środa, 14 marca 2012

marcowe obiady

Marzec to kiepski czas, bo jeszcze nie pojawiły się nowe warzywa ( choć sałata masłowa obiecująco tanieje!), a zimowe już się znudziły. Czekam na młode ziemniaki, botwinkę, rabarbar, truskawki. Jeszcze dwa miesiące...

Tymczasem przedstawiam marcowe obiady.



"Ryba" z selera, kapusta kiszona, ziemniaki, mizeria z sojowym jogurtem.



Pizza roku - tzw. zielona pizza, czyli bez sosu pomidorowego. Za to ze szpinakiem, pieczarkami, czarnymi oliwkami, żółtą fasolką i sosem sezamowym z tahiny.



Kotlety z czerwonej fasoli, czyli mój żelazny zestaw obiadowy. Do nich ziemniaki z koperkiem i rzodkiewka w sosie chrzanowym.



Dziś w CSW w Toruniu premierę miał film Łukasza Musiała "To tylko zwierzęta", film o weganizmie, chowie przemysłowym i etycznych podstawach podziału zwierząt na ludzkie i pozaludzkie. Jest bardzo ciekawy, niedrastyczny, ale wyczerpuje temat; mamy w nim sytuację na fermach norek, krowy, świnie, konie, cyrki, laboratoria...zabrakło jedynie pszczół. Na pewno jest to dobry punkt wyjścia dla ludzi, którzy nie są świadomi tej machiny śmierci, bólu i konsumpcji.
Po filmie odbyła się ponadgodzinna dyskusja. Byłam w panelu dyskusyjnym, i choć siedzenie przy stoliku na środku sceny, mówienie do mikrofonu i obiektyw przedstawiciela prasy skierowany na moją twarz to nie są moje ulubione okoliczności, to miło spędziłam czas rozmawiając z innymi dyskutantami i widzami ; jestem pozytywnie zaskoczona, że tyle osób zostało w kinie po filmie, by nas posłuchać. Mam nadzieję, że otworzy to parę klapek i że coś komuś daliśmy.

16 komentarzy:

  1. mmm jakie pyszności! te kotleciki są świetne,mniam ;)
    szkoda mi takich biednych zwierząt, chętnie zobaczyłabym film!

    OdpowiedzUsuń
  2. Uwielbiam kotleciki fasolowe :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Daj znać jak się pojawisz *w prasie* :). Film mnie przygnębił niesamowicie... dobrze, że został zrobiony (poza oczywiście moimi zastrzeżeniami dot. zakończenia, o których napisałam u siebie). Jak zwykle obiecam sobie, że pizza będzie gdy znowu dorwę się do piekarnika :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja zaś uważam, że takie zakończenie było dobrym posunięciem. Po takim filmie było potrzebne odważne podsumowanie. Możliwe, że na początku mogło wywołać oburzenie u nie-wegan, ale powinno skłonić do myślenia. ( To tak odnośnie koleżanki wyżej ;) )
    Jak się robi rybę z selera ?:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Zawsze najbardziej się obawiam, że ludzie, którzy chodzą na takie filmy to zazwyczaj już uświadomieni weganie. A to Ci najbardziej zacietrzewiali mięsożercy powinni się tam zjawić :/

    Obiady wyglądają smakowicie :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Gunia, trochę "mięsożerców" było, różne głosy i pytania padały z sali, nie tylko przychylne.
    Anonimowy, ryba z selera była już na blogu krok po kroku, wpisz w wyszukiwarkę i wyskoczy.

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja robię kotlety z białej fasoli. Na naszym osiedlowym targu jeden sprzedawca wystawia jakąą nieznaną mi wcześniej odmianę, która się szybko gotuje. W zeszłym tygodniu robiłem i bardzo smakowały.

    Filmu nie oglądałem jeszcze. Po "Earthlings-ach" nie bardzo mam ochotę bo jeszcze do dzisiaj jestem oburzony, ale jak gdzieś znajdę to obejrzę.

    OdpowiedzUsuń
  8. Niedawno odkryłam kotleciki warzywne: z selera, fazoli, kalafiora i jestem zachwycona! Nawet mój mięsożerny partner zajada je ze smakiem.

    A tak na marginesie - bardzo nie podobają mi się te nazwy - "ryba z selera", czy "sojowe schabowe". Skoro nie są to dania mięsne, po co nadawać im odzwierzęce nazwy? To głupie. A nasz ojczysty język barwny, na pewno znalazłyby się jakieś fajne nazwy dla tych potraw:)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Co do "ryby" mogę się zgodzić, natomiast nazwa "kotlet" nie jest zarezerwowana dla mięsa, są kotlety z kasz, z roślin strączkowych, z ryżu, z ziemniaków itp.
    Myślę, że takie nazewnictwo ma ułatwiać skojarzenie, ale dotyczy ono bardziej kształtu, niż smaku. Moja "ryba" nie smakuje rybą, broń bogini!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pyszne te obiadki.
    Jam mięsożerca, ale Twoje obiady robią wrażenie *.*

    OdpowiedzUsuń
  11. mizerii mi się zachciało przez to zdjęcie...poszłam do sklepu i zapomniałam że chciałam ogórka. tępo patrzyłam na cukinię i coś mi mówiło że chciałam długie zielone warzywo, i nie mogłam sobie przypomnieć po co :P
    to się napatrzę chociaż.

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie martw się, to typowe zagięcie czasoprzestrzeni:)
    Wczoraj chciałam upiec pierogi drożdżowe z kapustą kiszoną, kupiłam mnóstwo innych rzeczy, a kapusty nie...a cały tydzień o tych pierogach myślałam. W końcu zrobiłam z włoską, której główkę miałam, ale to nie to.

    OdpowiedzUsuń
  13. Cześć! :)
    Mam do zaoferowania 500g wegańskiej margaryny sojowej SOJOLA. Data ważności mija 6 kwiatnia, a jako, że mam jej mały zapas postanowiłam się nią podzielić. Koszt margaryny, to tylko koszt przesyłki, czyli 5 zł.
    Recenzja produktu na moim blogu:)
    (Mam 2 sztuki, które wyśle dwóm pierwszym osobom, które skontaktują się ze mną mailowo)
    Pozdrawiam! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, czy ktoś mi może powiedzieć czy ten Łukasz Musiał to ten gość z Pracowni Pytań Granicznych UAM?
    A kotleciki z fasoli rządzą! Można je też spłaszczyć nieco i zrobić vegan burgera z suróweczką, pomidorem, sojonezem i z czym kto jeszcze chce - pycha!

    OdpowiedzUsuń
  15. Łukasz Musiał to człowiek ze Szczecina, aktywista ruchu praw zwierząt, nie wiem czy ma coś wspólnego z Poznaniem i UAM.

    OdpowiedzUsuń
  16. Więc to nie ta sama osoba, tamten jest z wielkopolskiego. Ale dziękuję za odpowiedź.

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...