niedziela, 2 września 2012

takie tam

http://koktajlove.blogspot.com/2012/09/versatile-blogger-award.html?showComment=1346571323492#c4676946757330533326

Dziękuję Koktajlovej za nominowanie mnie do Versatile Blog Award. Miałabym problem z wyborem piętnastu blogów, bo czytam ich więcej, i wszystkie z linków warte są polecenia. Nie wybieram więc poszczególnych, a swoje ulubione będę prezentowała w cyklu "Blog tygodnia", do którego zamierzam wrócić ( tak, tak, po dwóch latach!).

Może więc pobawmy się tak, że napiszę tutaj te siedem faktów o sobie, a kto ma ochotę, obojętne czy blogerka/bloger czy czytelniczka/czytelnik, może w komentarzach się do nich odnieść lub dopisać własne? Komentarze w stylu " Ale dziwne!", albo "Ja tak nie mam!" też jak najbardziej mile widziane;)



1. Mam bardzo nomadyczną naturę. Wyprowadziłam się z domu rodzinnego w wieku 18 lat i od tej pory mieszkałam w czterech dużych miastach oraz chyba ze dwudziestu mieszkaniach. Przestałam już liczyć. Nie żal mi miast, miejsc, które zostawiam za sobą. Łatwo podejmuję decyzję o kolejnych przeprowadzkach. Niespecjalnie tęsknię za ludźmi, co nie znaczy, że nie podtrzymuję znajomości.

2. Uważam, że ludzie mają prawo wyglądać tak, jak chcą. Dotyczy to stroju, figury, owłosienia, wszystkiego. Nie myślę źle o czyimś wyglądzie na zasadzie Mogłaby schudnąć albo Ale brzydka bluza, i nie wyrażam takich opinii. Nie poobgadujesz ze mną koleżanek, bo nie nam sądzić, czemu ktoś jest taki, jaki jest i nie nam opiniować, co może w sobie zmienić. I dlaczego trzeba coś zmieniać? Nasłuchałam się przez lata, wprost i za plecami, co ludzie o mnie sądzą. Pogodziłam się ze swoją twarzą i niezbyt szczupłą sylwetką. Osoba, którą kocham, uważa, że jestem najpiękniejsza na świecie, a to robi lepiej, niż terapia.

3. Bardzo lubię być sama. Pierwsza wychodzę z imprez i spotkań. Nie lubię jeździć gdzieś w grupie, dostosowywanie się do dziesięciu głosów osób, z których każda chce robić coś innego to dla mnie mordęga. Mam swoje marszruty i nigdy się ze sobą nie nudzę. Co nie znaczy, że jestem odludkiem - chętnie umówię się na sok czy spacer, nie jestem małomówna.

4. Nie piję alkoholu, z różnych powodów, ale głównym jest to, że nienawidzę jak ludzie się po nim zmieniają. Nie trafia do mnie, że to na rozluźnienie czy nie ma o czym gadać, a spotkać się trzeba to wypijmy. Po iluś tam piwach każdemu się wydaje, że jest strasznie zabawny, a tymczasem zazwyczaj wtedy komunikacja siada.

5. Uwielbiam czytać książki, niektóre czytam po sto razy, zwłaszcza te z dzieciństwa. Jednocześnie nie podchodzę do nich nabożnie, nie szanuję ich, jak niektórzy by powiedzieli - jem czytając, czasem coś w nich piszę, noszę w torbie, aż niektóre są w strzępach.

6. Uwielbiam deseń w lamparta - to już wiedzą czytelnicy facebookowi, bo czasem piszę tam, co mam nowego w ten wzór. Właśnie, nowego. Inną ważną dla mnie sprawą jest niekupowanie nowych ubrań. Z różnych względów - finansowych, ekologicznych, z powodu miejsca, w którym są produkowane i łamania praw pracowniczych osób, które je szyją...Nie mogę, no nie mogę kupić bluzki za 150zł z metką "Made in Cambodia". Pomyśleliście, ile kasy dostaje za jej wykonanie osoba szyjąca? Oczywiście nie jestem święta, mam rzeczy wykonane w Chinach, np. do kuchni, ale staramy się kupować polskie, lokalne ( wczoraj np. kupiliśmy polski sedes i lampę do mieszkania;)).
Poza tym, kasy na ciuchy mi zwyczajnie szkoda. Lubię się ciekawie ubierać ( a może tylko ja myślę, że to jest ciekawie), lubię ciuchy i swój styl, ale robię to niskim kosztem i nie uważam, że to dziadowanie. Na powyższym zdjęciu mam na sobie dwie rzeczy z free shopu, jedną z lumpeksu i jedną znalezioną na śmietniku, plus torbę z empiku za 9 zł.

