środa, 23 stycznia 2013

kofta indyjska


Kofta pojawiała się na blogu już kilka razy, tak jak i w moim jadłospisie pojawia się i znika.
 Proste rady - zakwasić dobrze tofu, żeby smakowało jak twaróg, a nie jak mdła fasola ( cytryną lub octem, i nie bójcie się tak tego octu - często ktoś kwestionuje przepisy, w których jest np. łyżka octu, bo będzie czuć w cieście, a nigdy nikt nie pyta czy będzie czuć cytrynę:) Nic nie czuć, tofu zyskuje po prostu miły kwaśny smak, no chyba, że chluśniecie pół szklanki.

kostka tofu 300g
1 surowa cebula
przyprawa lula kebab ( Kotanyi)
sól
łyżka octu
mąka kukurydziana

Blendujemy wszystko oprócz przypraw i mąki, formujemy małe zgrabne kulki i na olej. Mają być brązowawe z obu stron, z chrupką skórką, a miękkie w środku.


Indyjski sos pomidorowy :

500g przecieru pomidorowego
mieszkanka przypraw curry
odrobina oleju lub creamed coconut

Zamiast ryżu jedliśmy to z resztkami pęczaku i kuskusu, które miałam zamrożone z poprzednich obiadów. Podgrzałam, pomieszałam, posypałam podprażonym słonecznikiem.



***

Zima daje ostro w kość. Dużo jeżdzę pociągami, czytam w nich książki, słucham The Cure i oglądam uparcie śnieżne krajobrazy.


Warszawa Wschodnia.

Myślę nad nowymi piercingami i nad nowymi miejscami do wyjeżdżania. Na razie Česká vysočina i być może Ołomuniec. Program Czechy przynajmniej raz do roku działa - w ciągu 7 miesięcy będę w tym kraju trzeci raz i to za każdym razem w zupełnie innej części i miastach.

56 komentarzy:

  1. jaki prosty przepis a wygląda i brzmi smakowicie, robię w ten weekend!!! :) (kuskus rulez )

    OdpowiedzUsuń
  2. super przepis ! też zrobię :)

    pozdr.
    Kasia

    OdpowiedzUsuń
  3. polecam bardzo Ołomuniec, przepiękne miejsce. Warto obejść centrum wzdłuż murów miejskich, a na rogu rynku jest green bar- szama jest na wagę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Byłam w Ołomuńcu w sierpniu i w tym barze też, jest nawet relacja i zdjęcia z niego na blogu:) Ale fajnie będzie wybrać się zimą!

      Usuń
    2. no to przegapiłam coś, ale zaraz nadrobię :)

      Usuń
  4. świetny przepis i obłędny rudy kolor (co to za farba?), pozdrawiam
    K. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To słońce :-) Włosy farbuję rzadko, ze dwa razy do roku.

      Usuń
  5. Ale bym zjadla!
    Obłedny przepis, kofte z Greenwaya wspominam jako moj fetysz.
    Kiedys probowalam ja odtworzyc, wczesniej z twarogiem, potem z tofu. Ale jakos nie bardzo wychodzilo;/

    Za to mialam skads przepis na sos podobno greenawyowy. Robilo sie go dziwnie, bo na olej wrzucalo sie wiorki kokosowe, smazylo chwile (absolutunie nie mogly sie zbrazowic) a potem wlewalo smietane i dodawalo przyprawy. Wiorki rozpadaly sie na mączkę i byl swietny. Tylko wtedy uzywalam zwyklej smietany. Czy jest jakas kupna roslinna, ktora jest gesta i kremowa? Bo mam doswiadczenia tylko z domowa slonecznikowa i nie wiem, czy by sie nadala.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że by się nadała, ale spokojnie można spróbować z mlekiem kokosowym z puszki, tylko wstaw je na noc do lodówki najpierw, żeby zgęstniało.

      Usuń
    2. Dobry pomysł, akurat mam w domu puszkę mleka. Dzięki.

      Usuń
  6. Odpowiedzi
    1. Dałam zwykły spirytusowy. Winny może faktycznie wpłynąć na smak i kolor.

