czwartek, 27 września 2012

czwartek z byle czym vol.2


Czas przeprowadzki nadal nie nadszedł, ale zbliża się, jak widać. Mieszkanie powoli przestaje wyglądać jak Nagasaki po wybuchu, ale nadal środkiem pokoju ciągnie się dziura na rurę, przygnębia nas też ogromny wybór farb i w ogóle wszystkiego.Ale skoro wybraliśmy mieszkanie w pięć minut, to farby tym bardziej.


Jedne z ostatnich moich wyrobów do cateringu. Postanowiłam zrezygnować z tej roboty, bo obawiam się, że obrzydzi mi ona gotowanie - nigdy nie gotowałam w tak ciężkich warunkach, nigdy nie spychano na mnie takiej odpowiedzialności, rozszerzając "po cichu" moje obowiązki. Niestety, sama idea spółdzielczości nie wystarczy, jeśli nie umie się/nie chce jej wcielić w życie. Kooperatywa to nie korporacja, a spółdzielnia nie może działać na zasadach kapitalistycznego przedsiębiorstwa.


Brownie, a obok cukinia na tartę.

***

Ostatnio przeczytałam "Głód" Grahama Mastertona. Jest to pierwsza jego książka, którą czytałam, i nie polecam wam jej za cholerę. Niech was ręka boska broni, choć to sławny autor. Książka pełna jest seksistowskich uwag, nic nie wnoszących scen seksu i papierowych postaci. Jedyne, co sprawia, że czyta się ją z niejakim zainteresowaniem, to sam koncept - z powodu zarazy na polach pszenicy USA znajduje się  na granicy głodu. W ciągu dwóch tygodni ludzie zaczynają walczyć o żywność. Ciekawe o tyle, że faktycznie można zacząć sobie wyobrażać, że jesteśmy bezbronni - co jeśli skończy się żywność? Co, jeśli planeta, o którą tak nie dbamy, nie da już rady się regenerować? Serio, myślę, że ziemia ma nas już dość i tylko czeka, żeby nasza era się skończyła, taki z nas upierdliwy gatunek.

Czytałam też ostatnio o fajnej akcji, która zachęca, żeby spróbować żyć wykorzystując tylko 24 litry wody na dobę. Dlaczego? Bo średnio tyle wykorzystują ludzie z krajów dotkniętych jej brakiem. A my lejemy do wanny, przy myciu zębów, gotujemy w czajniku więcej, niż trzeba na herbatę...Trudno się oduczyć tych nawyków, ale warto próbować, a nie wychodzić z założenia, że muszę stać pod prysznicem trzydzieści minut, co mnie obchodzi, że w Sudanie nie mają wody, skoro ja tu mam.
Dbanie o zasoby jest prostsze, niż się spodziewamy. Kwestia nawyków. Trzy kosze na śmieci? To nie problem. Pranie w orzechach? Czemu nie, tanio, szybciej, bez chemicznego zapachu proszku. Ekologiczne detergenty? Co dzień się ich nie kupuje, można się szarpnąć, zamiast piwa. I tak dalej. Tak to wchodzi w krew, że po miesiącu odrywa się papierek od torebki z herbatą, by podzielić zużytą torebkę na kompost i papier...


17 komentarzy:

  1. W sumie wystarczy, żeby woda w Wiśle dalej sobie znikała - to spowoduje, że nie będzie prądu (elektrownie są chłodzone tą właśnie wodą). Nie ma prądu -> nie ma pieniędzy (bo skądś je trzeba wziąć, bankomaty padną zgodnie razem) -> nie ma większości sklepów (bo jak się otwierają? no, "same"). Ludzie nie umieją znaleźć pożywienia w mieście (już widzę, jak niektórzy grzebią w śmieciach albo zrywają "za kwaśne" jabłka, których w W-wie pełno). A bez elektryczności nie będzie też paliwa, żeby wyjechać poza miasto. Nie wiem, może to wybitnie apokaliptyczna wizja (oj, chyba nie do końca), ale tak naprawdę niewiele trzeba i wystarczy poobserwować, jak wiele zmieniło się w klimacie (społecznym zresztą też, ciekawe, kiedy Polacy wyjdą na ulice...). O wielu rzeczach nie mówi się w tak zwanych mediach (w sumie nie mam na ten temat za wiele do powiedzenia, bo ostatnio telewizję chyba sto lat temu oglądałam:P), ale dziwne rzeczy się dzieją.
    Co do tych przyzwyczajeń... rzeczywiście niewiele potrzeba po pewnym czasie. Gdy człowiek uwrażliwia się na rozmaite czynności, koryguje też po chwili inne. Ja osiągnęłam ten stan chyba w momencie, gdy pierwszy raz zrobiłam mleko z migdałów i zmieloną papkę migdałową dzielnie odłożyłam do lodówki. Opłaciło się w sensie niepieniężnym, gdy tydzień później znalazłam na śmietniku tonę "złych" bananów. Idealne na mus bananowy, oczywiście w towarzystwie tychże orzechów :)
    W sensie jakoś tak szkoda wyrzucać jedzenia. Chwilę później przychodzi myśl, jak odzyskać opakowania po jedzeniu. I tak dalej :) Tylko jak by tu popchnąć innych do tego pierwszego proekologicznego kroku? Wszystkim byłoby łatwiej i przyjemniej.

