poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Twarożek z tofu i biszkopt czekoladowy

Jestem mistrzynią oszukanych potraw. Oszukanych nie w tym sensie, że wrzucam zgniłą marchewkę i udaję, że dopiero kupiłam, jak Filifionka w Dolinie Muminków w Listopadzie. Umiem za to zrobić wegański odpowiednik czegoś na pierwszy rzut oka niepodrabialnego. Nie chodzi oczywiście o celowe oszukiwanie - ale za pewnymi smakami się tęskni, a skoro polski super zaopatrzony rynek wegańskich produktów pewnych rzeczy nam nie oferuje, to czas do kuchni!



Twarożek z tofu

To jest podróba idealna, która oszuka waszych ojców i dziadków, a Nigella Lawson powiedziałaby w swoim programie, że został tu na pewno użyty tłusty twaróg. No więc...

kostka tofu naturalnego 180g
paczka oliwek zielonych 100g
1/3 pęczka koperku
1 duży ząb czosnku
sól, pieprz
po łyżce oleju i mleka soj.
sok z połowy cytryny lub woda z ogórków kiszonych


Wszystko zmiksować na gładko, na pół godziny odstawić do lodówki. Jeść najlepiej z razowym pieczywem i pomidorami. Ale bez chleba, jedzony łyżką też jest cudowny.
I koniecznie zakwaście tofu, inaczej będzie to smakować jak tofu z warzywami właśnie, a nie jak serek...



Biszkopt czekoladowy z kremem kokosowym

Tutaj trochę improwizowałam, bo okazało się, że w domu nie ma grama cukru, a ja byłam już w trakcie mieszkania składników - cukier zastąpiłam więc miodem z mlecza własnej roboty (poszedł już ostatni słoik, a mlecze będą dopiero w maju, co za szkoda!)

2 szklanki mąki
1/3 szklanki cukru
1 łyżka sody
3-4 łyżki gorzkiego kakao
1/2 szklanki oleju
1/2 szklanki wody lub mleka roślinnego
ewentualnie zapach, u mnie nie ma
1/3 szklanki kwaśnej konfitury z czegopkolwiek ( nie powideł i nie słodkiego dżemu)


Ciasto pieczemy ok. 30-40 minut, studzimy. Na wierzch kładziemy mleko kokosowe, które kilka godzin stało w lodówce i zgęstniało. Ja mleka nie słodziłam, bo lubię jego naturalny smak, ale kto chce, może zmiksować je z cukrem pudrem. Wykładamy je na ciasto, po czym polewamy rozpuszczoną czekoladą.
Najlepsze następnego dnia, ale i pierwszego pyszne - bardzo lekkie, nieprzesadnie słodkie.




10 komentarzy:

  1. Miód z mlecza własnej roboty? Cóż to za cudo, jak się to robi?!

    A oszukany twaróg z tofu robi bardzo dobrą robotę, u mnie taka podróba pojawia się minimum raz na dwa tygodnie, obowiązkowo ze szczypiorkiem i rzodkiewką, na chrupiącej bułce i z kawą zbożową do popicia. Klasyka w wersji wegańskiej.

    pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  2. Miód z mlecza robi się z mlecza:) Tzn z tych żóltych kwiatów. Zbiera się ich 300 sztuk i same koszyczki, bez zielonych łodyg, gotuje się w wodzie z dodatkiem kilograma cukru, aż zgęstnieje. Część kwiatów się odławia, trochę płatków zostaje - i wlewamy do gorących słoików, szczelnie zakręcamy. Pycha.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  4. A jeśli chodzi o zakwaszanie tofu (w cytrynie lub wodzie z ogórków kiszonych), to proponujesz namoczyć tofu jakiś czas w tym, czy tylko dodać do reszty miksowanych produktów?

    OdpowiedzUsuń
  5. Po prostu dodaj do miksowania trochę soku z cytryny lub kilka łyżek wody z ogórków ( nie za dużo, żeby twarożek nie był płynny) i spróbuj, czy dość kwaśne...tofu akurat kwaśne smaki absorbuje od razu.

    OdpowiedzUsuń
  6. Wypróbowałam dziś twój przepis jest naprawdę świetny. U mnie w domu wszyscy się zachwycali. Co prawda zamiast oliwek dałam ogórka małosolnego, ale smak był rewelacyjny!

    Dzięki za przepis ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. mam pytanie odnośnie oliwek - może się orientujesz, bo widzę, że ich używasz :) czy one są wegańskie, bo skoro w składzie mają kwas mlekowy, może używasz jakieś bez kwasu mlekowego? jak to jest :P?

    OdpowiedzUsuń
  8. Kwas mlekowy nie jest pozyskiwany z mleka, tak jak np. kwas mrówkowy nie jest z mrówek:) Nazwy są tutaj mylące...Trzeba unikać laktozy, ale kwas mlekowy jest przez wegan jadany, najczęściej produkuje się go ze skrobi kukurydzianej lub cukru z buraka. Wszyscy weganie, których znam, jedzą oliwki.

    OdpowiedzUsuń
  9. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziękuję, dziękuję, dziękuję:) Niedawno dowiedziałam się, że mam skazę białkową. To był totalny szok dla kogoś w wieku 24 lat, kto przynajmniej 3 razy dziennie jadł nabiał (mleko do płatków, twarożki na kanapki, w sałatkach). Na domiar złego jestem na diecie niskokalorycznej od stycznia i nabiał świetnie zapychał w sytuacjach gdy trzeba było zjeść coś niskokalorycznego. Nie jestem wegetarianką ani weganką (niemniej szanuje wszystkich, którzy tych wyborów sposobu żywienia dokonali), ale chcąc ratować swoją dietę oraz dalej chudnąć zaczęłam rozglądać się za wszelkimi zamiennikami. Tak więc - zamiast mleka sojowego do musli, mleko sojowe lub migdałowe, zamiast jogurtów i serków - desery alpro lub jogurty joya, niemniej co zrobić gdy nie ma twarożku na kanapki. Moje pierwsze próby z tofu okazały się niewypałem. Zapach i posmak mnie zniechęcał. Jadłam więc hummus oraz vege pasty sojowe i pasztety, ale wiadomo, że jak się zrobi cos samemu to nie dość, że jest tańsze to i więcej. Tutaj właśnie pojawil się twój blog i ta oto pasta. Jak zawsze podchodziłam pesymistycznie, ale gdy spróbowałam nie mogłam uwierzyć, że to takie dobre. Odchudziłam i darowałam sobie oliwę, za to przesadziłam trochę z czosnkiem i zionę jak smok:) Pasta wraz z chlebem pełnoziarnistym i pomidorkami koktajlowymi stanowiła doskonałą kolację - bogatą w składniki odżywcze i do tego nieziemsko smaczną. Ten przepis na pastę-twarożek zagości w moim jadłospisie na stałe. Raz jeszcze dziękuję. Dzięki tobie mam ochotę na więcej. Mam nadzieję, że nie tylko ta pasta jak i kotlety sojowe będą stanowić dla mnie miłe i ogromnie pozytywne zaskoczenie.

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...