7. Moje dwie pasje to język angielski, zwłaszcza gramatyka, i podróże. Uważam, że warto pojechać wszędzie, bo, to banał, ale naprawdę poszerza to horyzonty. Lubię miasta, lubię ich tempo i rytm, zarówno tych malutkich, jak i dużych,lubię się snuć i patrzeć okiem obcej co robią lokalni mieszkańcy, jak żyją.

****

Rozgadałam się, a nie ma tu połowy faktów,które chciałam zawrzeć...no to teraz wasza kolej.


43 komentarze:

  1. Deseń w lamparta powiadasz? Ostatnio kupiłam sobie spudnik i mocno zastanawiałam czyjego to gatunku jest deseń bo pasuje aż to 4 - lamparta, leoparda, pantery i ocelota :)
    Nic już nie wiem na pewno.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To pantery bywają w taki wzór? Myślałam, że czarne.

      Lubię jeszcze zebrę i żyrafę. Mama kiedyś kupiła mi spódnicę bez mojej wiedzy, i utrzymywała, że " w taki wzór zwierzęcy, jaki lubię". Patrzę, a tam...pawie oka;)

      Usuń
    2. http://republika.pl/blog_dl_4835208/7436117/tr/pantera_sniezna_3.jpg
      mała panterka :)

      jak znosisz towarzystwo pijących gdy nie pijesz? ;) to dosyć cieżkie :P

      Usuń
    3. ale cudna:)

      Omułku, staram się minimalizować towarzystwo mocno pijanych, tzn. nie chodzę na imprezy typu typowa popijawa, wiedząc, że będzie tylko wódka i paluszki, bo bym się zamęczyła, zwłaszcza, że niektórzy namawiają do picia i nie znoszą odmowy...Z innych spotkań wychodzę, zanim wszyscy się upiją, bo po prostu nie da się wtedy pogadać:)

      Czasami mi się wydaje, że niepicie jest uważane za dziwniejsze, niż niejedzenie mięsa...

      Usuń
    4. Już chyba wiem, wszystkie te koty wg systematyki rodzajowo są Pantherami (panthera pardus). Potoczna nazwa pantera, lampart i leopard są używane wymiennie.

      Usuń
    5. A piłaś kiedykolwiek? Bo ja zastanawiam się nad rezygnacją i nie wiem, jak wytłumaczyć znajomym że "już nie piję"...

      Usuń
    6. Tak, piłam, ale zawsze mało. 1-2 piwa podczas koncertu czy wyjścia. Ostatni raz pijana byłam...w 2005 roku? Nie pamiętam, ale coś koło tego.
      Zupełnie przestałam pić podczas wakacji dwa lata temu. Po prostu odmawiaj, zmieniaj temat, nie rób z tego wielkiej sprawy. Jeśli chcesz się wtopić w tłum, kupi piwo bezalkoholowe i sobie z nim stój. Potrzeba tylko konsekwencji. Za którymś razem znajomi zrozumieją, że nie ma co proponować.

      Usuń
    7. Zazdroszczę tej konsekwencji. U mnie zawsze jest: a to po urodzinach, a to po imprezie. Albo na zasadzie "tak dawno się nie widzieliśmy, jak nie napić się piwa?"
      Kris Carr pisała niedawno u siebie na blogu jak przestała pić i że nie jest to takie trudne, ale że jednak traci się znajomości (chociaż zyskuje nowe). Nie chcę stracić moich kolegów do picia i chyba to mnie najbardziej przeraża w tym wszystkim...

      Usuń
    8. Ale co to za koledzy, jak nie można z nimi wypić soku i nie umieją zaakceptować, że się zmieniłaś? Jeśli są tylko " do picia", to chyba nie warto nad nimi ubolewać, a jeśli są kimś więcej, to zrozumieją. A gdybyś była chora i nie mogła już nigdy pić, też by cię opuścili?
      Głowa do góry, o mnie też mówiono, że mam kij w tyłku itp. Po jakimś czasie każdy przywyknie. To żaden grzech ani faux pas nie pić - to twój osobisty wybór. Masz do niego pełne prawo.

