środa, 18 lipca 2012

weganka w Berlinie

Po dłuższej chwili milczenia powracam niewyspana, ale szczęśliwa z nowymi historiami. Poniedziałek i wtorek spędziłam z koleżanką w Berlinie. Znam to miasto całkiem nieźle, o ile można mówić o "znaniu" tak wielkiego miasta, wiec wyprawa miała typowo gastroturystyczny oraz szwendający się charakter, bez zwiedzania żelaznych punktów, choć nie odmówiłyśmy sobie spaceru nad Szprewą i obejrzenia Checkpoint Charlie. Ale przede wszystkim miałyśmy swoją listę, a na niej wegańskie kawiarnie, jadłodajnie i sklepy.

Wyprawa była dość spontaniczna i bardzo tania - załapałyśmy się na bilety na polskiego busa za 4 zł od osoby, a na cały wyjazd wzięłam 30 euro. Oczywiście nie będę wam wciskać, ze taka kwota starczy na wszystko, czego się zapragnie w tym mieście, bo Berlin tani nie jest - ale tani autobus i  nocleg u dawnego przyjaciela w hausprojekcie pozwoliły zaoszczędzoną kasę wydać na poznawanie stolicy Niemiec od wegańskiej strony.

Z góry przepraszam, że na większości zdjęć będę po prostu napychać się żarciem, bądź będzie tam samo żarcie, beze mnie...


Ruszamy z Torunia po 22. Już na stacji niespodzianka, bo okazuje się, że na pociąg, który chcemy złapać w Bydgoszczy, nie ma już miejscówek. Nie jestem fanka pociągów z rezerwacjami, ale taki był jedynym sposobem nocnego dojazdu do Poznania - cały watek pociągowy po polskiej stronie granicy ograniczę do nośnego hasla nienawidzę PKP. Pojechałyśmy do Bydgoszczy i półtorej godziny tkwiłyśmy w barze dworcowym, czekając na pociąg widmo, w którym konduktor miał zadecydować, czy nas zabierze. Prewencyjnie PKP zaopatrzyło nas już w Toruniu w karteczkę, że zostałyśmy pouczone, iż biletów nie ma.





Udało się wbić na korytarz i przestałyśmy tak 2,5h. Pociąg Rozewie relacji Hel-Jelenia Góra na zawsze pozostanie w mej pamięci. Wóda, pijani ludzie, chamski konduktor, opóźnienie i inne atrakcje. Zabijałyśmy czas układając piosenki z rymem do słowa rozewie, a wcale niełatwo taki rym znaleźć, spróbujcie.

Jeszcze tylko godzina oczekiwania na polski bus na dworcu Górczyn o szalonej porze miedzy 3 a 4 rano, z pieczonymi ziemniakami przygotowanymi przez Klaudie, i już o 4.50 ruszyłyśmy do Berlina, gdzie dotarłyśmy o 9.

Skrót pysznych wegańskości :


Jedyny w Europie całkowicie wegański supermarket w Prenzlauerbergu. Kiedy weszłyśmy powiedziałam Klaudii, że to jedna z najpiękniejszych chwil w moim życiu, przesadzałam oczywiście, bo mam nadzieje, ze te najlepsze chwile jeszcze przede mną, ale niewatpliwie był to najciekawszy sklep z odpowiednia dla mnie żywnością, jaki widziałam.


Oto nasze zakupy - Cheezly, jogurty, bita śmietana w spray Soyatoo, wafelki tureckie smakujące jak w mlecznej czekoladzie, lody So Delicious, krem czekoladowo-pomarańczowy...


Dumna prezentacja śmietany.


Klaudia wsuwa lody.



I wizyta w Vego Food world, stricte wegańskiej knajpie słynącej z vegan burgerów. A oto i one!


K. jadła seitanowego, a ja bacon cheesburgera z remuladą, którą uwielbiam. Nie zamówiłam frytek, bo jak na moją kieszeń było drogo, ale widząc je na talerzach innych klientów żałowałam - wyglądały domowo i smacznie. Burger kosztuje 4,30 Euro, z frytkami chyba 6.


I mango lassi na mleku sojowym. W Polsce można dostać tylko na krowim.


Trochę zwykłej turystyki.


Kulturforum, upał, odpoczynek, bo plecak ciąży, noc nieprzespana też...




Lubie schematy metra, w ogóle lubię metro.

Matka Boska Punkowa, Kreuzberg.


Tak, wiem, że wyglądam jak wielki kondom, albo ci ludzie, którzy czyszczą plaże z toksyn...



Pokój, w którym spałyśmy - Hermannplatz.



I hausprojekt.

32 komentarze:

  1. Wegański supermarket? Jak bym tam weszła to bym chyba została na stałe :P Nie potrzebowałam bym już chyba nic do szczęścia!

