sobota, 8 września 2012

my home is my...


Tworzymy dom od podstaw. Zamiast drogiej kawalerki w centrum miasta rozwalone mieszkanie na zadupiu,duże, ale i wymagające dużej pracy. Na razie usuwamy ślady wieloletniej bytności poprzednich mieszkańców, do których to śladów zaliczają się m.in. liczne warstwy tapet, ohydne żyrandole i dywaniki.
Zmęczona i obolała od zrywania tapet w różnych pozycjach ( lepsze, niż aerobik), przysiadłam w kącie na stołku, spojrzałam na apokalipsę dokoła mnie, i obiecałam sobie, że za dwa miesiące siądę w tym samym miejscu ( może nie na tym samym stołku, bo jego brzydota jest legendarna...) i westchnę z radości i zachwytu moim otoczeniem.

Miasto jest małe. 7 km nad Zegrze ( podobno), ale jestem z Warmii, i niełatwo mi zaimponować jakimś akwenem.Cisza, kasztan za oknem, mieszkać będziemy na ostatnim piętrze i nikt nam nie będzie stukał nad głową. Wybrałam kolor ścian do sypialni ( wrzosowy) i wiem, gdzie będzie stała kocia kuweta. A w lokalnym markecie są świeże figi!

18 komentarzy:

  1. Powodzenia:)), oby się dobrze mieszkało:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Pół roku temu byłam w tym samym punkcie, wiem jakich zakwasów można się nabawić wnosząc lodówkę na piąte piętro i jak boli upadek z drabiny. Ale warto :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Brzmi jak mały raj :).
    A mogę zadać takie osobiste pytanie? Takie z ciekawości i trochę z wewnętrznego utajonego romantyzmu?
    Kiedy poznałaś swojego aktualnego pana, czy był on na diecie wegańskiej? Jeśli nie, to czy zmienił on ją dla Ciebie? I jeśli tak, to czy było to dla niego trudne?
    Wydaje mi się, że gdzieś pisałaś już o tym ale nie mogę niestety tego namierzyć...

    Pozdrawiam serdecznie, Karolina

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rafał nie je mięsa od chyba 17 lat ( jest 7 lat starszy ode mnie, więc ma już długi staż wegetariański), nie pije mleka, nie je jogurtów, z serem też go nie widziałam, nienawidzi jajek, natomiast zdarza mu się zjeść słodycze sklepowe, które zawierają mleko czy serwatkę i on o tym wie, nie uważa się więc za weganina. Na pewno jest bliżej weganizmu, niż większość wegetarian jakich znam, ale nie jest to w 100% dieta roślinna.
      Oczywiście gotujemy tylko wegańsko, nie ma takiej opcji, żebym ja mu ugotowała lub kupiła coś niewegańskiego, chciałabym też, żeby w naszym nowym domu nie było nabiału już wcale. Ale to musi być jego decyzja...

      Z kimś, kto jadłby mięso nie wyobrażam sobie być, w tym sensie, że byłoby to bardzo trudne organizacyjnie, ale i etycznie:)

      Usuń
    2. Ładnie ogarniasz tapetę na tym zdjęciu ;). Powodzenia w urządzeniu mieszkanka. Pochwalisz się później jak wyszło fotkami?

      Usuń
    3. Na pewno, przynajmniej kuchnią i stołem, na którym będę robiła zdjęcia potraw, hehe.

      Usuń
  4. Pracujecie w Warszawie? O ile to jest Legionowo, ew. Radzymin, to dojazd będzie znośmy. Jeśli Serock, to powodzenia :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mamy 32 minuty SKM na Centralny, więc nie jest źle. Choć ostatnio tkwiliśmy w lesie za Choszczówką 40 minut w stojącym pociągu:( Są więc niespodzianki. Na szczęście nie musimy jeździć do Wawy codziennie, ja na razie pracuję okazjonalnie, gdy po mnie zadzwonią.

      Usuń
    2. No to spoko. Z Serocka kumpel codziennie dojeżdża od początku liceum i czasami w piątki chodzimy na piwo albo inne kino, żeby ten tłum przez wylotówki się przewalił, bo tam dojazd jest autobusowy.

      Usuń
  5. Ja już 6 lat czekam na coś swojego (w tym czekanie jest złym słowem bo sugeruje bierność której się nie dopuszczam). Jak dotąd bez sukcesów. Gratuluje mieszkania ;) w dzisiejszych czasach to prawdziwy skarb.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no, nie ma czego gratulować za bardzo, to nie moja zasługa, to właśnie nie fair, że jedni mają mieszkania, a drudzy nie. Prawo do mieszkania komunalnego powinno być gwarantowane, tak jak jest do opieki zdrowotnej.
      Mam trochę dysonans moralny, że mam mieszkanie, a niektórzy nie...( ale ono nie jest moje, więc faktycznie i prawnie nie mam).

      Usuń
  6. Też właśnie odnowiam, to jakaś masakra jest. Byli lokatorzy zapuścili mieszkanie maksymalnie. Czeka mnie jeszcze dużo pracy ;] pozdrawiam i powodzenia ;]

    OdpowiedzUsuń
  7. Rany, czemu usunęłaś mój komentarz?
    Czy coś z nim było nie tak?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, przepraszam, przeglądałam komentarze i jakoś jeden mi się usunął, mam dziwny laptop i nie używam myszki. Zauważyłam to, ale nie wiedziałam, który to i nie wiem, jak go przywrócić:(

      Usuń
  8. No to uff... Bo juz zaczełam być podejrzliwa w stosunku do samej siebie, że może mi jakies niezamierzone podwójne dno wyszło ;)
    Mi tez touchpad czasem robi dziwne rzeczy, wiec rozumiem.

    W takim razie powtórze, że fajnie Ci ;)
    I tez sie nie moge doczekac az zmienie mieszkanie.

    OdpowiedzUsuń
  9. Gratulacje, świadomość własnoręcznie wykreowanej przestrzeni jest nieporównywalna z niczym :)
    Urządzanie mieszkania od zera odkryło we mnie dodatkowe pokłady sił D.I.Y. ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Chciałabym Cię poinformować, że Twój blog został przeze mnie nominowany to The Versatile Blogger Award. Po więcej informacji zapraszam tutaj: http://badylarnia.blogspot.com/2012/09/tortellini-w-pomidorach-i-brak-czasu.html

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...