      Usuń
    9. Ja też w ogóle nie piję alkoholu i to z tych samych powodów. Nagle z najbardziej inteligentnych nawet ludzi robi się mamrocząca mamałyga śmiejąca z byle czego :/
      Chyba szkoda mi życia na takie zabijanie czasu.
      No i po porządnym chlaniu jest następny dzień z głowy, na bank :)
      Wszyscy w moim otoczeniu się z tym pogodzili - tak to trzeba nazwać, bo na początku każdy namawia, męczy, itp. A teraz jak zamawiam za każdym razem herbatkę, to już nikt się nie dziwi i nawet stało się to lokalnym kolorytem naszych spotkań: "Pięć piw i herbatkę, poproszę" :)

      Usuń
  2. Imo zwyczajowo panterami okresla sie te zyjace w Azji, a lampartami/ leopardami te afrykanskie (chyba, ze jest sie Sienkiewiczem i mysli, ze to trzy rozne gatunki ;)).

    OdpowiedzUsuń
  3. Tak sobie patrzę i uświadomiłam sobie, że masz moją starą bluzkę ;)

    Zgadam się praktycznie ze wszystkim, co napisałaś. Jednak ja nie lubię wzorków w zwierzaki, a książki 'szanuję' ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, to twoja bluzka, wyciągnęłam ją z free shopu:)

      Usuń
    2. A propos, spotkałam się z opinią, że lubienie wzorków w zwierzaki jest "niewegańskie", bo to kolejna eksploatacja ich jako symbolu, co o tym myślicie?

      Usuń
    3. Mnie to nie przekonuje. Nie mam nic do sztucznej skóry, wzorów w lamparty czy nadruków zwierzęcych. Bo jeżeli nikomu nie robi to krzywdy a podoba mi się faktura/deseń, to dlaczego by nie?

      Usuń
    4. gdyby się czepiać takich szczegółow to w takim razie rzeczy udające futro, skórę, potrawy i produkty mięsne i nabiałowe też nie są wegańskie...bo na poziomie symbolicznym łączą ze światem w ktorym jest przyzwolenie na eksploatację innych gatunków. to już chyba kwestia indywidualnego uwrażliwienia na takie sprawy, nie jest to "robienie czegoś złego zwierzętom" ale ktoś może czuć, że jest to coś niewłaściwego.

      Usuń
  4. Jak ja lubię czytać jak ktoś ma coś do powiedzenia o sobie (tak często ludzie, których spotykam jak mają się opisać tylko mówią o studiach, pracy, szkole itd.) :)

    O co chodzi z tym free shopem?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Free shop to idea - w dowolnym miejscu ( może to być kawiarnia, dom kultury, ogólnie miejsce odwiedzane często)ustawia się skrzynię czy pudło na ciuchy lub nawet wygospodarowuje całe pomieszczenie na rzeczy,których nie potrzebujemy w domach. Możesz oddać np.lampę, sukienkę,książki - przychodzisz i wrzucasz. Bierzesz to, co ci potrzebne, czasem nic, można też wziąć nic nie dając, nie jest to wymiana ani sprzedaż.
      W większości free shopów obowiązuje zasada, że nie może to być ze skóry ani związane z militariami, nie możesz też tym dalej handlować.

      W sumie brałam do tej pory tylko ciuchy - raz bluza z free shopu uratowała mi tyłek w mróz:)

      Usuń
    2. Fajne, dużo jest takich spotów w Warszawie? Gdzie na przykład? (jeśli chodzi o centrum lub ochotę...)

      Usuń
    3. Na pewno jest na skłocie Syrena na Wilczej cały pokój rzeczy, ostatnio wzięłam stamtąd fajną sukienkę.

      Usuń
  5. ktos kto uwaza ubieranie sie w wzorki w zebre,trygyski wzorek itp - to glupota przeciez gdy dana rzecz nie jest ze skory itp.
    wzorki to wzorki - moglabym ubrac sie w parowke i dalej bylabym weganka bo to tylko ubior a zwierzeta napewno na tym nie cierpia tylko najwzyej inni ludzie ktorzy maja cos nie tak z glowa :P
    trzeba rozrozniac te dwie sprawy. co innego wzorki,ubranie nawet przypominajace zwierzeta,jedzenie ze zwierzat - bo przeciez sa tez parowki weganskie no nie ?:P a co innego kupowanie skor ktore sa zdzierane ze zwierzat i one na tym cierpia .