      Usuń
  7. Prosto i genialnie. Takiego przepisu na tofu szukałam. Wypróbuję już jutro! :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Hej :)

    Świetny pomysł :) Tofu można na tyle roznorakich sposobow wykorzystywac ,i pomyśleć ,że jeszcze tak niedawno uzywalam tofu jedynie do pierogow ala ruskich hehe :P

    Dzisiaj zrobilam makaron pelnoziarnisty z tofu,suszonymi pomidorami,pomidorowym przecierem,cebula podduszona na miekko i zmiksowana,troche orzechow wloskich zmiksowanych i migdalow z 6 bo mi tyle zostalo no i sol,pieprz,koperek i petruszka i lyzeczke oleju kokosowego i to wszystko zmiskowalam ze soba polaczylam i podgrzalam i wyszlo pyszne :P

    ostatnio z tofu robilam sobie tez paste do wafli ryzowych - tofu,ogorek kiszony obrany lub wiecej w zaleznosci ile tofu,sol,piperz i miksowalam na gladka mase i wyszla pyszna pasta :)

    na slodko tofu lubie w cytrynowym tofuserniku z wegedzieciaka z kasza jaglana z tym ze ja dodaje jeszcze brzoskwinie pokrojone z puszki no i spod robie ciasteczkowoorzechowy i robie w kazde swieta ten tofurnik i jest przepyszny ! Polecam na drugi dzien smakuje oblędnie !

    a widzialas moze takie cos - wlasnie dzisiaj zauwazylam ze mozna takie lody kupic a pamietam jak bylam jeszcze mala moja babcia robila nam lody z proszku z tym ze nie byly weganskie ale lody zproszku dobrze mi sie kojarza bo mialy rewelacyjny smak :P
    ciekawe jak smakują - mysle ze je kiedys kupie i wypróbuje :

    http://vegabutik.pl/pl/p/Lody-waniliowe-bio-84-g-Bio-Vegan-/2181

    sa jeszcze truskawkowe i czekoladowe :P:P


    Pozdrawiam Baśka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wow, ciekawe jak to smakuje! te niewegańskie z proszku mi nigdy nie smakowały. a tu za 12 zł pewnie dużo wychodzi...

      Usuń
    2. jest napisane ,że trzeba uzyć 1.5 litra mleka wiec pewnie tyle lody maja czyli chyba calkiem niezle o ile uzyje sie mleka z biedronki :P

      Usuń
  9. W Trójmieście będziesz miała bidę z miejscami do zwiedzenia. U nas tylko Green Waye i BioWaye :/ Była fajna kawiarnia Fu Kafe w Gdańsku ale po włamaniu zamknęli lokal i jeszcze Kipi Kasza w Gdyni. I to niestety wszystko :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe ciesz się ,ze chociaz dwa miejsca takie macie :P
      U nas w Rzeszowie nie ma nic , niby stolica Podkarpacia,nowe galerie itp ale pod tym względem mentalnie i restauracyjnie dno :P kiedys byl green way i to kolo mcdonalda ale zlikwidowali -pewnie im sien ie oplacalo,kiedys tez jeszcze danwiej cos bylo ale tez sie nie utrzymalo :]

      Usuń
    2. Proszę nie narzekać na Trójmiasto! Można w nim kupić wegańskie lody (bardziej przydatne latem, ale jednak!! :)

      Usuń
    3. nad morzem jest morze. wystarczy ;)

      Usuń
    4. Lody Giuseppe są już chyba w kilku miastach.

      Usuń
    5. Tak, te lody są u nas w sklepach ze zdrową żywnością.. za 29 zł za 0,8 litra!! :/

      Usuń
    6. Właśnie - nie dosc ,ze jest jednak wybor w trojmiescie jakis wege miejsc to jeszcze macie lodziarnie weganska ! no i morze morze morze :)
      Ja nie mam ani miejsc wege,ani lodow juz -byly jakis czas w ekologicznym sklepie latem dzięki temu ze sie nadzwonilam jak glupia do roznych miejsc ale potem okazalosie ,że jest cos nie tak z dostawca czy cos i potem juz nie bylo i teraz pewnie tez nie ma odkad ostatni raz tam bylam,no i morza nie mam :P Alutka - takze ciesz sie tym co masz mo inni w tych kwestiach nie maja nic ponad to co sami sobie zrobia co nie twierze ze jest zle no ale wiadmo czasami nawet wegan lubi pojsc na latwizne :P

