niedziela, 19 sierpnia 2012

ziemniaki i akcje

Tytuł głupi, ale oddający istotę rzeczy:)


Po pierwsze smażone ziemniaki z pieczarkami i cebulą, roboty teściowej, z którą obecnie mieszkamy. Okrasiłam wszystko sambalem i pysznym miękkim avocado - znalazłam pod Halą Mirowską stoisko z mango i avocado po złotówce. Można więc się było obkupić, bo w Warszawie widuję avocado ( jedno!) po 7zł! Jakiś kosmos dla bogaczy...

Po drugie, nie wiem, czy pamiętacie moje roślinki balkonowe, posadzone w maju? Rosną, przeżyły przeprowadzkę i mają się dobrze, a pomidorowe drzewko dało z 15 małych,słodkich, soczystych owoców, które jem od wczoraj, dawkując po odrobince, gdyż to moje pierwsze w życiu wychodowane płody rolne, i jestem dumna niemalże jak z własnych dzieci.
Obok parę listków bazylii, również z własnej doniczki. Zdjęcie nieostre, bo nowy aparat ma problemy z ostrością ( albo ja mam problemy z nowym aparatem).

 
Po trzecie - feministyczna akcja przesyłania zdjęć z kartką mówiącą, czemu potrzebujemy feminizmu. Zachęcam do obejrzenia : http://whoneedsfeminism.tumblr.com/ i przesłania własnych zdjęć. Powyżej moje - dziewczyny i chłopaki na swoich kartkach podejmują różne tematy, ja napisałam o czymś, co boli wiele kobiet od niemalże dzieciństwa - presji społecznej na zgodny z kanonem wygląd i patriarchalnych ramach "urody", w jakie jesteśmy wtłaczane. Opublikowawszy zdjęcie na facebooku zostałam przez "znajomego" określona jako neurotyczka, która uważa się za tak ważną, że tylko szuka wokół presji i opresji. Gratuluję ludziom, którzy są tacy mądrzy, że wiedzą, co czują inni i co powinni czuć!


Po czwarte - demonstracja w obronie Pussy Riot pod ambasadą Rosji ( odbyła się w miniony piątek). Na pewno czytaliście o sytuacji dziewczyn z zespołu, które zostały skazane przez reżim Putina na dwa lata łagru za wykonanie piosenki w cerkwi. Spotkałam się z pytaniem, po co organizować akcję, skoro wyrok już zapadł. Uważam, że akcja solidarnościowa ma zawsze sens - warto protestować, by okazać wsparcie zatrzymanym, by pokazać swoje niezadowolenie z decyzji. Władza nie liczy się z obywatelami i obywatelkami, jeśli nie widzi sprzeciwu, przykładem są choćby protesty w sprawie ACTA. Wtedy ludzie wyszli na ulice w sprawie, wydawało się, przegranej i przesądzonej. Wierzę w sens protestu! Szkoda, że podniesienie wieku emerytalnego nie wyprowadziło ludzi na te same ulice...

19 komentarzy:

  1. Widzę, że nie tylko moi znajomi na Facebooku dyktują mi co powinnam tam umieszczać, jak się czuć i jak reagować na sprawy dla mnie ważne. Strasznie mnie to wkurza.

    OdpowiedzUsuń
  2. Akcja jest super, widziałam już parę zdjęć, Twoje bardzo mi się podoba. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Fantastyczna akcja! Świetna fota, muszę pomyśleć nad swoją, bo to jeden z tematów, które najbardziej mnie "gniotą" ;)
    A do co nieprzychylnego komentarza na facebooku, to, niestety dość powszechna reakcja. Feminizm jest w masowym przekazie mega spłaszczony a jak się kogoś, kto jest anty zacznie dopytywać o szczegóły, zwykle wychodzi na to, że posługuje się feminizmem jak pustym hasłem. Co najgorsze, wydaje mi się, że sporo babek jedzie na feminizm na maksa udając, że w dzisiejszym super świecie nie ma już żadnych presji, opresji ani stereotypów trzymających za nogi :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, część kobiet umniejsza feminizm, nie widząc, że to dzięki niemu mogą się uczyć,pracują, mają prawa wyborcze - to zostało wywalczone przez nasze prababki, nie automatycznie "dane" przez społeczeństwo. Wkurza mnie też utożsamianie feminizmu z nienawiścią to mężczyzn, barkiem urody i niespełnieniem - stereotypy, aż zęby zgrzytają. Można być feministką żyjąc w udanym związku, mając pomalowane paznokcie i eleganckie stroje, można być feministką mając pracę i dzieci...Na pytanie "Czy jesteś feministką?", odpowiadam "Oczywiście, jak każda rozsądna kobieta". Właściwie jak każdy rozsądny człowiek płci obojga...