    OdpowiedzUsuń
  6. a planujesz cos robic z dyni w tym roku ? bo bede miec zapas dyn i orpocz zupy krem na ktora mam sprawdzony sposob i zawsze ja robie oraz ze bede z tego robicc sosiski do makronu itp to nie wiem co z niej zrobic :P:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie zjadłam zupę-krem z dyni ze smażonymi kurkami, pyszna.

      Zawsze robię też tartę z nadzieniem z tofu i puree dyniowego - przepis był na blogu na jesieni dwa lata temu, możesz znaleźć przez wyszukiwarkę. Jest prosty - ciasto do tarty, dynię ugotować, zmiksować, domieszać tofu, brązowy cukier, goździki, cynamon, zapiec razem.

      Usuń
  7. zupa krem z dyni z kurkami - brzmi pysznie :) chyba kiedys kupie kurki i dodam do swojej zupki :P bo kurki w zupach krem z kalafaiora naprzyklad - rewelacja !
    a dziękuje za pomysl z pewnoscia skorzytsam kiedys robilam brownie dyniowo czekoladowe z bloga vegelicious i wyszlo bardzo smaczne :)
    planuje zrobic gnochi dyniowe czy takie wlasnie kluski dyniowe zobaczymy czy mi wyjdzie :P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gnocchi dyniowe z kurkami też smacznie wychodzą, a brownie dyniowe wypas, ale za słodkie.

      Usuń
  8. albo wiem tofurnik dyniowy jakby zrobic o bylo by pyszne napewno z dodatkiem czekoaldy jeszcze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mogę jeszcze podrzucić pomysł na pierogi z dynią i orzechami włoskimi, moja mama ulepiła takie w tamtym roku. Palce lizać!
      (Pieróg jak pieróg, farsz to kawałek dyni i zmielone orzechy, nic prostszego ;) ).

      Usuń
    2. o super ! mam zapas przechow wloskich swoich z tamtego roku jeszcze a zaniedlugo beda nowe swiezutkie - mniam ! :P:P To jakbys mogla dac dokladny przepis bylabym wdzieczna
      :)

      Usuń
  9. To ja mam ochotę się odnieść :)

