czwartek, 12 kwietnia 2012

co jedliśmy na wegańską wielkanoc



Klasyka - żur z majerankiem, wędzonym tofu, smażonymi parówkami sojowymi, ziemniakami i pieczarkami. Zaprawiony sojowym jogurtem naturalnym smakował bosko.

Na dalszym planie - typowa polska sałatka świąteczna, pasztet z soczewicy i słynna pieczeń orzechowo-chlebowa, sos czosnkowy, ciasta, borówka.

Święta upłynęły pod znakiem zwiedzania dworców, i to na własne życzenie. Lubię pociągi, a w niektórych miejscach można nielegalnie wbić się na teren jardu i pooglądać z bliska.



4 komentarze:

  1. Pieczeń orzechowo-chlebowa to zdecydowanie mój typ! Jakoś więcej słońca było u Ciebie niż w moich rejonach - szaro, buro i ponuro. Brrr...

    OdpowiedzUsuń
  2. uwielbiam pociągi! i nawet jazdę nimi! bo jest fajnie o! i jest klimat! i tak od dziecka odkąd zmuszałam prababcie by prowadzała mnie na dworzec bym mogła pomachać konduktorowi pociągu :D

    OdpowiedzUsuń
  3. wieeki nie jechałam pociągiem ;p
    pieczeń orzechowo-chlebowa musi być mega!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja jeżdżę dwa razy w tygodniu, czasem częściej. Ciekawa rozrywka:)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...