      Usuń
    2. ok ja napisze paradokslanie może ale naprawdę na zdjęciu z kartką wyglądasz pięknie - myślę że pewnoścu siebie i akceptacja siebie załatwia 90% sprawy, może za 10% odpowiadają tusze do rzęs i cały ten badziew

      Usuń
    3. Dziekuje, Olga:)
      Ale rzecz jest wlasnie w tym, zeby NIE MUSIEC, zeby nie czuc tej spolecznej presji - jednego dnia moge wygladac "ladnie", innego mam prawo byc rozmemlana i brzydka dla ogolu. Nie rozumiem, czemu "dobry" wyglada implikuje makijaz, szczupla sylwetke, robienie jakichs rzeczy z wlosami i twarza itp., nigdy w tym wyscigu nie uczestniczylam, ale to wrylo sie ludziom tak mocno w postrzeganie rzeczywistosci, niestety kobietom tez, ze jest uwazane za warunek konieczny - i tez mnie spotykaja dobre rady, typu " Taka masz ladna twarz, ale musisz podkreslac oczy", "Gdybys sie pomalowala, to naprawde wygladalabys lepiej", " Schudnij, to nie takie trudne" itp. Wszystko oczywiscie " z troski";)
      Nie dajac wsparcia sobie nawzajem, nie pozwalajac byc innym takimi, jakimi chca byc, napedzamy kolo nierealnych wymagan. I potem mamy sto kremow do wszystkiego i martwimy sie suchymi pietami czy faktem noszenia okularow. Przy jednoczesnie duzo wiekszym przyzwoleniu dla mezczyzn na bycie niezbyt atrakcyjnymi w tradycyjnym sensie...FUCK BEAUTY TERROR!:)

      icantbelieveitsvegan

      Usuń
    4. Bardzo lubię Twojego bloga i przemyslenia, ale dziś nie umiem sie z Tobą zgodzić. Nie przesadzajmy, że ładny wygląd to jakiś patriarchalny wymóg:) CZasami brak ogarnięcia w kwestii wygladu - (i nie mówię o markowych ciuchach czy extra makijażu, ale normalnym, shcludnym wyglądzie i zdrowej sylwetce, nie anorektycznej) zahacza mi o takie przysłowiowe "jestem jaka jestem" " jaką mnie Bozia stworzyła taką jestem".

      Zauważyłam że pod pozorem zgody na siebie czesto dajemy sobie tak naprawde przyzwolenie na lenistwo, na brak ruchu, na obżeranie sie czekoladą. Każdy ma prawo robić co chce ze swoim cialem i zyciem, ale widzę różnicę pomiędzy namawianiem kogoś do robienia operacji biustu, a sugestiami, aby zaczał się ruszać. Przecież ruch i wlaściwa dieta to przejaw troski o zdrowie. Nie jest fajnie dopingować wychudzone nastolatki, by jeszcze dluzej mordowały sie na bieżni, ale trudno chołubić kogoś za to, że pracuje na poważne choroby, ktorych otylość jest przyczyną. Ja sie o to wsciekalam, bo mialam nadwage i moja rodzina mnie dopingowala do odchudzania. Dzis wiem, że to nie byla zlośliwość tylko martwili sie zwyczajnie.
      Basia

      Usuń
    5. Dopiero niedawno zrozumiałam coś co przeczytałąm w "biegnącej z wilkami" - najwięszymi wrogami kobiet są inne kobiety. Ale też zgadzam z anonimową Basią - jeżeli ktoś (niezależnie od płci) zjadza 10000 kcal dziennie albo tylko 100 i wiadomo że krzywdzi siebie ale też często swoich bliskich to mimo twierdzeń tej osoby że czuje się świetnie i taka jest to jednak jest chwila kiedy bliscy powinni interweniować. Tylko że to skrajne przypadki. Wystarczy poczytać blogi dziewczynek na pingerze - nie wiem na ile to prawa a ich fantazje - jedząc 600 kcal się nie schudnie tylko poważnie zaszkodzi zdrowiu. Najzabawniejsze (a raczej najsmutniejsze) jest to że w większości za to naprawdę odpowiada społeczeństwo, to dziewczyny ważące po 50kilka kilo przy wzroście 160cm - wystarczy żeby poszły potańczyć 2 razy w tygodniu - ja byłam traktowana w liceum jako grubasek a miałam BMI 22 i intensywnie uprawiałam sport, tylko że chodziłam do szkoły do której chodziły też modelki więc zawsze byłam skazana na bycie niższą i grubszą, bo jednak jakbym chciała bardzo to dodatkowych 15 cm nie urosnę. Szkoda, że zrozumienie tego zajęło mi kolejne 10 lat. I o to chodzi właśnie. Nie o skrajności.