    1. Nomadem nie jestem, ale szybko nudzi mi się mieszkanie w jednym miejscu. Kiedyś wydawało mi się, że im więcej ludzi, tym lepiej (ostatnio mieszkałam w komunie z 10 osobami), ale po pół roku zaczęłam się męczyć. Niedługo będę mieszkać z kimś innym, zobaczymy, jak długo wytrzymam. Ale 20 przeprowadzek to w życiu nie miałam;)
    2. Mnie trochę przeraża to, jak łatwo jest innym ludziom 'zaopiniować' kogoś. Szczególnie, że rzadko kiedy tacy ludzie wypowiadają słowa pochlebne. Też się już w życiu nasłuchałam coś niecoś. Ale póki dobrze mi się współpracuje z własnym ciałem, nie zamierzam go zmieniać. I prawda, gdy ukochana osoba powie "jesteś piękna", wszystkie wątpliwości znikają. Trochę przykre jest to, że nie każdy umie sobie poradzić z opiniami innych i spędza kawał życia na tym, by dojść ze sobą do ładu. A przecież w tym samym czasie mogliby zrobić tyle pięknych rzeczy, dla siebie i dla innych. Nie wiem, czy to nie jest celowe nakręcanie - ludzie uganiają się za swoim wyglądem zamiast widzieć, jak istotne zmiany zachodzą teraz na świecie.
    3. Ja tylko w tym punkcie powiem, że w sumie po zbyt długim czasie przebywania tylko ze sobą potrzebuję jakiejś odskoczni towarzyskiej. Chociaż ogólnie mam mało dobrych znajomych, z którymi można się umówić. Bo chyba czasem lepiej posiedzieć w domu i pokombinować coś pożytecznego, niż tracić czas na bezproduktywne rozmowy (toż to okrutne:P).
    4. Nie wiem, jak Ty, ale odkąd przeszłam na weganizm alkohol przestał mi po prostu smakować. Nawet w formie piwa, które w sumie lubiłam nie ze względów towarzyskich, a smakowych. Teraz nie mam ochoty, pewnie dlatego, że organizm jest oczyszczony i podwójnie mocno reaguje na wszystko to, co w takim piwku może być. Opowiadał mi też o tym mój znajomy, weganin od kilku dobrych lat - nie pije nawet mate, bo i ona działa na niego z podwójną siłą (nawet nie jestem sobie w stanie tego wyobrazić)
    5. A ja jakoś nie umiem czytać drugi raz książki. W całej fabule (jeśli jest to ten typ książki) wciąga mnie zwykle to, że nie wiem, co będzie dalej. Do tego stopnia, że jeśli książka jest dla mnie do bólu przewidywalna, oddaję i nigdy do niej nie wracam. Zauważyłam, że jeśli książka ma coś w sobie, czy to właśnie konkretną historię, czy nawet zdanie, sentencję - przypomni mi się jakiś czas później po przeczytaniu. To jak efekt deja vu - coś w mózgu się kojarzy i przypomina się jakiś fragment książki, o której nawet zapomniałam, że ją kiedykolwiek przeczytałam. To fajne, wiele razy dzięki temu wymyśliłam wyjście z jakiś tam sytuacji. Lubię też myśleć o jakiś książkach, czasem nawet bardziej, niż zaczynać kolejną;) I raczej dbam o książki, bo, podobnie jak wiele innych rzeczy, nie lubię ich "posiadać". Wolę oddać/pożyczyć na zawsze;), żeby ktoś inny miał z niej jakiś pożytek, żeby mógł coś z niej wyciągnąć po swojemu.
    6. Z ubraniami zgadzam się - głównie to i fakt, że mam trochę szerokie biodra zaważył na tym, że aktualnie ślęczę nad maszyną do szycia i uczę się pilnie pod okiem mamy szyć. W planach mam sporo ubrań, gromadzę kroje, na razie ze starej bluzy zrobiłam etui na telefon (w sumie nie jest mi aż tak potrzebne, ale ładnie wygląda i zrobione w ramach treningu szycia, czemu nie;)). Jeśli chodzi o desenie zwierzęce - ja tam nie widzę problemu. Jeśli zamiast zabijać zwierzę można narysować wzorek, który nosi na plecach, to jest to bardzo dobry deal. I słusznie ktoś napisał, że idąc tropem rozumowania bo-to-niewegańskie, bez sensu byłyby parówki sojowe. A ja lubię w sumie parówki sojowe;)
    7. Języki obce lubię, chociaż ja trochę bardziej egzotyczne;)
    Podróże to świetna sprawa, szczególnie takie, na które nie ma za dużo pieniędzy i się kombinuje. To uczy radzenia sobie w ciężkich sytuacjach. I parzenia kawy z pomocą puszek po zielonym groszku;)

    Mam nadzieję, że nie przesadziłam, ale lubię pisać z mądrymi ludźmi;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za tę wypowiedź, bardzo fajnie się czytało:)

      Mój blog ma służyć jak najbardziej jako platforma wymiany myśli, nadawanie jednostronne - ja mówię do was, a wy nic, albo tylko o mnie - to jednak nie do końca to, o co mi chodzi. Nie wiem, czy zauważyliście, ale nie ma żadnych ograniczeń komentowania, ani nie moderuję komentarzy, ani nie trzeba przepisywać żadnych słów z obrazka itp., wszystko do dezaktywowałam, żeby łatwiej nam się komentowało i rozmawiało:) Nie kasuję też komentarzy, tylko kilka razy w czasie prowadzenia bloga zdarzyły się chamskie i niemiłe, ale zostawiłam je.

      Tak że piszmy,piszmy:)

      Usuń
  10. cieszę się, że osiadłaś w Warszawie bo ja z tego miasta i początkująca w sprawach jedzeniowych. mam dwoje dzieci i nie wychodzę poza dom gdzieś zjeść a jak już zdarzy się cud to nie wiem gdzie. dzięki za posty gdzie byłaś i co polecasz,
    lubię sobie ciebie poczytać
    Angelika

