czwartek, 30 grudnia 2010

another dinner is possible

Wreszcie czas na obiecany post o części świątecznych prezentów.
Mimo mojego antykonsumpcyjnego stosunku do rzeczywistości, przyznaję, że lubię zarówno dawać, jak i dostawać przedmioty. Jednak nie miliony rzeczy, byle było dużo, byle się świeciło i bogato wyglądało, nie. Tylko nie to. Lubię myśleć, co sprawi moim bliskim przyjemność, podpytywać, planować. Lubię też robić część rzeczy sama - w tym roku były to własnoręcznie wykonane kartki świąteczne (dla rodziców z motywem religijnym, dla siostry po prostu zimowym), nad którymi spędziłam miły, relaksujący wieczór przy muzyce.

Dostaję zazwyczaj mnóstwo kuchennych przyrządów. W tym roku ten temat obrodził wyjątkowo, dostałam trzy formy do ciast o róznych kształtach, jedną formę silikonową, rękawicę kuchenną, szklaną deskę do krojenia, kokilki do zapiekania (będą idealne do apple crumble) oraz rzeczy, które chcę wam dziś pokazać.



Wegańska książka kucharska "Another dinner is possible" - świetna rzecz. Bez zdjęć, wydana ekologicznie i skromnie, bo oprócz pięknej okładki jest po prostu czarno-biała. Ma fajny patent - jest w formie kołonotatnika, kartki wpięte są w drut, dzięki czemu łatwo przewraca się strony. Wszystkie ksiązki kucharskie powinny być tak wydrukowane - ileż to razy książka nie chciała mi ładnie leżeć na stole, otwarta na stronie z przepisem, a ja miałam ręce w mące, cieście, masie na kotlety, niepotrzebne skreślić, i brakowało mi czwartej ręki, by ją przytrzymywać!

Oprócz mnóstwa ciekawych przepisów (naprawdę świetnych, zwłaszcza sekscja "sweet stuff" jest rozbudowana) ksiązka zawiera też artykuły dotyczące ekologicznego stylu życia, jak i wiele praktycznych rad (np. czym zastąpic jajka w ciastach, jak gotować dla 20,30 czy 100 osób, a nawet jak pedzić własne piwa).

Obok książki na zdjęciu znajdują się wegańskie czekolady do picia, rodem z Amsterdamu. Dostałam trzy puszki - o smaku pomarańczowym, migdałowym i cynamonowo-kardamonowym. Niebo w gębie, zalewam gorącym mlekiem sojowym i mam pyszną, pachnącą czekoladę, dużo smaczniejszą, niż zwykłe kakao na mleku krowim.

sobota, 25 grudnia 2010

świąteczny czas i stół

Dziś jest taki dzień, kiedy właściwie nic nie trzeba robić. Według staropolskiej tradycji 25go grudnia nie powinno się w ogóle opuszczać obejścia, aby coś złego nie wślizgnęło się do domostwa...więc nie opuszczam, planuję za to gry planszowe, państwa-miasta, gorącą czekoladę, czytanie nowych książkowych nabytków ( ach, Zadie Smith i Paul Theroux), rozmowy...



Mój wigilijny talerz - panierowane boczniaki, groch z kapustą, sos żurawinowy, smażone pierogi z kapustą i grzybami, chrzan.



Ciasteczka waniliowo-żurawinowe z migdałami, cudne, kruche, o naprawdę maślanym smaku.



Cytrynowy tofucznik z brzoskwiniami i rodzynkami oraz piegus z kremem i czekoladą.

A teraz lenistwo i poczucie, że wszystko jest, nigdzie nie jadę, nie piekę, nie gotuję, mogę ewentualnie zalać czekoladę gorącym mlekiem albo ukroić sobie kawałek delikatnego ciasta...



...kto mnie znajdzie na tym zdjęciu?

piątek, 24 grudnia 2010

świąteczne ślimaki cynamonowe kanebullar

Od zawsze chciałam upiec szwedzkie ślimaki kanebullar, znane na anglojęzycznych blogach jako vegan cinammon rolls.



