niedziela, 1 kwietnia 2012

po weekendzie

Zbliża sie poniedziałek, znów cały weekend było ohydnie i padał śnieg, w dodatku nadaje z laptopa, który nie ma "e", wiec sie nie dziwcie ortografii...



Zapasy z wietnamskiego sklepu - napój z pieczonego kokosa, napój z dziwnego owocu calamansi, który smakował jak limonka pomieszana z grejpfrutem, i Rafał nie był w stanie go do końca wypic, ale ja to zrobiłam, bo lubie cierpkie napoje...Mieciutkie świeże tofu, pudding z kokosa i liczi, przyprawa piec smaków...



Obiad z soboty - kasza gryczana, sos pomidorowy z owsianą śmietanką, szpinak duszony, kotleciki fasolowo-cebulowe, lekko podsmażone pieczarki.



Tofucznica ze szpinakiem i parówkami sojowymi na późne niedzielne śniadanie.



Jako bonus jedna z kotek, czyż nie cudna?

6 komentarzy:

  1. Kotka cudna, na równi cudna z parówką sojową!

    OdpowiedzUsuń
  2. Kotek śliczny:) Jedzenie też smakowite :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Zakupy widzę udane :) a kotka przecudowna!

    OdpowiedzUsuń
  4. łomatulu jaka śliczna kicia ♥

    OdpowiedzUsuń
  5. Ojej, cudna kicia :D
    Napój z pieczonego kokosa.. ciekawy ^^

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...