    OdpowiedzUsuń
  11. No to ja też pozwolę sobie troszkę napisać:
    1. Jestem nierozerwalnie łączona z pociągami(i nie chodzi tu o to, że pracuję jako pani kolejarz itp.)Pierwsza podróż w wieku 3 mieisięcy...10 godzin w pociągu u mamy na rękach! :) Wyprowadzka z domu w wieku 19 lat, najbliższe pół roku spędzę w Bambergu.
    2. Wygląd? jakikolwiek, ważne, żeby można było pogadać o filmach...
    3. Podobno dusza towarzystwa (na uczelni), która jednak w głębi siebie woli oglądać po raz 245965 "Before sunset" niż iść na imprezę! :)
    4. Jedyny alkohol jaki toleruje to wino. Tego nie odmówię, ale wszystko w rozsądnych ilościach. Imprezy typowo pijańskie, omijam szerokim łukiem.
    5. Książki zdecydowanie tak. Tyle, że ja należę właśnie do tych osób, które z książką obchodzą się jak z czymś magicznym, nadprzyrodzonym. Żadnych kresek, bazgrołów...toż to przecież książka jest! ;]
    6. Ubrać się ładnie, niestety, lubię. Grzeszę kupując rzeczy w sieciówkach, jednak ciucholandy nie są mi zdecydowanie obce. Ostatnio zaniecałe 3 zł nabyłam przecudną spódnicę, która wręcz krzyczała na mój widok (też ktoś tak ma?).
    7. Hobby? Siatkówka, chodzenie do kina (częsta wizytatorka "Tumultu" i "Kina Centrum").

    A lukrując ( w końcu jesteśmy na blogu kulinarnym) wielbię czytać twój blog! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale miło:) Do mnie też krzyczą rzeczy w lumpeksach. Zwłaszcza gdy nie mam przy sobie grosza, albo miejsca w torbie...;)

      Usuń
  12. Też mam ochote się odnieść ;)

    1. Niestety nie mam w sobie nic z nomada. To znaczy nie wiem, bo mam syndrom sztokholmski. Tkwie w miescie ktorego nieznoszę i im dluzej to trwa i im bardziej nie ma perspektyw, tym bardziej w nim tkwię ;/

    Ale często marzę, że gdybym miała jeszcze jedno życie, chciałabym być travellersem a na starość osiąść w jakimś dziwnym zakątku.

    2.Mam bardzo podobnie. Też uważam, że ludzie maja prawo wygladac tak jak chcą. Jestem prawdziwą bojowniczką o wolność wyglądu ;)
    Co do ciała, sama przez wiele lat uczyłam się siebie lubic i sie sobie podobac i coż, startowałam z najniższej półki. Udało się. Pogodzenie ze sobą to cudowne uczucie.

    3. Ja też lubię być sama. Odkąd pamiętam. Samotność jest mi potrzebna, żeby nie zwariować i jesli mam cały dzień w biegu to niecierpliwie czekam na późny wieczór, kiedy będę mogła pobyć luksusowo sama. Największa udręka dla mnie to przebywać w towarzystwie non stop.
    od razu przypomina mi sie jak parę razy wyjezdzałam z pracy na jakies szkolenie, ktore trwało tydzien i mieszkałam w hotelu z kolezanką. Ani chwili samotnosci- myslalam, ze zwariuje!
    I tez nie jestem odludkie. Lubie ludzi, jesrtem dośc otwarta i bardzo lubie gadac.
    Ale strasznie lubie i potrzebuje byc sama przynejmniej przez jakas czesc dnia.

    4. Lubią alkohol, zwłaszcza czerwone wytrawne wino. Dla mnie to jeden ze smaków życia. Nie jestem jednak w stanie wypić dużo alkoholu, bo mój organizm mówi stop. W pewnym momencie po prostu czuję, że juz za dużo, i już mi nie smakuje. Dlatego nie nadaje sie na imprezy gdzie sie siedzi i pije w nieskoncznosc albo szlaja z knajpy do knajpy. Jestem zmorą znajomych, bo mogę wypić maksymalnie dwa piwa i zaraz potem chcę iśc do domu, bo mam kompletnie dosyc i już nie pasuję do imprezy:) Ale pogawędka przy winie i jedzeniu, zwłaszcza latem na moim balkonie- super sprawa!




    OdpowiedzUsuń
  13. Ale sie rozgadalam, az mi nie łyknęło calej wypowiedzi i musialam podzielic na 2 czesci...

    5. Bez czytania nie mogłabym życ. Nauczyłąm sie czytac jak miałam 6 lat i od tamtej pory ksiązki to jeden z ważnych elementów mojego zycia. Jako dzieciak czytałam dosłownie wszytsko co mi wpadło w ręce (bez cenzury ;) Ulubione ksiazki mogłam czytac po dwiescie razy. Mozna bylo wziac dowolna ksiazke z mojego pokoju, otworzyc ja na dowolnej stronie i przeczytac jedno zdanie a ja mopglam dalej mowic z pamieci. Często zadziwiałam ludzi tą sztuczką. Czytałam, że Jim Morrison tez tak miał ;)

    Od paru lat cos mi sie zrobilo i juz nie moge czytac ksiazek po raz drugi. Poza nielicznymi wyjatkami. Mam sporo takich, ktore mama ochotę przeczytac ponownie ale cos mnie powstrzymuje. A kiedys moglam zaczynac od nowa natychmiast po zakonczeniu.

