niedziela, 23 stycznia 2011

wszystkie rzeźnie powinny zostać zburzone!

O jedzeniu dziś niewiele ( ale będzie jutro, bo w piekarniku siedzi właśnie pieczeń z orzechów, a ciasto marchewkowo-kokosowe stygnie na parapecie), za to chcę pokazać zdjęcia z dziesiejszego spaceru po ruinach byłych zakładów mięsnych i rzeźni w naszym mieście.



Wstęp oczywiście wzbroniony, ale od czego mamy wrodzoną ciekawość i brak podporządkowania absurdalnym regułom? W środku zaśnieżone piwnice, resztki schodów, zawalone budynki, kilka samotnych kominów, wszystko otoczone przygnębiającym murem i zamknięte bramami.



Drut kolczasty i cisza. Wszystko przyspyane nieskazitelnie białym śniegiem, czasem tylko widoczny był trop jakiegoś zwierzęcia ( psa? lisa?).





Zakłady świecą pustką od kilku lat ( na szczęście), mur doczekał się napisu "Mięso i mydło dla narodu", a była rzeźnia jednego nielegalnego wydarzenia kulturalnego. Podobno ma w tym miejscu powstać osiedle albo centrum handlowe.
Wolałabym park, kino albo łąkę, na której można by siedzieć i robić pikniki ( zauważyliście, że w Polsce nie można siadać na trawie? Wszędzie zakazy), ale lepsze osiedle, niż zakłady mięsne. Wszystkie rzeźnie powinny tak skończyć!

9 komentarzy:

  1. Zdecydowanie się z Tobą zgadzam! Swoją drogą w połączeniu z ciszą i bielą śniegu, to miejsce robi piorunująco smutne wrażenie... Jak pomyślę o tych wszystkich zwierzętach... Ach jo :(

    OdpowiedzUsuń
  2. JESTEM ZA! Przypomniał mi się jeden z odcinków programu kulinarnego prowadzonego przez Joannę Brodzik. Kiedy to z uśmiechem przechadzała się po budynku dawnej rzeźni w poetycki niemal sposób opowiadajac jakie to niesamowite, wspaniałe miejsce. Wiecie, naprawdę zrobiło mi się niedobrze. Nie byłam w stanie oglądać tej chodzącej reklamy mięsa. Okropne to było. Jak można wychwalać MIEJSCA MORDU?? Naprawdę, tego nie jestem w stanie za nic zrozumieć.

    Miałam też kiedyś przygodę kiedy spokojnie sobie jechałam autobuem do domu, a tu podchodzi do mnie Pani i pyta "przepraszam czy ten autobus jedzie do RZEŹNI?". Matko jedyna, byłam w szoku - zdołałam wydusić tylko "Mam nadzieję, że NIE". Okazało się, że w pobliskiej dzielnicy była kiedyś rzeźnia. No ale z osady rybackiej powstało miasto Gdynia i trzeba było ją przenieść hen hen daleko, bo a nuż ktoś zobaczy co tam się wyprawia. Jak powiedział Paul McCartney "Gdyby rzeźnie miały szklane sciany, każdy byłby wegetarianinem".

    OdpowiedzUsuń
  3. Ładne zdjęcia i ciekawy opis.
    Mam tylko drobną uwagę stylistyczną:
    zamiast "( psa? lisa?)"
    lepiej byłoby napisać
    ( psa, lisa, czy innego czworonożnego mordercy)
    bardziej pasowałoby do przesłania.

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tego co pamiętam to w tamtym roku wszedł przepis pozwalający na siedzenie na trawie. Tzn. usuwający ten zakazujący :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Samo słowo rzeźnia brzmi okropnie. I żeby choć w tych miejscach przestrzegano tych skromnych zapisów obowiązującej w Polsce ustawy o ochronie zwierząt, ale niestety.
    A to co napisała Monika o J. Brodzik, to okropne! Nie widziałam tego programu, wiem, zę jest, ale wiedziałm z rerklam, ze to co ona prezentuje w kuchni jest nie dal mnie. najgorsze jest to, ze taka znieczulica jest pajana od urodzenia, bo większość ludzi zupełnie sięnad tym nei zastanawia, a jeśli nawet gdzieś usłyszą coś o wegeterianach ich prtestach lub humanitarnym traktowaniu zwierząt, zupełnie tego nie czują, nie są zdolni do empatii, współodczuwania, szacunku dla życia - nie tylko własnego! A gdyby tak choć ludzie własnie z szacunku do zwierząt ograniczyli ich spożycie z nadmiernego, bezmyślengo, szkodliwego wręcz dla ich zdrowia -(tłuszcze nasycone!!!) do rozsądnego, nie kupowali 2 x więcej niż zjedzą, jakże spadło by zapotrzebowanie, a co za tym idzie "produkcja" mięsa.

    OdpowiedzUsuń
  6. W Gorlitz w Niemczech jest klub po byłej rzeźni. Byliśmy tam na koncercie zespołu, który w swoich tekstach mówi o prawach zwierząt etc. Pamiętam, że byłam wtedy w lekkim szoku, bo nikt mnie wcześniej o tym nie poinformował. Wszędzie były kafelki, betonowe podłogi z wąskimi kanalikami i haki... Zgroza.

    Co do siedzenia na trawie. My mamy przed blokiem spory trawnik i zaraz duży park. Wszystko byłoby fajnie, jakby nie to, że miejsce to stanowi swoisty wychodek dla osiedlowych psów :/

    OdpowiedzUsuń
  7. brrrr takie miejsca są straszne!
    jak masz zdjęcie tropu to podeślij to Ci powiem ;) można pomylić z małym pieskiem ale jest owalny zamiast okrągłego, bardziej rozciągnięty i ma wyraźne pazury - lisy też sznurują równo a psy nie

    OdpowiedzUsuń
  8. tak, osiedle mieszkaniowe - koniecznie!
    Mamy siedzą na ławeczkach i plotkują, spierają się o jakość soków a dzieci bawią w piasku.
    Jedna z dziewczynek z trudem pokonuje rant piaskownicy i biegnie do swojej mamy potrząsając żółtym plastikowym wiaderkiem.
    "Zobacz! zobacz mimiś co znalazłam"
    Matka nie przerywając rozmowy odbiera od córki wiaderko i zerka do środka.
    Na dnie bieli 12 świńskich zębów...

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak, koniecznie osiedle mieszkaniowe ! Przynajmniej dusze tych zwierzakow beda mialy kogo straszyc....

    OdpowiedzUsuń

Kochane i kochani, bardzo proszę o podpisywanie się imieniem lub ksywą pod komentarzami. Jest ich sporo, i czułabym się lepiej wiedząc, kto pisze oraz czy kolejny/a "anonimowy" to wciąż ta sama osoba, czy może już inna. Dziękuję:)

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...