poniedziałek, 9 maja 2011

jem sezonowo - zupa botwinkowa i ciasto rabarbarowe

Na targu zaroiło się od sezonowych, świeżych, pachnących i kolorowych warzyw - botwinka i szpinak dają po oczach czystą zielenią, rzodkiewki mają najcudniejszy odcień różu, jaki mogła stworzyć natura, rabarbar prezentuje jedyne w swoim rodzaju przenikanie się tych dwóch barw, żółcą się młode ziemniaki, a małe marchewki z zielonymi wiechciami wyglądają wręcz rebeliancko w swej pomarańczonowości.
Podczas spaceru po takim sobotnim targu chciałoby się mieć to wszystko, pędzić do domu z płócienną torbą wypchaną świeżościami, i gotować, gotować.

W końcu podjęłam decyzje godne rozważnej gospodyni - kupiłam wielką torbę liści szpinaku, botwinkę, kandyzowany imbir, nerkowce i łuskany słonecznik na wagę, od pani, która sprzedaje bakalie z wielkich płociennych worków, wzięłam też parę ogórków i pomidorów, pieczarki, woreczek suszonej mięty...oraz dwie, jak to określiła pani, laski rabarbaru.

Skupiłam się na dwóch najbardziej sezonowych warzywach/owocach, które można twórczo, a zarazem tradycyjnie przerobić.

Zupa botwinkowa

Botwinka, zwana też boćwinką, czyli młody buraczek z zielono-bordowymi liśćmi.



1 pęczek botwinki
1 cebula - lub 2 małe cebulki od szczypioru
sok z połowy cytryny
peczek koperku
1 ogórek zielony
2 kromki razowego chleba ( może być stary)
śmietanka owsiana/mleko sojowe/łyżeczka mąki
olej
sól, pieprz ziołowy


Zupa jest prosta i niewymagająca - botwinkę umyć, pokroić drobno zarówno buraczki, jak i liście. Wszystko podsmażyć na oleju wraz z posiekaną cebulą. Zalać wodą ( 3-4 szklanki), pogotować ok. 15 minut do całkowitego zmięknięcia liści, doprawić solą i pieprzem, wcisnąc sok z cytryny ( to dla zachowania pięknego koloru - nie pomijajcie tego kroku, bo wam wyjdzie zupa, owszem, smaczna, ale o kolorze starej ścierki). Wziąc trochę zupy do kubeczka i rozmieszać z kilkoma łyżkami śmietanki, mleka sojowego lub łyżeczką mąki - celem zagęszczenia. Miksturę tę przelać do zupy, dobrze rozmieszać, zagotować minutę, wyłączyć gaz. Udekorować zupę posiekanym koperkiem ( nie żałujcie go!) i wkroić świeży ogórek.
Na suchej patelni podsmażyć grzanki z chleba razowego i wrzucić na talerze przed samym podaniem.

Ciasto rabarbarowe

Idealne ciasto na ciepłe dni albo na majowe burze, albo na piknik. Wygląda niepozornie, ale nie musi przejmować się swoim wyglądem, jest bowiem tak pyszne i wyjątkowe, że jego smak broni się bez polew, kremów i wydziwiania.




1 i 1/2 filiżanki brązowego cukru
1 łyżeczka wanilii ( lub aromatu)
1/2 szklanki margaryny wegańskiej
2 szklanki mąki
1 łyżeczka proszku i 1 sody
1/2 łyżeczki soli
1 szklanka mleka sojowego i 2 łyżeczki octu lub soku z cytryny
1 1/2 szklanki pokrojonego rabarbaru


Mleko sojowe zmieszać o octem i odstawić na 10 minut - ma się utworzyć "mleko zsiadłe". Utrzeć cukier, wanilię i margarynę. W innej misce zmieszać mąkę, proszek, sodę i sól. Dodać mieszaninę mleczną, a potem mączną do masy margarynowej. Zmieszać porządnie. Wsypać rabarbar, który wcześniej umyliśmy, pokroiliśmy dość drobno i zasypaliśmy cukrem i cynamonem, po czym daliśmy mu "odpocząć" z 15 minut, by puścił sok.
Przełożyć ciasto do natłuszczonej formy ( robię w dużej prostokątnej, takiej jak dwie keksówki). Wierzch posypać 1/2 filiżanki brązowego cukru zmieszanego z cynamonem. Piec 40 minut.

Z rabarbaru ostatnio powstał też pyszny, kwaskowaty kompot - po prostu cukier, pokrojony rabrbar ( również zielone częśći) i woda, ale cukru nie za dużo, bo pnie chcę zaguszać kwaśnego smaku...

13 komentarzy:

  1. Botwinka będzie u nas dzisiaj, na rabarbar przyjdzie nam chwilkę poczekać, więc po napawam się widokami z Twoich zdjęć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. zjadłabym taką zupkę, tym bardziej że botwinki nigdy nie jadłam

    OdpowiedzUsuń
  3. Botwina i boćwina to nie to samo - botwina to zupa z młodych buraków z liścmi, boćwina to burak liściowy (anielski chard), nie je się korzenia, popularna w UK, gdzie tylko tak można zrobić sobie botwinkę, w Polsce obecnie prawie zapomniana. W smaku podobne ale nie takie same. Ale nie ważne z czego jest Twoja zupa i tak wygląda tak żeby ją zaraz zjeść :)

    OdpowiedzUsuń
  4. jadłam to ciacho! pyszne:)
    tasha

    OdpowiedzUsuń
  5. botwinkę uwielbiam - to najlepsza zupa na świecie :-D

    OdpowiedzUsuń
  6. O tak, niech żyje rabarbar! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Hm a skad weganska margaryna, z ekosklepu jakiegos czy po prostu roslinna, mozna podac jakies namiary na taka :)?

    OdpowiedzUsuń
  8. Margaryny roślinne dostępne normalnie w sklepach NIE SĄ wegańskie, zawierają E471 i witaminę D3, więc nie kupuj ich.
    Ja kupuję,( jeśli w ogóle, bo nie przepadam za margaryna na kanapce, równie dobrze można posmarować chlen avocado czy musztardą) margarynę w sklepach ze zdrową żywnością, np. Die Gute, margarynę niemiecką słonecznikową, bez nabiału i złośliwych 'e". Trzeba się jednak liczyć z tym, że takie margaryny kosztują 7-10zł.

    Na pewno z czystym sumieniem mogę polecić ci margarynę firmy Provamel.

    OdpowiedzUsuń
  9. Margaryna Kruszwicka jest podobno wegńska. Źródłem tej informacji są kumaci weganie z Wrocławia.
    X

    OdpowiedzUsuń
  10. "Mamo, kupisz botwinkę?" - moje pytanie zaraz po zobaczeniu zdjęcia. :D

    Dzięki za kolejny wpis.

    OdpowiedzUsuń
  11. Kruszwickiej nigdzie nie widziałam, dzięki za cynk! Słyszałam też, że wegańskie są/były Nova i Bartek, ale od dawna nie widziałam ich w sprzedaży.

    OdpowiedzUsuń
  12. Zrobiłem zupę z botwinki według przepisu wyszła ekstra. Dzięki za przepis.
    X

    OdpowiedzUsuń
  13. super, cieszę się, że ci smakowała:)

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...