sobota, 16 lipca 2011

dla niedowiarków

Dla tych, którzy nie wierzą, że weganie mogą jeść smacznie, zdrowo i kolorowo, ze specjalną dedykacją dla wegetarianki, która powiedziała mi, że chciałaby być weganką, ale wtedy to by już w ogole nic nie jadła.

Każdy z nas musi codziennie coś zjeść, większośc osób codziennie gotuje, a więc jakiś wycinek swojego dnia poświęca na obróbkę cieplną i spożycie pokarmu. Nie trafia zatem do mnie argument, że wegańsko to można jeść i gotować, gdy ma się dużo czasu. Kwestia zmiany nawyków zakupowych i zmiany jadłospisu po prostu - czas, poświęcany na gotowanie oraz zużycie gazu/prądu pozostają takie same.
Mięsożercy ubijają kotlety, ja moje lepię z ziaren czy warzyw. Mięsaożercy smażą, ja też. Gotują ziemniaki, ryż, makaron, kasżę ( samego mięsa chyba nikt nie je?), ja również. Smarują kanapki masłem i serem, ja avocado, pastą warzywną, twarożkiem z tofu. Smażą jajka, ja placki czy tofucznicę. Poświęcamy na te przygotowania i na zakupy tyle samo czasu.
Spróbuj. Taki sam nakład czasowy, a oszczędzasz życie zwierząt i własne zdrowie.

Zupa prowansalska z pietruszkowym pesto i makaronem pełnoziarnistym oraz białą fasolą, plus kwadraty z ciasta francuskiego z pomidorami, kabaczkiem i ziołami.





Gulasz z boczniaków z cząbrem i śmietanką owsianą, do tego kasza jęczmienna, mieszanka kiełków, smażone wędzone tofu i ogórki gruntowe.



Sobotnie śniadanie - bułki z avocado, kiełkami, pomidorem i harissą, owoce. Kolorowo, zdrowo, pysznie.





Smutno mi czasem, kiedy patrzę, co ludzie wrzucają do koszyka w sklepie, jak bardzo nie dbają o to, co się znajdzie w ich wnętrzu, jak nie czytają składów, patrzą tylko na cenę. W pksie ostatnio wysłuchiwałam mimochodem, jak jedna pani opowiadała drugiej ze szczegółami przepis na smażoną polędwicę. Już abstrahując od cierpienia zwierząt, takie jedzenie jest tłuste, niezdrowe i bardzo monotonne - codziennie kotlet w panierce, zmieniają się tylko gatunki mięsa, ewentualnie w piątki ryba czy pierogi. Zupa to rosół lub pomidorowa. Tak, wiem, ja też popełniam błędy żywieniowe, piję napoje gazowane, zdarza mi się zjeść chipsy czy sos ze słoika. Wiem, nie każdy jedzący mięso je tradycyjnie i monotonnie - ale jednak większość. Prowadzę konwersacje z angielskiego, które często zahaczają o sprawy życia codziennego, i wiem, co dla ludzi w różnym wieku jest najczęściej obiadem. Szkoda, ale, jak śpiewał Promoe, I've got work to do, I've got things to say, i będę o tym gadać, ile sił, częstować, karmić, pokazywać, dawać przykłady.

A teraz wcinam pyszne muffiny cytrynowe z borówkami, jeszcze ciepłe. Na pocieszenie, bo jestem przeziębiona, i nie pojechałam ani do Piły na koncert, ani do Poznania na spotkanie wegańskich blogerów.

7 komentarzy:

  1. Ja od 4 miesięcy jem wegańsko, a teraz mąż zgłosił "pustolat", żeby mięso ograniczyć do 2 dni w tygodniu. Ku mojemu zdumieniu rodzinka zaczęła korzystać z moich dań i okazało się, że sos z mlekiem ryżowym nie gryzie w ząbki ;) Tylko się cieszyć!
    Jeśli chodzi o argumentację, to wszyscy wypowiadający się w tej kwestii mówią "ależ to bardzo droga dieta!" - nawet teraz, w środku sezonu ;) Kolejny "wydajemiś" czyli mit.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja też ostatnio chorowałam :/ Życzę powrotu do zdrowia! Jedzenie wygląda smakowicie, ale ja na przykład jestem totalną beznadzieją w kuchni :P Dobrze, że mój Mąż lubi mi gotować wegetariańskie pyszności :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Najbardziej mi się ta zupka podoba, ale generalnie wszystko bardzo pysznie przygotowałaś :)
    Ja akurat nie jestem nawet wegetarianką, jem wszystko, ale NAPRAWDĘ wszystko- urozmaicam też bowiem swoją kuchnię produktami wegańskimi. Mięso jem rzadko, bo zwyczajnie nie jest czymś, co uwielbiam najbardziej. Taka różnorodna dieta na pewno jest zdrowsza od jedzenia kotleta w panierce niemalże dzień w dzień.
    Nie wyobrażam sobie np. życia bez tofu, do kiedy zasmakowałam kilku potraw z jego udziałem, np. twoich pulpecików z dodatkiem masła orzechowego ^^
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. jakby mi się chciało tak gotować;p

    OdpowiedzUsuń
  5. Dla większości ludzi, którzy tak mówią najlepszym daniem jest hamburger w mcdonaldzie albo przydworcowym barze - istne szaleństwo kulinarne :D. A ja bym poprosiła przepis na muffinki z borówkami :))

    OdpowiedzUsuń
  6. Ależ proszę, muffinki:

    2 szklanki mąki
    1/2 szklanki cukru
    sok i skórka z dwóch cytryn
    50g jagód lub borówek amerykańskich
    1 łyżeczka proszku
    szczypta sody
    1/2 szklanki oleju
    1/2 szklanki wody mineralnej gazowanej

    Wszystko elegancko wymieszać. Skórka z cytryny ma być sparzona wrzątkiem i otarta na trace uprzednio. Wodę można zastąpić mlekiem sojowym, ale właśnie CO2 daje muffinkom wielką puszystość. Piec ok. 30 minut na 220C, ale to zależy od piekarnika. Piekłam w silikonowych foremkach.

    OdpowiedzUsuń
  7. No to jak już mamy koncert życzeń, to ja poproszę przepis na gulasz z boczniaków z cząbrem :) I zapraszam do siebie, na nie tak często uaktualniany, ale zawsze, blog quasi-kulinarny. Pozdro!

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...