Ciasto drożdżowe

mąka
mleko sojowe
olej
cukier
kostka drożdży

Zagnieść 10 minut, odstawić do wyrośnięcia na 1-2h.

Rozwałkować na prostokąt. Wypełnić nadzieniem, zwinąc w rulon, po czym kroić na 2,5 centymetrowe kawałki.

Nadzienie

2 szklanki orzechów włoskich
pół szklanki brązowego cukru
kilka łyżek oleju
cynamon
gałka muszkatołowa

Surowe ślimaki ułożyć w odstępach na wyłożonej papierem blasze i dać im wyrosnąć, aż zaczną się stykać - około 20-30 minut. Polać każdy olejem i piec na jasnozłoty kolor.



Lukier

2 łyżki mleka sojowego
2 łyżki wegańskiej margaryny
szklanka cukru pudru
cukier waniliowy

Zmiskować. Polać wystudzone ślimaki.

Są wręcz obłędnie pyszne. Jadłam świeże, tuż po upieczeniu, wraz z filiżanką gorącej czekolady z kardamonem. Nadają się też na śniadanie, do gorzkiej kawy.

czwartek, 23 grudnia 2010

wegańska wigilia - zupa grzybowa, tofu po grecku, groch z kapustą

Pierwsza część wigilii już za mną. Było bardzo miło, dostałam przecudne prezenty, związane z moim największym hobby, czyli gotowaniem. Niedługo pokażę je na blogu, a tymczasem czas na relację z tej kolacji.
Może przepisy jeszcze komuś się przydadzą, w końcu wigilia dopiero jutro.



Tofu po grecku

3 marchwie
2-3 małe cebule
koncentrat pomidorowy plus łyżka octu
sól
olej
kostka tofu
mąka i bułka tarta
woda

Marchew zetrzeć na tarce, na grubych oczkach. Cebulę drobno pokroić i poddusić na oleju wraz z marchwią. Zestawić z ognia, dodać koncentrat (4-5 łyżeczek) i ocet, jeśli za kwaśne łyżkę cukru.
Moja mama zamiast koncentratu, octu i cukru daje do tej potrawy od razu ketchup, który zawiera wszystkie te składniki - ale oprócz nich zawiera jeszcze wiele innych, np. konserwanty takie jak dictan sodu, więc nie polecam, lepiej zrobić to krok po kroku.

Tofu pokroić w półplasterki. Z mąki i kilku łyżek wody zrobić gęste jak śmietana ciasto. Moczyć w nim każdy kawałek tofu, obtaczać w bułce tartej, smażyć na złoty kolor.
W szklanej salaterce ułożyć warstwy - marchew z cebulą, tofu, na górze znów marchew.

Uwielbiam tę potrawę, kojarzy mi się z dzieciństwem i wigiliami sprzed lat.



Groch z kapustą

Jedyna potrawa wigilijna, którą jem czasem na co dzień, na zwykły obiad.

200g grochu połówki
300g kiszonej kapusty
olej
sól
pieprz

Groch namoczyć na kilka godzin, ugotować, aż zacznie się rozpadać. Kapustę podsmażyć na oleju. Zmieszać obie rzeczy, doprawić, poddusić razem około 10 minut.



Zupa grzybowa

2 garście suszonych grzybów
woda
sól
oliwa
2 garście makaronu razowego

Grzyby namoczyć na pół godziny we wrzątku. Ugotować przez 30-40 minut, posiekać na paski. Do wywaru dodać wody, doprawić, dolać łyżkę oliwy i wrzucić makaron. Zupa gotuje się ok. 15-20 minut, więc makaron można dodać pod koniec - choć razowy gotuje się dłużej.
Można zabielić mlekiem sojowym lub sojową śmietaną.

Jak widzicie, potrawy, które prezentuję są bardzo proste, więc kilkuskładnikowe, a ich składniki są tanie i dostępne w każdym sklepie. I bardzo dobrze, najlepsze jest to, co proste.



