środa, 25 stycznia 2012

obiad po polsku



Pewnie skompromituję się jako weganka i będę musiała pisać oświadczenie na forum hard-core.pl, ale muszę przyznać, że czasem jadam rzeczy z mrożonek. Bardzo rzadko, pewnie kilka razy do roku, i głównie jest to szpinak poza sezonem, ale jednak.

Dziś jest jeden z takich dni - miałam straszną ochotę na kluski śląskie, które umiem robić, ale nie miałam czasu się z nimi rozkładać w kuchni na dwie godziny. Kupiłam więc paczkę mrożonych.
A do tego pieczarki duszone z cebulą, usmażone na chrupko kotlety sojowe, buraczki i pomidor. Fast food, ale pyszny, dobry na mróz i brak słońca.

14 komentarzy:

  1. to ja się dołączę do spowiedzi, notorycznie jem mrożony szpinak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo smaczny obiad, wprosiłabym się chętnie:) A robota z kluskami, o ile ma się ziemniaki "z wczoraj" zajmuje przeciez góra pół godzinki:)

      Usuń
  2. nie widzę nic złego w mrożonkach, szczególnie zimą.
    a niemrożony szpinak jadłam tylko raz w życiu :P

    OdpowiedzUsuń
  3. Niemrożony szpinak jest cudowny, mrożony nie ma do niego startu, naprawdę polecam, spróbuj!

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie wiem jak to robisz, ale na Twoich zdjęciach nawet najprostsze jedzenie wygląda megaaaa apetycznie. Może dlatego, że zawsze jest dużo różnych składników i taki z lekka bałagan, a ja uwielbiam mieć burdel na talerzu i nic mi tak nie odejmuje apetytu jak wymuskane, z aptekarską precyzją przygotowane i udekorowane porcje ;)

    A mrożonki są spoko, sama zamroziłam na tę zimę pulpę z całej dyni, kilka(naście) porcji truskawek i parę pudełek koperku, że o kupnym szpinaku i okazjonalnie ratujących przed śmiercią głodową "warzywach na patelnię" nie wspomnę. Poza tym regularnie mrożę nadwyżki własnej produkcji zup, pierogów, gołąbków itd, coby nie jeść przez tydzień takiego samego obiadu. Ale to może kwestia prowadzenia kuchni jednoosobowej.

    OdpowiedzUsuń
  5. Rany, aż się zrobiłam głodna, serio ;D
    Ja też nie próbowałam świeżego szpinaku D: czas najwyższy w tym roku

    OdpowiedzUsuń
  6. Mrożenie własnych rzeczy, żeby się nie zmarnowały i starczyły na inny raz jak najbardziej popieram, pisałam o mrożonkach tylko w kontekście jakichś gotowych mieszanek na zupę czy pokrojonych mrożonych warzyw - na to szkoda mi kasy, wolę sama obrać i ugotować świeże.
    Wyjątkiem jest szpinak, którego przez większość roku w innej formie się nie dostanie:)

    OdpowiedzUsuń
  7. wiem że dobry, ale ciężko go dostać, a ten który kiedyś kupiłam był tak zapiaszczony że płukałam go wielokrotnie (zużywając przy tym hektorlitry wody) a i tak trochę chrzęściło :/

    OdpowiedzUsuń
  8. Lubię od czasu do czasu taki wegański fast foodzik. Do mrożonek mam wstręt - żywiłam się nimi prawie pół zeszłego roku, aż podupadłam nieco na zdrowiu.
    A na obiad też miałam dziś pieczarki + buraczki + kluski - telepatia? ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie jestem jaroszem , więc daleko mi do weganizmu. Mam jednak pytanie. W czym mrożonki mogą zaszkodzić Twojemu wegańskiemu sumieniu? Ciekawi mnie to , ponieważ pamiętam jak opowiadaliśmy sobie ze znajomymi weganami , przepisy na falafle i zobaczyłąm lekką nutkę konsternacji na to, że używam ciecierzycy z puszki ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, no w niczym generalnie - nie chodzi o to, że nie są wegańskie czy coś:) Po prostu uważam, że warto używać sezonowych, świeżych warzyw i owoców, i nie kupuję tego, na co aktualnie nie ma sezonu. Puszkowej ciecierzycy używam, bo to oszczędza czas, ale nie wyobrażam sobie np. kupować gotowych mrożonek na zupę, mrożonej włoszczyzny czy np. kalafiora wtedy gdy kalafiory leżą na straganach i kosztują 1zł.

      Usuń
  10. Hi!
    I read your blog in google translation.
    I'm a french vegetarian and I love the food of the eastern europe. I'm happy to find blog like yours in which there is vegan eastern recipes :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. God, my first foreign reader!:) Welcome!
      I'll be happy to share some eastern european recipes for you to try.

      Usuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...