    A z ciekawości: co to za catering?

    OdpowiedzUsuń
  2. Współczuję, nie ma bardziej zniechęcającej rzeczy, niż fajna idea całkowicie wypaczona i sprowadzona do swojego przeciwieństwa :/

    A takie "czwartkowe byle co" bym wciągnęła bez zastanowienia ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Wydaje mi się, że mamy podobny szacunek do upływającego czasu...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja osobiście myślę, że powoli, powoli świadomość ludzi się zmienia co do segregowania śmieci, oszczędzania wody czy przemyślanego wykorzystywania produktów spożywczych. Najważniejsze by niczego nie marnować.
    Choć jest druga strona medalu np: od czasu gdy postawiono nam przed kamienicą dwa kosze na śmieci, jeden na odpady "komunalne" a drugi na papier, plastik i szkło sumiennie w domu segregujemy śmieci. Nie jest to nadmierny wysiłek dla domowników ale gdy pewnego ranka, całkowicie przypadkiem zauważyłam śmieciarkę i panów wyrzucających zawartość obydwu koszy do jednego kontenera niemal szlak mnie trafił. Zwróciwszy panom uwagę usłyszałam, że mam wrócić do garów. Mimo, że zgłaszałam to w różne miejsca nic się nie zmieniło :/
    Ps: co do orzechów mi nie pasują a miałam kilka podejść do nich(pralka, zmywarka, ale za to z czystym sumieniem mogę polecić kule ekologiczne są genialne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. są wrzucane do jednego kontenera bo pewnie jadą do sortowni ;)

      Usuń
    2. To jaki jest sens tej pierwotnej segregacji skoro i tak zostanie to zrobione! Marnowanie pieniedzy, czasu i energii!

      Usuń
  5. Mmmm a co to za brownie ? w formie plynnej ?:P:P jakies dziwne nie widzialam jeszcze takiego czegos ::P
    a wlasnie czy robilas kiedys babke czy ciasto cytrynowe ? tylko takie pewne ,ze wyjdzie ?
    Ja juz 4 razy probowalam coz cytrynowego zrobic- jeden raz muffiny - no i zakalec,a 3 razy ciasto i rowniez zakalec,ubiwlebiam cytrynowe wypeiki ale jak nrazie moje wwszystkie proby byly porazka
    Moze wiesz gdzie jest w intenrecie jakis sprawdzony przepis na takie cos ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest masa na brownie w trakcie przygotowania, nie gotowe ciasto:)

      Tak, robiłam ciasto cytrynowe, nawet wczoraj, pyszne! Przepis pewnie pojawi sie jutro.

      icantbelieveitsvegan

      Usuń
    2. O ja :P:P:P hehe a ja myslalam ze to upieczone tylko w fdormie jakiejs takiej plynnej hehe :P:P a to jesli tak to to brownie ktore masz na swoim blogu tak ? bo widzialam przepis :P tylko nie pamietam czy tam byly orzechy wloskie hehe ::P:P

      Co za zbieg okolicznosci ,ze wlasnie robilas ciasto cytrynowe ! :D:D bede Ci bardzo wdzięczna za przepis :)

      Baśka

      Usuń
    3. Baśko, ciasto sie zjadło, zanim udało sie zrobic zdjecie:), wiec przepis napisze ci tu w komentarzach.

      CIASTO CYTRYNOWE

      1 1/2 szkl. maki
      1 szklanka cukru
      1/3 szklanki oleju
      2 lyzeczki proszku
      1 szklanka wody
      sok z dwoch cytryn
      otarta skorka z jednej cytryny
      lyzka octu

      Piec 25-30 minut. Posypac cukrem pudrem.

      Usuń
    4. Dzięki :) a w ilu stopanich pieczesz ? i nie wychodzi zakalec ani nic takiego napewno ?:P

      Usuń
    5. Nie wiem, mam piekarnik gazowy, tam sie nie ustawia liczby stopni. Mysle, ze bezppieczne 180-200C.

      No co ty, nie polecałabym ciasta, które nie wychodzi:) Jest puszyste i smaczne, ale pijnuj go, bo naprawde piecze sie dosc krotko.

      Usuń
  6. byłam kiedys na super koncercie zespolu z holandii, i maja taka oto piosenke, która mówi wszystko o 30 minutowych prysznicach. Ja nie "marnuje" wody, ty tez nie, ale szkoda ze jednak nie od nas to zalezy...
    http://landverraad.bandcamp.com/track/10-forget-shorter-showers

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dużo racji jest w tym tekście. Są ludzie, dla których weganizm jest kolejną modą, a dumpster diving i "dbanie o środowisko" lifestylem. Za dwa lata przyjdzie kolejna moda...ale to nie powinno wpłynąc na nasze zachowania, na to, co robimy, a czego nie. Podstawą jest działanie polityczne i społeczne, świadomośc, ale i małe kroki na co dzień...

      icantbelieveitsvegan

      Usuń
    2. a ja myślę, że moda na wege i eko jest jednak dobra:-) coś w głowie zawsze zostanie, gorzej z ignorantami..
      pozdrawiam!

      Usuń
  7. Hej ! A do tego ciasta cytrynowego nie lepiej dodac mleka sojowego niz wody ?
    Pozdrawiam Hulla22

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak wolisz, z wodą wychodzi bardzo dobre też.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...