czwartek, 8 listopada 2012

czwartek z byle czym vol.6

Po pierwsze, czy słyszeliście/czytaliście już o akcji 269? Jeśli nie, polecam stronę - http://www.269life.com/index.php?p=about. Branding, czyli wypalenie lub wytatuowanie sobie tego numeru może budzić zdziwienie, wstręt, strach - spotkałam się z różnymi reakcjami, łącznie z taką, że to dla szpanu. Ale pomyślcie, że setki tysięcy cieląt ma taki numer wypalany każdego dnia, i jakoś nikogo to nie drażni i nie dziwi.

Akcja tatuowania numeru nie jest lansem, a przynajmniej nie spotkałam nikogo, kto by to planował, by szpanować potem na koncertach vegan sxe z podwiniętym rękawem. To raczej gest solidarności zw zwierzętami.
Planuję wybrać się na tatuaż pod koniec listopada, jeśli coś z tego wyjdzie, to wam pokażę.

Po drugie, kawałek naszego największego pokoju. Jest przechodni i tak naprawdę nie wiadomo, co w nim robić, bo stoi tam mnóstwo pudeł, ale docelowo ma być pomieszczeniem dla gości i wypoczynkowym. Na razie jest tylko stół i krzesła, ale dokładnie takie, jak chciałam.


Po ostatnie, lubicie owsiankę z syropem? Ja bardzo.


29 komentarzy:

  1. odważne, trzymam kciuki, żeby wyszło!

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Nie lubię go, kilka razy już mnie poranił albo przewrócił się znienacka i narobił bałaganu:) Odziedziczony po poprzednich lokatorach. Nazywa się Wacek.

      Usuń
  3. tego typu kaktusy mają to do siebie, że atakują znienacka :-)
    a owsiankę miałam dziś równie przefantastyczną: płatki owsiane, daktyle, rodzynki i płatki migdałowe. Mielone siemię, łyżka uprażonego jabłka na wierzch i radosna twórczość z soku malinowego. hmmm

    OdpowiedzUsuń
  4. A taką owsianke robisz na mleku czy wodzie ?:P
    Ja lubie owsianke ale rownie bardzo ubóstwiam kasze manną z sokiem maloniwym :* taka nie za gesta ani nie za rzadka jest najlepsze z najlepszych ! :D
    a to w srodku kubeczka z owisanka to co to jest ? wisnia czy co ?:P
    Jak juz bym miala tatuaz to wlasnie taki albo podobny ktory by ukazywal moja milosc do zwierzat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na mleku z soymilkera.

      Na środku jest szwedzka żurawina, a syrop to golden syrup.

      Usuń
  5. nie chcę być źle odebrana czy coś, ale zastanawiam się jaki jest sens robienia takiego tatuażu? dla mnie to właśnie nic innego jak lans - zwierzętom to nie pomoże, a jest tyle sposobów żeby faktycznie coś dla nich zrobić...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sens jaki, jak w wnuki robiące tatuaż z numerem obozowym dziadków- żaden.

      Nikomu to w niczym nie pomoże, tyle, że po wyglądzie można- powiedzmy- ocenić Twoją postawę wobec zwierząt. Oczywiście o ile ktoś skojarzy, że to nawiązuje do tatuowania zwierząt.

      Usuń
    2. Może faktycznie ludziom to cos skomunikować, ale nie rozumiem idei tatuażu jako gestu solidarnosci ze zwierzętami, bo one nie rozumieją takich gestów, wiec jest on bez znaczenia.

      Usuń
    3. To jest bardziej gest solidarności dla nas - poczuć się tak jak one, poczuć ten ból.

      Usuń
    4. Na takiej zasadzie rozumując,to żadne gesty wobec zwierząt i akcje solidarności z nimi nie mają sensu - czy to demonstracje, czy inne - bo zwierzęta nie mają na tyle rozwiniętej świadomości, żeby je zauważyć i zrozumieć.