      Usuń
    7. w Trójmieście jest Avocado! Niebo w gębie, ja tam zazdroszczę Trójmiastu takich wegańskich pyszności! co prawda nie jest to restauracja czy inne miejsce do posadzenia 4 liter, ale moi drodzy....polecam bardzo!
      https://www.facebook.com/pages/Avocado-vegan-catering-clothing/233883450753?fref=ts

      Usuń
  10. Polecam świetny festiwal Colours of Ostrava w Czechach, dorównuje Openerowi, a jest o wiele tańszy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z czeskich festiwali wybieram się latem na Obscene Extreme:)

      Usuń
  11. u Ciebie też tak pizga od okien w pociągu czy tylko koleje dolnosląskie takie nieszczelne? myslałam że zamarznę dzisiaj. a jutro powtórka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mojej linii jeżdżą nowe pociągi, więc jest w miarę ok, można nawet zdjąć czapkę;)

      Usuń
  12. Zazdroszczę ci tych podróży- ja nie mam czasu ani pieniędzy. Jak zacznę sama zarabiać to pomyślę :) Dzięki za przepis na koftę, nigdy nie miałam okazji jeść oryginału, szukałam długo przepisu wegańskiego, który by mi pasował.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pieniędzy wiele nie trzeba, wyszukuję tanie połączenia, tanie noclegi, bardziej zależy mi, żeby gdzieś się znaleźć, być tam, niż na standardzie tej podróży. Rezygnuję z innych rzeczy ( nie kupuję ciuchów, kosmetyków np.), by mieć na choć krótki wyjazd.
      Oczywiście to zależy od indywidualnych możliwości, ale nasze wyjazdy zamykają się w kilkuset złotych. Teraz np. za trzy dni w Czechach już z noclegami wyjdzie ok. 350zł. I więcej po prostu nie wydamy, bo nie mamy;) W pewnym momencie kończy się kasa, to przestajemy kupować i przestawiamy się na bardziej ekonomiczne jedzenie, typu bułka i pasztet sojowy czy jabłko.

      Większym problemem, jak sądzę, jest czas - wiele osób ma te kilka stów na wyjazd, ale nie może wyjechać, bo szkoła, praca, zobowiązania. My na szczęście pracujemy w takim trybie, że możemy wyjechać podczas tygodnia, i to właśnie robimy, bo w weekendy jest wszędzie drożej i więcej ludzi...

      Usuń
  13. z podróży, to kusi mnie Kraków i Mediolan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będę w Krakowie w połowie marca :) Mieszkałam tam przez pięć lat, cudne miasto, bardzo specyficzne i leniwe.
      A we Włoszech nie byłam nigdy, podejrzewam, że jest tam turysta na turyście:)

      Usuń
    2. Jeżeli chodzi o Włochy to mogę wypowiedzieć się w sprawie Rzymu mieszkalam tam 5 lat! Cudowne magiczne miasto, zarówno w miejscach turystycznych jak i w oddalonych od centrum dzielnicach! Polecam wyprawe w styczniu wtedy turysty nie spotkasz! A pogoda piekna ok 15 stopni:) tanie linie lotnicze, tanie mieszkanko i wiecej nic nie potrzeba tylko spacerować i robić zdjęcia:)

      Usuń
    3. Zapraszam do Krakowa! :)

      Usuń
  14. Pewnie jako weganka słyszysz masę idiotycznych pytań od niewegan i masz już dosyć, ale:

    Przeglądając Twojego bloga, zauważyłam, że masz (lub miałaś) zwierzęta. Powiedz, czy one również są na diecie wegańskiej? Jeśli tak, to czy mogłabyś z grubsza opowiedzieć jak to wygląda?

