niedziela, 30 grudnia 2012

plany i podsumowania? - to nie dla mnie!


Obiad końca roku, szybki i nieabsorbujący, bo do przeczytania tyyyle świątecznych prezentów ( m.in. biografia Tove Jansson, "Młodzież PRL-u", szwedzki horror i inne), do obejrzenia tyle odcinków serialu The Hour, że szkoda siedzieć w kuchni. A więc - szybkie kotlety z ziemniaków z chrupiącą skórką, kasza gryczana, domowa żurawina i roszponka. A na deser biała czekolada.

Mam plany na kolejny rok, każdy ma, ale nauczyłam się, że podlegają one ciągłej ewolucji i renegocjacjom z samą sobą, więc nie mogę traktować ich śmiertelnie poważnie. Na pewno chcę pojechać w kilka miejsc, najlepiej by było raz w miesiącu spędzić kilka dni w innym mieście, w Polsce lub za granicą. Wierzę, że się uda ( najbliższe plany to styczeń - Lublin, luty - Trójmiasto, marzec - Tallin; może jeszcze coś wyskoczy po drodze). Na pewno chcę spróbować wyjechać poza Europę. Więcej czytać. Poznać trochę nowych ludzi. Chodzić na koncerty. Lepiej gotować i lepiej fotografować. Rozwijać swój związek, bo jest on najlepszym, co mi się przydarzyło od lat.

A rok 2012? Dziwny, niosący dużo zmian, znamionujący koniec stagnacji. Decyzje, zmiany, przeprowadzki. Mieszkałam w trzech mieszkaniach, ale to mój standard. Zostawiłam za sobą toksyczne relacje, i niestety te dobre też, zostawiłam za sobą kawał życia, prawie sześć lat. Nie bardzo mnie to boli, bo mój imperatyw przemieszczania się jest silniejszy, niż znajomości. Przykro mi tylko, że niektórzy ludzie, których uważałam za bardzo bliskich, nie odezwali się od mojego wyjazdu ani razu, tak jakbym zniknęła i pstryk, nie ma mnie i nigdy nie było, a odzywają się za to do mnie dość nieoczekiwane, niezbyt dobrze znane osoby, i to jest miłe. Słyszałam wiele razy, że wiemy, co u ciebie, bo czytamy bloga. No, ale ja nie wiem, co u nich.

***

A teraz weselej - co gotujecie na sylwestra i czy w ogóle uważacie tę noc za wyjątkową na tyle, by podkreślić to jakimiś potrawami specjalnie na tę okazję?
Bo ja średnio.
Drugi rok z rzędu będziemy sami z Rafałem, tylko tym razem nie w domu, tylko w dość ekstremalnych warunkach u niego w pracy, bo tam wypadło spędzić mu tę noc. Jutro więc od rana gotuję, a potem zasuwam 1,5h pociągami, autobusem i metrem, by skonsumować wyroby w baraku na budowie.
Żarcie musi być łatwe w transporcie, nielejące się, nie zamarzające i niezbyt ciężkie. Chyba zrobię sałatkę warstwową ( jej uroda pójdzie na marne, bo, jak się właśnie zorientowałam, nie mam przezroczystej miski), samosy z pieczarkami, biszkopt z galaretką i...nie wiem co jeszcze.
A wy?

5 komentarzy:

  1. A tam wyjątkowa noc, impreza jak każda inna albo wieczór jak każdy inny :) Jeśli gdzieś wychodzę albo kogoś do siebie zapraszam, to oczywiście, że gotuję smaczne rzeczy ale to z myślą o przyjaciołach a nie o magii tej nocy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. łączę się w jakimś takim żalu w wysłuchiwaniu, że wiedzą, co u nas, bo czytają bloga...
    Sylwester w domu z dzieckiem, które najprawdopodobniej własnie dopada przeziębienie, będą szybkie krokiety, jakieś sałaty i koreczki, nic nam więcej do szczęścia nie trzeba :) wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  3. Mój P. w sylwestra też w pracy, a ja po raz pierwszy od kilku lat mam wolne, więc będę się zajmować moimi biednymi psami, z których trzy panicznie boją się wystrzałów :( Muszę je zajmować muzyką i wspólnym tańcem, bo trzęsą się biedaki strasznie mimo leków uspokajających od weta...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja w tym roku pierszy raz od 5 lat spedze sylwestra bez tej "drugiej" polowki. Cieszy mnie to bardzo, bo w koncu bede mogla sie upic, objesc i robic glupie rzeczy wlasnie w sylwestra. Moze to brzmi debilnie, ale to dla mnie bedzie dzien w pewien sposob przelomowy *_*
    No a poza tym bede miala szanse "publicznie" zaistniec swoim wege jedzeniem, po prostu juz nie moge sie doczekac tyrania w kuchni xD
    A robie :
    Koreczki warzywne z chlebem tostowym i pikantnym kotletem sojowym
    Paszteciki z brazowa soczewica, suszonymi pomidorami i pietruszka
    No i chyba kulki buraczano-owsiane, ale w sumie to bedzie eksperyment, wiec zobaczymy co z tego wyjdzie

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow, nocka w biurze mi się zdarzała, ale na budowie nie.

    Mi inni gotowali w sylwestra.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...