      Usuń
    5. No ale właśnie demonstracje są żeby ludziom coś uświadomić, a nie dla zwierząt. W sumie mam mieszane uczucia do tego pomysłu, choć jest ciekawy. Ale trochę na siłę. Mam robić sobie tatuaż, żeby poczuć ten sam ból co wytatuowane cielę? Po co. Mamy swój ból, swoje cierpienie. Ogólnie nie czuję się jakoś tak "wyobcowana z cierpienia" żeby musieć to sobie uświadamiać kolejny raz. Nie żyjemy w raju przecież - umieramy, chorujemy, rozstajemy się z bliskimi i jeszcze mamy świadomość tego wszystkiego. To już wystarczy. Wolę jednak akcje które coś zmieniają w świadomości ludzi albo realnie pomagają zwierzętom.

      Usuń
    6. Ale to się nie wyklucza. Nie mówię, że ten tatuaż jest super akcją, to po prostu drobna rzecz, ale nie jest też tak, że jedni robią tatuaże dla lansu, a inni pomagają "naprawdę" zwierzętom. To zazwyczaj są te same osoby, przynajmniej dotyczy to grona, z którym chcę iść na tatuaż.

      Co do zmieniania świadomości - taki tatuaż to będzie dobry start konwersacji. Pewnie wiele osób z ciekawości zapyta, co znaczy ten numer. Wtedy można rozwinąć temat o weganizmie :-)

      Wiele osób ma np. tatuaże "vegan" czy jakieś inne motywy, dla nich ważne i bliskie. W sumie można podważyć sens każdego tatuażu, bo niby nie robimy go dla siebie, tylko "żeby ktoś zauważył".

      Usuń
    7. Może masz rację:) - po prostu ten argument o solidarności w bólu taki mi sie naciągany wydaje

      Usuń
    8. Ja uważam,że jeśli chcesz naprawdę poczuć, co czują zwierzęta, poczuć ich ból, to powinnaś sobie ten numer wypalić, bo one mają go wypalany, a nie tatuowany, więc dla mnie ta akcja tatuowania sobe tego numeru nie ma nic wspólnego z solidarnością ze zwierzętami, a jest tylko pustym gestem głupich lansiarzy.

      Usuń
    9. Zgadzam się z tobą. W Izraelu była akcja wypalania sobie numeru przez aktywistów, nie wiem, czy ktoś odważył się na to w Polsce.

      Usuń
    10. Zgadzasz się ze mną, a sama idziesz sobie zrobić lightowy tatuaż, żeby go potem pokazywać innym i tłumaczyć, czym jest weganizm (sama pisałaś o tym wyżej). Czy to jest konsekwencja?

      Usuń
    11. Odważyłam się w piątek 9 stycznia w Sauron Tattoo.Poddałam się wypalance, liczbę 269 mam na udzie, bo chciałam poczuć ból, który codziennie czują zwierzęta!

      Usuń
  6. Takiego tatuazu moze i zwierzęta nie zauwaza ale napewno nie zaszkodzi zrobienie sobie takiego tatuazu.ludzie moga ale przeciez nie musza tego robic - proste :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Piękny stół i krzesła:) Mam takie same:)
    Piękne surowe drewno (o ile się nie mylę, bo na zdjęciach ciężko określić, jeśli tak to mimo wszystko polecam zabezpieczyć je. Ja chciałam mieć takie gołe ale po miesiącu użytkowania wyglądało tragicznie.
    Zostało przemalowane na biało niebieską przecierankę i jest jeszcze piękniejszy:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Zrobisz sobie motylka,to wyśmieją, że tatuaż nie ma żadnego znaczenia. Zrobisz sobie taki, który ma coś znaczyć, to też się znajda tacy, którzy zechcą podważyć jego sens. Argument, że wytatuowany numer może sprowokować do rozmowy i nakłonić innych do przemyśleń, chyba jest najistotniejszy. Ja również zrobię ten tatuaż.