    Wiem, że to takie trochę z dupy pytanie i nie zadaję go bynajmniej z głupiej ciekawskości. Pracuję jako wolontariuszka w schronisku dla psów i dziś pewna dziewczyna przyszła, żeby wstępnie obejrzeć zwierzaki i skonsultować kilka kwestii przed przygarnięciem. Okazało się, że jest ona weganką i zapytała nas czy jest możliwość, żeby pies również na takiej diecie funkcjonował. Trochę nas to zdziwiło, wiadomo, psy zawsze karmiliśmy mięsem i nigdy nie zastanawiałam się, czy to może być opcjonalne i zamiast tego dawać pupilkom ryż z warzywami. Dlatego pytam, ona jutro przychodzi psiaka odebrać i chciałabym mieć pewność, że zwierzak będzie dobrze karmiony.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hej, o psach i kotach na wegańskiej diecie można przeczytać np. tu: http://weganizm.blox.pl/2011/08/Moje-weganskie-psy-Fiona-i-Luna.html

      Usuń
    2. są dostępne też wegańskie karmy dla psów :)

      w ogóle dziwię się że dziewczyna się przyznała że chce tak karmić, ale przede wszystkim ukłon w Twoją stronę że szukasz i pytasz, a nie do razu negujesz :)

      Usuń
    3. Przepraszam za zwłokę w odpowiedzi, ale nie ma mnie w domu od wczoraj i zalogowałam się z pożyczonego laptopa, żeby odpisać Kasi.

      Tak jak pisze Omułek - super, że wasze schronisko jest na tyle otwarte, że nie negujesz takiego odżywiania psa. Ja półtora roku temu przyznałam się w pewnym stowarzyszeniu, że jestem weganką i chcę karmić wegańsko kota, którego chciałam adoptować...i nie dostałam go. Pani, z którą korespondowałam napisała mi wręcz, że "to szalone i nie wie nawet jak to skomentować". Próbowałam to tłumaczyć, ale przestała mi odpisywać.

      W skrócie - z psem sprawa jest łatwiejsza, niż z kotem, bo pies jest wszystkożerny i mniej wybredny od kota. Jednak sam ryż z warzywami to za mało, polecam karmę Ami, która jest odpowiednio zbilansowana i ma wszystko, czego psu trzeba. To karma sucha, można ją kupić w Evergreenie. Ta dziewczyna zresztą pewnie o tym wie, a schronisko, jak myślę, nie powinno się martwić - pies zyska kochający dom i na pewno nikt go nie zagłodzi:)

      Jeśli potrzebujesz informacji o etycznych motywacjach będących podstawą takiego wyboru ( dlaczego nie dawać psu mięsa?), to napisz, chętnie odpowiem.

      Usuń
    4. Karma Ami nie jest dobrą karmą dla psów. Na 3 pierwszych miejscach zawiera kukurydzę. Już lepiej skonsultować się z dobrym wetem, który nas nie wyśmieje i on zaleci zdrową i wegańską dietę dla psa. Na pewno nie wolno przestawiać psa od razu na karmę roślinną bo będzie cierpiał między innymi przez wymioty, biegunki i wzdęcia. Wiem, że to nie mój blog ale akurat temat dietetyki psów i kotów jest mi szczególnie bliski i staram się zgłębiać swoją wiedzę czytając opracowania w magazynach weterynaryjnych i książkach dla weterynarzy.. Nie chcę, żeby to wyglądało jak wymądrzenie się nie na swoim podwórku. Chcę tylko pomóc.

      Usuń
    5. Dziękuję Wam wszystkim, Wasze odpowiedzi okazały się bardzo pomocne i właśnie dziś Tosia trafiła do kochającego wegańskiego domu :) Podałam tej dziewczynie swój adres mailowy i już przed sekundą napisała do mnie i poprosiła o wszystkie linki oraz porady, o których wspominałyście wyżej :)
      Strasznie się tym przejęłam, ogólnie mimo że jestem wolontariuszką i nawet mi za to nie płacą, to okropnie się zaangażowałam i każdy z tych psiaków jest mi bardzo bliski. Więc z jednej strony skaczę z radości, kiedy któryś z nich ma szanse na nowy dom, a z drugiej każdą adopcję prześwietlam na wiele sposobów, bo bardzo mi zależy, żeby pieski trafiły jak najlepiej. (Zgadłyście, mam bzika na punkcie psów)
      Jeszcze raz dziękuję za wyczerpujące porady - właśnie przyczyniłyście się do uszczęśliwienia dwuletniej terierki Tosi :D Przyznam, że pierwszy raz słyszę o wegańskich zwierzakach, dlatego nie miałam pewności, czy można zaufać takiemu pomysłowi, ale nawet weterynarz, z którym rozmawiałam, przyznał, że jest to jak najbardziej możliwe, chociaż nie ukrywam, że trochę kręcił nosem :)