Oto winyl, którego słuchaliśmy przy kolacji.

***

Dziś jestem już w domu rodzinnym i miotam się pomiędzy stołem a piekarnikiem, z którego wyjmuję coraz to nowe wypieki. W tym roku wszystkie ciasta będą wegańskie, więc piekę ich bardzo dużo. Piegus czeka na dekorację kremem, ciasteczka żurawinowe są już gotowe, wypasiony cytrynowy tofucznik stygnie, a my z siostrą wałkujemy ciasto na ślimaki kanebullar.
A potem filiżanka gorącej czekolady i gazeta...

wtorek, 21 grudnia 2010

słone muffiny i nutella z bananów

Chwila oddechu przed gotowaniem na święta, które na pełnym tempie zacznie się jutro i potrwa do piątku. Większość rzeczy już czeka (warzywa, mąki, strączki, kapusta, grzyby, tryliony kostek tofu), więc mogę odprężyć się i zająć ostatnim w tym roku tłumaczeniem, piekąc sobie przy okazji coś dobrego.



Pierwszy raz stworzyłam słone muffiny.

szklanka mąki
1/3 szklanki oleju
zioła prowansalskie
sól
trzy łyżki drobno posiekanych oliwek
3 łyżki koncentratu pomidorowego
łyżeczka proszku do pieczenia
odrobina mleka sojowego
tofu pokrojone w drobną kostkę

Taka porcja ciasta starcza na 8 sztuk. Są przepyszne - to dla mnie naprawdę odkrycie, że takie wypieki mogą też smakować słono. Nie mogłam się powstrzymać i wsunęłam pięć, gdy tylko ostygły.




Nutella z bananów

2 dojrzałe banane ( te z czarnymi kropkami będą pasować jak ulał)
3 łyżki brązowego cukru
kardamon lub cynamon
pół czekolady gorzkiej lub dwie łyżki gorzkiego kakao
sok z połowy cytryny

Banany pokroić, wrzucić do rondelka, poddusić z cukrem i cynamonem. Zmiksować, dodać soku z cytryny i rozpuszczoną czekoladę lub kakao.

Czytałam o tej nutelli ostatnio na kilku blogach i nabrałam wielkiej ochity, by ją wypróbować. Bardzo różni się od klasycznej wegańskiej nutelli z cieciorki, wyraźnie czuć smak bananów, ale jest przepyszna i ma fajną konsystencję.
Jadłam ją z dyniowymi babeczkami, które też upiekłam wczoraj.

poniedziałek, 20 grudnia 2010

wegańska Chanuka i ostatnia zupa dyniowa w tym roku

Wśród moich znajomych wegan jest tradycja wspólnych kolacji czy też obiadów, w każdym razie spotkań towarzyskich, połączonych z konsumpcją wielodaniowych posiłów. Imprezy takie są składkowe - każdy gotuje potrawę w określonej stylistyce, mile widziane są też przebrania.
Ostatnio eksplorujemy kuchnie świata. Była już kolacja japońska, meksykańska, a w tę sobotę w moim domu odbyła się żydowsko-palestyńska.

Byłam odpowiedzialna za część związaną z kuchnią żydowską. Nie tak łatwo znaleźć wegańskie przepisy chanukowe, ale udało mi się zweganizować przepisy wegetariańskie. Zrobiłam siekaną wątróbkę (mock liver) z soczewicy, orzechów i cebuli, zapiekankę pasterską z podsmażanych warzyw i puree ziemniaczanego z groszkiem i rosół grzybowy z kulkami z macy.

Rosół grzybowy z kulkami z macy

2 litry wody
pęczek włoszczyzny
1 duża cebula
garść grzybków suszonych
liść laurowy, ziele angielskie
sos sojowy
pieprz czarny
oliwa

Włoszczyznę oczyścić, pokroić i wrzucić do gara z wodą, liściem i zielem. Zagotować, dodać pokrojoną cebulę i grzyby. Gotować do miękkości warzyw i, co ważniejsze, grzybów, doprawić sosem sojowym i pieprzem, polać oliwą, by wytworzyły się rosołowe "oka".