    OdpowiedzUsuń
  9. Trafiłam tu zupelnie przypadkiem, szukając info o Polakach interesujacych sie 269 i bardzo sie ciesze, ze ktos tez wybiera sie na tatuaz :) ja bardzo chcialam jeszcze w listopadzie, ale ciagle brakuje czasu, wiec chyba zrobie w grudniu albo (jesli jakis tatuazysta sie zgodzi), 1 stycznia, bo wlasnie czytalam, ze na swiecie zwoluja sie na 1. Fakt, ze wolalabym miec wypalony numer, ale niestety, nie jestem tak silna - niczego nie boje sie tak, jak ognia i oparzen. I nie robie tego dla lansu, mam kilka tatuazy i tylko jeden, pierwszy jest widoczny, bo robie je dla siebie, kazdy ma jakies duze znaczenie - nazwa ukochanej Druzyny, ukochanej kapeli, daty, wazne symbole. Tak asekuracyjnie - gdyby kiedys cos mi odbilo, gdybym zaczela sie zmieniac, zeby moje cialo przypomnialo mi, kim jestem i co ma byc dla mnie wazne. Gdybym np. stala sie obrzydliwie bogata, cholernie szczesliwa i zaczelabym zadzierac nosa, to takie 269 przypominaloby mi na kazdym kroku, ze mam zahamowac i pamietac o tym, ze jesli jestem szczesliwa, to tylko po to, zeby skuteczniej pomagac nieszczesliwym. Pozdrawiam :) S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobra motywacja:) Ja robię 269 w widocznym miejscu ( nadgarstek albo przedramię), aby tatuaż stanowił punkt wyjściowy rozmów o weganizmie. Oczywiście mi też ma przypominać, kim jestem i co jest dla mnie ważne.
      Pozdrawiam, fajnie, że się odezwałaś:)

      Usuń
    2. Hej, dzięki za odp :) ja bardzo bym chciała mieć na nadgarstku - chciałam tam mieć tatuaż od dawna, ale jako pedagog mogłabym mieć później problemy. Tym bardziej, że jestem pedagogiem osób starszych i nawet na praktykach miałam w lecie kłopoty, bo było widać kawałek tatuażu na ramieniu i osoby starsze źle na to reagowały. Biorę jeszcze pod uwagę 269 na szyi. Po rozpuszczeniu włosów nic nie widać, przy kucyku widać, więc można dostosować się do sytuacji.
      Pozdrawiam również :)

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Ja też jestem nauczycielką, co prawda uczę tylko na korepetycjach, ale nie przejmuję się - zrobię tatuaż w miejscu, które wybrałam, chodzę do uczniów z septum w nosie. Są sytuacje, gdy jest to źle widziane, ale rzadko. Ale rozumiem twoje wątpliwości, bo np. myślę nad kolejnymi piercingami w twarzy, i ze względu na pracę się waham. Głupi świat:(

      Usuń
    5. Ja już byłam wyrzucana z praktyk, w sensie poproszono mnie, żebym nie przychodziła, bo po jednym dniu kilka osób w domu kombatanta wypatrzyło kawałek tatuażu (naprawdę kawalątek, bo tatuaż jest całkiem mały + był w większości zakryty rękawem) i nie chcieli takiego terapeuty. Później nie chcieli podbić mi karty praktyk mówiąc, że wybierając taki zawód było trzeba liczyć się z tym, że należy przyzwoicie wyglądać. No ale z kim tu walczyć, skoro kiedyś jedna pani w sklepie uświadomiła mnie, że gdyby nauczyciele mogli bić, to by takie "umalowane ludzie" nie chodzili po świecie ;) gdybym była innym pedagogiem, to pewnie zdecydowałabym się na nadgarstki (nie tylko 269, ale jeszcze coś innego na drugiej ręce), ale przy starszych jest z tym bardzo trudno.

      Usuń
  10. Ja podejście do tatuaży mam takie, że powinny odnosić się do tego, co dla nas ważne. Zastanawiałam się ostatnio, jak w sposób aluzyjny wyrazić swoją solidarność ze zwierzętami za pomocą tatuażu, i właśnie przypomniał mi się Twój post :) Mam nadzieję, że w niedalekiej przyszłości numer 269 będzie widnieć na moim karku- jakoś to miejsce najbardziej mi pasuje.
    A ty planujesz go jeszcze robić?

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...