poniedziałek, 27 lutego 2012

weganka w Warszawie

Podobny post czytałam zdaje się u Roślinożerki i na kilku innych blogach - opis kawiarni i restauracji, w których można zjeść coś wegańskiego, nie będącego kopcem ziemniaków i liściem sałaty.

Dziś pora na podobny post u mnie, jako że z racji miejsca zamieszkania mojego chłopaka, od ponad dwóch miesięcy często bywam w Warszawie.



Wege Miasto, ul Chmielna 9a

Wielu z was pewnie tam było - knajpa jest chyba bardzo popularna, bo robiliśmy dwa podejścia dzień po dniu, by w ogóle znaleźć wolny stolik. Są tam obiady, widziałam całkiem zachęcające menu, m.in. zupę z soczewicy, ale moim celem były wegańskie lody od Giuseppe, jako że nie jadłam ich od DIY Festu w lipcu. W końcu pojawiły się w innych miastach, nie tylko w Sopocie.



Wzięliśmy sześć kulek, prawie wszystkie możliwe smaki, jakie były. Minus tego miejsca to fakt, że w karcie jest ze 30 rodzajów tych lodów, a do wyboru dosłownie 6-8. Jedliśmy waniliowe, dyniowe, porzeczkowe, pomarańczowe, marcepanowe i czekoladowe. Nie brzmi to pewnie specjalnie wyjątkowo, ale dla kogoś, kto lody inne niż owocowe sorbety je raz do roku, było to naprawdę wydarzenie - poza tym lody Giuseppe są ekologiczne, z trzcinowym cukrem, na mleku sojowym lub kokosowym, i mają naprawdę bogaty smak, bez wypełniaczy, bez sztuczności. Nie pamiętam już za bardzo smaku 'zwykłych" lodów, ale miałam wrażenie, że poszczególne smaki smakowały dość podobnie...
Szkoda, że w Wege Mieście nie polewają lodów bitą śmietaną sojową, jak robią to w poznańskim Kwadracie.

Au Lac, ul. Chmielna 10

Wietnamski bar z menu zarówno mięsnym, jak i wegańskim, ale sekcja wegańska jest niesamowicie rozbudowana. Jest kilkadziesiąt opcji do wyboru, głównie dań opartych na soi i seitanie. W głowie mi się kręciło i nie wiedziałam, czego najpierw spróbować - do wyboru "ryba" wegańska, pieczenie, kotlety w sezamie i pełno innych opcji. Postanowiłam zjeść coś nietypowego jak już tu jestem, i zamówiłam wegańskie krewetki w sosie słodko-kwaśnym.



Porcja była ogromna! Krewetki same w sobie dupy nie urywały, tzn. jest to papryka i jakaś inna miękka substancja w cieście, uformowana na kształt king prawns, ale do tego ryż, surówka i pyszny sos z warzywami. Osoby, z którymi byłam, jadły jakieś seitanowe strzępki w sezamie, choć niektórzy upierali się, że to grzyby - przepyszne. Do tego wietnamski napój z liczi...



w Ogrodzie Saskim.



A tu jedna z kotek Rafała...



W następnym odcinku kolejne danie kuchni hinduskiej, które sobie ugotowaliśmy podczas weekendu:)

11 komentarzy:

  1. Co do krewetek - http://www.przepisnazdrowie.pl/?p=684
    :)

    Jakbyś potrzebowała kogoś znającego trochę Warszawę, pisz :D.

    Pozdrawiam, Cottie

    OdpowiedzUsuń
  2. tak, tak, to te, z konjacu! Widziałam je w sklepie, tak samo jak sztuczne jajka też z tej materii:) Zastanawiam się nad kupnem.

    OdpowiedzUsuń
  3. kicia <3

    sztuczne krewetki z ciekawości bym zjadła, z ciekawości bym podłożyła jakiemuś mięsożerowi ;D (wyglądają bardzo sugestywnie) ale tak poza tym bez szaleństw, do mojego typowego menu na stałe by nie weszły :)

    OdpowiedzUsuń
  4. mniam mniam te lody!
    sliczny kotek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja w Warszawie mieszkam tuż nad Au Lac i też lubię wpaść do nich po obiad, raz na jakiś czas można zaszaleć i wsunąć cały talerz przetworzonego, smażonego jedzenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Szkoda, że tutaj nie ma takiej orientalnej knajpy. W Krakowie, w jednym z barów wietnamskich, który odwiedzałam, jako wege opcja oznaczone były najprawdziwsze krewetki, ech. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dobrze wiedzieć gdzie się muszę zjawić gdy wpadnę do Warszawy. Tymczasem wkrótce będę wyszukiwać fajnych wegańskich knajpek w Poznaniu :)

    OdpowiedzUsuń
  8. oo, to ja czekam na to danie kuchni hinduskiej, bo strasznie mnie fascynuje ta kultura i kuchnia:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Jak patrzę na zdjęcie miniaturkę - gdzie jest Twoje zdjęcie - wyglądasz jak jakaś święta z obrazka. Malunek na szybie przypomina trochę aureolę. Tak mi się uroiło ;).

    OdpowiedzUsuń
  10. Fajna stronka. To fantastyczne, że masz czas i ochotę ją prowadzić. Jedzonko wygląda pyszniście. Pozdrawiam serdecznie. Natalia

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...