania pracy lic. :Etyka a wartość pieniądza) którą sobie początkowo wymyśliłam. potem z powodu braku większej ilości bibliografii na etyczne tematy, rozmyśliłam się co do kierunku pracy (a i nawet do studiowania w ogóle bo promotorka nie pozwoliła mi zmienić tematu). Także Singer był pośrednio przyczyną mojego półrocznego urlopu dziekańskiego i późniejszych trudów nadrabiania kolosalnych różnic programowych po powrocie na studia (ale też był pośrednim powodem mojego holenderskiego wątku, co akurat jest fajne). Gdybym wtedy wiedziała, że jest wegetarianinem i pisze też o etyce zwierzęcej, miałabym zupełnie inną biografię :-P
    Szkoda, że w bibliotekach nigdy nie ma takich pozycji, nie jestem fanką kupowania książek, lubię jak krążą.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...