      Usuń
    6. Alutka, oczywiście, że możesz pisać, jeśli znasz się na czymś - wszystkie pomocne dla pytającego odpowiedzi są mile widziane. Przyznam, że ja bazuję na karmie Ami i innych puszkowych z Green Planet, bo uważałam je za kompletne i pewne zarówno dla psów, jak i kotów. Jeśli masz dodatkową wiedzę lub zastrzeżenia, to pisz:)

      Usuń
  15. Z tym octem jest trochę jak z solą. Ocet spirytusowy sprawia, że żelazo staje się w ogóle nieprzyswajalne, niszczy też witaminę C. Ale ocet jabłkowy albo balsamiczny tego nie powoduje a w dodatku jest bardzo zdrowy. Tak samo sól - kamienna zła, morska dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację - oczywiście jabłkowy jest zdrowszy od spirytusowego.

      Usuń
  16. Tobie piercing a mnie ostatnio nowy tatuaż chodzi po głowie. Moja mama się załamie (znowu) :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Taki obiadek to ja chętnie, chociaż tofu wolę w smaku mdło-fasolowym, a nie twarogowym.
    Kofty pyszne mają w Vedze, muszę kiedyś podpytać o przepis.

    OdpowiedzUsuń
  18. Oni mają z kapusty, zupełnie inne od moich, jadłam i nie mają startu;)

    OdpowiedzUsuń
  19. Fajne w końcu trafić na wegańskiego bloga, którego autorka nie jest szczupła i otwarcie promuje kobiecą, zaokrągloną figurę! :) Czekam na kolejne przepisy. Big is beautiful!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja tam nie czuję żeby autorka promowała jakąkolwiek figurę, ma taka jaką ma i zyje sobie z nią. a poza tym jakie "big" ? O.O
      nie wiem co się porobiło z tymi ludźmi, co, wszystko powyżej rozmiaru 34-36 to już big?

      Usuń
  20. to nie ma nic do tematyki tego bloga, ale tak abstrahując mega fajna z Ciebie dziewczyna się wydaje ;)
    ...i swoją drogą kupe czasu wspieram się na Twoich przepisach razem z kumplami, więc ukłon w Twą stronę Panno Droga :)

    pozdro! Kaspi

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki, miło, że wam się chce czytać i gotować według moich pomysłów:)

      Usuń
  21. Jeździsz pociągami - i słusznie. Pociągi = dobro :)

    OdpowiedzUsuń
  22. Zrobiłam i muszę powiedzieć, że bardzo mi to posmakowało. Będę jeszcze eksperymentować, ale czuję, że koftę pokocham :)

    OdpowiedzUsuń
  23. dla mnie też bomba. udało się ukryć smak tofu już po samym zakwaszeniu i zmiksowaniu z cebulą. nie mogłam uwierzyć :))

    OdpowiedzUsuń
  24. ja mam pytanie o koftę - do ciebie, ale nie do końca do ciebie, bo nie z twojego przepisu robiłam ;) tzn zainspirowałam się twoim, ale później coś tam poszperałam w necie i zrobiłam z dodatkiem ziemniaków (tofu + ziemniaki + cebula + mąka kuku). kulki się elegancko ulepiły, wrzuciłam je na olej (dość głęboki, bo tak mi się wydawało bardziej indyjsko), a one się po prostu ... rozpłynęły? tzn zaczęły się rozpuszczać, przy przewracaniu ciągnąć (skrobia z ziemniaków mogła tak zadziałać?) - wyjęłam je więc, były zjadliwe, ale miały konsystencję ziemniaczanego puree. co mogło pójść nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dość rozgrzany olej.
      "Sypkie", niezwarte ziemniaki.
      Za mało mąki.

      Kofty w ogóle raczej nie smaży się na głębokim, to nie falafel ;) Na zwykłym oleju by się pewnie nie rozpłynęły.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...