    OdpowiedzUsuń
  2. a fffcale że nie prawda że mango lassi w polsce tylko z krowim, my we wro mamy z migdałowym :P (machina organika)

    Berlin to moja wyprawa marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. byłam w Machinie w zeszłą niedzielę - też jestem z Wro, generalnie dobre jedzenie, słyszałam że na nożowniczej mabyć wegan restauracja niedługo, amoże już jest?
      Basia

      Usuń
    2. tak, najadacze, chyba jeszcze nie otworzyli ale już niedługo ;)

      poza tym nowy wege sklep http://www.facebook.com/swinki.trzy3

      wrocław staje się powoli obiektem wege-gastroturystycznym ;)

      Usuń
    3. bardzo mnie to cieszy, oby duużo takich miejsc. Jeszcze jakby cukiernia powstała....
      Basia

      Usuń
  3. Też się jarałam veganzą i wyszłam stamtąd obładowaana jogurtami i bitą śmietaną. cholera, po zdjęciu widze że wybrałaś ryżową - ryżowa nie ma startu do sojowej z tego sklepu, ale to może tylko moje zdanie. Burgery w vego to nie byłam pewna czy są wegańskie i taki wybór:)) Boże, kiedy ja doczekam jogurtów alpro soya w Polsce, vegan pizzy do kupienia w markecie i w ogóle. Berlin to dla wegan raj na ziemi i ceny wcale nie najgorsze w porównaniu z Londynem, Paryżem czy Brukselą.

    Basia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Basiu, burgery w Vego na pewno sa weganskie, pytalysmy, wszystko jest tam weganskie.

      A smietane chyba jednak mam sojowa, wlasnie stoi kolo mnie i ma napis "soy whip", pewnie do zdjecia wzielam inna:)

      magda

      Usuń
    2. to dobry wybór, pewnie taka z zielonymi zwierzątkami:)) ta ryzowa chemią zalatuje jak dla mnie
      Basia

      Usuń
    3. są! sojowe jogurty 'soyasun' w różnych smakach dostępne od jakiegoś czasu w kerfie!

      Usuń
    4. I w Leclercu i PiP też, ale dość drogo, 10-12zł za cztery małe kubeczki...

      Usuń
    5. nie wiem czemu, ale mi tylko alpro albo provamet podchodzi. Żadnego nie ma w Polsce
      Basia

      Usuń
    6. Basiu, Provamel naturalne są w sklepie ze zdrową żywnością w Renomie, a Alpro jest czasem w 3 świnkach ;)

      Usuń
    7. woow! dziękiza info, muszę te 3 świnki obczaić w końcu:)
      Basia

      Usuń
  4. zazdroszczę Berlina i pysznego jedzenia:) więceeej takich relacji pliiis:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zazdroszczę :) Wegański supermarket - moje marzenie! Mam nadzieje, że kiedyś się spełni i wybiorę się do Berlina :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Ojeeju ♥_♥
    Jesteś okrutna, że pokazujesz tutaj takie fajowe miejsca.
    Z tego supermarketu chyba bym nie wyszła. Toż to raj na ziemi!

    OdpowiedzUsuń
  7. O ja ! jA TEZ CHCE POJECHAC DO TEGO SUPERMARKETU ! :)
    Top jedno z moich mniejszych marzen :) wchodzisz do sklepu a tam wszystko weganskie ! normalnie niebo na ziemi P:P

    OdpowiedzUsuń
  8. Powiedz mi jak Ty to zrobiłaś,że załapałaś się na tak tani bilet? Mieszkam w P-ń, niedaleko tego dworca, stronkę busa co jakiś czas sprawdzam i nie mogę się załapać :( Jakiś haczyk, o którym nie wiem ;)?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kupuje się z 2-3 miesięcznym wyprzedzeniem. Pierwsze bilety z puli są po 1zł,potem po 4, 8, 15, 30 i dalej coraz drożej. Trzeba sprawdzać. Zadnego cud-haczyka nie ma:)

      A we wtorek jadę do Bratysławy za 30zł, też będzie relacja:)

      Usuń
  9. jak sie nazywa ten supermarket i na jakiej ulicy jest?
    dzieki za info

    OdpowiedzUsuń
  10. Schivelbeiner Str. 34 VEGANZ

    OdpowiedzUsuń
  11. to na weganizmie rosną takie piękne włosy jak u tej pani? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Klaudia ma bardzo piękne:) Pewnie, że rosną!

      Usuń
  12. Pójdę, pojadę, dostanę się do Veganz jeszcze tym roku, to mi się należy, zaklinam!

    OdpowiedzUsuń
  13. jestem psychiczna, wchodzę tu codziennie i gapię się na te burgery >.<

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hehe:) Zrób sobie w domu podobne:)

      Usuń
    2. ale tam jest taki seeeer O.O tego już nie odtworze. a przy okazji: był może ser daiya w sklepie? bo mam veganz na FB w ulubionych i kiedyś wrzucali zdjęcie, że mają.

      Usuń
    3. Chyba nie - był scheese i mnóstwo cheezly, ale może przeoczyłam, pełno tego było, plus jakieś tarte parmezany i milion rodzajów tofu.

      Usuń
  14. veganz spoko!pamiętam,że najbardziej cieszyłam się na białą czekoladę hehe:) ale bita śmietana w spray'u (sojowa) jest już (myślę,że cały czas) dostępna w Poznaniu,kosztuje ok 12pln,z tego co pamiętam,to w Brln od 2uero cena się zaczynała:)
    jadłam w Vego pizze ze szpinakiem,ale niestety nie 'urywała dupy',bo była zdecydowanie za słona,za to burgery mistrz:)

    OdpowiedzUsuń
  15. od kilku dni są już te dobrości w internecie: http://VEGEVEGE.PL/

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...