    6. Lubie zwierzece wzory, chyba najbardziej zebrę. Ale najchertniej w formie malych detali albo gadzetów.
    Nie nosze ich na duzych powierzchniach przy twarzy, bo w każdym rodzaju wzórów wygladam jak sprzataczka z PRL :-) Nie mam pojecia dlaczego, ale jak tylko chce zalozyc coś wzorzystego całą sie zmieniam.
    Wyjatek zebra, bo najbardziej geometryczna i bialo czarna i nie wyglada to na mnie tak zle jak inne :)
    Lubie ciuchy i kupuje zarowno w second handach jak i firmowych sklepach. Wole rzeczy dobrej jakosci. Ubieram sie bardzo prosto i lubie miec jakis maly fikusny element burzacy prostote ;)

    7. Jezykowo pasjonuje mnie norweski i ucze sie go od jakiegos czasu, co na wschodzie polski jest wyczynem, bo nie bardzo jest gdzie. Kiedys chodzilam na 1 semestr w szkole jezykowej ale potem rozpadla sie grupa i nie bylo innej szkoly a potem chodzilam na lakcje do Norwega mieszkajacego tutaj i wroce na nie, tylko teraz nie mam kasy.

    Uwazam, ze to najpiekniejszy jezyk swiata a ja z pewnoscia byłam Skandynawka w poprzednim wcieleniu. Od wczesnego dziecinstwa pamietam ze czułam jakas szarpiącą tęsknotę do tych krajów i do tej pory tak jest. Pamietam, ze majac kilka lat i ogladajac 300 mil do nieba plakałam, że tez tak chce :) Wczesniej tez bylam oryginalna czytajac skandynawska literature, ale teraz juz jest tak modna, ze nie jestem ;)
    Jakbym miala jeszcze jedno zycie (i nie zostala travellersem;-) to z pewnoscia poszłabym na skandynawisktykę do Gdańska i została tłumaczem.
    Zresztą, moze i tak tam wyemigruje, tylko na razie jestem cienki bolek i czekam az mi odrosną jaja i bede gotować życiowo zagrac va bank... ;)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Emigruj, skoro znasz język, to tym bardziej:) Przecież to nie musi być na stałe, może być parę lat. Bardzo ciekawie jest sobie po prostu pożyć w innym kraju, wskoczyć na głęboką wodę w miejscu, gdzie ( prawie) wszystko jest inaczej i sobie tam poradzić...
      Cholera, życie jest takie krótkie! Też myślę o wyjeździe.

      Usuń
    2. No właśnie, życie krótkie i też mam tego świadomość.
      Postanowiłam, że daję sobie rok, żeby się ogarnąć w tym kierunku.
      Żeby to jeszcze było takie proste...
      No ale niemożliwe też nie jest ;)

      Usuń
  14. teraz ja:)

    1. 10 przeprowadzka ale w jednym miescie ciągle:) i juz mam dosc, odpadam- za duzo mi sie rzeczy nazbieralo..trza cos oddac, sprzedac, wyrzucic, ..i zal mi miejsc ktore zostawiam..:(

    2. Pracuje nad tym-szczegolnie nad tym ze mam prawo wygladac jak chce i sie nie przejmowac ludzmi..., innych wyglad akceptuje

    3. lubie byc z ludzmi ale tez lubie sama-rzeczywiscie wtedy moje marszruty sa piękne:) ale jak za dlugo jestem sama to mysli mnie zameczaja i potrezbuje isc do ludzi sie wygadac:)) gadula jestem generalnie

    4. od 4 m-cy nie pije alkoholu (od 8 m-cy weganka, zaczelam sie zle czuc,...a wczesniej lubialam) i nie chodze na imprezy, a jak juz jestem to szybko wychodze-spac mi sie chce :) a nie sluchac sztucznie ozywionych ludzi..i ich wachac..