Kulki z macy

opakowanie macy (nawet udało mi się dostać z certyfikatem koszerności)
kostka tofu 180g
3 łyżki mąki ryżowej
2 łyżki octu
odrobina wody lub mleka soj. (2-3 łyżki)

Macę pokruszyć drobno do miski, dodać rozdrobnione tofu i zmiksować blenderem. Wsypać mąkę, wlać ocet, zmiksować ponownie. Jeśli za gęste, dodać wody lub mleka, ale ma być gęste na tyle, by swobodnie lepić małe kulki.
Po uformowaniu smażyć je na złoto na patelni. Podgrzać rosół, wrzucić kulkę, jeść od razu. Nie gotujcie kulek w rosole, bo rozmiękną i rozpadną się.



Dzięki dodatkowi octu tofu smakuje jak twaróg. Kulki wzbudziły spory entuzjazm i parę osób pytało o przepis, więc zamieszczam tutaj.



A poniżej ostatnia zupa dyniowa w tym roku.

1 kg miąższu dyni
2 marchewki
puszka czerwonej fasoli
4 ziemniaki
sól, pieprz, gałka muszkatołowa, cynamon, oliwa

Ugotować dynię z marchewką i ziemniakami do miękkości, zmiksować. Krem wstawić ponownie na gaz, doprawić i dorzucić fasolę, gotować, aż zmięknie. Zupa powinna być słodkawa i gęsta.



Jeść z ciabattą lub inną świeżą bułką.



Niespieszne przygotowania do świąt - wczoraj ubraliśmy choinkę, zawzięcie targując się o nią na, nomen omen, targu, z panem, który sprzedawał krzywe drzewka w wiaderkach z napisem "śledzie w oleju". Po krótkich namyśle dokupiliśmy wielką donicę i wiadro jest niewidoczne.
Wieczór spędziłam na wyklejaniu kartek świątecznych dla mojej rodziny. Kiepsko z kasą w tym roku, a taki pozytywny dodatek D.I.Y powinien im się spodobać...

czwartek, 16 grudnia 2010

potrawy świąteczne - "kaczka" z jabłkami

"Kaczka" oczywiście w cudzysłowie, bo mięsa tutaj ani grama.
Potrawa jest w stu procentach wegańska, a jednocześnie tłusta, zimowa i przywodząca na myśl tradycyjne polskie świąteczne smaki.

Czemu wegańskie danie ma udawać kaczkę, zapytacie? Otóż nie ma, nie musi. Nie zamierzam wciskać go nikomu twierdząc, że to mięso, skoro jedzenie mięsa uważam za nieetyczne i niezdrowe. To alternatywa dla świątecznej potrawy, podobna smakowo, ale lżejsza, zdrowsza i pozbawiona cierpienia.



"Kaczka" sojowa z jabłkami

4 duże jabłka
opakowanie kotletów sojowych-tekturek
przyprawa do kurczaka Prymat lub Cykoria
ok. 1 kg ziemniaków
opakowanie suszonego majeranku
pieprz, sól lub sos sojowy

Kotlety ugotować w wywarze z przyprawy do kurczaka, pociąć na paski i podsmażyć na oleju. Jabłka obrać i grubo pokroić, poddusić na oleju z dużą ilością majeranku i szklanką wodą, aż się rozpadną i wchłoną większość wody. Oddzielnie ugotować drobno pokrojone ziemniaki.
Zawartość trzech garnków zmieszać, doprawić solą, pieprzem i sosem sojowym, w razie potrzeby dodać jeszcze majeranku, poddusić razem ok. 10 minut dla połączenia smaków, często mieszając.



Danie z typowo brejowatych, ale naprawdę smaczne i sycące.
Osobiście mam już go trochę dość, bo zrobiłam właśnie wielki gar na dziesiejszą wegilię, ale wam polecam, pasuje i do wieczoru wigilijnego, i do świątecznego obiadu.

