piątek, 28 maja 2010

can you live for free? freegans can

Fotografie ostatnich kontenerowych znalezisk - sklepy wyrzucają zupełnie dobre, niezgniłe, nawet nie poobijane warzywa i owoce!





Banany, pocięte, obrane i zamrożone, czekają na robienie wielkich ilości sojowego koktajlu podczas czerwcowego turnieju piłki nożnej.
Pieczarki posłużyły za bazę do obiadu, razem z także znalezionym makaronem penne. Z kilograma marchwi zrobiłam pyszne ciasto marchewkowe.
Znalazłyśmy też avocado, mąkę i pełno jabłek.

niedziela, 9 maja 2010

what people eat when they meet

weekend spędziłam w północno-wschodniej Polsce, na urodzinach mamy. Prezentem ode mnie był wegański tort. Moja siostra zapewniła cuda w postaci kalendarza na cały rok z naszymi rodzinnymi zdjęciami, kwiatów i książki.



mój tort - ciemny biszkopt z kremem czekoladowo-kokosowym, bita śmietana sojowa, na górze kawałki gruszki i papai.



mama zaskoczyła nas piekąc własny tort, też wegański - marchewkowy, przełożony domowej roboty konfiturą z pigwy, polany polewą czekoladową i posypany suszonymi żurawinami. smakował mi bardziej, niż mój.



oba w przekroju.



tarta szparagowo-oliwkowa na francuskim cieście, mojej roboty. do tego sos musztardowy i sałata z vinaigrettem.



dziesiejszy obiad zrobiony przez mamę - prosty, ale pyszny. smażone pieczarki, gotowane ziemniaki, pomidory posypane czerwoną cebulą i polane olejem...

poniedziałek, 3 maja 2010

majowy weekend i mnóstwo jedzenia

Weekend majowy spędziłam głównie na jedzeniu, czytaniu, słuchaniu muzyki i internetowaniu się oraz spacerach, których fotograficzne efekty można zobaczyć na moim drugim blogu http://fuckthecitygirl.blogspot.com

A oto potrawy z trzech ostatnich dni:



bagietka z hummusem i świeżymi warzywami, w tle powidła węgierkowe wyrobu kolegi Xaviera.




kołacze z jabłkami według przepisu ze bloga http://weganie.blogspot.com



seitan marynowany w sambal oeleku ( kupiony w słoiku, również wyrobu Xaviera, pomysł na marynatę mój), a potem usmażony po obtoczeniu w mące kukurydzianej. do tego brązowy ryż i sos koperkowy.



mało urodziwe, ale pyszne ciastka z Post Punk Vegan Kitchen. mają w sobie tofu, melasę z buraków, masło orzechowe, brązowy cukier...i w ogóle łatwiej wymienić czego tam nie ma.



pieczone ziemniaki, kotlety z granulatu sojowego i czerwonej fasoli z ostrym sosem pomidorowym, marchewka na gęsto czyli tzw. "przedszkolna marchewka", za którą nie przepadam, ale zrobiłam na prośbę.



zupa szczawiowa z ryżem i tofu. na drugie był pyszny makaron świderki z sosem pomidorowym i zielonymi oliwkami.



and me
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...