      Usuń
    6. Dbałość o zdrowie to jedno, a strach przed byciem nieumalowaną, nieogoloną, niewypełniającą tych wszystkich zasad, które kryją się pod pojęciem "schludna". Fajnie być szczupłą i urodziwą, ale czasem płaci się za to zbyt dużą cenę. Osobiście nie lubię rozmów o ciuchach, makijażach itp., wolę gadać o czymś innym. Kiedyś moja koleżanka powiedziała mi krytycznie "Wiesz Magda, są takie kobiety, które lubią o siebie zadbać, i takie, które wolą zjeść bułkę". No coż, ja ewidentnie wolę zjeść bułkę:)

      Co do uwagi o patriarchacie, uważam, że nacisk społeczny na wygląd mężczyzn jest dużo mniejszy. Obie płcie są oczywiście pod presją, jaką nawzajem na siebie nakładamy - oczekujemy od siebie określonych zachowań i cech, i trudno to z siebie wykorzenić. Ale od kobiet wymaga się daleko więcej, tak myślę.

      Usuń
    7. Bycie szczupłą i urodziwą wg schematów też ma wady - inne kobiety są zazdrosne, a mężczyźni traktują jak głupią lalkę ;)
      Normalne jest to, że jeden/jedna lubi taki typ urody, a drugi/druga inny. Dla mnie nienormalne jest parcie mediów, żeby na siłę promować konkretne wzorce. A ludzie, jak to ludzie, co pokażą w tv czy gazecie to najwspanialsze. I to dotyczy obu płci, tak samo jak wszechobecne podteksty seksualne. Choć owszem, kobiety ogólnie rzecz biorąc, bardziej na tym tracą.
      I przykład z życia: mężczyzna w nieuprasowanym* ubraniu - biedak, żona niedobra nie dba o niego, kobieta w nieuprasowanym* ubraniu - fleja. *nieuprasowanym - oczywiście nie mówię o wygniecionej koszuli i rozmemłanym gajerze, tylko o zwyczajnie nieuprasowanym podkoszulku i dżinsach.

      Usuń
  4. Chyba nigdy nie wyjde protestowac, jeszcze mnie tam zgniotą;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Bardzo mnie ta akcja zaciekawiła, sama bym dołączyła się do łańcuszka fotografii, wystarczyła chwila i już mam parę powodów. Niektórym ludziom brak empatii, nie potrafią postawić się na naszym miejscu, stąd ta krytyka, która jest po prostu...smutna. Każdy przejaw braku empatii jest smutny.

    Ja sama jestem, jak mi się wydaje, kobietą bądź też podlotkiem jeszcze, który lubi czasem opiłować sobie paznokcie albo lubi balsamy do ciała - ale niekoniecznie o tym rozmawiać, to już przesada. Kocham dbać o swoje paznokcie, ale kiedy babcia mówi mi, że powinnam je pomalować i zapuścić, bo to bardziej dziewczęce, to mam ochotę odgryźć jej głowę. To moja sprawa. Moje ciało. Przecież różnorodność jest piękna, po co z nią walczyć?

    Masz cudownego bloga, na którego wchodzę od dłuższego czasu, szukając obiadowych inspiracji. Praktykuję weganizm od niedługiego czasu, nie wszystko jeszcze wychodzi. Cierpię też na absolutny brak tolerancji ze strony bliskich - o ile przez trzy lata mój wegetarianizm był akceptowany, to weganizm już nie. To tak jakby wszyscy mieli mi za złe, że nie chcę z nimi zjeść ruskich pierogów albo mlecznej czekolady.
    Twój blog jest inspiracją i otuchą dla mnie, jesteś cudowna. Tak trzymaj, pozdrawiam serdecznie. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ci za tyle miłych słów! Mam nadzieję, że będziesz dalej iść swoją drogą, nie martwiąc się za bardzo innymi i będąc świadomą siebie i swoich praw. Trzymam kciuki za twój weganizm:)

      Usuń
  6. Dlaczego, dlaczego, dlaczego wszyscy piszą "avocado", podczas gdy "awokado" to przyjęta polska pisownia? ;) Według Wikipedii można też mówić na nie "smaczliwka", co brzmi naprawdę smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aha, zapomniałam napisać, że czytam Twojego bloga już od dawna i uwielbiam ;) Zwłaszcza feministyczne akcenty.

      Usuń
  7. Free Pussy Riot! a poza tym mam pytanie:) Gdzie znajduje się to magiczne stoisko z awokado i mango za złotówkę? Pytałam tu i ówdzie, ale wszyscy odpowiadali, że awokado za 6 zł, a ja tu o nim marzę w dużych i tanich ilościach!
    J.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wchodzę od strony wietnamskiej knajpy w Hali, od Elektoralnej, i jest po lewej stronie w alejce, którą idę. Niewiele stoisko, mają tylko właściwie owoce egzotyczne, mango, melony itp., bez ziemniaków i innych zwykłasów. Sprzedaje pani ok. 40stki i młody facet. Trudno to wyjaśnić, bo pełno tam stoisk, ale byłam dwa razy i zawsze byli, więc nie jest to jakieś efemeryczne:)

      Usuń
    2. dzięki! <3
      J.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...