    5. lubie czytac juz od dziecisntwa tak mam:), ale 1 raz, i szanuje ksiazki

    6. podobaja mi sie zwierzece desenie w ciuchach ale nie moge sie przekoanac do zakupienia i ubrania na sie :)) generalnie kupuje na wyprzedazach 70%, i oststnio zaczelam w lumpeksie:) kasy niestety szkoda, lepiej kupic cos pysznego wege;)

    7. jezyki to u mnie porazka niestey....kolejny kurs ang i kolejna opornosc mojego mózgu... ale kocham podroze-choc ostatnio kasa nie puszcza:( i rower, bieganie, rolki, wycieczki do lasu itp. :) i spotkania z ludzmi:))

    i twojego bloga z przyjemnoscią poczytuję -masz swietne przepisy, smaczne pomysły:) i fajnie piszesz po prostu :) autentycznie

    podrawiam :)

    magdaX




    OdpowiedzUsuń
  15. hej, czytam Twój blog od dawna, ale komentuję po raz pierwszy. nie mogłam uwierzyć czytając ten post (mój mąż także), bo większość 1-6 punktów spokojnie mogłabym powiedzieć o sobie (7 jest o mężu ;) na serio!)
    uwielbiam wyprowadzki, w domu rodzinnym nie mieszkam już od wielu lat i nie wyobrażam sobie powrotu ;). uwielbiam czytać i mam słabość do tych kilku książek, do których wracam raz po raz. często organizuję sobie ponownie czytanie książek, które jakoś na mnie wypłynęły i obserwuję jak moja percepcja zmieniła się przez lata- zauważam inne szczegóły, jedne wątki tracą ważność, a inne zyskują na znaczeniu w moich oczach. ciekawa sprawa.
    wygląd i strój. ech, ile ja gówna nasłuchałam się o swoim wyglądzie. myślę, że ludzie, którzy wypowiadali różne uwagi (szczególnie, gdy byłam mała!) nie zdają sobie sprawy jak pogorszyli moją jakość życia psychicznego na lata- wciąż muszę się z tym zmagać. dlatego w dorosłym życiu kieruję się polityką pełnej akceptacji dla tego, jak ktoś wygląda. nie tolerancji, a akceptacji właśnie, bo moje zdanie na temat czyjegoś wyglądu gówno znaczy i vice versa. staram się za to mówić komplementy (szczere), gdyż uwielbiam to, że ludzie są tak różni. ale znowu mówię to raczej do bliskich osób, bo nigdy nie wiadomo jak słowa mogą być odebrane. o zwierzęcych printach nic nie mówię. kocham! :D
    też uwielbiam być sama. są ludzie bez których nie mogłabym żyć, tak szczęśliwie jak teraz, ale kontakty międzyludzkie mnie po prostu męczą. jednych nakręcają, a ja nabieram energii z bycia samą. i czasami nawet się nudzę, ale wiem, że to wina mojego lenistwa i zawsze można zrobić coś pożytecznego ;).
    używki zwykle wyciągają ze mnie lęki i tą część natury, która nie wymaga karmienia, a raczej terapii, więc unikam.
    dzięki za przestrzeń do komentowania, świetny post!
    nie porzucaj blogowania, proszę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie zamierzam, blog dużo mi daje, i z maili i komentarzy widzę, że wam też czasem jest pomocny:)
      Dobrze, że go nie sprzedałam jakiejś idiotycznej firmie, która chciała kupić. Nie żebym w ogóle to rozważała - po prostu podziękowałam, i tyle. Pani z firmy były zdziwiona, że nawet nie chcę poznać ceny:)

      Usuń
  16. Gdy czytałem punkt 3 i 4 to myślałem, że sam to napisałem ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednak ludzie aż tak bardzo się nie różnią od siebie, widać:) Miło, że nie jestem aż tak dziwna, jak niektórzy próbują mi pokazać;)

      Usuń
  17. Lubie się przeprowadzać, nawet słowo lubię to średnie jest, bo juz bym chciała znaleźć jedno miejsce. Port. Bo jeździć też lubię. Trochę podróżować zbierać doświadczenia:)

    Nie piłam 12 lat kropli alkoholu, teraz czasem nawet sama coś zrobię ale impreza gdzie napicie się jest celem a nie dodatkiem jest dla mnie nie interesująca tj - nie biorę w niej udziału.

    Lubie Nowe Smaki, lubię Ciepło i lubię Tworzyć to trzyma mnie w miejscu i z moim facetem. Choć wiem, że tylko czasowo dzierżawimy przestrzeń to zostanie po nas kilka niecodziennych budowli i wpisów TU http://mad-marliv.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...