środa, 15 grudnia 2010

ciasta świąteczne - piegus z kremem waniliowo-kokosowym

Sezon ciast świątecznych otwiera w tym roku piegus z kremem. Baza została zaczerpnięta z przepisu na piegusa, zamieszczonego w świątecznym numerze "Vege" (swoją drogą po metamorfozie to pismo dostało skrzydeł, więc polecam je z czystym sumieniem). Postanowiłam jednak trochę pokombinować, bo samo ciasto z suchym makiem i lukrem wydało mi się mało świąteczne, poza tym nie cierpię lukru.

Ciasto

2 szklanki mąki pszennej
1/2 szklanki suchego maku
3 łyżeczki proszku do pieczenia
zapach rumowy
1/2 szklanki cukru brązowego lub słodu
1/2 szklanki oleju rzepakowego
mleko sojowe (tyle, ile potrzeba, by ciasto miało odpowiednią konsystencję, ok.1/2-1 szklanki)

Wszystkie składniki zmiksować lub dokładnie zmieszać. Piec ok.40-45 minut na 200C, do suchego patyczka.

Krem

budyń waniliowy (wspomagajcie lokalne firmy, np. Cykorię, nie Knorr czy Gellwe)
mleko sojowe
łyżka cukru
100g wiórków kokosowych

Budyń ugotować na mleku sojowym - ale na dużo mniejszej ilości, niż zwyczajny budyń do jedzenia łyżką. Masa ma być gęsta. Zdjąć z ognia, domieszać wiórki, ostudzić.



Ciasto przekroić na dwa blaty, posmarować połową kremu. Drugą połowę rozsmarować na górnej warstwie. Całość polać rozpuszczoną gorzką czekoladą. Odstawić w chłodne miejsce na 2 godziny.



Piekłam to ciasto w ostatnich dwóch tygodniach około sześciu razy (na prezenty mikołajkowe, na benefit na food not bombs, dla przyjaciół, dla siebie), więc mogę zagwarantować, że jest szybkie i pyszne, i zawsze się udaje.
I można by nim oszukać nawet ciocię Wiesię z Białej Podlaskiej, nikt nie zorientuje się, że jest wegańskie. I just can't believe it's vegan!

wtorek, 14 grudnia 2010

lista potraw świątecznych 2010


Jak co roku, robię dwie wigilię, jedną trochę wcześniej, drugą 24go grudnia, poza tym uczestniczę też jako jedna z gotujących w Wegilii Antykonsumpcyjnej (to już ten czwartek!).

Właśnie stworzyłam listę potraw, które w tym roku przygotuję:

- pasztet z dyni i chleba razowego
- pasztet z fasoli i orzechów
- smalec wegański
- tofu po grecku
- groch z kapustą
- barszcz czerwony
- zupa grzybowa z makaronem
- "kaczka" z jabłkami
- boczniaki panierowane
- pierogi drożdżowe z ziemniakami i grzybami ( z wczorajszego wpisu)
- sos chrzanowy
- sos żurawinowy
- pesto ze słonecznika i pietruszki
- ciasta: tofucznik z brzoskwiniami, keks wegański, babeczki kokosowe, ciasteczka pistacjowo-żurawniowe, piegus z budyniem i czekoladą i szwedzkie ślimaki kanebullar

poniedziałek, 13 grudnia 2010

zimowe pierogi drożdżowe

Zimą mam większą ochotę na tzw. polskie smaki. Pierogi drożdżowe, pieczone w piecu lub smażone na głębokim oleju a la samosy, robię często, ale tym razem postanowiłam nie wrzucać do środka włoskiego nadzienia (oliwki, pieczarki, pomidory, zioła), ani kiszonej kapusty w rosyjskim stylu, tylko upiec pierogi typowo polsko-zimowe, mogące również posłużyć za danie wigilijne.



