Pochodzi prawdopodobnie ze Skandynawii. Czytając wegańskie blogi z tamtego rejonu świata, natrafiałam często na brukiew w postaci puree z ziemniakami i cebulą. To norweskie danie świąteczne - mam zamiar je także wypróbować.
Brukiew wygląda tak :

Po ugotowaniu przypomina coś pomiędzy ziemniakiem a kalarepą, smakowo bardziej po stronie tej ostatniej. Nabiera pięknej żółtej barwy.
Co do jej właściwości odżywczo-zdrowotnych, to jarmuż z poprzedniego wpisu bije ją na głowę - jedyna ciekawostka to to, że hamuje transport jodu w tarczycy i może prowadzić do niedoczynności (przy dużym spożyciu). Więc jeśli ktoś ma nadczynność, to chyba zupa z brukwi będzie od czasu do czasu w sam raz...
Zupa-krem z brukwi z pieczarkami i razowymi grzankami
1 brukiew (jedna średnia waży ok. pół kilo)
2 marchewki
1 pietruszka
1/4 selera
1 mała cebula
3 nieduże ziemniaki
szklanka mleka roślinnego
5 dag pieczarek
natka pietruszki
resztki pora (zostały mi po sałatce)
olej, sól, pieprz ziołowy, chili, curry, liść laurowy, ziele ang.
grzanki z kilku kromek razowego chleba
Zupę robi się szybko i przyjemnie. Najtrudniejszy krok - dostać brukiew. Potem czeka nas już tylko siekanie, obieranie i poopatrywanie, co jakiś czas, czy warzywa już miękkie. Na całą operację starczy mniej, niż godzina.
Warzywa, oprócz pieczarek, obrać i pokroić w kostkę. Cebulę posiekać, przesmażyć na oleju, wrzucić na nią wszystkie warzywa ( garnek ma być spory!) i chwilę smażyć. Posolić, wrzucić liść i ziele, nalać tyle wody, by lekko przykryła warzywa i gotować do ich miękkości (ok.30 minut). Wyciągnąć zioła i kilka kostek brukwi. Resztę zblendować i postawić garnek z powrotem na gaz - teraz uzupełniamy wodę, wlewamy szklankę mleka i doprawiamy. Z curry i chili nie przesadzamy, zupa nie ma być orientalna w smaku, co do soli też bym uważała - większość warzyw w tej zupie jest naturalnie słodkawa i warto czuć ich smak.
Pieczarki kroimy na plasterki (nie na drobno!) i przesmażamy na złoto na oleju. Grzanki prażymy na suchej patelni, natkę siekamy.
W miseczce umieszczamy zupę, dodajemy odłożone wcześniej kilka kostek brukwi, by nie była tak jednolita, i posypujemy pieczarkami, grzankami i natką, można jeszcze dodać odrobinę sera wegańskiego Cheezly, co fajnie zaostrzy smak.
Pan, sprzedający mi jarmuż i brukiew na targu, powiedział Pani, to tylko jacyś dziwni kupują, więc tym bardziej wypada znać i używać!
Rok temu, będąc u babci na mazurach przywiozłam sobie kilka sztuk brukwi z wielkiego pola, zasianego dla królików chyba...
OdpowiedzUsuń na zawszeByła i surówka i zapiekanka, tak... najbardziej to chyba przypomina kalarepę
super cykl, czekam na kolejne niemodne warzywa :)
OdpowiedzUsuń na zawszeSłowa pana z bazarku mnie rozbawiły :)
OdpowiedzUsuń na zawszeSłyszałam o tym warzywie, w Polsce podobno jest niezbyt lubiane przez pozostałe stereotypy- brukiew była podobno podawana ludziom wziętym do niewoli przez Niemców...
OdpowiedzUsuń na zawszeTymczasem w takiej Wielkiej Brytanii jest znane i nie używają go tylko dziwni ludzie :D
Chętnie bym spróbowała, ale wątpię, żebym miała prędko okazję...
Nigdy nie jadłam brukwi, ale ta zupa wygląda naprawdę pysznie :D
OdpowiedzUsuń na zawszeBrukiew jest nie-do-kupienia! Szukam od kilku lat i jak na razie nigdzie nie trafiłam nawet na pastewną :(
OdpowiedzUsuń na zawsze