Ciasto drożdżowe

kostka drożdży
pół szklanki mleka sojowego
3 łyżki oleju
mąka - ok.750g
woda letnia

Mleko podgrzać, ale nie zagotować, odstawić na chwilę. Rozpuścić w nim drożdże, dodając łyżkę cukru jako pożywkę. Odstawić na 10 minut, zobaczyć czy "ruszyły" - jeśli tak, dodać mąkę, olej i po trochu wody, wyrobić ciasto, odstawić pod ściereczką w ciepłe miejsce.

Nadzienie

pół kilo ziemniaków
1 marchewka
grzyby suszone, ilość dowolna

Ziemniaki obrać, pokroić w kostkę, a marchew w plasterki. Grzyby wrzucić do garnuszka z wrzątkiem, pogotować ok. pół godziny, mają być miękkie, ale sprężyste.
Kiedy grzyby się gotują robimy nadzienie - warzywa podsmażamy na oleju z przyprawami (czosnek, ostra papryka, kminek, majeranek), zalewamy szklanką wody i dusimy do zmięknięcia. Pod koniec duszenia dodajemy grzyby wraz z wodą, w której się gotowały (ma być jej nieduża ilość) i ponownie zagotowujemy nadzienie razem, by smaki się połączyły. Doprawiamy solą.

Ciasto dzielimy na kulki, każdą rozwałkowujemy (nie mogłam znaleźć wałka, więc użyłam słoika po oliwkach), kroimy na połowę i wypełniamy nadzieniem. Formujemy pierogi, polewamy ich wierzcvhy oliwą lub olejem, pieczemy do zrumienienia - w dobrze nagrzanym piekarniku będzie to max.20 minut, a pewnie mniej.

Z podanej porcji ciasta wyszło mi 27 dużych pierogów, więc najeść się mogą ze cztery osoby, jeśli dorzucimy im jeszcze jakiś barszczyk czy kapustę z grzybami.



Są przepyszne - pachnące, miękkie w środku i chrupkie na zewnątrz.



Za oknem śnieg. Koty lubią zimę, ale tylko oglądaną przez okno...

czwartek, 2 grudnia 2010

jedzenie antyśnieżne - samosy i trzysmakowa szarlotka

Jak sobie radzić z zimą? Ukryć się w domu, odpalić fajną muzykę, obłożyć się książkami i gazetami i przede wszystkim - nagotować sobie i napiec mnóstwo smacznych rzeczy, tak żeby pod ręką było wszystko, na co będzie się miało ochotę, bez konieczności wychodzenia do sklepu.

Będę musiała dziś wyjść, co wcale mnie nie cieszy, ale przede mną jeszcze trzy godziny relaksu, z muzyką (właśnie leci Poison The Well), internetem i gazetą. Od rana zdążyłam przygotować kilka rzeczy, którymi się właśnie pożywiam, m.in

Trójsmakową szarlotkę ( dla pana naprawiającego kranik w łazience)

Dziś wieczorem przyjdzie znajomy pan pomoć w naprawie kranika, z którego cieknie. W ramach wynagrodzenia upiekłam tę oto szarlotkę.



Spód tartowy ( mąka, olej, woda)
Na to konfitura z kwaśnych wiśni (Lidl, sauerkirche), budyń waniliowy ugotowany na waniliowym mleku sojowym i jabłka podduszone z brązowym cukrem i cynamonem. Piec 40 minut.



Daniem obiadowym są za to samosy. Pisałam o nich już sporo na tym blogu, więc nie będę powtarzać receptury, dodam tylko, że samosy mojej własnej roboty są pierwszymi, jakie w życiu jadłam, i do tej pory smakują mi najbardziej, moze to siła przyzwyczajenia? Te z green waya są zupełnie inne, i uważam, że przy moich mogą się spakować i wyjechać na Islandię:)



Talerz samosów z salsą pomidorowo-kolendrową i nowa książka Margaret Atwood, oto przepis na udane grudniowe przedpołudnie!



A oto winyl na dziś - A Birthday Party Band "Lead sky"
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...